Forum Republiki Bialeńskiej

Peryferia => Szpital Psychiatryczny im. Ofiar Realiozy => : AndrzejSwarzewski Mon, 17 Nov 2014, 18:22:52

: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: AndrzejSwarzewski Mon, 17 Nov 2014, 18:22:52
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=nGdQZYe2HzA[/youtube]
Tak bliski jest czas żniw,
O którym niegdyś śniłem
Zakalcem wyszedł chleb
A ja ciągle marzyłem
Łopatą obić ryj,
Tym którzy wieś niszczyli
Zapłatą będzie śmierć,
Ja liczę wasze winy!
Zamienię swoje grabie na karabin maszynowy
Kpiłeś z moich plonów,
Co teraz kurwo zrobisz?
Śmierć to jest mój wyrok,
Nadeszły nasze czasy.
Poranek rewolucji,
Odnowa wiejskiej klasy!

Nadszedł czas agrarnej dominacji
Kosa, sierp w imieniu wiejskiej racji
PSL, od dzisiaj już na zawsze
Szczodry plon,
Combat Wiejskiej klasie!

Nadszedł czas agrarnej dominacji
Kosa, sierp w imieniu wiejskiej racji
PSL, od dzisiaj już na zawsze
Szczodry plon,
Combat Wiejskiej klasie!

Za każdą kroplę miodu
Od każdej z moich pasiek
Za import i limity
Wymierzone w Klasę!
Kapitalistyczny bank
I lata zadłużenia
Korwinistyczny chłam
I czasy zbydlęcenia
A gdy pewnego dnia
Zatrzęsą ci się pory
To idzie przeznaczenie
Jadą nasze traktory
Zapłonie siana stos
Co nigdy już nie zgaśnie
Zbrojne ramię rewolucji - Combat wiejskiej klasie!

Nadszedł czas agrarnej dominacji
Kosa, sierp w imieniu wiejskiej racji
PSL, od dzisiaj już na zawsze
Szczodry plon,
Combat Wiejskiej klasie!

Nadszedł czas agrarnej dominacji
Kosa, sierp w imieniu wiejskiej racji
PSL - cała nasza władza
Szczodry plon,
Combat Waldek Pawlak!
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: AndrzejSwarzewski Mon, 17 Nov 2014, 18:34:27
(https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/10410580_482117418592642_7468946993804710399_n.jpg?oh=4dc7883a74a1ae0bbe017e45634a0f14&oe=54D9FB1B) :D
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Tue, 18 Nov 2014, 23:28:53
Narodowy agraryzm jedyną drogą dla kraju!
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: MvP Wed, 19 Nov 2014, 01:05:35
Wyniki wyborów wg strony tvn24 sprzed chwili:
(http://i.imgur.com/Pb853re.png)
Można ustawić wybory ale wypadało by przy tym mieć choć odrobinę wstydu...

+ ciekawostka porównanie wyników w świętokrzyskim:
(https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfp1/v/t1.0-9/10407908_10152448587272060_3620521380982945672_n.png?oh=fd411a47df914bd73922921b0ca026bc&oe=54D38FE8&__gda__=1423281037_353319390205be745e278b5642a8b383)
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: MvP Wed, 19 Nov 2014, 01:39:50
Na prawdą powinnam iść spać, wyniki w sejmikach wg moich obliczeń np. danych ze strony tvn24.

1. PSL - 29,18
2. PIS - 25,38
3. PO - 22,77
4. SLD - 8,71
5. NP - 3,54
6. RN - 1,58

Nie sądziłam że dożyje czasów gdy psl będzie miało 30%...
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Wed, 19 Nov 2014, 10:25:34
Tej siły już nie powstrzymacie! Wyniosą was na widłach!
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Wed, 19 Nov 2014, 12:07:31
Jeśli faktycznie się okaże (po przedstawieniu oficjalnych wyników wyborów), że PSL osiągnął jeszcze wyższy wynik wyborczy, czy nawet przebił PO i PIS to będzie to klasyczna sytuacja na zasadzie: "Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta".

Ale w sumie wcale bym się nie zdziwił... PSL jest zasadniczo umiarkowany (jednak większość ludzi wybiera umiarkowane rządy), a zawsze to lepiej, że PSL niż PIS - w zasadzie każdy jest lepszy przy władzy niż PIS (pomijam "oszołomskie" i przez to niepoważne ugrupowania w stylu "korwinowców" i "palikotowców"). PSL na tyle długo nie miał większego znaczenia (był dodatkiem do rządzących lub opozycją), że mało kto pamięta, że potrafili nawet głosować przeciwko własnemu rządowi i premierowi... bo to dawno było.

Do tego Polak zasadniczo jest typowym narzekaczem i obwinia o wszystko innych, a już szczególnie rząd. Rządząc dwie kadencje nie sposób unikać decyzji niepopularnych i obszczekiwanych przez opozycyjnych populistów, stąd zmiana przy władzy jest chyba nieunikniona. Jest tylko nadzieja, że elektorat negatywny PIS jest na tyle duży by nie dopuścić tej skrajnie populistycznej partii do władzy. Oczywiście w wyborach parlamentarnych, bo wyniki tych samorządowych się z zasady różnią od parlamentarnych - już choćby dlatego, że pewną liczbę głosów mają komitety wyborcze niezależne od wielkich partii (w niektórych rejonach czy miastach to spory procent - nawet 25) i nie wiadomo jak się rozłożą ich głosy w sytuacji gdy będą tylko partie liczące się na politycznej scenie.

Diabli wiedzą... może faktycznie PSL na tym skorzysta (choć oni zawsze w samorządowych mają o wiele lepszy wynik niż w parlamentarnych), bo scena polityczna jest dość ograniczona - PO, PSL, SLD i PIS (reszta się nie liczy). Gdy przyjdzie wybierać to niechętni PO mogą wybrać PSL, bo jednak u wielu PIS budzi tylko obrzydzenie czy śmieszność. Może tak być, że PSL w następnej kadencji będzie miał o wiele więcej do gadania niż teraz. W sumie lepiej oni niż PIS.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Thu, 20 Nov 2014, 09:37:05
PSL jest zasadniczo umiarkowany (...)
Generalnie jest to ta sama edycja katolickiej konserwy, którą obserwujemy w Polsce, po prostu inny "smak" - wiejsko-zaściankowy zamiast miejsko-liberalny czy paranoidalno-awanturniczy. Same shit, diffrent flavour.

Natomiast PSL jako koalicjant jest, z doświadczenia, zawsze jedną nogą na zewnątrz. To, że potrafią krytykować rzad w którym są to nic nowego - bo przecież na zewnątrz może czekać inny koalicjant. Za duetu Tusk-Pawlak było tego mniej, ale od momentu wejścia Piechocińskiego, a już w szczególności od zastąpienia Tuska przez Kopacz widać "zaostrzenie" kursu.

: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Thu, 20 Nov 2014, 10:09:32
PSL jest zasadniczo umiarkowany (...)
Generalnie jest to ta sama edycja katolickiej konserwy, którą obserwujemy w Polsce, po prostu inny "smak" - wiejsko-zaściankowy zamiast miejsko-liberalny czy paranoidalno-awanturniczy. Same shit, diffrent flavour.
Zgadza się - ale ze względu na brak tej wojowniczości są właśnie partią umiarkowaną, a przez to strawniejszą niż "pisuary" itd.

Bo w sumie co ma zrobić ktoś, kto ma tam jakiś "żal" do PO (Polacy kochają zwalać swoje niepowodzenia życiowe na "zły rząd" - jaki by on nie był), z wiadomych przyczyn PIS budzi jego obrzydzenie, a jednocześnie partyjek w stylu "korwinowców" i "palikotowców" nie traktuje poważnie... bo polityczny kabaret udał się tylko raz i był to "numer na raz" - Polska Partia Przyjaciół Piwa w 1991 (pod kierownictwem Rewińskiego - potem już nie). Pozostaje takim ludziom tylko SLD i właśnie PSL - tyle, że SLD się mocno "zgrało". Była to całkiem sensowna partia (jeszcze jako SdRP), ale w czasach Cimoszewicza i "pierwszego Millera" (osobiście uważam, że rząd Cimoszewicza* był najlepszym rządem w czasach "popeerelowskich"), ale potem popełniła kilka błędów... przewodnictwo Olejniczaka i potem Napieralskiego "położyłoa" tę partię (moje poparcie wtedy też stracili) i już się nie podnieśli i chyba nie podniosą. Stąd choć nie popieram i raczej nie poprę nigdy PSL (ale w sumie nigdy nie mów nigdy - bo nie wiesz co się jeszcze wydarzyć może...) - i na razie od czasów rezygnacji Cimoszewicz nie mam własnego typu i głosują na mniejsze zło czyli po prostu przeciwko PIS, to nie dziwię się, że ludzie nie mający na kogo głosować decydowali się na PSL.

Niestety u nas nie ma poważnej partii antyklerykalnej - kiedyś próbowało SLD, ale chcąc był "partią dla wszystkich" mocno spuścili z tonu , co im bokiem wyszło... bo stracili tych, dla których antykleralizm w lewicy był ważny, a jednocześnie tych, którym rozpasanie Krk nie przeszkadza poszli do PIS, który pomimo bycia "prawicą" jest bardziej lewicowy (w poglądach np. na nadmiernie rozpasany socjal itd.) od SLD. Wyszło im to bokiem... bo po prostu stali się partią nijaką.

Inne partie chcące czerpać z antyklerykalizmu się za bardzo nie udały (Ruch NIE na ten przykład) - bo przecież normalni i rozsądni ludzie nie głosują na partie, które cały swój program opierają tylko na antyklerykaliźmie... nawet zdeklarowani antyklerykałowie. W końcu światopogląd tego czy innego typu jest na drugim czy trzecim miejscu, po sprawach ważniejszych dla naszego bytowania czyli funkcjonowaniu państwa, poziomie życia itd.

_______________
*) Błędem Cimoszewicza była szczerość - powiedział w 1997 głośno to co myślała cała kupa rozsądnych ludzi, ale jako polityk nie powinien tego mówić w kraju, w którym nikt nigdy nie poczuwa się do własnej winy i własnej nieroztropności.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Thu, 20 Nov 2014, 11:01:50
Zgadza się - ale ze względu na brak tej wojowniczości są właśnie partią umiarkowaną, a przez to strawniejszą niż "pisuary" itd.
Dla kogo strawniejszą... ;-) Paradoksalnie w PiS łatwiej mi dostrzec jakieś jaśniejsze światełka niż w PSL. Wiadomo - dżęder i brzoza rządzą w PiS, ale i PSL ze swoją przaśnością budzi u mnie gigantyczny niesmak (chociażby prezentowane jakiś czas temu poetyckie przemówienie Piechocińskiego, kiedy recytował z kamienną twarzą wyjątki z piosenek patriotycznych).

Bo w sumie co ma zrobić ktoś, kto ma tam jakiś "żal" do PO (Polacy kochają zwalać swoje niepowodzenia życiowe na "zły rząd" - jaki by on nie był),
Oczywiście, antyrzadowość jest naturalna - choć równoważona po częsci przez koniunkturalizm. Przy czym moim zdaniem w wielu miejscach PO jest słusznie punktowane - niezależnie czy punktuje PiS czy inne partie.

z wiadomych przyczyn PIS budzi jego obrzydzenie
Sondaże by wskazywało że takich ludzi nie jest aż tak wielu. Mi do PiSu daaaaleeeko, ale nie lubię takiego wyrzygiwania się na PiS i straszenia nim jak piątym jeźdźcem apokalipsy. PiS u władzy już było, nie szło im najlepiej - ale też nie aż tak bardzo gorzej, a państwo jak było tak jest. Więc bez paranoi :)

a jednocześnie partyjek w stylu "korwinowców" i "palikotowców" nie traktuje poważnie... bo polityczny kabaret udał się tylko raz i był to "numer na raz" - Polska Partia Przyjaciół Piwa w 1991 (pod kierownictwem Rewińskiego - potem już nie).

No ja bym tu nie uogólniał w tym kierunku. Bo o ile wiadomo, że PPPP był kabaretem (czy się udał to nie wiem - miał ilu, 4 posłów? I to wtedy gdy nie było progu wyborczego, więc i Korwin był w Sejmie), o tyle mówienie o KNP czy TR jako o kabarecie jest moim zdaniem nadużyciem. Oczywiście, można się z nich śmiać (jak ze wszystkich partii) - ale ich śmieszność nie jest zamierzona, więc i kabaret z nich żaden. KNP powoli kapitalizuje poparcie na wolnorynkowym bełkocie ekonomicznym, łatwym do podania i uwierzenia. Palikot miał całkiem sporą szanse, bo uderzył w dobry elektorat - ale nie potrafił go zachować, miotając się między lewicową gęba, a liberalno-prawicowymi prawdziwymi poglądami. Oczywiście, obie te partie miały różnego rodzaju happeningi i kontrowersyjne zachowania i  wypowiedzi liderów - ale nie doszukujmy się kabaretu tam, gdzie są po prostu nietypowe jednostki.

Pozostaje takim ludziom tylko SLD i właśnie PSL - tyle, że SLD się mocno "zgrało". Była to całkiem sensowna partia (jeszcze jako SdRP), ale w czasach Cimoszewicza i "pierwszego Millera" (osobiście uważam, że rząd Cimoszewicza* był najlepszym rządem w czasach "popeerelowskich"), ale potem popełniła kilka błędów... przewodnictwo Olejniczaka i potem Napieralskiego "położyłoa" tę partię (moje poparcie wtedy też stracili) i już się nie podnieśli i chyba nie podniosą.
Dla mnie powrót Millera był dowodem na to, że SLD całkowicie pogubiło się w tym, gdzie chce iść. Za Olejniczaka (przynajmniej tak mi się zdawało) próbowało otworzyć się nieco bardziej na nowe nurty lewicy (choć sam Olejniczak to wychowanek aparatczyków, po rpostu taka polityka marketingowa), podczas gdy Napieralski to już reakcja bonzów i zabetonowanie. Millera wezwano chyba tylko dlatego, że wie jak sobie z tymi SLDowskimi działaczami radzić, ale ja nie widzę szans na ekspansję na nowy elektorat.

Stąd choć nie popieram i raczej nie poprę nigdy PSL (ale w sumie nigdy nie mów nigdy - bo nie wiesz co się jeszcze wydarzyć może...) - i na razie od czasów rezygnacji Cimoszewicz nie mam własnego typu i głosują na mniejsze zło czyli po prostu przeciwko PIS, to nie dziwię się, że ludzie nie mający na kogo głosować decydowali się na PSL.
No ja mam to szczęście, że nigdy na mniejsze zło nie głosowałem - choć zdarzyło mi się oddać głos nieważny. I uważam, że głosowanie na mniejsze zło jest przeciwskuteczne, bo czasami musi byc jeszcze gorzej żeby się polepszyło... ;-)

Niestety u nas nie ma poważnej partii antyklerykalnej - kiedyś próbowało SLD, ale chcąc był "partią dla wszystkich" mocno spuścili z tonu , co im bokiem wyszło... bo stracili tych, dla których antykleralizm w lewicy był ważny, a jednocześnie tych, którym rozpasanie Krk nie przeszkadza poszli do PIS, który pomimo bycia "prawicą" jest bardziej lewicowy (w poglądach np. na nadmiernie rozpasany socjal itd.) od SLD. Wyszło im to bokiem... bo po prostu stali się partią nijaką.
Cóż, SLD nigdy nie było partią faktycznie antyklerykalną, tak samo jak PiS nigdy nie był lewicowy (co by wam uczeni korwiniści nie mówili). Rzekoma wrażliwość społeczna PiSu kończy się na bardzo wybiórczo potraktowanej nauce społecznej kościoła. A antyklerykalizm SLD kończy się chyba na Unii Pracy, he he he.

Inne partie chcące czerpać z antyklerykalizmu się za bardzo nie udały (Ruch NIE na ten przykład) - bo przecież normalni i rozsądni ludzie nie głosują na partie, które cały swój program opierają tylko na antyklerykaliźmie... nawet zdeklarowani antyklerykałowie. W końcu światopogląd tego czy innego typu jest na drugim czy trzecim miejscu, po sprawach ważniejszych dla naszego bytowania czyli funkcjonowaniu państwa, poziomie życia itd.
Problem polega na tym, że w Polsce (i gdzie indziej) o głosowaniu naprawdę decyduję sprawy trzecio- i czwartorzędne. Antyklerykalizm napompował Palikota, tak jak antyfeminizm i aspołeczność pompują Korwina (choć niektórzy mówią że po prostu zjadł rurkowca i spuchł), a antyrosyjskość pompuje Kaczyńskiego. Można powiedzieć, że sprawy bytowe decydują o głosowaniu tylko wtedy, gdy mamy w rodzinie działacza partii, który będzie mógł nam coś załatwić  po dojściu do władzy...
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Thu, 20 Nov 2014, 11:52:02
Sondaże by wskazywało że takich ludzi nie jest aż tak wielu.
Pomimo posiadania całkiem sporego elektoratu pozytywnego, ta partia ma jednak prawie największy elektorat negatywny. Można więc stwierdzić, że jednak wiele osób, które nigdy nie zagłosują na PIS (w skrajnym przypadku odpuszczą sobie głosowanie w ogóle) i o to mi chodziło.

Elektorat negatywny większy od PIS-u to ma chyba tylko Palikot i spółka - jeżeli elektorat negatywny wynosi dobrze ponad 30% społeczeństwa to uzasadnionym jest pisanie o "wielu" - 1/3 społeczeństwa to jednak "wiele".

Mi do PiSu daaaaleeeko, ale nie lubię takiego wyrzygiwania się na PiS i straszenia nim jak piątym jeźdźcem apokalipsy. PiS u władzy już było, nie szło im najlepiej - ale też nie aż tak bardzo gorzej, a państwo jak było tak jest. Więc bez paranoi :)
Nie zrozumieliśmy się... owszem jak słusznie zauważasz nie szło im najlepiej (ale minęło trochę lat i wielu o tym zapomniało, a niektórzy nie pamiętają - stąd większy odsetek bardzo młodych głosujących obecnie na ta partię).

Oczywiście - że nawet PIS nie jest w stanie zniszczyć państwa... pewne mechanizmy to chronią i żaden, najgorszy nawet rząd tego nie dokona legalną drogą. Pisząc o "obrzydzeniu" w stosunku do PIS to nie należy mylić tego ze strachem przed nimi - to raczej "odruch wymiotny" na to wszystko co ta partia i jej politycy sobą reprezentują.

Jak ktoś przeżył 22 lata w PRL-u, potem pierwszą pieciolatkę "zmian systemowych" i radził sobie całkiem nieźle to naprawdę trudno go jakąś partią "zastraszyć" - strach i obrzydzenie to dwa różne uczucia....

Bo o ile wiadomo, że PPPP był kabaretem (czy się udał to nie wiem - miał ilu, 4 posłów? I to wtedy gdy nie było progu wyborczego, więc i Korwin był w Sejmie)
Ale ja wyraźnie pisałem o 1991 i Rewińskim - 16 posłów. Byliby ponad progiem - nawet wtedy gdy on się pojawił wtedy. Doskonale pamiętam - to był wtedy naprawdę pewien fenomen, a do tego paru posłów, którzy weszli właśnie dzięki PPPP potem działało w poważnych ugrupowaniach.

To UPR Korwina dostał się dzięki brakowi progów i miał 3 posłów na starcie - [potem już do Sejmu nie weszli...

...o tyle mówienie o KNP czy TR jako o kabarecie jest moim zdaniem nadużyciem. Oczywiście, można się z nich śmiać (jak ze wszystkich partii) - ale ich śmieszność nie jest zamierzona, więc i kabaret z nich żaden.
Jeśli ich śmieszność nie jest zamierzona to tym gorzej dla nich - bo jak nie celowo, to już tylko do psychiatry się udać powinni...  ;)

Prawda jest taka, że JKM potrafi ośmieszyć każda ideę, którą wspiera. Swego czasu ośmieszał (pewnie niezamierzenie - ale to już jakiś lekarz specjalista wie pewnie dlaczego) pewną ideę (akurat nie związaną z polityką - choć w sumie wszystko w jakiś tam sposób się z nią wiąże - chodziło o dostęp do broni palnej), która była mi bliska i która wpierając działałem w stowarzyszeniach oraz starałem się robić jej "dobrą prasę". Wystarczyło jednak zaprosić do TV JKM, który się ośmieszał i przy okazji to co niby chciał wspierać, aby znowu było pod górę.


Palikot miał całkiem sporą szanse, bo uderzył w dobry elektorat - ale nie potrafił go zachować, miotając się między lewicową gęba, a liberalno-prawicowymi prawdziwymi poglądami. Oczywiście, obie te partie miały różnego rodzaju happeningi i kontrowersyjne zachowania i  wypowiedzi liderów - ale nie doszukujmy się kabaretu tam, gdzie są po prostu nietypowe jednostki.

W sumie nie ma znaczenia co chcą osiągnąć - osiągają zasadniczo śmieszność... A z tymi "nietypowymi jednostkami" to jest trochę tak jak się żartobliwie mówi o pewnych ludziach - "inteligentni inaczej" (parafrazują określenie stosowane czasem do niepełnosprawnych).

Dla mnie powrót Millera był dowodem na to, że SLD całkowicie pogubiło się w tym, gdzie chce iść. Za Olejniczaka (przynajmniej tak mi się zdawało) próbowało otworzyć się nieco bardziej na nowe nurty lewicy (choć sam Olejniczak to wychowanek aparatczyków, po rpostu taka polityka marketingowa), podczas gdy Napieralski to już reakcja bonzów i zabetonowanie. Millera wezwano chyba tylko dlatego, że wie jak sobie z tymi SLDowskimi działaczami radzić, ale ja nie widzę szans na ekspansję na nowy elektorat.
To temat na głębsza analizę - zapewne przyczyn ich upadku jest wiele... ja (i parę osób, które znam) upatrują to w właśnie w nijakości tej partii, która nastała właśnie za Olejniczaka. Na pewno swoimi wypowiedziami pozbył się np. dużej części elektoratu antyklerykalnego. Podobnie jak miotanie się pomiędzy umiarkowaną lewicą, a centrum doprowadziło do tego, że ta partia przestała wyrażać cokolwiek. Podejrzewam, że powrót Millera miał być próbą ratowania tego co już się uratować nie dało... za późno. Zmarnowali potencjał jaki dała im sprawa UE... Zgadzam się, że już się nie podniosą.

Cóż, SLD nigdy nie było partią faktycznie antyklerykalną, tak samo jak PiS nigdy nie był lewicowy (co by wam uczeni korwiniści nie mówili). Rzekoma wrażliwość społeczna PiSu kończy się na bardzo wybiórczo potraktowanej nauce społecznej kościoła. A antyklerykalizm SLD kończy się chyba na Unii Pracy, he he he.
Pod względem podejścia do opiekuńczego państwa, do rozpasania socjalu jednak PIS jest bliski lewicy. Jak dla mnie to po prostu narodowi-socjaliści (oczywiście nie mylić tego z pewną partią o takim określeniu znaną z przeszłości) - a co o nich mówią "korwiniści" to nawet nie wiem... jakoś niczego sensownego to się od nich nie spodziewam.

No ja mam to szczęście, że nigdy na mniejsze zło nie głosowałem - choć zdarzyło mi się oddać głos nieważny. I uważam, że głosowanie na mniejsze zło jest przeciwskuteczne, bo czasami musi byc jeszcze gorzej żeby się polepszyło... ;
No cóż będą zdecydowanie antyklerykałem, ale jednocześnie przeciwnikiem rozpasania socjalu, opiekuńczości państwa oraz będąc zdanie, że jest tym lepiej im się państwo w życie i pracę obywatela oraz "regulowanie gospodarki" mniej miesza, do tego nie mam żadnych fobii w stosunku do innych narodowości, państw, osób mających inny niż mój styl życia i "upodobania", a do tego jestem niewrażliwy na jakiejkolwiek slogany patriotyczno-narodowe, traktując układ państwo-obywatel jako "czysto biznesowy"  - raczej nie znajduję partii, która choćby w dużej części była zgodna z moimi przekonaniami.

Pozostaje głosowanie na mniejsze zło - czyli przeciwko takim, których na pewno nie chciałbym widzieć nigdy więcej przy władzy, którzy mnie brzydzą - a głosując na takich których władze jestem w stanie tolerować, nawet jak ich zbytnio nie cenię, to mnie od nich nie odrzuca.

Problem polega na tym, że w Polsce (i gdzie indziej) o głosowaniu naprawdę decyduję sprawy trzecio- i czwartorzędne.
A tutaj się zgodzę... większość głosujących nawet nie jest w stanie wyrazić swoich (a nie zasłyszanych w sloganach) poglądów, na sprawy ważne - na państwo, na gospodarkę i na to co faktycznie ma wpływ na ich poziom życia. Smutne, ale prawdziwe...
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Thu, 20 Nov 2014, 14:13:52
To temat na głębsza analizę - zapewne przyczyn ich upadku jest wiele... ja (i parę osób, które znam) upatrują to w właśnie w nijakości tej partii, która nastała właśnie za Olejniczaka. Na pewno swoimi wypowiedziami pozbył się np. dużej części elektoratu antyklerykalnego. Podobnie jak miotanie się pomiędzy umiarkowaną lewicą, a centrum doprowadziło do tego, że ta partia przestała wyrażać cokolwiek. Podejrzewam, że powrót Millera miał być próbą ratowania tego co już się uratować nie dało... za późno. Zmarnowali potencjał jaki dała im sprawa UE... Zgadzam się, że już się nie podniosą.
Cóż, wielkośc SLD jest paradoksalnie i plusem i minusem. Ich "żelazny" elektorat z jednej strony ciąży gdy SLD chce wyjść gdzieś dalej i otworzyć się na więcej - a z drugiej strony daje im to co konieczne, czyli te 10% wyniku wyborczego. De facto dopóki sztywna cześć elektoratu SLD nie wymrze, to SLD nie pójdzie nigdzie dalej - a dopóki SLD istnieje, to konkurencja na lewicy ma małe szanse coś ugrać.

Pod względem podejścia do opiekuńczego państwa, do rozpasania socjalu jednak PIS jest bliski lewicy. Jak dla mnie to po prostu narodowi-socjaliści (oczywiście nie mylić tego z pewną partią o takim określeniu znaną z przeszłości) - a co o nich mówią "korwiniści" to nawet nie wiem... jakoś niczego sensownego to się od nich nie spodziewam.
Tu żeby głębiej dyskutować trza by zdefiniować "rozpasanie socjalu". Bo jak mi się zdaje, to PiS w swoim rządzie równo wpisywało się w politykę liberalną, szczególnie z podkradzioną z PO Gilowską jako ministrem wiodącym. Oczywiście, jak wspomniałem, PiS wyciera sobie gębę frazesami opiekuńczymi, ale w praktyce nie oferują w polityce społeczno-gospodarczej wiele więcej niż PO czy właśnie SLD. Mogą krytykowac, że prywatyzacja była realizowana źle, ale to nie znaczy że są jej przeciwnikami. Mogą się wpisać w szerszy, nieco ponadpolityczny nurt krytyki np. umów śmieciowych czy podwyżki wieku emerytalnego, ale będąc u władzy realizowali by te same działania - bo nie oferują całkowicie odmiennego programu gospodarczego. 

No cóż będą zdecydowanie antyklerykałem, ale jednocześnie przeciwnikiem rozpasania socjalu, opiekuńczości państwa oraz będąc zdanie, że jest tym lepiej im się państwo w życie i pracę obywatela oraz "regulowanie gospodarki" mniej miesza, do tego nie mam żadnych fobii w stosunku do innych narodowości, państw, osób mających inny niż mój styl życia i "upodobania", a do tego jestem niewrażliwy na jakiejkolwiek slogany patriotyczno-narodowe, traktując układ państwo-obywatel jako "czysto biznesowy"  - raczej nie znajduję partii, która choćby w dużej części była zgodna z moimi przekonaniami.
Wszędzie znajdzie się nisza niszy ;-) Na podstawie w/w skromnego opisu strzelałbym w jakiś "postkorwinizm z ludzką twarzą", czyli egzystująca jeszcze gdzieś UPR czy bardziej nowe twory w postaci Partii Libertariańskiej... No a bardzo mainstreamowo to pewnie takie liberalne frakcje w Platformie Obywatelskiej są, choć oczywiście nie w głównym nurcie tej partii.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Thu, 20 Nov 2014, 18:37:38
A tak z ciekawości to w moim województwie (kujawsko-pomorskie) już policzyli i są wyniki oficjalne w 33 osobowym sejmiku: 14 PO, 10 PSL, 7 PIS, 2 SLD.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Piotr Konstanty Pawłowicz Thu, 20 Nov 2014, 21:28:32
Czytam ten temat, ale nadal nie wiem co to TEN "Narodowy Agraryzm", prosiłbym o wytłumaczenie xD
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Hewret Faradobus Thu, 20 Nov 2014, 21:52:12
Piechociński przejmuje władzę nad całą Polską, całą Europą, a ostatecznie bierze we władania cały świat.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: MvP Thu, 20 Nov 2014, 22:07:12
(http://img8.demotywatoryfb.pl//uploads/201411/1416356882_fiw38x_600.jpg)
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: AndrzejSwarzewski Thu, 20 Nov 2014, 22:11:06
Pawlak lepiej pasował na wodza narodowego agraryzmu. :(
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Thu, 20 Nov 2014, 22:12:36
Czyżby światowa rewolucja Piechocińskiego miała zostać zdławiona w zarodku?

http://wpolityce.pl/polityka/222874-okupacja-siedziby-pkw-grzegorz-braun-te-wybory-to-farsa-trzeba-zmiesc-te-elite-wladzy
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: AndrzejSwarzewski Thu, 20 Nov 2014, 22:18:16
Monarchista Braun walczy o demokrację, lól. :D
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Thu, 20 Nov 2014, 22:23:08
To jest już chore pomylenie demokracji z burdą i anarchią... Czy w tym kraju naprawdę policja i inne służby nie może sobie poradzić z bandą przestępców?

Kodeks Karny
Art. 249.


Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem przeszkadza:

- odbyciu zgromadzenia poprzedzającego głosowanie,
- swobodnemu wykonywaniu prawa do kandydowania lub głosowania,
- głosowaniu lub obliczaniu głosów,
- sporządzaniu protokołów lub innych dokumentów wyborczych albo referendalnych,

podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: AndrzejSwarzewski Thu, 20 Nov 2014, 22:31:03
Ale obecnie nie mamy demokracji. Wybory są ewidentnie sfałszowane na masową skalę.
Nie, żeby mi to przeszkadzało. Jak dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Ja popieram Korwina, a on nie ma i tak szans na zwycięstwo. A, czy rządzą kato-kaczyści, kato-wieśniacy, czy kato-atlantyści, to nie robi dla mnie specjalnej różnicy. ;)
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Thu, 20 Nov 2014, 22:46:21
Ale obecnie nie mamy demokracji. Wybory są ewidentnie sfałszowane na masową skalę.
A niby dlaczego tak sądzisz?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Thu, 20 Nov 2014, 22:58:34
Ale obecnie nie mamy demokracji. Wybory są ewidentnie sfałszowane na masową skalę.

Nie mam takowej wiedzy by potwierdzić lub zaprzeczyć temuż stwierdzeniu. Mimo to moim zdaniem jeśli okazałoby się ona prawdziwe takowe działania, mam na myśli wkroczenie do lokalu PKW byłby jak najbardziej uzasadnione. Mój mały idealistyczny umysł podpowiada mi, że w opisanym przez mnie powyżej przypadku byłaby to forma obywatelskiego nieposłuszeństwa, czyli świadomego złamania prawa przeciw niesprawiedliwości, w tym przypadku komisji wyborczej tudzież całego systemu politycznego.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Thu, 20 Nov 2014, 23:14:48
Nie mam takowej wiedzy by potwierdzić lub zaprzeczyć temuż stwierdzeniu.
Tak.. i na takiej zasadzie to co można stwierdzić? Nie mam wiedzy (z braku wiedzy?) czy było uczciwie to oznacza, że było nieuczciwie? Jaką wiedzę ma ten motłoch? Żadnej... Polega to na zasadzie - przegraliśmy, nie osiągnęliśmy pożądanego wyniku to "na pewno" nas oszukali. Jakoś nie chce trafić do przekonania, że po prostu wyborcy ich nie chcą. A to jest dla mnie akurat dużo bardziej prawdopodobne niż jakiś szeroko zakrojony spisek zmierzający do sfałszowania wyborów... tym razem na rzecz PSL jak mniemam...

Mój mały idealistyczny umysł podpowiada mi, że w opisanym przez mnie powyżej przypadku byłaby to forma obywatelskiego nieposłuszeństwa, czyli świadomego złamania prawa przeciw niesprawiedliwości, w tym przypadku komisji wyborczej tudzież całego systemu politycznego.
Zacznijmy od tego, że ta grupa przestępców (bo dla mnie to jest typowe naruszenie art. 249 - czyli przestępstwo) to są akurat narodowcy... czyli nie mamy tutaj do czynienia z "obywatelskim nieposłuszeństwem" (bo ono polega na czym innym) tylko ze zwykłą burdą typową dla tych środowisk.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Thu, 20 Nov 2014, 23:27:10
W takim razie podaj mi definicję obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Co do ,,motłochu", wybory przegrywają już nie pierwszy (i zapewne nie ostatni raz) jakoś wcześniej takich działań nie podejmowali. Jeśli sprawa tyczy się fałszu, to nawet mnie, osobę z dystansem podchodzącą do zagadnień politycznych zastanawia fakt, iż w sondażach PSL zdobyło ,,tylko" 17%, a po podliczeniu i publikacji części wyników miało już 40% poparcia. Czyżby sondaźe aż tak się myliły? Zazwyczaj granica błędu wynosi kilka punktów procentowych...

Mało bo z komórki.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Thu, 20 Nov 2014, 23:53:43
W takim razie podaj mi definicję obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Generalnie nie istnieje jedna definicja tego aktu - ale te najbardziej znane i rozpowszechnione (oraz ich przykłady) sprowadzają to przede wszystkim do działań pozbawionych przemocy, mających na celu nie wykonywanie czynności nakazanych przez prawo, które są uważane za szkodliwe dla społeczeństwa. Typowe dla narodowców burdy jakoś się na to nie łapią...

Co do ,,motłochu", wybory przegrywają już nie pierwszy (i zapewne nie ostatni raz) jakoś wcześniej takich działań nie podejmowali.
Narodowcy akurat posługują się burdą zawsze... akurat teraz wykorzystali fakt awarii systemów informatycznych w PKW i zamieszania z tym związanego, aby swoim zwyczajem zabłysnąć kolejną burdą. Przecież wiadomym jest, że nie ma żadnych podstaw prawnych by unieważnić wybory (ilu konstytucjonalistów ma to jeszcze wyjaśniać?)

Jeśli sprawa tyczy się fałszu, to nawet mnie, osobę z dystansem podchodzącą do zagadnień politycznych zastanawia fakt, iż w sondażach PSL zdobyło ,,tylko" 17%, a po podliczeniu i publikacji części wyników miało już 40% poparcia. Czyżby sondaźe aż tak się myliły? Zazwyczaj granica błędu wynosi kilka punktów procentowych...
No właśnie po pierwsze sondaż... dotyczył ogólnego wyniku, który obecnie jest nieznany. Wyniki cząstkowe, dotyczące miejsc gdzie głosy lokalnie już policzono nie przeczą jak na razie sondażowi jakoś drastycznie. Zresztą od kiedy to sondaż, przeprowadzony może zresztą w sposób nie dający prawidłowego wyniku może zaprzeczyć wynikowi uzyskanego za pomocą policzenia całości? A jeśli się okaże, że ta średnia (lub wynik w większości województw) to będzie np. 20-23% to co? Błąd w sondażu o 3-6% będzie taki dziwny? A jakby 8% czy nawet 10% to co? Szczególnie, że chyba nie był wykonywany na zasadach grupy reprezentatywnej (co zresztą przy tak zróżnicowanych wyborach lokalnym nic by nie dało), a po prostu na podstawie rozpytywania pod lokalami. Pytanie jaki był przekrój tego rozpytywania w mniejszych i większych miejscowościach... bo jeżeli była przewaga większych to może to zaburzyć wynik w stosunku do PSL. Równie dobrze źle wykonany sondaż mógł to zaburzyć o znacznie więcej.

Nie wiem dlaczego dziwnym jest wysoki wynik PSL - z zasady w wyborach lokalnych osiągali znacznie wyższe wyniki niż w wyborach parlamentarnych. Mechanizm tego nagłego wzrostu popularności PSL w tych wyborach jest dla mnie jasny - zapewne wielu wyborców, mając dosyć wojenki PO-PIS, nie chcąc głosować ani na rządzące PO, ani na budzący jednak dużą niechęć PIS dokonali innego wyboru, a że mieli niewielki to padło na PSL, które zawsze i tak w wyborach lokalnych i tak stało dość wysoko. W zasadzie ich wysoki zwyczajowo wynik w takich wyborach, nałożył się zapewne na postępującą niechęć społeczeństwa do "dwóch wojujących".

W zasadzie co jest bardziej prawdopodobne? Szeroko zakrojony spisek polegający na sfałszowaniu wyborów (jednak to naprawdę sporo osób musi być w to zamieszanych i sporo zabezpieczeń trzeba obejść) i to akurat na rzecz PSL czy przypadek, że dokonujący sondażu go akurat schrzanił? Sorry, ale w znacznie łatwiejszych do przewidzenia sondażach parlamentarnych wyniki sondaży robionych przez różne instytucje i firmy potrafią różnić się o kilka procent. Gdybyśmy mieli parę sondaży z różnych źródeł to jeszcze byłoby o czym dywagować - ale jeden? Z czym to porównać.

W moim województwie dwa największe miasta oddalone o 50km mają bardzo różne wyniki wyborcze... a oddalona o 30km od nich gmina, którą znam jeszcze inny. Jesteś pewny, że ten sondaż był przeprowadzony tak szeroko - bo mi się zdaje, że ograniczyli się do wybrania iluś tam miejscowości, a przy ogromnych różnicach w wynikach w skali kraju (typowych dla wyborów lokalnych) po prostu to nie zadziałało. Zresztą jak pamiętam to właśnie wyborach lokalnych te sondaże się sprawdzały zawsze słabo... nie można tego porównywać z parlamentarnymi czy prezydenckimi, gdzie zbliżony do rzeczywistego wyniki jest uzyskać znacznie łatwiej. Wyniki wyborów lokalnych bardzo trudno się "uśredniają" w skali kraju - a nie wierzę w tak szeroko zrobiony sondaż, który przebadał opinię dużej grupy osób w każdym województwie i to dzieląc je jeszcze na regiony (bo też są spore różnice) i wielkości miejscowości. Ile dziesiątek tysięcy ludzi pytano i gdzie?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Fri, 21 Nov 2014, 13:58:53
Ja od siebie dodam, że mając doświadczenie w pracy w komisji wyborczej wiem, że na poziomie obwodu fałszowanie jest mało prawdopodobne. A wyżej byłoby łatwo do wykrycia.

Proponuję, aby Ci wszyscy którzy głośno krzyczą o fałszerstwach zweryfikowali tę sprawę - mają regionalne struktury, to zebrać samemu dane z wszystkich obwodów (są wywieszone), wrzucać w excela i zliczać do wyników ogólnych. Dla ogólnokrajowych organizacji takich jak PiS czy SLD jest to do zrobienia. Oczywiście, jakby to zrobiono, szybko by się okazało, że na pewno fałszowano na poziomie komisji obwodowych. Tak jak gdzieś czytałem, że "te głosy niewazne to były w dużej cześci głosy PiSu" - co jest bzdurą, bo nikt nie spisuje i nie weryfikuje na kogo miały być oddane nieważne głosy.

Co do sondaży, to warto zauważyć, że w przypadku wyborów samorządowych ogólnokrajowe badania poparcia dla partii politycznych mają ograniczoną skuteczność.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Fri, 21 Nov 2014, 14:15:45
Tak jak gdzieś czytałem, że "te głosy niewazne to były w dużej cześci głosy PiSu" - co jest bzdurą, bo nikt nie spisuje i nie weryfikuje na kogo miały być oddane nieważne głosy.
W kwestii tych "głosów nieważnych" to  moje zdanie jest proste - Jak ktoś jest zbyt głupi by przeczytać i zrozumieć dwa zdania instrukcji do głosowania na każdej karcie, to zasadniczo nie powinien mieć prawa głosu, bo i tak jego móżdżek nie jest w stanie wygenerować na tyle złożonego procesu myślowego, aby oddać jakiś świadomy głos na kogokolwiek lub cokolwiek. Czyli zasadniczo nie ma straty, że ten procent głosów to głosy nieważne.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Feliks Spirkin Fri, 21 Nov 2014, 16:44:04
Pfff...

(http://oi58.tinypic.com/23ixf2e.jpg)
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Sat, 22 Nov 2014, 00:31:19
A tak w ogóle, to jak zauważyło kilka znanych mi osób: zadziwiające jest, że najgłośniej przeciwko "fałszowaniu wyborów" protestują dwie organizacje zdecydowanie antydemokratyczne - monarchistyczni korwiniści i zwolennicy silnej ręki z ruchu narodowego.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Feliks Spirkin Sat, 22 Nov 2014, 09:57:30
A co w tym dziwnego? Gdyby w 1933 roku w Niemczech sfałszowano wybory na niekorzyść NSDAP, to też by byli pierwszymi obrońcami demokracji.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Sat, 22 Nov 2014, 10:48:44
...zadziwiające jest, że najgłośniej przeciwko "fałszowaniu wyborów" protestują dwie organizacje zdecydowanie antydemokratyczne - monarchistyczni korwiniści i zwolennicy silnej ręki z ruchu narodowego.
W przypadku narodowców to akurat jest inny mechanizm - oni są podobni do kibiców, dla których też zadyma jest celem, a ta cała piłka kopana zasadniczo tylko tłem. W zasadzie jakikolwiek powód jest dobry do robienia zadymy. Dlatego fakt, że akurat narodowcy robią zadymy to nic dziwnego - powód nie jest ważny, to że akurat tym razem awaria systemu informatycznego PKW jest pretekstem nie ma większego znaczenia. Jak nie to... to znaleźli by sobie inny powód.

Narodowcy to ugrupowanie, które nic sobą nie reprezentuje, ich działalność polega zasadniczo na awanturach i rzucaniu sloganami, które są chwytliwe głównie dla tych, którzy i tak nie ogarniają mechanizmu działania państwa i można im wtłoczyć do łba każdą głupotę byle miała lotne hasełko. Ich jedyna metodą jest to by było o nich głośno - zawsze znajdzie się jakaś część społeczeństwa społeczna (są takie którymi dość łatwo się steruje, w obliczu tego, że niewiele rozumieją z mechanizmów państwowych to łatwo ich na slogany wziąć), która na to poleci i może zapewni przywódcom tego zamieszania parę ciepłych stołków parlamentarnych. Z narodowce nie da się dyskutować merytorycznie - bo zasadniczo jego pojęcie o otaczającym świecie kończy się na kilku hasłach. Dyskusje z takimi ludźmi zasadniczo kończą się w momencie, gdy trzeba wykazać minimum wiedzy o funkcjonowaniu państwa, o mechanizmach gospodarczy itd. A przecież oni tylko slogany... a w konfrontacji bezpośredniej to już tylko umieją drzeć mordy i "machać łapami". Zasadniczo typowe dla ludzi o "małym rozumku".

Tak więc narodowcy robili, robią i będą robić zadymy - bo dla większości z nich to zadyma jest celem samym w sobie. To tak jak z tymi ich marszami czy innymi zgromadzeniami - jak nie mają przeciwników politycznych by się z nimi "naparzać', to będą się "naparzać" z Policja, a w skrajnym przypadku sami ze sobą. Tym razem akurat padło na PKW, ale tylko dlatego że był "lotny" pretekst - a zawsze ten kto przegrał lub nie wygrał tyle ile by chciał odwołuje się do chwytliwych dla mało rozgarniętych tekstów o "fałszerstwach wyborczych". Prosty lud kocha teorie spiskowe... w zasadzie wszędzie i przy każdej okazji.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Sat, 22 Nov 2014, 23:58:59
A jeśli się okaże, że ta średnia (lub wynik w większości województw) to będzie np. 20-23% to co? Błąd w sondażu o 3-6% będzie taki dziwny...
No i wyszło jak się spodziewałem - średnia PSL w skali kraju (abstrahując od nonsensu uśredniania w taki sposób wyborów lokalnych) to 23,68% czyli błąd w stosunku do sondażu (17%) wynosi jakieś 6,5 procent. Biorąc pod uwagę, że nawet w prostych sondażach w wyborach (parlament, prezydent) gdzie robi się to na podstawie "grupy reprezentatywnej" już założony możliwy błąd może wynosić 3%. Tutaj przy całej trudności sondażowej wyborów lokalnych (gdzie często procentowy podział głosów różni się ogromnie w miejscowościach odległych o 20-30 kilometrów) mamy około 6,5% - no i co? No i jak zwykle pisobredzenie okazuje się tylko pisobredzeniem.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Sun, 23 Nov 2014, 07:27:11
A jednak platfusy za PIS - em, ale szkoda, że mandatowo przed...
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Sun, 23 Nov 2014, 10:20:38
A jednak platfusy za PIS - em, ale szkoda, że mandatowo przed...
No w sumie faktycznie "pisuary" wygrały z "platfusami" o 0,49% - co się zgadza z moim "proroctwem" sprzed paru miesięcy na innym forum (realowym), że obie partie idą obecnie "łeb w łeb" i ważny będzie wynik "tego trzeciego".

Inna sprawa, że uśrednianie wyników samorządowych i wyciąganie z tego wniosków do poparcia ogólnego jest błędem i jest mylące - w wyborach do sejmu głosuje się zasadniczo na partie, nieczęsto głosujący mają jakąś wiedzę o kandydatach. W samorządowych odbywa się to jednak "bliżej ludzi" kandydaci faktycznie są lokalni - co powoduje, że wyniki wyborcze do sejmu i do sejmików wojewódzkich są różne - w zasadzie zawsze.

PSL, o który tyle "pisuarowego" bredzenia teraz było w wyborach samorządowych w 2010 miał 16,3%, a parlamentarnych w 2011 tylko 8,36%. Natomiast stosunek wyników PO i PIS był podobny - choć procentowo większy to stosunek PO i PIS w jednych i drugich wynosił 1,3:1 (ok.31% -> ok.39% dla PO i ok.23% -> ok. 29% dla PIS).

Gdyby zastosować podobny stosunek głosów i prorokować wynik wyborów parlamentarnych 2015 to PSL dostałby połowę głosów z samorządowych (taki był stosunek 2010-2011) czyli jakieś 11-12% - co zgadza się z sondażami, że im wrosło od poprzednich wyborów i podawano około 11%. PO i PIS powinien dostać jakieś 1,25-1,3 więcej czyli obie partie po około 33-34%. Czyli znowu nie ma niespodzianki - bo sondaże choć różne pokazują (wahania pomiędzy PO i PIS - w obie strony) właśnie (po ich uśrednieniu) podobne wyniki dla tych partii.

W zasadzie nie ma żadnej niespodzianki także jeśli chodzi o geografię wyborczą, bo i poprzednio w świętokrzyskim też wygrał PSL, a warmińsko-mazurskim co prawda poprzednio wygrała PO, a PSL był drugi, ale z prawie dwukrotnie lepszym wynikiem od PIS-u - zmienili się tam z PO, ale PIS poprzednio też miał tam bardzo słaby wynik. Reszta wyników podobna - jak to się żartobliwie określa "po granicy zaborów"...

Zasadniczo jak się temu przyjrzeć to nie ma niespodzianki i w sumie było dużo krzyku (typowego dla "pisuarów" - zawsze wg siebie "pokrzywdzonych" przez wszystkich... media, rzekome "oszustwa" wyborcze itd. - ale nie przez swoje brednie) o nic. Wynik wcale nie jest jakiś dziwny - w sumie proporcjonalnie bardzo podobny do tego z poprzednich wyborów samorządowych czyli PSL dwa razy więcej niż ma poparcia w parlamentarnych (obecnie prognozowanych sondażami), a PO i PIS o jakieś 25% mniej.

Co ciekawe jeżeli "pisuary" tak głośno bredzą o tym, że te głosy nieważne to były "na nich" - i gdyby to była prawda, to w sumie zgadzałoby to się z moją opinią o elektoracie PIS, bo jak napisałem wcześniej - kto nie potrafi przeczytać i zrozumieć dwóch zdań instrukcji... to mi to się wpisuje właśnie w opinię o elektoracie skrajnych populistów, sekty smoleńskiej i kierujących się "głosem ambony".  ;D  >:D
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Sun, 23 Nov 2014, 12:36:39
To co w PIS - ie mi się nie podoba to podejście do kwestii "smoleńskiej". Ale sądzę, że mówienie że był tam zamach ustąpi bardziej prawdopodobnemu wytropieniu sprawców w sensie organizacji samego lotu. To, że śledztwo było prowadzone po macoszemu i różnych szczegółach chyba raczej każdy wie. Jednak jeśli chodzi o Platformę to jeśli Ty Krzysiu odnosisz do PIS -u argumenty, że chcą jakiś katoland tworzyć to Po z drugiej strony wprowadza gendery i temu podobne kwestie i to czasem przez tylne furtki. Nie czyni tego wprost, bo wie że ludzie tego nie chcą. Chce zaś to zrobić - i robi tak, aby za kilka lat mieć argument i powiedzieć, że gender jest faktem dokonanym. Z mojej osobistej strony na to zgody nie ma. Ja na PIS nie głosuję ze względu na personalia, ale na właśnie podejście do państwa. I na prawdę patrzę z politowaniem na te akcje ulotkowe PSL - u, że jak dojdzie PIS do władzy to zaraz III wojna będzie faktem. To czyściutki populizm. Nie boję się IV RP, a nawet więcej jestem jej zwolennikiem. Każdy kto chce transparentności nie powinien się jej bać.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: MvP Sun, 23 Nov 2014, 13:17:52
A ja tylko napisze What the fuck in gender?!  Zapewne nie chodzi ci/wam o angielskie znaczenie oznaczajace plec lub plec kulturowa (czyli przypisywanie danej plci okreslonych "przeznaczonych dla niej" przywilejow i obowiazkow) chocby dlatego ze walka z rzeczownikiem oznaczajacym cos niematerialnego srednio ma sens. Zatem chodzi ci moze o operacje zmiany plci bo, taka wersje tlumaczenia szlyszalam, ale to z kolei nie wiem w jaki sposb ktokolwiek moze wprowadzac. Bo co Tusk przychodzi do facetow i mowi "Jak sobie nie obetniesz kutasa to ci podniose podatki!"??
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Feliks Spirkin Sun, 23 Nov 2014, 13:20:46
Jeśli jesteśmy w tym temacie... :D
http://xportal.pl/?p=16839
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Sun, 23 Nov 2014, 17:00:04
To co w PIS - ie mi się nie podoba to podejście do kwestii "smoleńskiej". Ale sądzę, że mówienie że był tam zamach ustąpi bardziej prawdopodobnemu wytropieniu sprawców w sensie organizacji samego lotu. To, że śledztwo było prowadzone po macoszemu i różnych szczegółach chyba raczej każdy wie.
Nie wiem co jeszcze miano by tropić? Winny został określony bardzo szybko (i w zasadzie dla każdego kto ma jakieś pojęcie o lotnictwie było to jasne już po paru dniach), bo winna bezpośrednio była załoga samolotu - co było czytelne praktycznie od razu (łamanie procedur, popełniony ciąg błędów, który w efekcie doprowadził do uderzenia samolotu w glebę). Od nich się wniosków już nie wyciągnie... nie żyją.

Pośrednią winę miał bajzel panujący w 36 SPLT oraz generalnie w wielu kwestiach w SP, choć o tym, że to właśnie kulminacja tego była w tym pułku (typowe - gdy się jest blisko koryta, to jakby mniej kontrolują, na więcej przymykają oko itd.) to chyba wiedzieli wszyscy w lotnictwie. Jeszcze w czasach gdy w SP służyłem, a potem pracowałem - na parę lat przed tym wypadkiem mawiało się, że kiedyś tam w końcu coś spadnie z dużym hukiem i ktoś ten bajzel skończy... i skończył. Efektem katastrofy było rozwiązanie tej jednostki i porządki w wielu kwestiach. Bo ktoś tych ludzi nie przeszkolił odpowiednio,  ktoś dopuścił by samolot prowadziła załoga bez ważnych uprawnień, by potwierdzano minima załóg na zasadzie patrzenia w sufit i zasady, że papier przyjmie wszystko, że do kabiny włażono jak do obory, że na procedury bezpieczeństwa mieli "głęboki zwis" itd. Jeżeli przyjąć zasadę, że za znany mi (wówczas) z autopsji ówczesny bajzel szkoleniowy i olewanie procedur w SP odpowiada dowódca - to D-ca SP konsekwencje poniósł... osobiste, bo był na pokładzie tego samolotu.

W zasadzie przyczyny wypadku zostały określone, a winny ponieśli konsekwencje albo służbowe (trochę ich wyleciało ze stołków przy okazji rozwiązania tej jednostki i nie tylko), albo osobiste - bo zginęli w tym wypadku. Tylko, że laicy nie rozróżniają dwóch kwestii... określania przyczyn wypadku i zaleceń dokonywania zmian szkoleniowych i proceduralnych, co leży w zakresie obowiązków komisji badań wypadków lotniczych i potem ich realizacji przez odpowiednie osób na stanowiskach dowódczych w SP - od odpowiedzialności karnej, którą rozpatruje prokuratora i potem sądy.

I wcale nie trwa to jakoś specjalnie długo - po słynnej katastrofie Concorde we Francji też stosunkowo szybko określono przyczyny wypadku (choć sprawa była bardziej złożona), ale kwestie odpowiedzialności karnej, orzekane przez sądy na podstawie dochodzeń prokuratorskich i rozpraw trwały 10 lat. Tak to zwykle bywa w takich sprawach, a szczególnie w takiej jak ta ze Smoleńska, że można próbować już tylko orzec winę (i karę) za pośrednie przyczynienie się do wypadku, bo akurat bezpośrednio winny w tym wypadku zginęli.

Jednak jeśli chodzi o Platformę to jeśli Ty Krzysiu odnosisz do PIS -u argumenty, że chcą jakiś katoland tworzyć to Po z drugiej strony wprowadza gendery i temu podobne kwestie i to czasem przez tylne furtki.
Ależ ja wcale nie jestem zwolennikiem PO - jednak skoro spłycamy to do "katolandu" i "genderów", to ja po prostu wybieram to mniejsze zło czyli jednak "gendery". Podobnie jak w wielu innych sprawach - po prostu PO uważam za mniejsze zło, a nie za rządy, których byłbym specjalnym jakimś zwolennikiem.

Nie boję się IV RP, a nawet więcej jestem jej zwolennikiem. Każdy kto chce transparentności nie powinien się jej bać.
Określenia "IV RP" akurat odnosi się do "pisuarowej" wizji państwa i jakby ktoś nie pamiętał to już to przerabialiśmy - na szczęście krótko... lepiej to wcale nie wyglądało.

Jeśli jednak chodzi o "transparentność" to w sumie o ile zgadzam się z Tobą, że ona by się i przydała - problem w tym, że nie zgadzam się z tym, że ma to coś wspólnego z PIS. Po prostu nie ma najmniejszej przesłanki, żeby sądzić, że ewentualne rządy PIS byłyby bardziej przejrzyste, lepsze, uczciwsze itd. niż te obecne.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Sun, 23 Nov 2014, 21:29:20
Jeśli chodzi o "gendery" i mniejsze zło to na dokładnie tej zasadzie wybieram tradycję z której wyrastamy będąc przekonanym, że także ma to wpływ na życie społeczno - gospodarcze.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Mon, 24 Nov 2014, 12:13:15
Jeśli chodzi o "gendery" i mniejsze zło to na dokładnie tej zasadzie wybieram tradycję z której wyrastamy będąc przekonanym, że także ma to wpływ na życie społeczno - gospodarcze.
Oczywiście użycie "genderów" w tej formie i w cudzysłowie jak rozumiem wypaczone (zresztą celowo) pojęcie tej kwestii, która z rzeczywistym gender nie ma wiele wspólnego. Bo "pisuary" i kler swojemu elektoratowi/zwolennikom przekazuje to w formie karykatury - zasadniczo odnosząc to do kwestii homoseksualizmu i związków homoseksualnych, co z rzeczywistym gender nie ma nic wspólnego.

Natomiast wpływ na życie społeczne gender oczywiście ma (pytanie czy akurat negatywny?), ale na gospodarcze w zasadzie nijakiego. Zresztą nawet gdyby zniżyć się to tego wypaczone pojęcia, co głosi kler i PIS - to też na życie gospodarcze wpływu to nie ma. Bo nawet idąc tokiem rozumowania (czy raczej propagandy) Krk/PIS to kwestia podejścia do homoseksualistów, transseksualistów itd. nie ma to negatywnego wpływu na kwestie gospodarcze. Jeśli ma jakikolwiek to już prędzej pozytywny... choćby z powodu, takiego, że brak wykluczenia pewnych osób tylko ze względu na ich "błąd genetyczny" może spowodować, ze rozwijać się lepiej będą jednostki w tej dziedzinie wybitne, które pozytywny wpływ mogą mieć.

Walka z gender (tym prawdziwym) tak naprawdę jest śmieszna i przypomina zawracanie kijem Wisły... Zmiany w podejściu do roli osób określonej płci w społeczeństwach już się dokonały i jest to proces ciągły, trwający od lat czy nawet już wieków... bo na pewno jest to widoczne od XIX wieku. Po prostu spopularyzowała się pewne nazwa, wcześniej nie stosowana - ale zmiana w podejścia do roli i funkcji kobiety i mężczyzny w społeczeństwie jest faktem, aby temu zaprzeczać czy nie dostrzegać to już chyba faktycznie tylko trzeba być elementem elektoratu PIS.

Zresztą i ten elektorat jest odpowiednio ogłupiony przez propagandę polityczną i klerykalną - bo gdyby im tak naprawdę powiedzieć o co w tym chodzi to pewnie głosików (i "tacki") by ubyło... No, ale wykorzystuje się to, że pewna "szara masa" nie czyta, raczej nie zadaje sobie trudu aby wykonać bardziej skomplikowane procesy myślowe - za to dobrze reaguje na slogany i propagandę. Zwalnia ich to od myślenia po prostu... pewnie tak łatwiej im żyć.

Zasadniczo walka z "gender" czy bardziej prawidłowo walka z postępującymi od lat zmianami (bo gender nie tyle zmienia co definiuje) stworzonych przez społeczeństwo zachowań odpowiednich dla poszczególnych płci - to generalnie walka z rzeczywistością. Bo te role w społeczeństwie, zachowania itd. nie zmieniają się dlatego, że ktoś tak napisał - tylko dlatego, że jest to powolnie wymuszane oddolnie przez społeczeństwa właśnie.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Mon, 24 Nov 2014, 18:48:08
Łoł, dyskusja weszła w dżendery... Mnie to zawsze zadziwia, że coś tak subiektywnego jest przedmiotem publicznej dyskusji. Bo do kwestii subiektywnych przestrzeń publiczna powinna się dostosować tworząc możliwie dużo miejsca.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Mon, 24 Nov 2014, 19:18:31
Ja raczej wyciągam wnioski odmienne. Uważam, żd jesteśmy pod wpływem lobby, które tworzy trendy starające się kwestionować już prawie wszystko. Nie jest to wcale coś oddolnego tylko przemyślana akcja pewnych grup lewicowych, które już nie w sposób jawnie agresywny czyli terror chce tylnymi drzwiami implikować narodom te idee. To nie jest sprawa naturalnego porządku tylko po prostu pewna filozofia w której według mnie nie ma nic ujmującego.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Mon, 24 Nov 2014, 19:58:48
Ja raczej wyciągam wnioski odmienne. Uważam, żd jesteśmy pod wpływem lobby, które tworzy trendy starające się kwestionować już prawie wszystko. Nie jest to wcale coś oddolnego tylko przemyślana akcja pewnych grup lewicowych, które już nie w sposób jawnie agresywny czyli terror chce tylnymi drzwiami implikować narodom te idee. To nie jest sprawa naturalnego porządku tylko po prostu pewna filozofia w której według mnie nie ma nic ujmującego.
Ale o czym Ty rozprawiasz? Jakie lobby, jaki terror - sorry, ale bredzisz jak "Kaczyńskie". Czemu chcesz zaprzeczać - temu, że na przestrzeni lat zmieniają się naturalnie i całkowicie ewolucyjnie role w społeczeństwie, zachowania, normy, status itd. dotyczące poszczególnych płci? Bo to właśnie to co definiuje gender.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Kristian Arped Mon, 24 Nov 2014, 20:00:59
Grecy i Rzymianie się śmieją z antygenderowców.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: AndrzejSwarzewski Mon, 24 Nov 2014, 20:18:54
Łoł, dyskusja weszła w dżendery... Mnie to zawsze zadziwia, że coś tak subiektywnego jest przedmiotem publicznej dyskusji. Bo do kwestii subiektywnych przestrzeń publiczna powinna się dostosować tworząc możliwie dużo miejsca.
Dokładnie. Ta kwestia powinna być zamknięta dla psychologów, seksuologów, socjologów.
Bo to wychodzi tak samo śmiesznie, jak telewizyjne debaty o rodzinie, w której ksiądz dyskutuje z gejem. :D
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Mon, 24 Nov 2014, 20:30:28
Az mi się przypomniała debata o problemach demograficznych przez homolobby w Republice Bialeńskiej... ;D
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Mon, 24 Nov 2014, 20:35:53
Tylko co ma wspólnego gender z homoseksualizmem?   :o
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: MvP Mon, 24 Nov 2014, 20:37:07
Tylko co ma wspólnego gender z homoseksualizmem?   :o
Stopień zidiocenia potrzebny do walki z szabelką przeciw niemu.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Mon, 24 Nov 2014, 20:41:20
Tylko co ma wspólnego gender z homoseksualizmem?   :o
Jedną i drugą tematykę wywołała na forum ta sama osoba. I bez związku z tematem.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Mon, 24 Nov 2014, 21:00:42
Jeszcze zaraz spróbujecie mnie wpisać tak modny dla lewicy - bo postulat zmian ról społecznych to ma kolor i jest nim czerwony, jako przedstawiciela ciemnogrodu. Jeszcze dodacie, że sam sobie jestem winien, bo nie jestem w tej kwestii "trendy". Bo to nie jest powiedzenie, że to kolej rzeczy jak to ewidentnie dla każdego o nawet o nie specjalnym wysiku intelektualnym zaprzeczenie logiki. I nie mówię tutaj, że "kobiety do garów" tylko po co mamy tworzyć jakieś na siłę mechanizmy płciowej rywalizacji itp. Przykładowe są np. parytety, które nawet niektórym kobietom uwłaczają stawiając je jako jakieś "wykluczone" co przypomina jakiś podział, czy chęć podziału, ale w imię czego? Równości gwarantowanej w najwyższym prawie - konstytucji?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Mon, 24 Nov 2014, 21:03:11
Wybacz, jeśli Cię uraziłem. Nie mam ukrytych złych intencji, jedynie takie, jakie wprost wyrażam swoimi wypowiedziami.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Mon, 24 Nov 2014, 21:48:11
Jeszcze zaraz spróbujecie mnie wpisać tak modny dla lewicy - bo postulat zmian ról społecznych to ma kolor i jest nim czerwony, jako przedstawiciela ciemnogrodu.
Nie rozumię. Poproszę jeszcze raz, po polsku. W tym zdaniu za dużo gramatyki szwankuje, żebym mógł się pokusić choćby o rekonstrukcję.

Jeszcze dodacie, że sam sobie jestem winien, bo nie jestem w tej kwestii "trendy".
Nie. Sam jesteś sobie winien, bo nie jesteś w tej kwestii rozsądny.

Bo to nie jest powiedzenie, że to kolej rzeczy jak to ewidentnie dla każdego o nawet o nie specjalnym wysiku intelektualnym zaprzeczenie logiki.
Znowu szwankuje gramatyka, ale tym razem chyba nawet zrozumiałem myśl. Wydaje mi się, że dla większości osób, które poświęciły temu tematowi jakiś bardziej specjalny wysiłek intelektualny, możliwe było zaobserwowanie prawidłowości w zmianie społecznej w zakresie spraw dot. płci i orientacji seksualnej w stopniu wystarczającym aby mówić o "kolei rzeczy".

Zresztą - skoro już o logice mowa - czy wszak nie jest jednym ze sztandarowych haseł antydżenderystów i homofobów, że dziś transseksualizm i małżeństwa homoseksualne, a jutro pedofilia, zoofila a pojutrze małżeństwa z tosterami? Oczywiście nie jest to rozumowanie logiczne, ale biorąc pod uwagę uzycie takich argumentów, to czy nie jest trochę przeciwskuteczne zaprzeczanie samemu procesowi, przeciwko któremu się protestuje?

I nie mówię tutaj, że "kobiety do garów" tylko po co mamy tworzyć jakieś na siłę mechanizmy płciowej rywalizacji itp. Przykładowe są np. parytety, które nawet niektórym kobietom uwłaczają stawiając je jako jakieś "wykluczone" co przypomina jakiś podział, czy chęć podziału, ale w imię czego? Równości gwarantowanej w najwyższym prawie - konstytucji?
Tu się trochę zgubiłem, bo płynnie od "dżenderów" przeszliśmy do feminizmu i parytetów. Zabawne jak doszliśmy do punktu, ze to feminizm jest problemem tworzącym nierówność, pomijając samą istotę i centralny punkt feminizmu - czyli walkę z istniejącą i obiektywnie mierzalną gorsza pozycją kobiet w społeczeństwie.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Mon, 24 Nov 2014, 22:54:12
A zatem zgodna z szeroko pojętą naturą jest możliwość zmiany płci? Powiedzmy, że urodziłem się mężczyzną a czuję się kobietą, czy to jest naturalna kolej rzeczy?

Czy założenia "teorii queer" są zgodne z naturą? Dlaczego?

Skoro to taki "subiektywny" temat to dlaczego nie można polemizować z twoimi założeniami? Czy każdy kto się nie zgadza z tematem, który sam określiłeś jako subiektywny jestw błędzie?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Kristian Arped Mon, 24 Nov 2014, 23:04:34
A zatem zgodna z szeroko pojętą naturą jest możliwość zmiany płci? Powiedzmy, że urodziłem się mężczyzną a czuję się kobietą, czy to jest naturalna kolej rzeczy?

Czy założenia "teorii queer" są zgodne z naturą? Dlaczego?

Skoro to taki "subiektywny" temat to dlaczego nie można polemizować z twoimi założeniami? Czy każdy kto się nie zgadza z tematem, który sam określiłeś jako subiektywny jestw błędzie?
Może PTR-em nie jestem ale odpowiem. Uwazam, iż to, co ktoś robi z własnym ciałem jest sprawą tylko i wyłącznie posiadacza tegoż ciała. Nikogo innego.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Mon, 24 Nov 2014, 23:12:21
Czyli to jest naturalne?

Idąc tym rozumowaniem możemy powiedzieć, że to jakie ma poglądy [dajmy na to polityczne] to wyłącznie jego sprawa, czyż nie? Nawet jeśli są one sprzeczne z naturą. Nawet jeżeli bardzo mocno je "manifestuje" tak, że inni mimo woli im ulegają.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Kristian Arped Mon, 24 Nov 2014, 23:20:13
Czyli to jest naturalne?
Zależy, jak się pojmuje naturalność. Mógłbym poprosić Cię o jej definicję?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Mon, 24 Nov 2014, 23:32:02
Wyczuwam sofizm.

Postępowanie według ogólnie przyjętych norm moralnych, które nakłada na nas przez Boga (jako Stwórcę i arystotelesowskiego "pierwszego poruszyciela").
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Mon, 24 Nov 2014, 23:32:57
A zatem zgodna z szeroko pojętą naturą jest możliwość zmiany płci? Powiedzmy, że urodziłem się mężczyzną a czuję się kobietą, czy to jest naturalna kolej rzeczy?
Transseksualizm jest swoistym błędem genetycznym i ogromną tragedią dla osób, które to dotyka. Znałem kiedyś taką osobę (pisze znałem - choć mam nadzieję, że jeszcze żyje i ma się dobrze - po prostu zerwała wszelkie kontakty na pewnym etapie życia i wyprowadziła się jak najdalej od miejsca gdzie ją znano), od dziecka - moja rówieśniczka, córka znajomych moich rodziców. Tyle, że było to w czasach (lata 70-te. potem jeszcze 80-te), gdy takich ludzi wyśmiewano, jako dziwadła (w dzieciństwie) i "zboki" (gdy trochę podrośli) - nikt (systemowo) nie usiłował ich zrozumieć i pomóc, a ci ludzie naprawdę swoją tragedię przeżywali w samotności, czasem tylko rozumieli to bliscy znajomi, rodzina (ale i to niewielu). Przez ponad 20-lat mogłem widzieć jak cierpi taka osoba... Dopiero teraz ludziska mają większą wiedzę (oczywiście nie wszyscy - "elektorat PiS" i im podobni... nie bardzo), rozumieją o co w tym chodzi, a i rozwój nauki pozwala tym ludziom (choć trochę) pomóc. Niektórzy tego do wiadomości nie przyjmują - ale głupoty niestety zoperować się nie da....

Zmiana płci jest niezgodna z naturą? Tak owszem - podobnie jak operowanie wielu innych wad wrodzonych (kompletnie nie związanych z seksualnością, płcią itd.), bo przecież naturalnie to ludzie z wadami powinni umierać lub żyć "niosąc z bólem swój krzyż". A jednak rozwój nauki i medycyny pozwala działać niezgodnie z naturą, ale ratując życie, naprawiając wady organizmu, lecząc czasem wrodzone choroby czy choćby ulżyć w cierpieniu.

Zmiana płci to coś co daje tym ludziom namiastkę normalności (namiastkę, bo to w pewnej części jest swoista protetyka), jak rozumiem nie warto... tak jak nie warto operować innych wad wrodzonych, przecież tak "chciała natura" czy może (dla niektórych) jacyś sadystyczni bogowie (czy inne nadprzyrodzone moce -  nie znam się...) - to niech cierpią. Ci ludzie nie starają się o te operacje i nie poddają się im dla zabawy czy kaprysu - to jest naprawa tego co schrzaniła ta natura.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Kristian Arped Mon, 24 Nov 2014, 23:38:48
Postępowanie według ogólnie przyjętych norm moralnych, które nakłada na nas przez Boga (jako Stwórcę i arystotelesowskiego "pierwszego poruszyciela").
Ach. Tak więc, którą normę moralną łamie operacja zmiany płci?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Mon, 24 Nov 2014, 23:39:40
Znaczy się w mojej wcześniejszej wypowiedzi pojawiły się pewne lapsusy gramatyczne i jeśli chodzi o ciemnogród to jest to ulubiony element szufladkowania innych poglądów niż te "nowoczesne". Sądzę, że dzisiaj świat stara się dać ludziom dużo "wolności", liberalizmu, ale bez odpowiedzialności. Wszystko stara się usprawiedliwić daje ten liberalizm lecz jednocześnie nie jest to prawdziwa wolność, a raczej suwerenność jednostki, która jest zdolna do wchodzenia w więzi społeczne i także odczucia skutków decyzji suwerennych. Oby nie skończyło się jak z gospodarką gdzie liberalni ekonomiści wmawiają, że kryzysy gospodarcze, nawet tak duże są naturalne i właściwie to nie powinniśmy się tym zajmować. To już widoczne usprawiedliwienie swojej nieudolności, rzec by szerzej utopijności.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Tue, 25 Nov 2014, 00:06:50
Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, 23 mężczyzna powiedział:
"Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!
Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta".
24 Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem.


Mowa nasza prosta: tak, tak, nie, nie.

Czekam na komentarze jakoe to Pismu Święte staromodne i niedostosowane do naszych czasów.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Kristian Arped Tue, 25 Nov 2014, 00:22:29
Czekam na komentarze jakoe to Pismu Święte staromodne i niedostosowane do naszych czasów.
Nie mam zamiaru. Biblię szanuję tak samo jak każde inne słowo pisane.

A co do przytoczonego fragmentu, to wybacz, ale nie widzę nigdzie zabronienia przeprowadzania operacji kosmetycznych na ludzkich ciałach (oczywiście nie chodzi mi o dosłowne zabronienie, aż taki głupi to nie jestem).
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Tue, 25 Nov 2014, 00:34:44
Nie chodzi o zmiany kosmetyczne acz o zmiany w myśleniu, w postrzeganiu własnej seksualności. Bóg stworzył kobietę kobietą a mężczyznę mężczyzną. Amen.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Tue, 25 Nov 2014, 01:19:41
Nie chodzi o zmiany kosmetyczne acz o zmiany w myśleniu, w postrzeganiu własnej seksualności.
Słucham? Sugestia, że operacja zmiany płci jest "zmianą kosmetyczną"? Zmianą kosmetyczną to są np. sztuczne cycki - a nie operacja naprawiająca (z zasadzie nie do końca bo będąca raczej swoistą protetyką) wadę genetyczną.

Bóg stworzył kobietę kobietą a mężczyznę mężczyzną. Amen.
Ciężko dyskutować o poważnych problemach ludzkich z poziomu jakiś mocy nadprzyrodzonych...

Ale spróbujmy zejść do tego "poziomu"... a jak ten Wasz bóg/bogowie się pomylili przy produkcji konkretnego egzemplarza (w sumie przy tej ilości - może się zdarzyć, nawet bogom) to co, nie można spróbować naprawić tego błędu? Czy lepiej zostawić jak jest i niech się męczy w swoim ciele - sadystyczny musi być ten Wasz bóg. A sumie czemu wg tych religijnych teorii nie można spróbować naprawić/poprawić "zdeformowanej" kwestii płciowej, a można np. poprawić zdeformowaną twarz. Przecież z jednym i drugim problemem da się żyć - zasadniczo to problem estetyczno-psychiczny.

W zasadzie idąc dalej to należałoby potępić medycynę jaką taką - w końcu przeciwstawia się "wyrokom boskim"...
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Kristian Arped Tue, 25 Nov 2014, 07:39:42
Nie chodzi o zmiany kosmetyczne acz o zmiany w myśleniu, w postrzeganiu własnej seksualności. Bóg stworzył kobietę kobietą a mężczyznę mężczyzną. Amen.
A jeżeli stworzył kobietę w męskim ciele lub mężczyznę w ciele kobiety? Biblia, chyba, nie neguje możliwości takiego przypadku.

Słucham? Sugestia, że operacja zmiany płci jest "zmianą kosmetyczną"? Zmianą kosmetyczną to są np. sztuczne cycki - a nie operacja naprawiająca (z zasadzie nie do końca bo będąca raczej swoistą protetyką) wadę genetyczną.
Tutaj odpowiem, bo to ja użyłem chyba po raz pierwszy tego określenia. Wyszedłem z założenia, że skoro ta operacja zmienia wygląd, to jest operacją kosmetyczną. Nijak nie chciałem umniejszyć powadze tej operacji, czy też jej ośmieszyć.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Tue, 25 Nov 2014, 07:44:30
Wiem, że statystycznie takie przypadki mogą być i pierwsza zasada nie należy tych ludzi odtrącać, ale podstawy to stwierdzające nie mogą oprzeć się na "widzi mi się". Takie coś serwuje nam bodajże Canda, jeśli chodzi o płeć.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Tue, 25 Nov 2014, 08:02:40
Wiem, że statystycznie takie przypadki mogą być i pierwsza zasada nie należy tych ludzi odtrącać, ale podstawy to stwierdzające nie mogą oprzeć się na "widzi mi się".
A zdajesz sobie sprawę jak skomplikowana jest procedura zmiany płci? To są badania lekarskie i psychologiczne oraz normalna diagnoza lekarska jak w przypadku każdej innej choroby, co skutkuje odpowiednim skierowaniem. Potem kolejne - bardzo specjalistyczne w tym psychiatryczne, następnie dość długa terapia hormonalna. Potem trzeba przejść przez procedurę sadową (a to u nas nie jest proste i szybkie), aby prawnie zmienić płeć i mieć podstawę do operacji. To też nie jest łatwe - bo sądy powołują rodziny takich ludzi, sprawdzają czy nie sprzeciwów i taka procedura to ponoć minimum pół roku, a zwykle znacznie dłużej (jak u nas pracują sądy to chyba nie trzeba tłumaczyć). Dopiero potem może odbyć się operacja (a w zasadzie operacje - bo nie jest to jeden zabieg), która w sumie prosta nie jest i po niej jest dłuższy czas mało komfortowej rekonwalescencji. Ponoć cały proces minimum to 1,5 roku, ale przy bardzo dużej dozie szczęścia - często o wiele, czasem parokrotnie dłużej, zarówno ze względów medycznych, jak i prawnych. O kosztach nawet nie wspominam... Trudno tutaj mówić o operacjach zmiany płci wg "widzi mi się".

Zresztą w przypadku transseksualistów to nie jest problem prawny (jak w przypadku homoseksualistów), bo ci ludzie prawnie mają zmienioną płeć, ze wszystkimi tego konsekwencjami - to jest problem w akceptacji części społeczeństwa, zresztą tej samej, która ma zwykle gębę nabita frazesami "o miłości bliźniego" i takie tam...

Wyszedłem z założenia, że skoro ta operacja zmienia wygląd, to jest operacją kosmetyczną. Nijak nie chciałem umniejszyć powadze tej operacji, czy też jej ośmieszyć.
Mam spore wątpliwości czy operacje podczas, których dokonuje się przeszczepu także nerwów są tylko operacjami zmiany wyglądu. Zresztą jest to operacja, która nie tylko zmienia wygląd, ale też w pewnym sensie (bo nie całkowicie) funkcjonowanie organów. Nie wspominając już, że takie operacje wykonują bardzo renomowane placówki medyczne i ludzie o naprawdę dużym dorobku w dziedzinie medycyny - często jeszcze mający dodatkowe warunki, w postaci honorowania opinii psychologicznych i seksuologicznych, od konkretnych, równie utytułowanych specjalistów.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Tue, 25 Nov 2014, 09:51:30
No i tak powinno pozostać. Bo obecnie to ja raczej widzę tendencje do tego aby jak we wspomnianej Kanadzie pozostawić rubrykę dotyczącą płci niewypełnioną od urodzenia. O ile dzisiaj raczej są to rzeczywiście prawdziwe przypadki, uzasadnione to za chwilę może się okazać co innego. Ułatwienia w tej materii mogą prowadzić do zbyt frywolnego potraktowania tych spraw.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Feliks Spirkin Tue, 25 Nov 2014, 10:13:39
Zaraz zapewne zostanę nazwany faszystą, a ktoś inny zrobi mi wywód na pół strony, ale normy moralne powinno ustanawiać państwo. Jeśli dajemy zbyt dużą wolność jednostce, to często zaczyna jej odwalać i naśladować amerykanów, i bawić się w parady równości. Jak ktoś nadal twierdzi, że takie rzeczy nie powinny być regulowane to - https://www.facebook.com/mwpoznan/photos/pcb.732136253541105/732134193541311/?type=1&theater . Upadek moralny białego człowieka doprowadzi do tego, że naprawdę będziemy 5 razy dziennie bić głową w stronę Mekki.  ^^
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Kristian Arped Tue, 25 Nov 2014, 10:17:24
: Krzysztof Razorblade
Mam spore wątpliwości czy operacje podczas, których dokonuje się przeszczepu także nerwów są tylko operacjami zmiany wyglądu. Zresztą jest to operacja, która nie tylko zmienia wygląd, ale też w pewnym sensie (bo nie całkowicie) funkcjonowanie organów. Nie wspominając już, że takie operacje wykonują bardzo renomowane placówki medyczne i ludzie o naprawdę dużym dorobku w dziedzinie medycyny - często jeszcze mający dodatkowe warunki, w postaci honorowania opinii psychologicznych i seksuologicznych, od konkretnych, równie utytułowanych specjalistów.
Pozwolę zacytować sobie:
Chirurgia plastyczna (kosmetyczna lub estetyczna) - dziedzina medycyny zajmująca się korektą rzeczywistych lub odczuwanych defektów ciała. Związana ściśle z chirurgią dziecięcą, neurochirurgią, laryngologią, okulistyką, traumatologią, ortopedią oraz równie ważnymi jak fizjologia, patologia, immunologia, rehabilitacja, psychologia, psychiatria.
Ale w zasadzie, to masz rację. Błędnie określiłem zmianę płci jako jeden zabieg.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Tue, 25 Nov 2014, 10:32:43
No i tak powinno pozostać.
Medycznie jak najbardziej tak... i nie widzę tutaj żadnej tendencji dla zmian. Jednak co do procedur sądowych, to w sumie działania sądów rozciągające się w czasie nie z przyczyn merytorycznych, a tylko dlatego, że są one nadmiernie obciążone ilością rozpraw jednak warto chyba byłoby zmienić - i to bynajmniej nie tylko w sprawach o zmianę płci, tylko tak ogólnie... w każdych sprawach z jakimi musimy biegać do sądu.

Bo obecnie to ja raczej widzę tendencje do tego aby jak we wspomnianej Kanadzie pozostawić rubrykę dotyczącą płci niewypełnioną od urodzenia.
Nie znam kanadyjskiego prawa (i w sumie mało mnie ono obchodzi... nie wybieram się), ale nie wiem czy czasem takie działania nie mają na celu ułatwień właśnie prawnych (w sensie niepotrzebnego rozciągania ich w czasie, konieczności zmiany wszystkich dokumentów, łącznie z metryką itd.)? Może jest to związane z innymi pozytywnymi działaniami państwa w stylu wczesnego wykrywania zaburzeń seksualności? To chyba trzeba by rozpatrywać bardziej kompleksowo i bez kompletnej wiedzy o kanadyjskich działaniach w tym zakresie trudno coś powiedzieć. Choć to chyba trochę przesadne - to w końcu problem dotykający 1/30 tys. mężczyzn i 1/100 tys. kobiet.

W sumie z tego co można wyczytać to akurat chcąc zrobić operacje zmiany płci za granicą (w krajach "cywilizowanych"... oczywiście, pomijam niektóre azjatyckie itp.) w zasadzie pod względem medycznym to wymogi się wiele nie różnią. Co najwyżej czas oczekiwania na badania i zabiegi operacyjne jest krótszy - ale znowu to coś co i u nas przydałoby się zmienić i to w stosunku nie do jakiś konkretnych, a ogólnie.

O ile dzisiaj raczej są to rzeczywiście prawdziwe przypadki, uzasadnione to za chwilę może się okazać co innego. Ułatwienia w tej materii mogą prowadzić do zbyt frywolnego potraktowania tych spraw.
Znając (jak wspomniałem z bliskich obserwacji) problem życiowy takich ludzi (no jednej osoby, ale mi to wystarcza) to jakoś średnio sobie wyobrażam sobie "frywolność", co sugeruje poddawanie się takim skomplikowanym zabiegom operacyjnym "dla zabawy". Nie wspominając już nawet, że mężczyzna z tożsamością męską raczej nie będzie sobie niczego "obcinał", a kobieta z kobiecą tożsamością "doprawiała".

Zaraz zapewne zostanę nazwany faszystą, a ktoś inny zrobi mi wywód na pół strony...
Po co? Dyskusja z Tobą na jakikolwiek temat w sposób merytoryczny jest niemożliwa, co już sprawdziłem przy okazji kwestii historycznych i gospodarczych. Twoje podejście do jakiegokolwiek problemu kończy się na sloganach, gdy dochodzi do próby merytorycznej polemiki, dyskusję kończysz... bo zapewne nie masz nic do powiedzenia, albo nie potrafisz znaleźć merytorycznych kontrargumentów. A więc szkoda czasu....

A tymi obrazkami (i "inteligentnymi inaczej" komentarzami do nich), myleniem pojęć transseksualizmu, o którym jest aktualnie mowa z homoseksualizmem (a pewnie i zoofilią) - w zasadzie wykazujesz tylko jedno: niski poziom umysłowy ludzi spod znaku MW. Ale to coś czego zasadniczo nie trzeba wykazywać, bo to widać na pierwszy rzut oka i to od lat.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Tue, 25 Nov 2014, 16:25:37
Nie czuję się na tyle kompetentny by rozstrzygać takie zawiłe spory moralne jak ten przedstawiony przez Ciebię. Mimo to, choć tobie może to wydawać się śmieszne, że Bóg ma swój plan na życie każdego człowieka. Tacy ludzie na pewno zasługują na empatię, ale przede wszystkim na modlitwę.

W tym całym gender nie podoba mi się to, że jest on(o) mocno propagowane i silnie oddziałuje. Przez co ulec mu mogą zupełnie normalni ludzi, którzy nagle uświadomią sobie, że są innej płci.

Proszę mnie pomylić jeśli się myle, ale ów gender/queer zakłada, że pod wpływem czynników zewnetrznych jednostka może podjąć decyzję o zmianie płci, czyż nie? Podam przykład z "Rozmów w toku" ;D, facet w dzieciństwie mógł ubierać sie w sukienki i spodnie, oglądał różne bajki. Później jak dorósł zaczął się malować i ubierać jak kobieta, ale nie chciał zmieniać płci - zmienił tylko imię na Bambino (?).


@Kristian
Biblia przedstawia obraz stworzenia człowieka. Mężczyzny w ciele mężczyzny o cechach męskich i kobiety w ciele kobiety o cechach kobiety. Wzajemnie się uzupełniają. Jak dla mnie sprawa jest prosta i nie wymaga zagłębienia.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Tue, 25 Nov 2014, 16:49:24
Proszę mnie pomylić jeśli się myle, ale ów gender/queer zakłada, że pod wpływem czynników zewnetrznych jednostka może podjąć decyzję o zmianie płci, czyż nie?
Przecież gender zajmuje się kwestiami kulturowymi, sprawami ról i zachowań w społeczeństwie itd., przypisywanym poszczególnym płciom, ich zmianami itd. Gender nie ma nic wspólnego z cechami fizycznymi (płciowymi) i zachowaniami seksualnymi (poza tymi kulturowymi) w tym związanymi. Co ma więc gender do zmiany płci? Transseksualizm to jest kwestia medyczna (przecież to ma klasyfikację medyczną, kryteria diagnostyczne itd.)... a nie kulturowa.

Przypisywanie tego o czym piszesz gender to jakieś pomieszanie pojęć rodem "spod ambony" - choć owszem tzw. przeciwnicy gender (szczególnie politycy i kler) takimi bredniami się posługują, zwykle chyba nawet nie wiedząc o czym bredzą, albo im się faktycznie wszystko chyba tylko z d... kojarzy.

Ciemnotę Wam z tej ambony wciskają... choć mają w tym oczywiście swój cel. Nie da się "kulturowo wychować" transseksualisty, homoseksualisty czy też oczywiście heteroseksualisty (bo jak to się dzieje, że w "tradycyjnych" rodzinach hetero biorą się homoseksualiści i transseksualiści?)... to jest uwarunkowane genetycznie, pierwsze dwa to są po prostu zaburzenia opisane medycznie. Eksperymenty z "wychowaniem" w innej płci to USA zdaje się w latach 60-tych, a i tak wykazały że się nie da. Nikt przy zdrowych zmysłach dzisiaj już nie twierdzi, że te zaburzenia mają podłoże kulturowe... bo ono co najwyżej wpływa na zaprzeczanie rzeczywistości, ukrywaniu się tych ludzi, piętnowaniu itd.

W tym całym gender nie podoba mi się to, że jest on(o) mocno propagowane i silnie oddziałuje. Przez co ulec mu mogą zupełnie normalni ludzi, którzy nagle uświadomią sobie, że są innej płci.
Żeby coś się "nie podobało" to najpierw warto się dowiedzieć o co w tym (gender) naprawdę chodzi - bo inaczej pisze się takie brednie (bez urazy - ale to są brednie - choć zapewne powtarzane po jakiejś ogłupiającej propagandzie kleru czy polityków, którzy nic sobą nie reprezentują, to mają swój sposób na przyciąganie "wiernych") jak powyżej.

Podam przykład z "Rozmów w toku"
Litości... zaraz do poważnej dyskusji zaczniemy przywoływać "mądrości" rodem z jakiegoś Faktu czy innego brukowca, albo z kolejnych durnych programów TV dla upośledzonych "gospodyń domowych" (upośledzonych bo normalne takimi bredniami się też nie zajmują). Chyba nie wierzysz, że w takich programach itp. - ktoś przedstawia rzeczywistość? To jest TV-show, mający na celu zarobienie kasy na "lotnych tematach" i nic więcej.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Tue, 25 Nov 2014, 18:49:31
O Wando, trudno będzie odpowiedzieć na wszystko, biorąc pod uwagę ilość postów ;-) Odniosę się do pytań skierowanych bezpośrednio do mnie:


: Adam Aleksander von Vincis
Czy założenia "teorii queer" są zgodne z naturą? Dlaczego?
Uważam to za błędnie zadane pytanie. Wymagałoby to zdefiniowania pojęcia natury. A użyte przez towarzysza odwołanie do norm moralnych ustanowionych przez Boga czyni to pojęcie całkowicie bezużytecznym w tej dyskusji.

I naprawdę nie chodzi tu o przywołany w kolejnej wiadomości argument, że Pismo Święte jest "staromodne". Zauważyłem, że taką argumentację przywołują osoby które starają się "bronić" religii, a nie jej krytycy. Bo to z religijnego punktu widzenia brak religijności wynika z "mody" - co oczywiście jest reakcją obronną w stylu "przecież wiadomo że ateizm czy obojętność na religię to efekt bezmyślnej mody i lenistwa, a nie przemyślanej decyzji". Każdy podupadający system wartości się w ten sposób broni (bikiniarze w PRL też byli bezmyślni i szli za modą). A mój powyższy argument wynika z tego, że do teologii można się odnieść w dyskusji w gronie jednolicie katolickim. A jeżeli dyskutujemy w przestrzeni publicznej, o sprawach publicznych - to powoływanie się na jakąkolwiek argumentację teologiczną (bibilijną, talmudyczną, koraniczną) jest bezsensowne.

Natomiast, jeżeli by przyjąć możliwie potoczne znaczenie natury w sensie biologicznym, to uważam że nic w teorii queer (która, przypominam, mówi że tożsamość seksualna i płciowa są indywidualne i wynikają z różnych czynników) nie stoi sprzeczności z "naturą", a wręcz przeciwnie - znajduje w niej potwierdzenie.

: Adam Aleksander von Vincis
Skoro to taki "subiektywny" temat to dlaczego nie można polemizować z twoimi założeniami? Czy każdy kto się nie zgadza z tematem, który sam określiłeś jako subiektywny jestw błędzie?
W kwestiach mocno subiektywnych w ogóle niewiele jest miejsca na polemikę - bo po prostu nie ma podstaw do zbudowania obiektywnej opinii/oceny. Szczególnie w takich sprawach jak orientacja seksualna i płeć można mówić o autokreacji - każdy sam wie i decyduje, jakiej jest płci i jakie ma preferencje seksualne. Oczywiście silna presja może to zmienić -- tak samo jak tortury i "złamanie" może zamienić bohaterskiego działacza w wysługującego się władzy donosiciela. Ale tu chyba się zgodzimy (?) że wywieranie silnej presji na osobowość ludzkiej jednostki, w szczególności w kwestiach niekryminalnych, jest negatywnym zjawiskiem.

Ponieważ jest to kwestia subiektywna, również system społeczno-polityczny powinien tak na to spoglądać. Czyli - tu już moje poglądy, niestety, nie rzeczywistość - każdej jednostce powinny przysługiwać te same prawa, niezależnie od czynników takich jak płeć, orientacja, wyznanie itp., bez żadnych preferencji ze strony instytucji które z samej swojej istoty powinny traktować wszystkich obywateli identycznie.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Tue, 25 Nov 2014, 18:53:43
A zatem zgodna z szeroko pojętą naturą jest możliwość zmiany płci? Powiedzmy, że urodziłem się mężczyzną a czuję się kobietą, czy to jest naturalna kolej rzeczy?
Płeć siedzi w mózgu. Nie w pierwszorzędnych cechach płciowych.
Amen.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Tue, 25 Nov 2014, 19:04:05
Przecież gender zajmuje się kwestiami kulturowymi, sprawami ról i zachowań w społeczeństwie itd., przypisywanym poszczególnym płciom, ich zmianami itd. Gender nie ma nic wspólnego z cechami fizycznymi (płciowymi) i zachowaniami seksualnymi (poza tymi kulturowymi) w tym związanymi. Co ma więc gender do zmiany płci? Transseksualizm to jest kwestia medyczna (przecież to ma klasyfikację medyczną, kryteria diagnostyczne itd.)... a nie kulturowa.
Niestety jest ogromny problem w społeczeństwie z rozróżnieniem pojęć transseksualizm, transgenderyzm, homoseksualizm czy samo gender i queer.

Jeszcze odnosząc się do tego co napisał tow. Krzysztof - osobiście nie do końca widzę sens w powszechnym w środowisku LGBTQ podkreślaniu genetycznego uwarunkowania homoseksualizmu (w kwestii tras to kwestia rozróżnienia transgenderyzmu i transseksualizmu). Nie mówię, że takiego uwarunkowania nie ma, chodzi mi raczej o to, że w mojej opinii podkreślanie tego jest jakąś próbą uzyskania akceptacji (czy to innych, czy samych siebie). Częste są hasła "taki się urodziłem" - nie widzę tu argumentu. Jeżeli jutro dojdę do wniosku, że podobają mi się kobiety - to będę wiązał się z kobietami, bo takie jest moje prawo, aby samemu określać swoją orientację.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Tue, 25 Nov 2014, 19:23:39
Jeszcze odnosząc się do tego co napisał tow. Krzysztof - osobiście nie do końca widzę sens w powszechnym w środowisku LGBTQ podkreślaniu genetycznego uwarunkowania homoseksualizmu (w kwestii tras to kwestia rozróżnienia transgenderyzmu i transseksualizmu). Nie mówię, że takiego uwarunkowania nie ma, chodzi mi raczej o to, że w mojej opinii podkreślanie tego jest jakąś próbą uzyskania akceptacji (czy to innych, czy samych siebie).
Podkreślenie genetycznego uwarunkowania było całkowicie zamierzone - bo chyba jak zauważyłeś mój post był odpowiedzią na sugestie (zapewne wzięte "spod ambony" - bo na pewno nie z jakichkolwiek wartościowych źródeł, co widać po całkowitym myleniu pojęć i sugerowaniu w zasadzie nonsensów, nie wspominając o odwoływaniu się  w tym do jakiś mocy nadprzyrodzonych), o jakimś "widzimisię" w wyborze płci itd. Zresztą takiemu uwarunkowaniu nie zaprzeczasz, bo się po prostu nie da - to stwierdzone, medycznie opisane itd.

Chociaż osobiście zgadzam się z pozostałą częścią Twojej wypowiedzi, która tak naprawdę (jak się domyślam) sprowadza się do tego, że nikomu nic do tego, jaką kto ma orientację itd. Choć stwierdzono, że nie da się zmienić orientacji za pomocą czynników kulturowych (co najwyżej to ukrywać) to gdyby nawet (teoretycznie) komuś się "zachciało zmienić" to nikomu nic do tego, bo zasadniczo nikomu tym nie szkodzi. Ale to teoria - to jest zdeterminowane i ludzie tym dotknięci zmienić tego nie mogą, choć pewnie wielu by chciało - bo normalnym jest łatwiej w życiu.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Tue, 25 Nov 2014, 21:43:42
Przecież gender zajmuje się kwestiami kulturowymi, sprawami ról i zachowań w społeczeństwie itd., przypisywanym poszczególnym płciom, ich zmianami itd. Gender nie ma nic wspólnego z cechami fizycznymi (płciowymi) i zachowaniami seksualnymi (poza tymi kulturowymi) w tym związanymi. Co ma więc gender do zmiany płci? Transseksualizm to jest kwestia medyczna (przecież to ma klasyfikację medyczną, kryteria diagnostyczne itd.)... a nie kulturowa.

Oczywiście to, że napisałem "queer" obok słówka "gender" (przez niepewność lub/i roztargnienie ;)) nie zostało uwzględnione w twojej odpowiedzi. Mam wrażenie, że specjalnie sformowałeś ją w taki sposób jakby tego słówka nie było, dzięki temu mogłeś uargumentować swoją (po części słuszną) teorię o mieszaniu przeze mnie pojęć.

Przypisywanie tego o czym piszesz gender to jakieś pomieszanie pojęć rodem "spod ambony" - choć owszem tzw. przeciwnicy gender (szczególnie politycy i kler) takimi bredniami się posługują, zwykle chyba nawet nie wiedząc o czym bredzą, albo im się faktycznie wszystko chyba tylko z d... kojarzy.

Napisałem:
(...)zakłada, że pod wpływem czynników zewnętrznych jednostka może podjąć decyzję o zmianie płci, czyż nie?

Miałem na myśli, że jednostka może samookreślić się pod względem płciowym czy seksualnym pod wpływem czynników zewnętrznych (lub/i) własnych przesłanek (?). Może użyłem nieprecyzyjnego sformułowania.

Czyż nie powiedział tegoż samego tow. Radziecki?

Szczególnie w takich sprawach jak orientacja seksualna i płeć można mówić o autokreacji - każdy sam wie i decyduje, jakiej jest płci i jakie ma preferencje seksualne.

Mówi też o tym ciocia Wikipedia, dwa postulaty teorii queer, które potwierdzają, że moje rozumowanie jest słuszne.(http://pl.wikipedia.org/wiki/Queer#Teoria_queer)

ludzie powinni mieć prawo do samookreślenia, czy to przez pojęcia wypracowanie kulturowo, czy przez ich modyfikację, czy przez pojęcia stworzone samodzielnie;
istnieją osoby, które postrzegają własną płeć i seksualność jako niejednorodną i zmienną;

Żeby coś się "nie podobało" to najpierw warto się dowiedzieć o co w tym (gender) naprawdę chodzi - bo inaczej pisze się takie brednie (bez urazy - ale to są brednie - choć zapewne powtarzane po jakiejś ogłupiającej propagandzie kleru czy polityków, którzy nic sobą nie reprezentują, to mają swój sposób na przyciąganie "wiernych") jak powyżej.

Racja. Dostrzegam swoje braki w tejże kwestii. Zamiast "gender" winienem był napisać "teoria queer".

Litości... zaraz do poważnej dyskusji zaczniemy przywoływać "mądrości" rodem z jakiegoś Faktu czy innego brukowca, albo z kolejnych durnych programów TV dla upośledzonych "gospodyń domowych" (upośledzonych bo normalne takimi bredniami się też nie zajmują). Chyba nie wierzysz, że w takich programach itp. - ktoś przedstawia rzeczywistość? To jest TV-show, mający na celu zarobienie kasy na "lotnych tematach" i nic więcej.

Nie wiem czy zauważyłeś, ale po nazwie tegoż programu postawiłem emotikon. Na ogół podczas dyskusji tego unikam, dlatego jeśli już pozwoliłem sobie na jego użycie oznacza to, że traktuję wypowiedź (w tym wypadku owe "Rozmowy w Toku") z należytym dystansem i przymrużeniem oka. Choć pokusa przywołania przypadku mężczyzny, który nie może spać gdyż trzyma szafę, wydaje się być  pociągająca.

Uważam to za błędnie zadane pytanie. Wymagałoby to zdefiniowania pojęcia natury. A użyte przez towarzysza odwołanie do norm moralnych ustanowionych przez Boga czyni to pojęcie całkowicie bezużytecznym w tej dyskusji.

Jak dla mnie punktem odniesienia jest istnienie obiektywnej Istoty Nadprzyrodzonej oraz nadanych przez nią (niezmiennych) norm moralnych dla tegoż świata. Pragnę nadmienić, iż pozwoliłem sobie na ich przywołanie w odpowiedzi na pytanie Kristiana, który Jego istnienia nie kwestionuje (tak przynajmniej wyciągnąłem wnioski). Jest to jednak mój światopogląd, którego siłą (nawet jeśli mam pewność, że jest słuszny) nikomu narzucał nie będę. 

Natomiast, jeżeli by przyjąć możliwie potoczne znaczenie natury w sensie biologicznym, to uważam że nic w teorii queer (która, przypominam, mówi że tożsamość seksualna i płciowa są indywidualne i wynikają z różnych czynników) nie stoi sprzeczności z "naturą", a wręcz przeciwnie - znajduje w niej potwierdzenie.   

Proszę wybaczyć, ale czy mógłby towarzysz pokusić się o argumentację tudzież przybliżenie mnie skądinąd laikowi pojęcia (definicji) natury?

Oczywiście silna presja może to zmienić -- tak samo jak tortury i "złamanie" może zamienić bohaterskiego działacza w wysługującego się władzy donosiciela. Ale tu chyba się zgodzimy (?) że wywieranie silnej presji na osobowość ludzkiej jednostki, w szczególności w kwestiach niekryminalnych, jest negatywnym zjawiskiem.

Owszem.

Czyli - tu już moje poglądy, niestety, nie rzeczywistość - każdej jednostce powinny przysługiwać te same prawa, niezależnie od czynników takich jak płeć, orientacja, wyznanie itp.,

Idąc dalej... zasługi, wykroczenia, zbrodnie przeciw ogółowi?  ;)

bez żadnych preferencji ze strony instytucji które z samej swojej istoty powinny traktować wszystkich obywateli identycznie.


Płeć siedzi w mózgu. Nie w pierwszorzędnych cechach płciowych.
Amen.

Czyli jak zlikwidujemy owe "pierwszorzędne cechy płciowe", a zostawimy mózg to "płeć" pozostanie?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Tue, 25 Nov 2014, 22:25:33
Oczywiście, że pozostanie. Jak facet utraci "to i owo" w wyniku wypadku, to chyba nagle nie stanie się istotą bezpłciową?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Tue, 25 Nov 2014, 22:28:05
Czyli jak zlikwidujemy owe "pierwszorzędne cechy płciowe", a zostawimy mózg to "płeć" pozostanie?
Tak poprzez utratę organów płciowych nie traci się płci...

Oczywiście to, że napisałem "queer" obok słówka "gender" (przez niepewność lub/i roztargnienie ;)) nie zostało uwzględnione w twojej odpowiedzi. Mam wrażenie, że specjalnie sformowałeś ją w taki sposób jakby tego słówka nie było, dzięki temu mogłeś uargumentować swoją (po części słuszną) teorię o mieszaniu przeze mnie pojęć.
Odnosiłem się w szczególności do gender bo o tym dyskutujemy, to ty postanowiłeś to rozszerzyć o queer... ale zasadniczo dla podnoszonej tutaj kwestii to bez znaczenia - queer tez nie zakłada dowolnej zmiany tożsamości płciowej, polemizuje tylko z heteronormatywnością oraz twierdzi, że "definiowanie tożsamości seksualnej jest wytworem kultury i jedynie wtórnie kreuje rzeczywistość". Definiuje - a nie dowolnie zmienia pod wpływem czynników zewnętrznych. Zwolennicy teorii queer polemizują ze sposobem definiowania, określenia normatywu - ale nigdzie nie twierdzą, że można sobie dowolnie zmieniać seksualność wg "widzimisię", bez uwarunkować wewnętrznych.

...dwa postulaty teorii queer, które potwierdzają, że moje rozumowanie jest słuszne.
Które to stwierdzają, że wybór płci jest zależy od "widzimiśię" - jak to sugerowałeś lub może być dokonana na podstawie czynników zewnętrznych?

Miałem na myśli, że jednostka może samookreślić się pod względem płciowym czy seksualnym pod wpływem czynników zewnętrznych (lub/i) własnych przesłanek (?). Może użyłem nieprecyzyjnego sformułowania.
Pod wpływem własnych przesłanek - czyli właśnie uwarunkowania, które siedzi "w środku". W którym miejscu w opisie postulatów teorii queer jest napisane, że można zmienić swoją tożsamość płciową - jest napisane coś przeciwnego, że ludzie mają prawo nie podlegać naciskowi społecznemu dla określenia własnej tożsamości seksualnej. Oni w nich jest - mają prawo nie dać na sobie wymuszać przez uwarunkowania kulturowe czegoś innego niż zostało to u niech uwarunkowane genetycznie. Ta teoria pisze generalnie o prawie do dowolnego samookreślenia  (ale przecież na podstawie tego co w człowieku siedzi, a nie np. TV - a czynnik kulturowy to ma wpływ na jawność czy prawo do tego samookreślania się, a nie może dokonać zmian tym już zostało uwarunkowane) się pod względem płciowym i seksualnym, o braku "normalności" (z czym akurat jak najbardziej da się polemizować) itd.

Zacytuję jeszcze raz co napisałeś i do czego się odnosiłem w szczególności:

W tym całym gender nie podoba mi się to, że jest on(o) mocno propagowane i silnie oddziałuje. Przez co ulec mu mogą zupełnie normalni ludzi, którzy nagle uświadomią sobie, że są innej płci.

Wskaż mi jakikolwiek punkt dotyczący gender (w zasadzie możesz tam nie szukać - nie gender się tym nie zajmuje) lub teorii queer, gdzie jest napisane. że pod wpływem czynników kulturowych, oddziaływanie społecznego - można przestać być normalnym czyli heteroseksualistą lub osobą, która ma tą samą tożsamość płciową co cechy fizyczne danej płci?

Ta teoria nigdzie nie twierdzi, że można sobie dowolnie (na skutek tylko czynników zewnętrznych) zmieniać tożsamość płciową - co Ty akurat sugerowałeś zarówno w odniesieniu do gender jak i queer, zresztą zestawiając je w jedno słowo oddzielając slashem - co sugeruje błędnie zamienności tych określeń.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Tue, 25 Nov 2014, 23:23:07
Szanowny Panie,
Chciałbym kontynuować tę ciekawą dysputę, ale honor nakazuje mi jej przerwanie. Przykro mi, ale nie posiadam argumentów niezbędnych do dalszej rozmowy, co nie oznacza, iż takowe nie istnieją. Niestety mój zasób wiedzy na ten temat się wyczerpał, co zapewne Pan zauważył, choć co ponownie podkreślam nie oznacza, że nie istnieją kontrargumenty.

Na koniec chciałbym przytoczyć moje dwie myśli. Pierwsza jest taka: podświadomie czuję, że mimo wszystko coś "innego", niepasującego do postrzeganego przeze mnie świata jest w tej ideologi (tak wie, że gender to nie ideologia). Druga jest taka: za pomocą słowa można udowodnić praktycznie wszystko (zwłasza jeśli trafi się na osobę laika) - wszak Hitler (przepraszam za przykład) omamił całe resze Niemców. Tylko jakie to przyniesie skutki... niechaj ocenii to historia.

Dziękuję za ciekawie i wyczerpująco (bynajmniej dla mnie) spędzony czas. Hmm... jeśli można tak powiedzieć to gratuluję ;).

Ps. Proponuję przenieść się na lżejszy temat ;).
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Wed, 26 Nov 2014, 00:55:49
Pierwsza jest taka: podświadomie czuję, że mimo wszystko coś "innego", niepasującego do postrzeganego przeze mnie świata jest w tej ideologi (tak wie, że gender to nie ideologia).
Żeby było jasne - to są dziedziny (a częściowo też po prostu zwykłe teorie), które mogą "trafiać" czy "nie trafiać", można z nimi polemizować - wszak to są nauki ścisłe... można mieć własne zdania na temat ich słuszności lub nie itd. Mnie chodzi tylko o to by nie powtarzać bzdur głoszonych przez kler i pewnych polityków (oczywiście oni sieją te swoją propagandę - całkowicie świadomie i we własnym interesie) na temat tych spraw - polegających na wciskaniu, że coś jest czymś, czym tak w rzeczywistości nie jest. I tylko o to mi chodziło w tej dyskusji - a nie o to czy się ktoś z pewnymi twierdzeniami zawartymi w gender itp. zgadza czy nie zgadza. Mamy prawo się z czymś zgadzać lub nie - szczególnie w takich "nieścisłych" dziedzinach, usiłowałem "prostować" tylko oczywiste nieprawdy, jak że ta jakoby gender miał cokolwiek wspólnego np. ze zmianami płci - bo nie ma... itd.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Wed, 26 Nov 2014, 10:08:02
Jak dla mnie punktem odniesienia jest istnienie obiektywnej Istoty Nadprzyrodzonej oraz nadanych przez nią (niezmiennych) norm moralnych dla tegoż świata. Pragnę nadmienić, iż pozwoliłem sobie na ich przywołanie w odpowiedzi na pytanie Kristiana, który Jego istnienia nie kwestionuje (tak przynajmniej wyciągnąłem wnioski). Jest to jednak mój światopogląd, którego siłą (nawet jeśli mam pewność, że jest słuszny) nikomu narzucał nie będę. 
To wszystko bardzo pięknie, ale jakkolwiek bym nie oceniał towarzysza punktu odniesienia, nie mogę zgodzić się z towarzysza oświadczeniem, że "nie będzie narzucał swojego światopoglądu". Wprowadzanie do dyskusji pojęcia istoty nadprzyrodzonej jest narzucaniem formy dyskursu - tak samo, jak zadawania pytania w formie "czy queer jest zgodny z naturą" jest  takim narzuceniem. Siła to nie jedyna forma narzucania :)

Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że najwięcej na ten temat można przeczytać u Foucalta, ale dla osób z tak silną religijnością nie będę go polecał, bo może się okazać nie do przebrnięcia - albo wręcz przeciwnie, zgubnie atrakcyjny.

Proszę wybaczyć, ale czy mógłby towarzysz pokusić się o argumentację tudzież przybliżenie mnie skądinąd laikowi pojęcia (definicji) natury?
Jak podkreśliłem - użyłem tego słowa w możliwie potocznym znaczeniu biologicznym, czyli natura w rozumieniu "środowisko naturalne", "przyroda". A argumentacja jest najprostsza pod słońcem -  tak wśród zwierząt jak i u ludzi postawy i zachowania płciowe i seksualne są różne i mogą się zmieniać, co empirycznie każdy może stwierdzić.

Idąc dalej... zasługi, wykroczenia, zbrodnie przeciw ogółowi?  ;)
Czyli wracamy do argumentacji: dziś homoseksualiści, jutro pedofile i małżeństwa z tosterami? Można, jak komuś brakuje argumentów :)

Ale swoją drogą: nie słyszałem, żeby mordercom czy nazistom zabraniali zawierać małżeństw. Albo dziedziczyć po partnerach, mieć dostęp do informacji medycznej itp.

Czyli jak zlikwidujemy owe "pierwszorzędne cechy płciowe", a zostawimy mózg to "płeć" pozostanie?
Oczywiście. Na tym polega właśnie problem transseksualizmu (w częśći) - mózg osoby o jednej płci, uwięziony w ciele o innej płci. Zwracam uwagę chociażby na przypadki hermafrodytyzmu, gdzie jedno ciało miało różną konfigurację cech płciowych i gdy zostało to na etapie dzieciństwa "skorygowane" - w późniejszym czasie mogło się okazać, że korekta miała miejsce w złym kierunku (pomimo, że np. dane cechy "przeważały").
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Wed, 26 Nov 2014, 11:24:00
Wiem o tym, że są takie przypadki gdzie natura obdarza cechami biologicznymi obojga płci. Jednak w przygniatającej większości ludzie są heteroseksualni w sensie tożsamości płci. Ale zaraz też ktoś powoła się na to, że nie do końca, że to "płynne". I z tutaj rozpoczyna się ideologizacja. Bo nagle ktoś na skutek nam do końca nie zbadany wpada niczym z gorącej wody i krzyczy na świat cały: eureka, eureka! Jestem kobietą, piszcie mnie jako kobietę. To jest sytuacja do której nie powinno się dopuścić. O ile konkretne przypadki tak, takie ewidentne, przebadane, ale nie taka dowolna nadinterpretacja. Celem jaki wyłania się z tego wszystkiego jest dążnąść do rozmydlenia płciowości, totalnego, jeśli nie totalitarnego relatywizmu. To nie prawda, że te kwestie są nie poruszane w szkołach, bo czy w gimku, czy średniej to miałem. I dla moich hipotetycznych dzieci nie chciałbym aby mieli to już w podstawówce.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Wed, 26 Nov 2014, 12:23:42
Bo nagle ktoś na skutek nam do końca nie zbadany wpada niczym z gorącej wody i krzyczy na świat cały: eureka, eureka! Jestem kobietą, piszcie mnie jako kobietę. To jest sytuacja do której nie powinno się dopuścić.
Ale przecież coś takiego to kompletna bzdura... Jak to sobie wyobrażasz? Jakie badania pozwalają stwierdzić, że ludziom tożsamość płciowa się zmienia i to nagle czy pod wpływem "propagandy". Jakiś absurd to jest...

Przypadek, że ktoś w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że ma inną tożsamość płciową nie wynika z żadnej propagandy czy czynników zewnętrznych - co najwyżej możemy mieć do czynienia z sytuacją, gdy na skutek ciemnoty, zabobonu i niedoedukowania dana osoba nie została wcześniej zdiagnozowana, sama nie potrafiła określić swojej tożsamości, tyle że wiedziała, że coś jest z nią nie tak... nie pociąga jego/ją to co rówieśników itd. Takie przypadki bywały często właśnie dawniej w czasach mojej młodości - bo o tym nikt nie uczył, nie było dostępu do wiedzy tak jak obecnie, a ludzie z takimi problemami to było "zboki".

To właśnie wiedza i jej rozpowszechnianie w temacie płci, zaburzeń seksualności, tożsamości płciowej, możliwych wad genetycznych w tej materii - pozwalają takim ludziom i ich otoczeniu (rodzicom, psychologom, lekarzom) możliwie wcześnie to zdiagnozować, a otoczeniu rozumieć takich ludzi. Powszechność wiedzy w tej materii po prostu takim ludziom pomaga - i samemu się określić i pozytywnie może wpływać na tolerancję ich przez społeczeństwo.

Unika się w tej sposób wielu życiowych tragedii... dawniej transseksualiści czy homoseksualiści zawierali heteroseksualne związki, bo tak wymagało od nich społeczeństwo, bo nie potrafili zrozumieć swojego problemu itd. Znacznie lepsza dla wszystkich jest sytuacja wczesnego rozpoznania takich problemów - unika się wielu przykrości dla tych ludzi i dla ich otoczenia. Bo to też problem otoczenia - np. dla dzieci, współmałżonków gdy rodzic, partner nagle zmienił płeć, odszedł i związał się z osobnikiem swojej płci. Problem w tym, że on się nagle nie zmienił - to okoliczności i rozwój wiedzy pozwoliły mu się zdefiniować, co powinno mieć miejsce wcześniej... no, ale miał z tym problem.

To znane problemy z "moich czasów". Dzisiaj powoli się to na szczęście zmienia - ludzie wcześniej potrafią się zdefiniować... to właśnie zasługa rozwoju wiedzy w tym temacie i i coraz powszechniejszego (choć gdzieniegdzie ciemnota się mocno trzyma) zrozumienia dla problemu.

Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć - nikt nie zmienia płci czy orientacji pod wpływem czynników kulturowych - to po prostu niemożliwe (choć dawno temu sądzono inaczej - wychowanie w innej płci dziecka, które na skutek wady fizycznej straciło męskie organy płciowe, czy jakieś tezy i próby "leczenia" homoseksualzmu), może się zmienić tylko świadomość o samym sobie właśnie na skutek tego, że rozwój wiedzy pomaga się zdefiniować (lub specjalistom to zdiagnozować).
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Wed, 26 Nov 2014, 13:09:46
Jednak w przygniatającej większości ludzie są heteroseksualni w sensie tożsamości płci.
Nie rozumiem. Co ma heteroseksualizm do "tożsamości płci" jak to Pan określił? To są, co już wraz tow. Krzysztofem podkreślaliśmy, trzy różne zagadnienia. Co innego płeć biologiczna, co innego płeć kulturowa, co innego znowu orientacja seksualna.

Co do przygniatającej większości - sytuacja nie jest aż tak prosta. Wystarczy

Ale zaraz też ktoś powoła się na to, że nie do końca, że to "płynne". I z tutaj rozpoczyna się ideologizacja.
Bo rozumiem, że dokładnie odwrotne twierdzenie że płeć i orientacja są jedne i niezmienne z ideologią nie mają nic wspólnego i są po prostu "zdrowym rozumowaniem"? :)

Bo nagle ktoś na skutek nam do końca nie zbadany wpada niczym z gorącej wody i krzyczy na świat cały: eureka, eureka! Jestem kobietą, piszcie mnie jako kobietę. To jest sytuacja do której nie powinno się dopuścić.
Ponieważ gdyż dlaczego? :)

O ile konkretne przypadki tak, takie ewidentne, przebadane, ale nie taka dowolna nadinterpretacja.
Bo o tym, czy ktoś jest kobietą czy mężczyzną może stwierdzić wyłącznie medyczne konsylium, a własna opinia zainteresowanego może zostać co najwyżej "wzięta pod uwagę"? Zwracam również uwagę, że nie wszystkie osoby transpłciowe decydują się na medyczną zmianę płci - z różnych względów. Czy z tego powodu mają być traktowane "gorzej" i noe mogą liczyć na poszanowanie swoich praw?

Celem jaki wyłania się z tego wszystkiego jest dążnąść do rozmydlenia płciowości, totalnego, jeśli nie totalitarnego relatywizmu.
Jestem bliski przyznania Panu jakiejś nagrody lingwistycznej za słowo "dążnąść" oraz za sformułowania "rozmydlenie płciowości" i "totalitarny relatywizm"  :)

A co do meritum - proszę się nie bać, my, totalitarni relatywiści, nie będziemy zajmować się rozmydlaniem towarzysza i towarzysza dzieci płciowości, tylko dlatego że uznajemy że każdy ma prawo do samookreślenia. :)

To nie prawda, że te kwestie są nie poruszane w szkołach, bo czy w gimku, czy średniej to miałem. I dla moich hipotetycznych dzieci nie chciałbym aby mieli to już w podstawówce.
Wydaje mi się że znowu odpłynęliśmy w chaos, bo nie widzę powiązania tego zdania z resztą dyskusji :)
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Wed, 26 Nov 2014, 15:55:20
Totalitarny relatywizm oznacza usankcjonowanie ustrojowe państwa w tym duchu. Jeszcze może pozwolić aby takie zabiegi transseksualne były refundowane przez państwo? Ja bym jeśli osobiście mógł nawet złamanego grosza nie dał w przypadku ewentualnego przeforsowania, prowadzącego do nadinterpretacji w tej sprawie prawa.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: MvP Wed, 26 Nov 2014, 16:34:17
Totalitarny relatywizm oznacza usankcjonowanie ustrojowe państwa w tym duchu. Jeszcze może pozwolić aby takie zabiegi transseksualne były refundowane przez państwo? Ja bym jeśli osobiście mógł nawet złamanego grosza nie dał w przypadku ewentualnego przeforsowania, prowadzącego do nadinterpretacji w tej sprawie prawa.
Polska składnia i gramatyka taka piękna. ;(
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Wed, 26 Nov 2014, 17:18:26
Ej, to ja tu jestem od czepiania się zapisu. :(

Totalitarny relatywizm oznacza usankcjonowanie ustrojowe państwa w tym duchu. Jeszcze może pozwolić aby takie zabiegi transseksualne były refundowane przez państwo? Ja bym jeśli osobiście mógł nawet złamanego grosza nie dał w przypadku ewentualnego przeforsowania, prowadzącego do nadinterpretacji w tej sprawie prawa.
To nie jest zabronione. Nikt jeszcze nie wpadł wprawdzie na taki pomysł, ale jak wpadnie... to zapłaci za to z Twojej kasy i nic z tym nie zrobisz.

To nie prawda, że te kwestie są nie poruszane w szkołach, bo czy w gimku, czy średniej to miałem. I dla moich hipotetycznych dzieci nie chciałbym aby mieli to już w podstawówce.
Za późno.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Wed, 26 Nov 2014, 18:11:59
Totalitarny relatywizm oznacza usankcjonowanie ustrojowe państwa w tym duchu.
Spróbujesz po polsku? I co ma wspólnego jakiś duch ze stwierdzalnym medycznie problemem? Duchami i innymi mocami nadprzyrodzonymi to się raczej zajmuje przeciwna strona tej dyskusji...  ;)

Jeszcze może pozwolić aby takie zabiegi transseksualne były refundowane przez państwo?
Zasadniczo... dlaczego nie? Problem w tym, że system taki jaki istnieje u nas nie jest w stanie refundować wszystkiego, bo i tak ledwo dyszy - a więc część zabiegów medycznych nigdy nie będzie refundowana, w tym te stanowiące naprawdę margines działalności medycznej.

Ale tutaj ktoś kto chciałby refundacji nie znajdzie mojego poparcia - w prostej przyczyny, jestem totalnym przeciwnikiem takich systemów zdrowotnych jaki są u nas czyli odprowadzania przymusowych składek związanych z wysokością zarobków. Natomiast osobiście jestem zwolennikiem systemu indywidualnego i całkowicie dobrowolnego systemu ubezpieczeń od kosztów leczenia, no może przy bardzo minimalnym (ale naprawdę minimalnym i kwotowym, a nie procentowym) obowiązkowym podatku na służbę zdrowia już choćby w takim celu na ulicach nie umierali ci co im się nie będzie chciało płacić, bo to grozi epidemią czyli zagrożeniem dla porządnych ludzi.

Tak więc jakbyś się pytał co ja uważam na temat odpłatności za wspomniane zabiegi - to po prostu, nie jestem ani zwolennikiem, ani przeciwnikiem refundowania czegokolwiek, za to jestem zwolennikiem dobrowolnych i indywidualnych ubezpieczeń medycznych - czyli wg mnie jak ubezpieczenie transseksualisty opiewało by na odpowiednie kwoty i przekrój zabiegów to miałby to załatwione ze swojego ubezpieczenia, a jak nie to niech sobie płaci odrębnie.

Ja bym jeśli osobiście mógł nawet złamanego grosza nie dał w przypadku ewentualnego przeforsowania, prowadzącego do nadinterpretacji w tej sprawie prawa.
A o jaką nadinterpretację prawa miałoby chodzić? Operacja zmiany płci jest takim samym zabiegiem jak wiele innych - jedne w tym obecnym systemie są refundowane inne nie... i zawsze się można długo spierać, który jest "ważniejszy", a który "mniej ważny" - ale to już wynika z chorego systemu, gdzie nie jest to ściśle związane z indywidualnym ubezpieczeniem, a z chorym wrzucanie do wspólnego wora i korzystaniem z systemu w taki sam sposób, bez najmniejszej różnicy ile do niego wkładasz.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Wed, 26 Nov 2014, 21:47:18
O, widzę okazję! Zacznijmy dyskusję na temat wyższości państwowego lecznictwa nad prywatnym (co jest oczywiste) i powoli, małymi kroczkami, zatoczymy koło które sprowadzi nas znów do narodowego agraryzmu :>
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: AndrzejSwarzewski Wed, 26 Nov 2014, 21:56:21
O, widzę okazję! Zacznijmy dyskusję na temat wyższości państwowego lecznictwa nad prywatnym (co jest oczywiste) i powoli, małymi kroczkami, zatoczymy koło które sprowadzi nas znów do narodowego agraryzmu :>
Każdy monopol szkodzi konsumentom. :D
Każdy powiat powinien mieć własną służbą zdrowia i przez dobrowolne umowy wymieniać się z innymi powiatami usługami. Podobnie z policją. Powinny powstać gwardie miejskie, a policja powinna być tylko do spraw nadzwyczajnych.
Wspólna dla całego państwa powinna być tylko polityka zagraniczna, Sąd Najwyższy, Komenda Główna Policji i część wojsk.

Czas na Polskę 314 Liechtensteinów! :D
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Wed, 26 Nov 2014, 21:59:49
Czas na Polskę 314 Liechtensteinów! :D
A co wtedy z Turkmenami?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Wed, 26 Nov 2014, 22:50:38
O, widzę okazję! Zacznijmy dyskusję na temat wyższości państwowego lecznictwa nad prywatnym (co jest oczywiste) i powoli, małymi kroczkami, zatoczymy koło które sprowadzi nas znów do narodowego agraryzmu :>
Każdy monopol szkodzi konsumentom. :D
Każdy powiat powinien mieć własną służbą zdrowia i przez dobrowolne umowy wymieniać się z innymi powiatami usługami. Podobnie z policją. Powinny powstać gwardie miejskie, a policja powinna być tylko do spraw nadzwyczajnych.
Wspólna dla całego państwa powinna być tylko polityka zagraniczna, Sąd Najwyższy, Komenda Główna Policji i część wojsk.

Czas na Polskę 314 Liechtensteinów! :D
Chcesz Ty do reszty dobić nasz kraj organizacyjnie?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Kristian Arped Wed, 26 Nov 2014, 22:53:12
(https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/ab/Polska_WladLokietka_%281275-1300%29.png)
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Wed, 26 Nov 2014, 22:55:33
I odwieczny problem - gospodarka kosztem polityki czy na odwrót?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Alberto de Medici Wed, 26 Nov 2014, 23:06:06
Każdy powiat powinien mieć własną służbą zdrowia i przez dobrowolne umowy wymieniać się z innymi powiatami usługami. Podobnie z policją. Powinny powstać gwardie miejskie, a policja powinna być tylko do spraw nadzwyczajnych.
Wspólna dla całego państwa powinna być tylko polityka zagraniczna, Sąd Najwyższy, Komenda Główna Policji i część wojsk.

Już wyobrażam sobie skalę korupcji przy podpisywaniu umów gmin z firmami i organizacji przetargów ;D.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Thu, 27 Nov 2014, 07:55:45
Jeśli o mieszaniu, modelach gospy w realu to jestem za przekazywaniem ludziom odpowiedzialności za państwo, tak aby stali się rzeczywiście udziałowcami jego. Dlatego powinno się przekazywć, a nie biurokratyzować. Zaś sam aparat "czysto" państwowy powinien tworzyć warunki do rozwoju tego typu form, koordynować całość spraw, ale też w porozumieniu z tymi podmiotami, stać na sraży takiego modelu. Przy czym podkreślam też wyrażenie o włączeniu w odpowiedzialność.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Thu, 27 Nov 2014, 15:38:56
Zanim przekażemy ludziom odpowiedzialność za państwo, to może najpierw zróbmy coś z systemem edukacji? Jakby nie patrzeć, państwo potrzebuje kadry - i przy takim modelu "rekrutacji" to nauczanie powinno być perfekcyjnie dopięte na ostatni guzik (i ze dwadzieścia zamków błyskawicznych).
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Thu, 27 Nov 2014, 15:55:04
Ale co dotyczy już tej władzy to powinna być silna i decyzyjna.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Thu, 27 Nov 2014, 17:18:02
...w realu to jestem za przekazywaniem ludziom odpowiedzialności za państwo
Przede wszystkim należy ludziom wreszcie "przekazać" odpowiedzialność za samych siebie. Wbić im do łbów, że to nie państwo ma odpowiadać za ich los - tylko sami mają się troszczyć o siebie czyli np.:

1. Jak nie czytają umów lub nie potrafią liczyć biorąc idiotyczne kredyty to potem przyjdzie komornik, zabierze co się da i wywali na bruk - i pretensje tylko do samego siebie mogą mieć, a nie do wszystkich na około.

2. Jak biorą kredyty w obcych walutach, to sami ryzykują że kursy walut na przestrzeni lat się zmieniają i raz można zarobić, a raz się jest w plecy - podejmują ryzyko, jak są w plecy to sami sobie winni i nikt się nad nimi pochylać nie będzie, choćby dlatego, że jak na tym zarobią to też ich sprawa.

3. Jak wybierają kierunek kształcenia to niech myślą czy potem z tego da się wyżyć, a nie robią idiotycznych "magisterek" po których co najwyżej mogą puszki w markecie na półkach układać, bo nikt nie potrzebuje magistrów od "nie wiadomo czego" - i pretensje do siebie, że wybrali taką drogę i stracili parę lat, w których mogli zdobyć przydatne kwalifikacje zawodowe, a nie do państwa, że im "startu nie zapewnia".

4. Jak się nie ubezpieczyli i im się chałupa spaliła, zawaliła, zalało itd. - to też pretensje do siebie, że się nie zabezpieczyli na takie okoliczności, a nie łapska do państwa by im dołożył z podatków porządnych ludzi, którzy sobie ubezpieczenia płacą i niby czemu mają dokładać tym, co mają to gdzieś.

I tak można wyliczać dalej...

W to wszystko wpisuje się to co napisałem o ubezpieczeniach zdrowotnych, bo nie chodziło mi o jakieś pomysły rozbijania tego na gminy i jakieś kolejne kontraktacje - tylko o prosty mechanizm ubezpieczeniowy polegający na dobrowolnym (poza bardzo minimalnym obowiązkowym) ubezpieczaniu się w firmach ubezpieczeniowych i potem realizowaniu świadczeń medycznych wg własnego wyboru. Oczywistym jest, że po tylu latach systemu "państwowego" nie da się tego wprowadzić od razu, nawet nie w parę lat - bo ubezpieczenia bazują na prawdopodobieństwie wydatków, kalkulacji składek i generalnie na wieloletnim istnieniu w systemie. proces przechodzenia byłby jednak długi - ale w końcu warto go zacząć, bo inaczej to będzie trwało w nieskończoność.

Obywatel powinien przede wszystkim, być odpowiedzialny za samego siebie - mieć świadomość, że to jego decyzje zaważą na jego życiu, a pretensje za swoje głupie postępowanie może mieć tylko do siebie, a nie do otaczającego go świata i mitycznego "państwa", które ma pilnować by sobie z własnej głupoty, niefrasobliwości, lekkomyślności itd. krzywdy nie zrobił. Państwo ma zapewniać to czego obywatel sam nie jest w stanie - np. szeroko pojęte bezpieczeństwo publiczne, pewne służby których nie da się utworzyć inaczej jak centralnie i państwowo etc.

Ale wszystko co może być w gestii obywatela i decyzji co zrobi ze sobą, swoją kasą oraz jak się zabezpieczy przed możliwymi okolicznościami życiowymi - to powinna być wyłączna odpowiedzialność danego obywatela.

Jak na wstępie - zanim przekaże się obywatelom odpowiedzialność za państwo (co w sumie jest fajnym sloganem) - to najpierw trzeba ich zmusić by stali się w pełni odpowiedzialni za samych siebie. Bo jak na razie to zmierzamy do społeczeństwa coraz bardziej ubezwłasnowolnionych idiotów... którzy w coraz większej ilości spraw wymagają by ktoś za nich myślał i ktoś pilnował by się sami nie skrzywdzili.


: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: MvP Thu, 27 Nov 2014, 18:09:11
Maria von Primisz lubi to!
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Thu, 27 Nov 2014, 20:46:54
Ale Krzysiu to co piszesz też jest czarno - białe, a z życia wiemy że nie ma róży bez kolców. Mówisz, wymieniasz w tych punktach sytuacje w których obywatele powinni sami za siebie wziąć odpowiedzialność. Tylko jeśli w tych sprawach wobec wielkiego kapitału, który potrafi korzystć z zawiłości prawnych staje konkretna jednostka może być różnie. Atomizacja społeczeństwa to też zagrożenie, a nie szansa.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Thu, 27 Nov 2014, 21:52:06
Możesz ze trzy stopnie naukowe z nauk humanistycznych prościej to napisać?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Kristian Arped Thu, 27 Nov 2014, 22:03:18
Tłumaczę dla Macieja:
Ale Krzysiu, to co piszesz też jest czarno-białe, a życie pokazało nam, iż nie ma szczęścia bez cierpienia. Mówisz, wymieniasz w tych punktach sytuacje, w których obywatele powinni sami za siebie wziąć odpowiedzialność. Jednakże należy pamiętać, iż osamotniona jednostka często nie jest w stanie zawalczyć o swoje prawa, tak więc rozpad wzajemnej pomocy (nie wiedziałem, jak to ująć prościej, chodzi chyba o solidaryzm społeczny) jest zagrożeniem, a nie szansą.

PS Tłumaczenie amatorskie.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Thu, 27 Nov 2014, 23:20:59
O, i nareszcie się mogę z tow. Krzysztofem pokłócić!

1. Jak nie czytają umów lub nie potrafią liczyć biorąc idiotyczne kredyty to potem przyjdzie komornik, zabierze co się da i wywali na bruk - i pretensje tylko do samego siebie mogą mieć, a nie do wszystkich na około.
2. Jak biorą kredyty w obcych walutach, to sami ryzykują że kursy walut na przestrzeni lat się zmieniają i raz można zarobić, a raz się jest w plecy - podejmują ryzyko, jak są w plecy to sami sobie winni i nikt się nad nimi pochylać nie będzie, choćby dlatego, że jak na tym zarobią to też ich sprawa.
Powiedz to samo osobom starszym i tym, którzy nie mają za co żyć. Powiedz tym, którzy padli ofiarą reklamy, niesolidnego doradcy finansowego... nie każdy ma możliwości a) wyboru b) sprawdzenia. Nie traktujmy społeczeństwa jakby było złożone z krzepkich aryjskich dwudziestopięciolatków bez nałogów urodzonych w bogatych albo chociaż średnio sytuowanych rodzinach. Wiara w rzekome równe szanse w obecnym społeczeństwie i gospodarce są bajką... i to bynajmniej nie z powodu złego regulującego państwa czy państwowego kolesiostwa.

Jak wybierają kierunek kształcenia to niech myślą czy potem z tego da się wyżyć, a nie robią idiotycznych "magisterek" po których co najwyżej mogą puszki w markecie na półkach układać, bo nikt nie potrzebuje magistrów od "nie wiadomo czego" - i pretensje do siebie, że wybrali taką drogę i stracili parę lat, w których mogli zdobyć przydatne kwalifikacje zawodowe, a nie do państwa, że im "startu nie zapewnia".
Po pierwsze, pokutujące przekonanie, że studia powinny dawać pracę to mit. Ja skończyłem (do stopnia licencjata) politologię, pracuję w banku. Takich przypadków mam wokół siebie multum (współpracownicy po socjologii, kryminalistyce...). Problemem młodych nie są źle wybrane studia, ale bardzo słaba pozycja pracownika w Polsce oraz prawo, które zezwala na i zachęca do nadużyć. Do umów zleceń za głodowe stawki, do zalegania z wypłatami pensji. Do zatrudniania na czarno. I tak dalej. Niektórym - jak mi - się udało załapać na mniej czy bardziej stabilny etat, inni nie są na tyle szczęśliwi.

No oczywiście nie uwzględniamy tych, którzy mieli to szczęście ominąć kiepskie kierunki studiów, czy też studia w ogóle - bo nie mają możliwości ich podjęcia. Tacy, którzy nie znajdują pracy, nie mają perspektyw - i którzy nie są w stanie się wybić, choćby nie wiem jak bardzo chcieli - bo ich warunki wyjściowe na to nie pozwalają. No, ale oni pewnie też są w jakiś sposób sobie winni? A jak nie, to zapewne ograniczają ich regulacje państwowe, a nie wadliwy system społeczny, co to to nie.

4. Jak się nie ubezpieczyli i im się chałupa spaliła, zawaliła, zalało itd. - to też pretensje do siebie, że się nie zabezpieczyli na takie okoliczności, a nie łapska do państwa by im dołożył z podatków porządnych ludzi, którzy sobie ubezpieczenia płacą i niby czemu mają dokładać tym, co mają to gdzieś.
Nie każdego stać a) na ubezpieczenie, b) na przeprowadzkę np. na tereny niezalewowe i tak dalej. Ba! Nie każdy wie co to jest ubezpieczenie, jak działa i że może takie uzyskać. Wyobraź sobie, że Polska to nie tylko kraj ludzi którzy ze wszystkim mogą sobie poradzić, jeśli będą chcieli. Chcącemu nie dzieje się krzywda? Gówno prawda.

Porządni ludzie powinni czerpać satysfakcję z solidarności społecznej. Powinni współczuć i mieć świadomość, że ich sukcesu nie umniejsza to, że jakaś jego część zostanie odjęta i oddana tym, którzy nie dali radę. Tymczasem Ty wolisz - jak widać - budować swoją "porządność" w opozycji do tych złych, którzy proszą o pomoc. Popełnili błąd? Niech giną. Spadło na nich nieszczęście? Niech giną? Nie poradzili sobie? Niech giną - ale najlepiej daleko ode mnie, żebym nie musiał się potykać o ciała. Rozumowanie godne "porządnego człowieka".

Obywatel powinien przede wszystkim, być odpowiedzialny za samego siebie - mieć świadomość, że to jego decyzje zaważą na jego życiu, a pretensje za swoje głupie postępowanie może mieć tylko do siebie, a nie do otaczającego go świata i mitycznego "państwa", które ma pilnować by sobie z własnej głupoty, niefrasobliwości, lekkomyślności itd. krzywdy nie zrobił.
Myślę, że takiej odpowiedzialności powinniśmy uczyć od samego początku - np. od dzieciństwa. Po co pilnować dzieci - jeżeli porazi się prądem albo skaleczy nożem, to będzie miało nauczkę na przyszłość, prawda? Jeżeli będziemy im te noże zabierać i zabraniać pchać palce w kontakt - jak one się nauczą, żeby pilnować samych siebie? Przecież nie możemy ich wychowywać na głupie, bezwolne marionetki, które nie poradzą sobie w życiu... Jedzenie niech też sobie same ukradną, upolują lub wyhodują - a nie, że roszczeniowo do rodziców po żarło przychodzą, darmozjady jedne...
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Fri, 28 Nov 2014, 00:27:48
Pozwolę się z przedmówcami nie zgodzić... Nadopiekuńczość państwa oraz tzw. solidaryzm społeczny nie prowadzi do niczego dobrego - wprost przeciwnie skutkuje co prawda stopniowym, ale wyraźnie zauważalnym procesem coraz postępującej nieporadności coraz większej części społeczeństwa. Wrasta liczba ludzi, którzy uważają, że to mityczne państwo (czyli tak naprawdę inni członkowie tego społeczeństwa - bo przecież państwo z nich czerpie) ma za nich rozwiązywać ich problemy, dbać by nie zrobili sobie krzywdy swoim niefrasobliwym postępowaniem - tym samym liczba tych "nieporadnych" zamiast maleć stopniowo się zwiększa. I do czego to ma niby doprowadzić? Do społeczeństwa idiotów?

Niestety ludzie muszą się nauczyć, że za swoje czyny ponoszą pełną odpowiedzialność. Przykład z ubezpieczeniami nie jest wzięty z Księżyca - bo gdy dochodzi co do czego, to okazuje się, że ręce do państwa wyciągają ludzie wcale nie biedniejsi od swoich bardziej rozsądnych sąsiadów. Niestety udzielanie nadmiernej pomocy przez państwo w takich przypadkach tylko ich utwierdza w przekonaniu, że nie muszą myśleć, bo inni "mają obowiązek" o nich dbać.

Nie twierdzę, że państwo nie ma zajmować się bezpieczeństwem obywateli - ale ma ich chronić przed działaniami wobec nich bezprawnymi, a nie przed własną głupotą. Jeżeli dokonane zostanie oszustwo na szkodę obywatela to państwo powinno wkroczyć i to z całą surowością i stanowczością - ale jak ktoś sam siebie z własnej niefrasobliwości wpakuje w kłopoty to jest to tylko i wyłącznie jego prywatna sprawa i państwu nic do tego.

Przykład z dziećmi jest chybiony... chociaż coś w tym jest - nadopiekuńcze państwo właśnie zaczyna swoich obywateli traktować jak dzieci, a nie jak dorosłych odpowiedzialnych za siebie ludzi. I to się pogłębia.  Zresztą w sumie i przypadku dzieci i młodzieży jest to wyraźnie widoczne - samodzielność i odpowiedzialność na poszczególnych etapach życia też spada, i idzie to dalej w kierunku osób coraz bardziej dorosłych. W końcu dorosłych zaczyna się traktować jak dzieci - za które ktoś ma myśleć.

Oczywiście zawsze jak się porusza takie przykłady to kontrargumentacją są przykłady skraje - oszukany staruszek szczególnie trudne (skrajne) "warunki wyjściowe", kataklizm trudno przewidywalny itd. Tymczasem ta przeciętność jest zgoła inna, bo z obserwacji wynika, że ta masa wyciągających ręce do państwa, wymagająca by państwo (rękami i finansami innych członków społeczeństwa) rozwiązywała problemy, w które sami się przez własną niefrasobliwość wpakowali wcale nie ma gorszego startu niż inni, wcale nie należy do osób z racji wieku czy schorzeń mogących mieć problemy z oceną sytuacji itd. Zwykle są to ludzie - całkowicie podobni w "sytuacji wyjściowej" do tej reszty społeczeństwa, która musi potem za ich błędy płacić - bo ich podatki zamiast na coś pożytecznego idą na nadopiekuńczość państwa.

Z równości to nie ma, nie było i nigdy nie będzie - pewne próby uczynienia ludzi "równymi" były "eksperymentem" bardzo nieudanym i prowadzącym do sytuacji jeszcze gorszej niż wynikała z tych "nierówności". A nadopiekuńcze państwa to prędzej czy później zaczynają mieć więcej problemów niż te gdzie osłona państwa jest ograniczona do niezbędnego minimum czyli właśnie do sytuacji naprawdę skrajnych.

Finalnie - tracą na tym wszyscy członkowie tego społeczeństwa - też ci, którzy nigdy z tej głupoty nie korzystali, a wprost przeciwnie - coraz więcej ich środków szło na wspieranie innych, którym nie chciało się myśleć, walczyć o polepszenie swojego bytu, zapobiegać możliwym problemom itd. Nadopiekuńczość państwa i solidaryzm społeczny nieuchronnie prowadzi do sytuacji gdy liczba utrzymujących system maleje, a liczba korzystających rośnie (bo tak łatwiej, nadopiekuńczy system zwalnia od myślenia itd.) - w pewnym momencie to się zaczyna walić... i dopiero wtedy jest "płacz i zgrzytanie zębów". Niestety życie to nie jest bajka, to jest bitwa - i jak na bitwie czasem lepiej ponieść ograniczone straty, niż w efekcie nadmiernego oszczędzania zasobów ludzkich w ograniczonym zakresie finalnie ponieść o wiele wyższe, sięgające "całej armii".
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Fri, 28 Nov 2014, 07:58:21
Ale to co piszesz o edukacji to jest raczej bezduszność. Dlaczego nie mam wybierać tego co lubię i umiem? Lepiej chyba mogę przysłużyć się społeczeństwu robiąć to do czego mam motywację? To jest właśnie ta głupawka naszej władzy.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Fri, 28 Nov 2014, 10:38:39
Ale to co piszesz o edukacji to jest raczej bezduszność.
Nie rozsądek...

Dlaczego nie mam wybierać tego co lubię i umiem?
Ależ możesz... nikt nie broni i nie powinien - natomiast potem nie narzekaj, że to co wybrałeś dlatego bo lubisz to na rynku pracy okazuje się czymś bezwartościowym, nie oczekuj że to państwo ma się starać o to, abyś miał z czego żyć. Dokonałeś swojego wyboru kierując się własną przyjemnością, a nie potrzebami rynku pracy i zdrowym rozsądkiem - to pretensje tylko do siebie.

To co lubisz - to świetny materiał na hobby, a generalnie dobrze jest mieć hobby, które jest zupełnie różne od tego co wykonujesz zawodowo. Choć doceniasz to dopiero po latach...

Człowiek musi mieć świadomość, że wybory, których dokonuje niekoniecznie służą tylko jego przyjemności - ale ważą na jego przyszłym życiu, często przez wiele lat. Są to jednak jego wybory i pretensje za błędy można mieć tylko do siebie.

Lepiej chyba mogę przysłużyć się społeczeństwu robiąć to do czego mam motywację?
Pod jednym wszakże warunkiem - że jest na to zapotrzebowanie. Problem jest wtedy gdy podaż parokrotnie przekracza popyt - wtedy zaczyna się "płacz", że państwo nie zapewnia "startu" i oczywiście to państwo jest temu winne, bo przecież nie ludzie, którzy dokonywali w życiu głupich wyborów.

Jeżeli pójdziesz w kierunku, który lubisz, a na który na rynku pracy nie ma odpowiedniego zapotrzebowania - to sam podejmujesz ryzyko, że w danej branży przebija się (i ma z czego żyć na przyzwoitym poziomie) np. kilka procent, a reszta kończy w prostych pracach, w zasadzie nie wymagających kwalifikacji. Bo potem "nagle" odkrywają, że skoro nie potrzeba tego w czym się kształcili i się to odrzuci jako niepotrzebne - to nie mają żadnych kwalifikacji i lądują w pracy "na zlecenie" i za grosze - bo im podobnych jest mnóstwo, można przebierać, a rynek pracy nie wymusza jakiegoś lepszego traktowania takiego pracownika, bo zawsze można go zastąpić 10 innymi chętnymi.

To jest właśnie ta głupawka naszej władzy.
Jedyne co w kwestii edukacji można zwalić na głupawkę państwa - jest dokonane swego czasu i stopniowe (z zasadzie widoczne do dzisiaj i cały czas) obniżenie kryteriów w oświacie, bo komuś się zachciało podnieść formalne wykształcenie społeczeństwa. Oczywiście w praktyce niczego nie podniósł (a momentami odwrotnie - obniżył), poza wydłużeniem lat tego kształcenia i ilości posiadanych świadectw. Trzeba było twardo "trzymać poziom", co byłoby naturalną selekcją i hamulcem przed nadmiernym rozrostem "niepotrzebnych magistrów" itp.

Skutkiem czego zamiast maksymalnie 30% (jak to było przed obniżaniem kryteriów i poziomu w oświacie) idących na studia, mamy ponad 70% - tylko, że nie ma dla nich pracy odpowiedniej do wykształcenia i większość z nich ląduje wykonując proste i nisko płatne czynności, do których to wykształcenie nie jest w ogóle potrzebne (często nawet nie jest potrzebne praktycznie żadne umiejętności - bo nauczenie się tych czynności zajmuje kilka dni) - jednocześnie mają pretensje do otoczenia, że "nie wykorzystuje się ich kwalifikacji", a "państwo nie zapewnia im startu życiowego". Jakoś najmniej mają pretensji do siebie - że dokonywali nielogicznych wyborów.

To jest skutek nadopiekuńczości państwa właśnie - przenoszenie odpowiedzialności za siebie na mityczny "system" i to się w sposób wyraźnie zauważalny coraz bardziej pogłębia.

Jednocześnie bez tego szaleństwa obniżania kryteriów ("umysłowych") odpowiednia liczba osób szła by w innych kierunkach, gdzie teraz mamy luki na rynku pracy - bo "magistrów od niczego" mamy tabuny, a zatrudnić fachowca to jest spory problem. Za to ci, którzy rozsądnie poszli w kierunku nauczenia się pożytecznych i potrzebnych umiejętności zawodowych (często tylko z pozoru prostszych) jakoś za bardzo nie narzekają (no poza typowym dla tego narodu narzekaniem zawsze i na wszystko, a najlepiej na "władzę") na zarobki i możliwości pracy. Często to rynek pracy ich szuka, a nie oni szukają pracy.

Generalnie system funkcjonuje najlepiej gdy państwo najmniej się w to wszystko wtrąca - ograniczając się tylko do stania na straży prawa, bezpieczeństwa publicznego (w szerokim ujęciu) oraz interweniując w sytuacjach ludzkich tylko najbardziej drastycznych (i to zwykle takich, gdzie nie ma w tym winy osoby, której trzeba pomóc). Systemy polegające na nadopiekuńczości, nadmiernym i źle ulokowanym "solidaryzmie społecznym" na dłuższą metę nie mają prawa się sprawdzić. Centralne sterowanie mechanizmami, które najlepiej pracują, gdy żądzą nim prawa podaży i popytu nie ma prawa dobrze funkcjonować, a system prędzej czy później się "zadusi" sam - z przykrymi konsekwencjami dla ogółu, także dla tych, którzy byli rozsądni oraz nigdy łapy do państwa nie wyciągali.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Fri, 28 Nov 2014, 13:43:46
 Nasze rozumienie państwa jest inne. Ja uważam, że przez to co napisałem, czyli oddawanie państwa narodowi de facto jest poczuciem zbiorowości. To nie jest próba zmiany z państwa "wroga" na "państwo to my". Co do samego liberalnego podejścia to często to grono zapomina, że gospodarka nie zamyka się do pojedyńczych egoizmów.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Fri, 28 Nov 2014, 13:49:27
Nasze rozumienie państwa jest inne.
Masz rację - jest inne... Ja chciałbym państwa, które poza zabezpieczeniem sfer, które muszą być centralnie kierowane czyli np. właśnie bezpieczeństwo publiczne - jak najmniej wtrącało się do naszego życia i mechanizmów gospodarczych oraz jak najmniej nas obciążało swoim funkcjonowaniem.

Im mniej "państwa w państwie" tym lepiej...
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Fri, 28 Nov 2014, 15:48:27
Powiedz to samo osobom starszym i tym, którzy nie mają za co żyć.
Mamy kapitalizm? Mamy. Mamy działalność charytatywną? Mamy.

Powiedz tym, którzy padli ofiarą reklamy, niesolidnego doradcy finansowego...
Reklama dźwignią handlu, a dobór doradców to sprawa obarczona ryzykiem. Nikt przecież nie zmuszał do konkretnie takiej decyzji, prawda?

Nie traktujmy społeczeństwa jakby było złożone z krzepkich aryjskich dwudziestopięciolatków bez nałogów urodzonych w bogatych albo chociaż średnio sytuowanych rodzinach.
Równości nie było, nie ma, i bądźmy szczerzy - nie będzie jej tak długo, aż ogół ludzkiej populacji nie spadnie do liczebności jednej sztuki.

Po pierwsze, pokutujące przekonanie, że studia powinny dawać pracę to mit.
Wypisać to złotymi literami na drzwiach każdego uniwersytetu! Studia służą pogłębianiu wiedzy. Od pracy mamy szkolnictwo zawodowe.

Do umów zleceń za głodowe stawki,
Lepsze takie coś niż siedzenie i narzekanie, jak to źle w tym kraju nie jest.

No oczywiście nie uwzględniamy tych, którzy mieli to szczęście ominąć kiepskie kierunki studiów, czy też studia w ogóle - bo nie mają możliwości ich podjęcia. Tacy, którzy nie znajdują pracy, nie mają perspektyw - i którzy nie są w stanie się wybić, choćby nie wiem jak bardzo chcieli - bo ich warunki wyjściowe na to nie pozwalają. No, ale oni pewnie też są w jakiś sposób sobie winni? A jak nie, to zapewne ograniczają ich regulacje państwowe, a nie wadliwy system społeczny, co to to nie.
Właśnie dla takich przypadków wymyślono stypendia socjalne. Zmową milczenia jednak pomińmy prawidłowość ich funkcjonowania... bo jej po prostu nie ma.

Nie każdego stać a) na ubezpieczenie, b) na przeprowadzkę np. na tereny niezalewowe i tak dalej.
No niby tak - ale co właściwie państwo ma z tym wspólnego?

Ba! Nie każdy wie co to jest ubezpieczenie, jak działa i że może takie uzyskać.
Jeden z największych problemów systemu edukacji... Po co komu wiedzieć, jak zinterpretować wypociny jakiegoś Słowackiego, jeżeli potem go na tak prostych, życiowych sprawach wykiwa jakiś cwaniak z parabanku?

Porządni ludzie powinni czerpać satysfakcję z solidarności społecznej.
Każde wyrażenie zawierające epitet "społeczny" jest li tylko wypaczeniem pierwotnego znaczenia.

Powinni współczuć i mieć świadomość, że ich sukcesu nie umniejsza to, że jakaś jego część zostanie odjęta i oddana tym, którzy nie dali radę.
Wspominałem już, że równości dotąd nigdy nie udało się nikomu nigdzie na tym świecie wytworzyć? No to teraz dopowiem, że próby kończą się katastrofalnie. Także ze względu na ludzką naturę.

Niech giną. Spadło na nich nieszczęście? Niech giną? Nie poradzili sobie? Niech giną - ale najlepiej daleko ode mnie, żebym nie musiał się potykać o ciała. Rozumowanie godne "porządnego człowieka".
To jest życie, a nie baśnie braci Grimm...

Po co pilnować dzieci - jeżeli porazi się prądem albo skaleczy nożem, to będzie miało nauczkę na przyszłość, prawda? Jeżeli będziemy im te noże zabierać i zabraniać pchać palce w kontakt - jak one się nauczą, żeby pilnować samych siebie? Przecież nie możemy ich wychowywać na głupie, bezwolne marionetki, które nie poradzą sobie w życiu... Jedzenie niech też sobie same ukradną, upolują lub wyhodują - a nie, że roszczeniowo do rodziców po żarło przychodzą, darmozjady jedne...
Sprowadzanie do absurdu zawsze fajne.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Fri, 28 Nov 2014, 16:57:46
Jak nauka zwana ekonomią, która dotychczas jest zdominowana przez liberalne zauroczenie tego nie widzi? Całego skoncetrowania i punktu odniesienia w konkretnej jednostce, której mówi "maszeruj albo giń"? I później cuda wianki są z całymi systemami gospodarczymi, bo ktoś nie zauważa, że takie podejście przekłada się na inne sfery dalej? Dzisiaj świat powinien na samym początku zacząć od zmiany w bankowości.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Fri, 28 Nov 2014, 17:27:34
Ekonomia nie jest od przewidywania. Ekonomia jest od opisywania tego, co już zaszło.
Może oczywiście wykrywać pewne procesy i na tej podstawie stawiać prognozy, ale one nigdy nie będą na 100% pewne.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Fri, 28 Nov 2014, 22:03:33
Dzisiaj nie ma w głównym nurcie prawdziwej ekonomi, ale egonomia - na szczęście po mału to się zmienia.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Fri, 28 Nov 2014, 22:05:59
Dzisiaj nie ma w głównym nurcie prawdziwej ekonomi, ale egonomia - na szczęście po mału to się zmienia.
Za długo pewne nurty nie doświadczył tego, co niezbędne człowiekowi do funkcjonowania, czyli prawdziwych problemów. Może poprosimy Putina o wypowiedzenie wojny komuśtam? Będą problemy, zniknie idealizm.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Sun, 30 Nov 2014, 12:26:04
Mamy kapitalizm? Mamy. Mamy działalność charytatywną? Mamy.
Ja tam ciągle słyszę o tym, że mamy w kraju etatystyczny socjalizm. Komunę nieledwie. Ale nawet jeżeli zgadzacie się ze mną w tym, że mamy kapitalizm, to zapewne nie zdziwicie się, że uważam, że nie powinniśmy.

A działalność charytatywna to wielkie gówno. To kwiatek do kożucha dla tych bogatych zazwyczaj, metoda na uspokojenie swoich sumień (wpłacę na Orkiestrę czy Caritas, to potem mogę nie płacić składek, bo to socjalizm). Niekiedy jest inaczej - składa się większa grupa, społecznośc lokalna i pomaga potrzebującym. to godne pochwały. Ale działalnośc charytatywna nie zastąpi państwowej działalności społecznej. Nie utrzyma chorych, bezdomnych i innych przy życiu. Nie pomoże im wyjść z dołków.

Wspaniałe jest to społeczeństwo "odpowiedzialnych". Gdybym nie był socjalistą, a na przykład katolikiem powiedziałbym pewnie "a niech wam się noga podwinie, zobaczymy jak zniesiecie tą odpowiedzialność". Ale nie powiem, mam tylko nadzieję, że znajdzie się dla was pomoc jakby tak się zdarzyło :)

Reklama dźwignią handlu, a dobór doradców to sprawa obarczona ryzykiem. Nikt przecież nie zmuszał do konkretnie takiej decyzji, prawda?
Argument z gatunku: gwałt to wina zgwałconej, mogła się tak nie ubierać, nie iść w pobliżu ciemnej uliczki, mogła nie iśc do dyskoteki gdzie jej wsypali proszki do drinka (mogła to przewidzieć!).

Równości nie było, nie ma, i bądźmy szczerzy - nie będzie jej tak długo, aż ogół ludzkiej populacji nie spadnie do liczebności jednej sztuki.
Ludzie równi. Na to nic nie poradzicie. Choćbyście jakkolwiek nie wywyższali się nad pijanego w bramie - jesteście takim samym człowiekiem jak on. Ani lepszym, ani gorszym. Wiem, że łatwo jest budować swoje ego na "byciu lepszym". To jest naturalne. Ale z rzeczywistością sobie nie poradzicie.

Lepsze takie coś niż siedzenie i narzekanie, jak to źle w tym kraju nie jest.
Oczywiście. Lepiej harować za głodową pensję niż faktycznie zdychać z głodu. Tyle że to jest "nie dość" lepsze.

Właśnie dla takich przypadków wymyślono stypendia socjalne. Zmową milczenia jednak pomińmy prawidłowość ich funkcjonowania... bo jej po prostu nie ma.
Czy ja dobrze czytam? SOCJALNE? Kapitalizm nie toleruje takich brzydkich słów, odwołaj. Stypendia powinnny być CHARYTATYWNE. A w ogóle to najlepiej, jakby wzorem Amerykanów, wszyscy na studia się zadłużali...

No niby tak - ale co właściwie państwo ma z tym wspólnego?
Państwo zostało ustanowione, aby wspierać swoich obywateli. Taki jest podstawowy cel ich zdania. Jeżeli obywatele są w potrzebie - to państwo powinno ich wesprzeć. Niezależnie od tego, czy ta potrzeba jest ich bezpośrednią winą, winą ich braku przewidywania czy też zdarzeń całkowicie niezależnych.

Każde wyrażenie zawierające epitet "społeczny" jest li tylko wypaczeniem pierwotnego znaczenia.
A jakie jest pierwotne znaczenie społeczny? Jestem bardzo ciekaw. Zaraz dowiemy się, że było to "każdy sobie rzepkę skrobie".

To jest życie, a nie baśnie braci Grimm...
Akurat baśnie braci Grimm, z ich oryginalną treścią bardzo dobrze pasowałyby do kapitalizmu.

Sprowadzanie do absurdu zawsze fajne.
Ja tylko wpisywałem się w treść już podaną.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Sun, 30 Nov 2014, 13:12:36
Argument z gatunku: gwałt to wina zgwałconej...
Bzdura Towarzyszu - gwałt to przymus na gwałconej, a reklama to zachęta, a nie przymus. Ubiór nie zachęca do gwałtu, natomiast reklama zachęca do zakupu. Chcesz porównania z seksem - to ubiór i makijaż to akurat zachęca do czynności seksualnej, ale w domu publicznym i bynajmniej nie czynności wymuszonej - podobnie jak reklama do zakupu towaru. Bo wtedy czynność seksualna jest towarem.

Czy ja dobrze czytam? SOCJALNE? Kapitalizm nie toleruje takich brzydkich słów, odwołaj. Stypendia powinnny być CHARYTATYWNE. A w ogóle to najlepiej, jakby wzorem Amerykanów, wszyscy na studia się zadłużali...
Nie... stypendia powinny być dwojakiego rodzaju - fundowane przez państwo dla osób wybitnie zdolnych, aby ich rozwój nie był uzależniony od możliwości finansowych oraz drugiego dla może nieco mniej zdolnych (ale też spełniających odpowiednie kryteria wiedzy), ale w zamian np. za "odpracowanie" tego w instytucjach państwowych. Tak np. funkcjonuje to w USA, gdzie za pomoc finansową trzeba np. odbyć kilka lat służby w armii czy być czynnym rezerwistą. Dodatkowo rozwiązuje to obecny problem personalny w obronności. Ale to tylko przykład - takie systemy są oczywiście bardziej złożone i przewidują więcej możliwości.

Tak system kredytowania kształcenia jest bardzo dobry - niewiele się różni od systemu kredytu inwestycyjnego w firmie, który bierzesz po to by potem zarobić, różnica tylko taka, że w przypadku kredytów na kształcenie inwestujesz w siebie, nie w firmę. Taki system ponadto ma jeszcze jeden pozytyw - wymusza mądry wybór kierunku kształcenia.

Ludzie są równi. Na to nic nie poradzicie. Choćbyście jakkolwiek nie wywyższali się nad pijanego w bramie - jesteście takim samym człowiekiem jak on. Ani lepszym, ani gorszym. Wiem, że łatwo jest budować swoje ego na "byciu lepszym". To jest naturalne. Ale z rzeczywistością sobie nie poradzicie.
Lepszym bo utrzymującym państwo jako takie... tylko z biologicznego punktu widzenia występuje równość. Z punktu widzenia systemu równość nie występuje - do skrajności włącznie - jeden system utrzymuje, a drugi na nim żeruje. teoria o "równych żołądkach" to idiotyzm.

Państwo zostało ustanowione, aby wspierać swoich obywateli. Taki jest podstawowy cel ich zdania. Jeżeli obywatele są w potrzebie - to państwo powinno ich wesprzeć. Niezależnie od tego, czy ta potrzeba jest ich bezpośrednią winą, winą ich braku przewidywania czy też zdarzeń całkowicie niezależnych.
Państwa powstały (a wcześniej inne zbiorowości) dlatego, że pojedynczy człowiek nie mógł zapewnić sobie wszystkiego - istniała potrzeba działań grupowych w niektórych kwestiach. A wiec zaistniała konieczność ich organizowanie i kierowania nimi.

Państwo nie służy wspieraniu obywateli - tylko zapewnieniu im warunków funkcjonowania, które nie mogłyby zaistnieć przy indywidualnym działaniu. Potrzeba bezpieczeństwa i specjalizacji wymusza zorganizowanie się w pewien większy mechanizm, ale nie służy on obronie obywatela przez jego własną głupotą - tylko przed nieprzewidywalnymi czynnikami losowymi (w przypadkach wykraczających poza systemy ubezpieczeniowe) i zewnętrznymi oraz takimi, które wymagają działania zespołowego (instytucji państwowych).

Nie ma najmniejszego powodu by pomagać jednym, kosztem drugich - w przypadkach gdy sytuacja jest zawiniona przez tego, który domaga się pomocy. Od takich spraw to powinny być systemy ubezpieczeniowe - które działają na zasadzie szacowanie ryzyka wystąpienia przypadku, w odniesieniu do założonych wpłat.

Generalnie systemy "nadmiernie socjalne" to okazują się wychodzić bokiem (bo są tak naprawdę głupotą) i jak widać na przykładach z życia powoli się od nich odchodzi (no czasem nie powoli - bo zapaści takich systemów bywają gwałtowne). Państwa "socjalne" są bez przyszłości... nieuchronnie prowadzą do zmniejszania się liczby utrzymujących, a wzrostu żerujących - taka już ludzka natura. Ludzi niestety trzeba przymuszać do odpowiedniego postępowania - systemy oparte na "samoświadomości" to czysta utopia, nadaje się co najwyżej do literatury Sci-Fi.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Sun, 30 Nov 2014, 16:31:38
A działalność charytatywna to wielkie gówno. To kwiatek do kożucha dla tych bogatych zazwyczaj, metoda na uspokojenie swoich sumień (wpłacę na Orkiestrę czy Caritas, to potem mogę nie płacić składek, bo to socjalizm). Niekiedy jest inaczej - składa się większa grupa, społecznośc lokalna i pomaga potrzebującym. to godne pochwały. Ale działalnośc charytatywna nie zastąpi państwowej działalności społecznej. Nie utrzyma chorych, bezdomnych i innych przy życiu. Nie pomoże im wyjść z dołków.
Takie życie. Nierówność jest w nie wpisana.

Wspaniałe jest to społeczeństwo "odpowiedzialnych". Gdybym nie był socjalistą, a na przykład katolikiem powiedziałbym pewnie "a niech wam się noga podwinie, zobaczymy jak zniesiecie tą odpowiedzialność".
Zapewne nie najlepiej. Czy to coś zmieni?

Argument z gatunku: gwałt to wina zgwałconej, mogła się tak nie ubierać, nie iść w pobliżu ciemnej uliczki, mogła nie iśc do dyskoteki gdzie jej wsypali proszki do drinka (mogła to przewidzieć!).
Nie żeby coś, ale ja ciemne uliczki wymijam, a na dyskotekę biorę własne picie (o ile wolno) i patrzę na nie cały czas.
Ale i tak to nieadekwatna kontra, co Krzysiu już wykazał.

Ludzie są równi. Na to nic nie poradzicie. Choćbyście jakkolwiek nie wywyższali się nad pijanego w bramie - jesteście takim samym człowiekiem jak on. Ani lepszym, ani gorszym. Wiem, że łatwo jest budować swoje ego na "byciu lepszym". To jest naturalne. Ale z rzeczywistością sobie nie poradzicie.
Bzdura. Ludzie nie są równi i nigdy nie byli (równość bynajmniej nie dotyczy tylko prawa). Inaczej nie istniałaby płeć, albo, argumentując mniej absurdalnie, nie istniałoby wrodzone kalectwo.

Oczywiście. Lepiej harować za głodową pensję niż faktycznie zdychać z głodu. Tyle że to jest "nie dość" lepsze.
Pech.

Czy ja dobrze czytam? SOCJALNE? Kapitalizm nie toleruje takich brzydkich słów, odwołaj. Stypendia powinnny być CHARYTATYWNE. A w ogóle to najlepiej, jakby wzorem Amerykanów, wszyscy na studia się zadłużali...
W punkt. ;) Szkoda tylko, że definicja jest przeciwko Tobie. Bo stypendium socjalne jak najbardziej może być charytatywne.

Państwo zostało ustanowione, aby wspierać swoich obywateli. Taki jest podstawowy cel ich zdania. Jeżeli obywatele są w potrzebie - to państwo powinno ich wesprzeć. Niezależnie od tego, czy ta potrzeba jest ich bezpośrednią winą, winą ich braku przewidywania czy też zdarzeń całkowicie niezależnych.
Zmieniło się coś w politologii i mamy już jedną, powszechnie uznaną teorię powstania państwowości?

A jakie jest pierwotne znaczenie społeczny? Jestem bardzo ciekaw. Zaraz dowiemy się, że było to "każdy sobie rzepkę skrobie".
Widzę, że niewyraźnie to napisałem, za co przepraszam. Nie chodzi o pierwotne znaczenie słowa "społeczny", tylko o to, co znaczyły dane sformułowania (typu: solidarność społeczna), zanim ktoś dokleił do nich słówko "społeczny".
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Sun, 30 Nov 2014, 17:33:44
Tym wszystkim, którzy tak się domagają dalszego rozpasania "socjalu" (zamiast jego ograniczania póki czas), którzy chcą tej pomocy, wspierania czy finansowania przez "państwo" - powiem tylko jego:

Wbijcie sobie do głowy, że państwo nie bierze z niczego - te nierozsądne działania opierające się na tzw. "solidaryzmie społecznym" powodują i będą powodowały (jak się tego nie zatrzyma i nie zacznie ograniczać) coraz większe (choć i tak już zbyt duże) obciążenia podatkowe nas wszystkich, coraz większy VAT (który płacimy my z naszych portfeli). Bo wbrew bredniom populistów z spod znaku "socjalnego państwa" gro tych kwot pochodzi z podatków zupełnie normalnych, przeciętnie zarabiających ludzi - a z tego co się ściąga od jakiś mitycznych i znienawidzonych (najbardziej przez największych leserów) "bogaczy"... i tak jest w zasadzie w każdym państwie.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Sun, 30 Nov 2014, 22:49:25
Krzysztofie, ja jestem jak najbardziej za tym aby państwo nie było bezpośrednim gwarantem tego socjalu. Powinien być inny, uspołeczniony model odpowiedzialności. Państwo zaś będzie takim moderatorem tego wszystkiego.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Sun, 30 Nov 2014, 23:05:16
Powinien być inny, uspołeczniony model odpowiedzialności.
Jaki "uspołeczniony model"? Czym to się różni od obciążenia jednych na rzecz drugich za pośrednictwem państwa? Oczywiście to zawsze wystąpi, ale rzecz w tym by te obciążenia były jak najniższe czyli ograniczania "socjalu" tylko do sytuacji drastycznych i niezawinionych przez beneficjentów tego socjalu.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Mon, 01 Dec 2014, 00:48:14
No wiesz ja też jestem za uszczelnieniem tego systemu tak aby faktycznie potrzebujący otrzymywali pomoc. Uspołeczniony model należy rozumieć jako taki w którym poprzez odpowiednie prawo tworzone są organizacje, które posiadają swój wewnętrzny samorząd, zapewniają poczucie przynależości przez to i odpowiedzialności. Taka powinna być też demokracja, prawdziwa organiczna.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Mon, 01 Dec 2014, 02:11:08
Powyższy tekst to po prostu bełkot, z którego nic nie wynika. Samo użycie słów, które osoobno coś znaczą, nie oznacza, że ułożone byle jak do kupy będą coś znaczyły.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Mon, 01 Dec 2014, 10:22:50
Powiem tyle, że takie podejście "maksymalizacja zysków minimalizacja nakładów" to będziemy mieli powtórkę z Wielkiej Brytanii XIX wieku. To skutki liberalizmu.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Kristian Arped Mon, 01 Dec 2014, 10:32:08
To znaczy gwałtowny wzrost gospodarczy oraz polepszenie warunków bytowych? Jestem za. :)
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Mon, 01 Dec 2014, 11:19:31
Nie to znaczy potężnd rozwarstwienie i tworzenie społecznego odruchu sprzeciwu, bo nie żyjemy w wyimaginowanym świecie.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Mon, 01 Dec 2014, 11:45:56
Bzdura Towarzyszu - gwałt to przymus na gwałconej, a reklama to zachęta, a nie przymus.
Miałem tu na mysli raczej przymus bytowy wzięcia kredytu "na życie". Mam również na myśli sytuacje, gdy do zadłużenia skłania nas presja społeczna - presja aby mieć więcej, posiadać i tak dalej. Oczywiście powiecie mi, że nikt do głowy pistoletu nie przykłada - więc nie jest to przymus.

A przywołany przykład dot. prostytucji - duża cześć prostytucji nie różni się w praktyce od gwałtu. Nie zawsze ma to charakter gwałtu klienta na prostytutce (przynajmniej nie świadomego), ale może to być gwałtu kobiet na samej sobie, bo z różnych powodów zmusza się do takiego postępowania. Oczywiście znów powiecie, że przymusu nie miała - mogła żebrać na ulicy i/albo zdychać z głodu, oddawszy dziecko do domu dziecka.

Istniejący system kapitalistyczny gwałci bardzo wielu ludzi i ich sumienia. Nie każdy raczy to dostrzec ze swojej pozycji.

Lepszym bo utrzymującym państwo jako takie... tylko z biologicznego punktu widzenia występuje równość. Z punktu widzenia systemu równość nie występuje - do skrajności włącznie - jeden system utrzymuje, a drugi na nim żeruje. teoria o "równych żołądkach" to idiotyzm.
Oczywiście możesz sobie to wmawiać. Ani biologia, ani prawo, ani etyka twoich opinii na szczęście nie uznaje :) PS. Taka potrzeba wywyższania się jest co najmniej znacząca ;-)

Państwo nie służy wspieraniu obywateli - tylko zapewnieniu im warunków funkcjonowania, które nie mogłyby zaistnieć przy indywidualnym działaniu. Potrzeba bezpieczeństwa i specjalizacji wymusza zorganizowanie się w pewien większy mechanizm, ale nie służy on obronie obywatela przez jego własną głupotą - tylko przed nieprzewidywalnymi czynnikami losowymi (w przypadkach wykraczających poza systemy ubezpieczeniowe) i zewnętrznymi oraz takimi, które wymagają działania zespołowego (instytucji państwowych).
Zapominacie o jeszcze jednym: o presji i zagrożenia które wywołało powstanie państwo jako takiego, a w szczególności systemu kapitalistycznego. Kapitalizm oczywiście dał coś społeczeństwu, ale też wiele zabrał - i co raz więcej zabiera. Odpowiedzialnością państwa jest przywrócenie równowagi, bo jednostkowa odpowiedzialność okazuje się być niewystarczająca w chwili obecnej.

Nie ma najmniejszego powodu by pomagać jednym, kosztem drugich - w przypadkach gdy sytuacja jest zawiniona przez tego, który domaga się pomocy. Od takich spraw to powinny być systemy ubezpieczeniowe - które działają na zasadzie szacowanie ryzyka wystąpienia przypadku, w odniesieniu do założonych wpłat.
Fałszywe jest tu założenie, że jest to gra o sumie zerowej - że jak inni dostaną, to ja stracę.

Z drugiej strony - aż żałuję, że Ci XIX-XX wieczni kapitaliści nie myśleli w ten sam sposób. Wtedy nie byłoby rady - system by się załamał i mielibyśmy socjalizm od morza do morza. A tak koncesje na rzecz społeczeństwa stopniowo rozładowywały napięcie - i ergo nigdy światowa rewolucja nie nastąpiła :)

Generalnie systemy "nadmiernie socjalne" to okazują się wychodzić bokiem (bo są tak naprawdę głupotą) i jak widać na przykładach z życia powoli się od nich odchodzi (no czasem nie powoli - bo zapaści takich systemów bywają gwałtowne). Państwa "socjalne" są bez przyszłości... nieuchronnie prowadzą do zmniejszania się liczby utrzymujących, a wzrostu żerujących - taka już ludzka natura. Ludzi niestety trzeba przymuszać do odpowiedniego postępowania - systemy oparte na "samoświadomości" to czysta utopia, nadaje się co najwyżej do literatury Sci-Fi.
No tak, widzimy "zapaści" takich systemów codziennie... te kryzysy w skandynawskich socjaldemokracjach... te odchodzące od tego państwa jak Kanada... te zadowolone z aktualnego stanu rzeczy i wcale nie podążające w ślady północnego sąsiada Stany Zjednoczone...
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Mon, 01 Dec 2014, 11:58:59
Bzdura. Ludzie nie są równi i nigdy nie byli (równość bynajmniej nie dotyczy tylko prawa). Inaczej nie istniałaby płeć, albo, argumentując mniej absurdalnie, nie istniałoby wrodzone kalectwo.
Uwaga, komunikat! Bycie równym nie znaczy bycie takim samym. No, chyba że należy się ludzi, którzy uważają że płeć czy kalectwo sprawia, że ktoś jest gorszy... Dla takich ludzi już nie ma szans na pomoc, pozostaje tylko humanitarna kula w tył głowy.

W punkt. ;) Szkoda tylko, że definicja jest przeciwko Tobie. Bo stypendium socjalne jak najbardziej może być charytatywne.
Stypendium socjalne przyznaje państwo. Stypendium charytatywne - organizacja charytatywna. To jest, tak jakby, różnica, bo państwo się charytatywną działalnością nie zajmuje.

Zmieniło się coś w politologii i mamy już jedną, powszechnie uznaną teorię powstania państwowości?
Teorii powstania państwa jest wiele. Nie jest to jednak argument, aby posługiwać się jedną z nich tam, gdzie jest ona właściwa. Udowodnijcie, że nie przystaje ona do poruszonej problematyki, a nie rzucajcie argument z gatunku "ale teorii jest wiele" tak, jakby coś to udowadniało :)

Widzę, że niewyraźnie to napisałem, za co przepraszam. Nie chodzi o pierwotne znaczenie słowa "społeczny", tylko o to, co znaczyły dane sformułowania (typu: solidarność społeczna), zanim ktoś dokleił do nich słówko "społeczny".
Aha. Czyli sformułowanie "solidarność społeczna" ma inne znaczenie niż słowo "solidarność". Doprawdy jest to odkrycie Ameryki, godne Nobla.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Mon, 01 Dec 2014, 14:53:10
Żeby była jasność ja nie jestem zwolennikiem państwa - gwaranta, łaskawego dawcy chleba tylko państwa wspólnoty, która jest odpowiedzialna za jego kształt. Jeśliby to było to inaczej byśmy traktowali państwo.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Mon, 01 Dec 2014, 16:29:15
Istniejący system kapitalistyczny gwałci bardzo wielu ludzi i ich sumienia. Nie każdy raczy to dostrzec ze swojej pozycji.
Nie ma systemu, który by tak nie robił.

Kapitalizm oczywiście dał coś społeczeństwu, ale też wiele zabrał - i co raz więcej zabiera. Odpowiedzialnością państwa jest przywrócenie równowagi, bo jednostkowa odpowiedzialność okazuje się być niewystarczająca w chwili obecnej.
Fałszywe jest tu założenie, że jest to gra o sumie zerowej - że jak inni dostaną, to ja stracę.
Czuję sprzeczność.

No tak, widzimy "zapaści" takich systemów codziennie... te kryzysy w skandynawskich socjaldemokracjach...
Wszyscy wieszczą upadek Szwecji... on szybko nie nastąpi, ale... wskaźniki mówią same za siebie.

Uwaga, komunikat! Bycie równym nie znaczy bycie takim samym. No, chyba że należy się ludzi, którzy uważają że płeć czy kalectwo sprawia, że ktoś jest gorszy... Dla takich ludzi już nie ma szans na pomoc, pozostaje tylko humanitarna kula w tył głowy.
Kobieta i mężczyzna nie są sobie biologicznie równi, także pod względem predyspozycji. Tak samo kaleka i, może kontrowersyjne określenie, pełnosprawny. Zaklinanie rzeczywistości nic nie da.

Stypendium socjalne przyznaje państwo. Stypendium charytatywne - organizacja charytatywna. To jest, tak jakby, różnica, bo państwo się charytatywną działalnością nie zajmuje.
W tym wypadku wyklęte słówko odnosi się do charakteru. Nie źródła.

Teorii powstania państwa jest wiele. Nie jest to jednak argument, aby posługiwać się jedną z nich tam, gdzie jest ona właściwa. Udowodnijcie, że nie przystaje ona do poruszonej problematyki, a nie rzucajcie argument z gatunku "ale teorii jest wiele" tak, jakby coś to udowadniało
Na historykach już by Cię Towarzyszu zjedli... Kto stawia tezę, ten jej dowodzi. Reszta może zająć wygodne pozycje wytykaczy błędów. To w końcu nie debata polityczna.

Aha. Czyli sformułowanie "solidarność społeczna" ma inne znaczenie niż słowo "solidarność". Doprawdy jest to odkrycie Ameryki, godne Nobla.
A ja chciałem nagrodę Stalina. :(

Żeby była jasność ja nie jestem zwolennikiem państwa - gwaranta, łaskawego dawcy chleba tylko państwa wspólnoty, która jest odpowiedzialna za jego kształt. Jeśliby to było to inaczej byśmy traktowali państwo.
Za bardzo wierzysz w ludzi.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Mon, 01 Dec 2014, 16:38:00
Oczywiście możesz sobie to wmawiać. Ani biologia, ani prawo, ani etyka twoich opinii na szczęście nie uznaje :) PS. Taka potrzeba wywyższania się jest co najmniej znacząca ;-)
W każdej zbiorowości występuje wartościowanie poszczególnych jednostek. Wartość jednostek utrzymujących system jest w oczywisty sposób wyższa niż wartość jednostek tylko na nim żerujących. I nie muszę sobie tego wmawiać - tak jest.

Fałszywe jest tu założenie, że jest to gra o sumie zerowej - że jak inni dostaną, to ja stracę.
Nie jest fałszywe - bo środki nie biorą się z niczego... jeżeli wrasta wysokość wydatków na utrzymywanie tych, którzy na systemie żerują, to automatycznie musi wzrosnąć obciążenie dla tych, którzy system utrzymują.

Pomijając oczywiście bardzo specyficzne sytuacje, gdy dochody państwa z przyczyn np. ogromnie wartościowych złóż, przy stosunkowo niewielkiej liczebnie ludności mogą pozwalać nawet na brak obciążeń dla indywidualnego obywatela (skrajność, ale też występuje), bez zagrożenia dla systemu gospodarczego.

No tak, widzimy "zapaści" takich systemów codziennie... te kryzysy w skandynawskich socjaldemokracjach... te odchodzące od tego państwa jak Kanada... te zadowolone z aktualnego stanu rzeczy i wcale nie podążające w ślady północnego sąsiada Stany Zjednoczone...
Problem w tym, że tego nie można rozpatrywać w próżni... mówimy o kraju z pewnymi warunkami, a nie o takich, w których warunki są zgoła odmienne.

A co do USA... to na negatywne skutki pomysłów ostatniego ichniego prezydenta trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Bogate państwo może nawet przy nierozsądnym systemie funkcjonować dość długo bez jakiś drastycznych efektów. W krajach biedniejszych takie działania spowodują znacznie szybsze "posypanie się" systemu, choć i tak to są sytuacje, na których efekty czeka się przez lata...

: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Mon, 01 Dec 2014, 17:43:34
No to będzie UK XIX bis. A do tej Wielkiej Brytanii, której się "uczepiłem" od kogo szły te "idee"? Z rewolucyjnej Francji, która wywróciła kilkadziesiąt lat wcześniej system cechowy i stała się wichrzycielem.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Mon, 01 Dec 2014, 18:10:22
No to będzie UK XIX bis. A do tej Wielkiej Brytanii, której się "uczepiłem" od kogo szły te "idee"? Z rewolucyjnej Francji, która wywróciła kilkadziesiąt lat wcześniej system cechowy i stała się wichrzycielem.
Udowodnij.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Tue, 02 Dec 2014, 09:41:50
Nie ma systemu, który by tak nie robił.
Filozoficznie podchodząc, mógłbym się zgodzić. Cytując Korwina-Mikke "zawsze się trochę gwałci" i ciągnąc to jako parafrazę "Lekki gwałt nie jest szkodliwy społecznie". Natomiast to, że nie ma systemu idealnego nie oznacza że nie trzeba walczyć z wadami istniejącego :)

Kapitalizm oczywiście dał coś społeczeństwu, ale też wiele zabrał - i co raz więcej zabiera. Odpowiedzialnością państwa jest przywrócenie równowagi, bo jednostkowa odpowiedzialność okazuje się być niewystarczająca w chwili obecnej.
Fałszywe jest tu założenie, że jest to gra o sumie zerowej - że jak inni dostaną, to ja stracę.
Czuję sprzeczność.
Tak? Gdzie? Ja nie widzę sprzeczności między tezą, że postęp i rozwój przyniesiony przez kapitalizm został okupiony znacznymi kosztami społecznymi oraz twierdzeniem, że społeczeństwo nie jest grą o sumie zerowej. Jedno to stwierdzenie o charakterze historycznym, drugie to spostrzeżenie socjologiczne. Proszę wytłumaczenie sprzeczności :)

Wszyscy wieszczą upadek Szwecji... on szybko nie nastąpi, ale... wskaźniki mówią same za siebie.
"Wszyscy" to pojęcie względne w takich kwestiach :) "Wszyscy" wieszczyli koniec historii, "wszyscy" wieszczyli rozpad grupy euro podczas kryzysu i UE po odrzuceniu konstytucji dla europy, "wszyscy"

Kobieta i mężczyzna nie są sobie biologicznie równi, także pod względem predyspozycji. Tak samo kaleka i, może kontrowersyjne określenie, pełnosprawny. Zaklinanie rzeczywistości nic nie da.
Nadal mylicie równość z identycznością :) I nadal upieracie się, że "jesteście lepsi", podczas gdy jesteście tacy sami. To byłoby śmieszne, gdyby nie było dość straszne, gdy weźmie się pod uwagę, że zdecydowana większość społeczeństwa funkcjonuje na poczuciu własnej wyższości.

W tym wypadku wyklęte słówko odnosi się do charakteru. Nie źródła.
Dokładnie. Żadna pomoc realizowana przez państwo nie ma charakteru charytatywnego :)

Na historykach już by Cię Towarzyszu zjedli...
LOL, argument "na historykach" to chyba najbardziej żenująca kapitulacja ever :D

Kto stawia tezę, ten jej dowodzi. Reszta może zająć wygodne pozycje wytykaczy błędów. To w końcu nie debata polityczna.
Postawiłem tezę, odwołując się do teorii funkcjonalnej powstania państwa (po części też solidarystycznej Durkheima). Wytknijcie mi błąd, bo ja tego wytknięcia nie zauważyłem. To że istnieją inne teorie, nie jest błędem samym w sobie. Musielibyście wskazać na niesłuszność zastosowania tej teorii w tym konkretnym przypadku, albo obalić samą teorię. Z niecierpliwością czekam na jedno z tych zdarzeń :)
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Tue, 02 Dec 2014, 10:02:00
W każdej zbiorowości występuje wartościowanie poszczególnych jednostek. Wartość jednostek utrzymujących system jest w oczywisty sposób wyższa niż wartość jednostek tylko na nim żerujących. I nie muszę sobie tego wmawiać - tak jest.
"W oczywisty sposób", hmmm... jak dla mnie to jednak jest wmawianie sobie :)

Rzecz w tym, że choć oczywiście możecie wartościować jednostki wedle swojego uznania - tyle, że nie mówi to nic o tych jednostkach, a jedynie o wartościującym :) Równość w ramach społeczeństwie nie zależy od tego, czy dana jednostka jest przez was subiektywnie uznana za "przydatną". Równość wynika wprost z faktu bycia jednostką. I jest to coś, czego nie możecie znieść (dwuznaczność celowa).

Nie jest fałszywe - bo środki nie biorą się z niczego... jeżeli wrasta wysokość wydatków na utrzymywanie tych, którzy na systemie żerują, to automatycznie musi wzrosnąć obciążenie dla tych, którzy system utrzymują.
Pominę milczeniem kolejne wypowiedzi w stylu "żerują", które obniżają poziom tej dyskusji do fejsbukowych sporów korwinistów z resztą świata. Problem polega nie na tym, że istnieje dysproporcja ponoszonych obciążeń i uzyskiwanych zysków. Problem polega na tym, żeby dostrzec własne korzyści w tym, że inni nie ponoszą tych kosztów. Wymaga to trochę szerszego spojrzenia na społeczeństwo niż z poziomu, literalnie mówiąc, własnej dupy.

A co do USA... to na negatywne skutki pomysłów ostatniego ichniego prezydenta trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Bogate państwo może nawet przy nierozsądnym systemie funkcjonować dość długo bez jakiś drastycznych efektów. W krajach biedniejszych takie działania spowodują znacznie szybsze "posypanie się" systemu, choć i tak to są sytuacje, na których efekty czeka się przez lata...
Czyli argument z gatunku "każdy stem który moim zdaniem jest zły, w końcu się posypie, prędzej czy później". Widzę, że znaleźliśmy punkt wspólny między Wami a marksizmem :)
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Tue, 02 Dec 2014, 10:44:24
Pominę milczeniem kolejne wypowiedzi w stylu "żerują", które obniżają poziom tej dyskusji do fejsbukowych sporów korwinistów z resztą świata.
Na "korwinistach" się nie znam... mało mnie interesują, natomiast określenie "żerują" jest jak najbardziej adekwatne. Systemy nadmiernie socjalne wytwarzają grupy społeczne, które faktycznie z systemu tylko biorą nic do niego nie wnosząc (bo system to umożliwia) - określenie "żerują" tutaj jak najbardziej pasuje.

Problem polega nie na tym, że istnieje dysproporcja ponoszonych obciążeń i uzyskiwanych zysków. Problem polega na tym, żeby dostrzec własne korzyści w tym, że inni nie ponoszą tych kosztów. Wymaga to trochę szerszego spojrzenia na społeczeństwo niż z poziomu, literalnie mówiąc, własnej dupy.

No to powiedz mi jakie korzyści mogę odnieść z jednostki, która nic nie robi, nie wnosi do systemu niczego pozytywnego, a jest faktycznie utrzymywana z tego co robi ta część społeczeństwa, która ten system utrzymuje. I bynajmniej nie mam tutaj na myśli tych, którzy "nie wytwarzają", bo pełnią rolę zabezpieczającą funkcjonalność systemu - a więc wnoszą do niego swoje działanie.

Tylko proszę nie "wyjeżdżaj" mi tutaj z przykładami typu jednostka, która na skutek nieszczęśliwego wypadku straciła zdolność do utrzymywania systemu, a aktualnie jest tylko jego beneficjentem - bo to akurat jest zrozumiałe i nikogo nie razi, a system w tym przypadku faktycznie jest od tego by tą jednostkę utrzymać.

Przypomnę, że ta dyskusja wynikła z Twojego przykładu rzekomej identyczności normalnego człowieka będącego elementem systemu, do którego to coś wnosi z "pijakiem z bramy". Czyli jednostką jak rozumiem, która nie pracuje (nie bo nie - bo jej do życia wystarcza zeżreć byle co i wychlać butelkę "owocowego"), a z zasady żyje głownie z tzw. "opieki społecznej" i innych działań systemu, który pozwala jej w ogóle funkcjonować i utrzymać się przy życiu. No ewentualnie... zeruje na innych członkach społeczeństwa w inny, nie systemowy sposób. Jeżeli stawiasz znak równości pomiędzy taką jednostką, a tymi którzy na różnym poziomie, ale jednak system utrzymują (poprzez utrzymywanie oczywiście rozumiem nie tylko finansowe, ale też wykonywania potrzebnych systemowi zadań niedochodowych) to... no cóż zasadniczo to Twój problem. Bo ja takiej równości nie widzę.

Wydaje mi się, że Twoja wizja społeczeństwa jest nadmiernie idealistyczna - zakładasz, że jak ktoś tylko z systemu korzysta to wynik zaraz jakiś tragicznych okoliczności, a nie coraz częściej obserwowanego wyrachowania. Czyli tego co wytwarzają właśnie systemy prowadzące do rozpasania socjalu.

Czyli argument z gatunku "każdy system który moim zdaniem jest zły, w końcu się posypie, prędzej czy później". Widzę, że znaleźliśmy punkt wspólny między Wami a marksizmem :)
Takie samo założenie jak Twoje, że system w którym coraz większa liczna osób korzysta z systemu, a coraz mniejsza go utrzymuje - ma prawa długotrwale funkcjonować. Wiele zależy od warunków, w których dany system funkcjonuje, na ile ta zmniejszająca się grupa utrzymujących może wytwarzać odpowiedni dochód by ten system funkcjonował. Stąd sprawdzalność się rozwiązań nie jest identyczna czy nawet podobna, w różnych miejscach.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Tue, 02 Dec 2014, 12:09:22
Argument z tym panem "spod bramy" trafiony i tutaj Krzysiu zgoda. Ale odpowiednie instytuty powinny to badać, a mianowicie jaki jest synergiczny wpływ uwarunkowań popadania w alkoholizm. Jeśli to nieróbstwo, przy ofertach podjęcia pracy i żerowanie na systemie to zgoda. Trzeba to ukrócić. Jednak czasem łatwa jest pokusa brnięcia w nałóg poprzez minima socjalne gwarantowane przez pańswto - tym pijaczynom to wystarcza lub tworzenia społecznego przyzwolenia, że to fajne, łatwe, przyjemne to już błędy systemu.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Tue, 02 Dec 2014, 13:14:18
Jednak czasem łatwa jest pokusa brnięcia w nałóg poprzez minima socjalne gwarantowane przez pańswto - tym pijaczynom to wystarcza lub tworzenia społecznego przyzwolenia, że to fajne, łatwe, przyjemne to już błędy systemu.
To nie tylko kwestia nałogów... Generalnie rozpasany system socjalny zachęca pewna część społeczeństwa do braku wysiłku w szukaniu źródeł utrzymania i tym samym normalnego funkcjonowania w systemie... bo osobniki o stosunkowo niewielkich potrzebach doskonale potrafią system wykorzystać. Mógłbym służyć całą kupą osobiście mi znanych przypadków - ale to temat na książkę, a nie na psot na forum.

Podobnie jak nadopiekuńczość systemu powoduje niefrasobliwość części społeczeństwa - bo system niejako zwalnia ich z odpowiedzialności za samych siebie, w sposób absurdalny przenosząc odpowiedzialność za głupotę jednych na tych, którzy postępują roztropnie. Bo to oni ponoszą koszty utrzymania na powierzchni tych, którzy po wszystko wyciągają łapę - często robiąc głupoty, za które inni muszą odpowiadać.

To jest po prostu demoralizujące - coraz więcej osobników tego typu potrafi doskonale funkcjonować, żerując na ten przyzwoitej części społeczeństwa. Nic ze sobą nie zrobię, bo nie muszą - system pozwala im egzystować na koszt innych.

Oczywiście jakiś system socjalny istnieć musi - w końcu w życiu zdarzają się przypadki losowe, niezawinione - gdy ludzie zaczynają mieć problemy (choroby, wypadki, naprawdę trudno przewidywalne klęski żywiołowe itd.). Ale system nie może zajmować się tymi, którzy sami siebie doprowadzają do sytuacji, w której żądają "pomocy państwa". System powinien być szczelny - powinien pomagać tym, którym pomagać warto i należy, a eliminować tych, którzy po prostu na społeczeństwie żerują i dobrze im z tym. Do tego jeszcze żądają coraz więcej... to jest po prostu chore i prędzej czy później wyjdzie bokiem, bo szeroko pojęte obciążenia podatkowe już są duże, a nawet za duże. Ile jeszcze można wyciągnąć z naszych kieszeni na utrzymanie coraz większej grupy leserów, kombinatorów i życiowych nieudaczników?
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Tue, 02 Dec 2014, 15:16:54
Zanim odpowiem na właściwą dyskusję - z twoich, Krzysztofie, można wyciągnąć wizję sytuacji, w których pracowita mniejszość pracuje na rzeszę ludzi.

To może trochę liczb: polski budżet na 2012 (te dane mam pod ręką) to było prawie 300 miliardów (same dochody, nie mówię o wydatkach). Kwota udzielonej pomocy społecznej w tym czasie to nieco ponad 3 miliardy (czyli ~1% dochodów), z czego 2 miliardy to pomoc pieniężna. Z wspomnianej pomocy pieniężnej skorzystało 1,6 miliona polaków, co daje ok. 4,1% populacji kraju. Ile z tych 4% to "żerujący" nie wiem - pozostawiam Tobie do oceny. skreślam, bo jednak sprawdziłem: z w/w pomocy stałe zasiłki pobiera ~200 tys. osób a zasiłki okresowe ~500 tys. Czy zasiłki okresowe to też żerujący, to ty już oceń. Tak samo oceń, na ile można wyjść z bezrobocia i "żerowania" w różnych rejonach kraju - gdzie są perspektywy, a gdzie nie. I na ile brak możliwości wyjścia z "żerowania" jest świadomym wyborem "ja będę się domagał bo mi się należy", a ile efektem beznadziei i barier psychicznych.

Gdzie ten rozpasany system pomocy socjalnej, który tak tych "przyzwoitych" obciąża? Wygląda to tak jak w tym starym dowcipie, który krążył po internecie "Kto tak naprawdę pracuje: tylu jest obywateli, minus emeryci, minus dzieci i uczniowie, minus renciści, minus bezrobotni, minus więźniowie, minus na urlopach, liczba spadała w efekcie wyliczanki do 2 i komentarz: "zostają dwie osoby. Ja i ty. Z czego ty czytasz pierdoły w sieci".

PS. Oczywiście jako ogólnie pojęty system pomocy społecznej można by zakwalifikować większe kwoty, za utrzymanie placówek opieki i pomocy itp., ale wysunąłeś argument ludzi żerujących na systemie pomocy społecznej, biorących kasę do łapy i nie zainteresowanych pomocą. To i tych tylko uwzględniłem.
PS2. Aha, te 2 miliardy obejmuje całą pieniężną pomoc społeczną, w tym poza zasiłkami także pomoc na usamodzielnienie np. dla opuszczających różne ośrodki opieki, a także wynagrodzenia wypłacane np. opiekunom osób niepełnosprawnych/niesamodzielnych/przewlekle chorych i tak dalej.

I jeszcze jedno. Ja oczywiście zgadzam się, że w wielu aspektach system pomocy socjalnej w Polsce można by ulepszyć. Że mogła by bardziej stymulować do rozwoju, być lepiej kontrolowana aby trafiać do faktycznie potrzebujących, efektywniejsza w zakresie biurokracji. Jest wiele pól do jej ulepszenia. Ale używanie argumentów że w Polsce mamy ten system "rozpasany" jest absurdalny w świetle podstawowych liczb.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Tue, 02 Dec 2014, 15:35:31
Też zgoda. Tylko, że dzisiaj mamy do czynienia z nieefektywną polityką z wielu stron. Mało na socjal, biurokracja, nieszczelność, no i państwo z drugiej strony duszące przedsiębiorstwa w sensie ich działania.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Ronon Dex Tue, 02 Dec 2014, 15:44:48
Problem z liczbami jest taki, że one nie pokazują wielu "szarych" aspektów tego rozpasanego systemu:

1. Gdzie środki na "pomoce mieszkaniowe" czyli te dopłaty do mieszkań realizowane z budżetów samorządowych? To też jest "dojna krowa", bo uwzględnia tylko to co "na papier idzie"... a rzeczywistość jest zgoła odmienna - choć też częściowo wynikła z kwadratury koła, bo oszustwa w wykazywanych dochodach i zarobkach wynikają mają w dużej mierze swoją przyczynę właśnie w nadmiernych obciążeniach.

2. Gdzie policzenie tego, że wystarczy się zarejestrować jako bezrobotny bez prawa do zasiłku, aby być uznanym za "ubezpieczonego" i bez jakichkolwiek wkładów korzystać (razem z całą rodziną) z opieki zdrowotnej? Czyli obciążać ten system, który utrzymujemy oddając spory procent naszych zarobków?

3. Gdzie kwestia zasiłków dla tzw. bezrobotnych? W dużej mierze będących wynikiem dziwnego i naiwnego systemu.

4. Odliczyłeś renty? No to super - a gdzie w takim razie umieścisz tych wszystkich "zdrowych rencistów"?

5. Gdzie inne środki z budżetu nie podpisane jako "pomoc społeczna" - choć faktycznie do tego to się sprowadza?

6. Gdzie są uwzględnione koszty, które ponosimy za tych, którzy nie płacą na mieszkania - zarówno te obciążające budżety lokalne, jak i osoby prywatne (bo takiego co za nie płaci należności za mieszkanie wywalić trudno, a koszty ponoszą właściciele mieszkań i budynków), na skutek durnych przepisów, które chronią nie osoby faktycznie oszukane, a tych co nie wywiązują się ze zobowiązań (bo zawarcie umowy i nie płacenie nie jest niczym innym jak oszustwem)?

7. Gdzie straty przedsiębiorców (ale też często instytucji państwowych) z tytułu ochrony osób nie spłacających zobowiązań (bynajmniej nie z tytułu jakiś szczególnych i tragicznych losowych przypadków)?

Socjalne rozpasanie systemu to nie tylko kwoty podpisane w budżecie jako "pomoc społeczna" - to ogół tego co faktycznie obciąża jednych na rzecz drugich, to głupie przepisy chroniące nie tych, których powinno się chronić (czyli tych uczciwie płacących swoje należności) itd.

I żeby było jasne - tylko z powyższych puntów (a dałoby się dopisać kolejne) znam osobiście przynajmniej kilkanaście (raczej ponad 20-cia) przypadków do opisania, a jakoś ani w "podejrzanej okolicy" nie mieszkam, ani z "marginesem' się nie zadaję. I zrobi to praktycznie każdy z moich znajomych... to w takim razie jaka jest faktyczna (a nie oficjalna) skala tego zjawiska. Jest duża, a nawet bardzo duża - tylko, że zawsze problem z takimi sprawami jest taki, że rzeczywistość drastycznie różni się od tego co oficjalnie podaje się w systemie.

Żerowanie na systemie to nie tylko - to co jest czysto opisane jako "pomoc społeczna". To problem o wiele bardziej szeroki (w dużej mierze rozwiązań prawnych) i obciążający nas wszystkich, w taki czy inny sposób.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Maciej Kamiński Tue, 02 Dec 2014, 16:05:49
Lubię takie długie dyskusje.

Tak? Gdzie? Ja nie widzę sprzeczności między tezą, że postęp i rozwój przyniesiony przez kapitalizm został okupiony znacznymi kosztami społecznymi oraz twierdzeniem, że społeczeństwo nie jest grą o sumie zerowej. Jedno to stwierdzenie o charakterze historycznym, drugie to spostrzeżenie socjologiczne. Proszę wytłumaczenie sprzeczności
Nie widzę dowodu na to, że koszty społeczne się zwrócą.

"Wszyscy" to pojęcie względne w takich kwestiach :) "Wszyscy" wieszczyli koniec historii, "wszyscy" wieszczyli rozpad grupy euro podczas kryzysu i UE po odrzuceniu konstytucji dla europy, "wszyscy"
Oczywiście, jak to z mitycznymi pojęciami. ;)

I nadal upieracie się, że "jesteście lepsi", podczas gdy jesteście tacy sami. To byłoby śmieszne, gdyby nie było dość straszne, gdy weźmie się pod uwagę, że zdecydowana większość społeczeństwa funkcjonuje na poczuciu własnej wyższości.
Ależ gdzie ja to robię? :o

Dokładnie. Żadna pomoc realizowana przez państwo nie ma charakteru charytatywnego
Dobra, powiedzmy, ze w tej kwestii pasuję.

LOL, argument "na historykach" to chyba najbardziej żenująca kapitulacja ever
To nie był argument. ;)

Postawiłem tezę, odwołując się do teorii funkcjonalnej powstania państwa (po części też solidarystycznej Durkheima). Wytknijcie mi błąd, bo ja tego wytknięcia nie zauważyłem. To że istnieją inne teorie, nie jest błędem samym w sobie. Musielibyście wskazać na niesłuszność zastosowania tej teorii w tym konkretnym przypadku, albo obalić samą teorię. Z niecierpliwością czekam na jedno z tych zdarzeń
Wprost przeciwnie, Ty musisz dowieść jej słuszności.

Równość wynika wprost z faktu bycia jednostką. I jest to coś, czego nie możecie znieść (dwuznaczność celowa).
Czekam na dowód. Nieodwołujący się do moralności.

Pominę milczeniem kolejne wypowiedzi w stylu "żerują", które obniżają poziom tej dyskusji do fejsbukowych sporów korwinistów z resztą świata.
Czyżby nie było "szkodników"? ::)

Jednak czasem łatwa jest pokusa brnięcia w nałóg poprzez minima socjalne gwarantowane przez pańswto - tym pijaczynom to wystarcza lub tworzenia społecznego przyzwolenia, że to fajne, łatwe, przyjemne to już błędy systemu.
Gorsze zdecydowanie jest to drugie.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: Jan Kaniewski Tue, 02 Dec 2014, 19:30:03
Czy gorsze to drugie, raczej powiedziałbym, że oba groźne.
: Odp: Nadszedł czas agrarnej dominacji
: PrezerwatywTradycja Wed, 03 Dec 2014, 20:32:32
Wybaczcie, chciałbym ale nie jestem w stanie kontynuować dyskusji (która jest całkiem niezła, bo nie schodzi do poziomu zwykłej najebki, a jednocześnie nie jest całowaniem się po pupkach :P) ze względu na ograniczenia czasowe. Może za jakiś czas podejmę wątek, albo przy jakiejś innej dyskusji wyjdzie to samo :P