Pewnie moja wypowiedź zostanie potraktowana pobłażliwie.
Kilka miesięcy wcześniej, za pewnie mówiłabym jak WE. Niby wierzyłam, ale tak na przekór wszystkiego.
Coś musi być, w coś trzeba wierzyć itd.Ale czy bym w istoty poza ziemskie wierzyła,Kościół Powszechny, święte obcowanie itp ? Mieszane uczucia.Aż do pewnego incydentu.Mogą mi państwo wierzyć czy nie, ale byłam świadkiem , czegoś czego naukowo by się nie wyjaśniło.Nigdy bym nie przepuszczała, że przeżyję coś takiego. Skończyło się to na dywaniku u egzorcysty, wraz ze mną szóstka innych ludzi. Znajomi o podobnych poglądach, jakie tutaj zostały wymienione.Była także osoba bardzo wierząca. Dzięki tej religii otrząsnęli się z tego wszyscy. Nikomu tego nie życzę, ale nikomu nie będę negować swoich przekonać.
Jednakże nie oznacza to , że buddyzm, okultyzm itp to brednie. To także jest i działa na ludzi. Z mojego punktu widzenia zdanie "Jak trwoga do Boga". Jest na miejscu codziennym.Jeden ze znajomych po tym co przeżył nawet uwierzył w istnienie Boga i w jego moc.
Jestem tylko człowiekiem, więc biorę odpowiedzialność tylko za siebie.
