Wina pilotów stawała się jasna na długo przed zakończeniem prac MAK i KBWL - szybko był znany profil podejścia, który wskazywał na użycie radiowysokościomierza (profil lotu zgadzał się z profilem gruntu), potem bardzo szybko wyszło w zapisach, że wysokościomierz ciśnieniowy został źle ustawiony - choć wieża podała prawidłową wartość ciśnienia na poziomie pasa. Wtedy jeszcze pracowałem na lotnisku... już w poniedziałek ludzie od bezpieczeństwa lotów w zasadzie wytypowałi prawidłową przyczynę wypadku i byli co do tego prawie przekonani... w zasadzie to co postawili w naszych rozmowach jako najbardziej prawdopodobną przyczynę się w pełni potem potwierdziło.
Nic się nie potwierdziło, bo po 6 latach od katastrofy nadal nie znamy prawdziwej, udowodnionej należycie przyczyny katastrofy (właściwie przyczyn). To jest straszne, że ma Pan podobno takie doświadczenie, i tak Pan wszystko wie o tej katastrofie, i tak Pan ją z kolegami i koleżankami rozpracował, a tymczasem zapomniał Pan o mnóstwie rzeczy, które są przeciwstawne do przytoczonych przez Pana. Mówiłem, że czekam na odpowiedzi, ale oczywiście ich zabrakło - zabrakło ich, bo wie Pan, że gdyby ich Pan mi udzielił, wyszłoby, że mam rację.
Jaka wina Rosjan? Uparcie chce się zwalić własne błędy na stronę Rosyjską... Bzdura to jest i tyle - kontroler od początku stwierdził, że warunków do lądowania nie ma i usiłował skierować (całkowicie właściwie) ten samolot na lotnisko zapasowe. To dowódca załogi podjął próbę podejścia, wbrew zaleceniom kontrolera. Kontroler miał urządzenia jakie miał i robił co umiał...
Grzmi Pan o tej polskiej winie gorzej niż Anodina i jej polski chórek, pod przewodnictwem Millera i Laska. Czy Pan nie rozumie, że rosyjscy kontrolerzy wprowadzali polską załogę w błąd, podawali fałszywe odległości od pasa lotniska, o widoczności, o pogodzie, nie było naprowadzania, był chaos (również komunikacyjny). Rosjanie, o ile odradzali, to powinni uderzyć się w pierś, że w ogóle stworzyli takie badziewie jak smoleńskie lotnisko, wieżę przypominającą przeciętny budynek dla świń na białoruskiej wsi i że w ogóle tam siedzieli, a wcześniej wydali zgodę na lądowanie polskiej elity w Smoleńsku (kilkanaście dni przed 10 kwietnia 2010 r. było ustalone, że Kaczyński ląduje najbliżej Katynia, czyli w Smoleńsku).
Powtarza Pan rosyjską propagandę - jak zwykle kłamliwą i zwalającą winę na naród niby bratni, a w rzeczywistości wrogi. Rosjanie traktują nas jako swoje kondominium. Polscy piloci, bo nieżywi, byli winni już dwie minuty po katastrofie... Nie zbadano skrzynek, gleby, wraku, ofiar, ale już wszystko wiedziano i rozpowszechniano na cały świat. Dzisiaj, 6 lat po tragedii, niewiele więcej się zdarzyło. Polacy otrzymali kopie skrzynek, kopie próbek, ofiary w kawałkach, źle posegregowane i przyporządkowane do nazwisk, nie otrzymali wraku. A czemu nie otrzymali wraku? Bo to była wina pilotów? Wątpię i śmiem twierdzić jasno - nie. Putin ma coś do ukrycia. A jak się Pan nie zna kompletnie na polityce, to niech się Pan nie wypowiada na temat 12 % poparcia, bo nie w tym zupełnie rzecz. Rzecz w wizycie Kaczyńskiego w Gruzji, likwidacji WSI (jeśli Pan wie, co to za organizacja była), ostrym wystąpieniu na Westerplatte w 2009 r. i w chęci oddania hołdu Polakom poległym w Katyniu. Szkoda, że uważa Pan, że Katyń to jakiś teatr i cyrk. Katyń to miejsce, gdzie Pana Rodacy oddali życie - m.in. za to, aby mógł Pan teraz kłamać na ten temat i żyć w wolnym, niepodległym państwie.
Lepiej podważać kompetencje Polaków niż Rosjan, tak? Polaków szkolonych w profesjonalnych ośrodkach na nowoczesnych maszynach i symulatorach i Rosjan nieszkolonych, pracujących na maszynach z czasów wujcia Lenina? Błagam Pana, niech Pan sobie to wszystko porówna... I niech Pan nie gada w kółko, że błędy załogi, błędy załogi, bezpieczeństwo lotu... Na miłość Boską, samolot, który spada z wysokości 9 000 metrów nie rozbija się na tyle kawałków, na ile rozbił się samolot, który spadł z 50 metrów! Na miłość Boską, pasażerowie stracili kończyny, niektórzy głowy i narządy wewnętrzne, co nie zdarza się nawet w poważniejszych wypadkach lub katastrofach spowodowanych celowo! Na miłość Boską, dlaczego na miejscu nie ma krateru, który powstałby, gdyby rzeczywiście było tak, jak Pan to przedstawia? Na miłość Boską, dlaczego Pan rozdziela dwie wizyty na nieoficjalną i oficjalną? Która jest bardziej oficjalna i ważniejsza - ta z premierami czy ta z Prezydentem i wojskowymi i politycznymi elitami? A co Pan powie na to, że Amerykanie nie chcą upublicznić zdjęć satelitarnych, że Rosjanie nie chcą oddać jedynego tak wyrazistego dowodu w sprawie, że Tusk śmiał się w towarzystwie Putina, że szczątki maszyny leżały dwa kilometry przed miejscem rozbicia? Taka to była siła, że duża, ważąca kilkadziesiąt kilogramów (chyba nawet 200 kg) część, została odrzucona 2 kilometry? No, proszę odpowiedzieć, jeśli Pan wie... Chyba, że wie i ukrywa... A jeśli tak jest, to żal mi Pana. Tyle.