Jak się nie wie, że są różne nazwy na jedną rzecz, to nie mój problem. Super, przeczytałeś raport setnorzędnej komisji i uważasz, że wszystko wiesz.
To co znajdziesz na piśmie, nie znaczy, że tak było w realu, w aktach pilotów było wylatane wiele godzin, więc nie byli oni beznadziejni, a że ty zwalasz wszystko na Polaków, to znaczy, że gdzieś masz Polskę. Kontrolerzy mogli nie znać angielskiego, a jeden pilot znał rosyjski, czyli mogli się normalnie komunikować.