Co byśmy teraz nie stworzyli w tej sprawie to nie będzie oznaczało na początku jakiegoś efektownego skoku.
I tutaj się zgadzamy...
Ale nie oznacza to sytuacji w której siadamy i nic nie robimy. [...]Musimy w ten sposób także uatrakcyjniać gospodarkę aby miała swoją wartość.
I też się zgadzam - tylko czy masz jakieś propozycje mogące gospodarkę uatrakcyjnić właśnie. Bo tutaj jest podstawowy problem - namówienie obywateli by chcieli się w gospodarkę bawić.
Kwestia, którą poruszyłeś - czyli kwot startowych nie bardzo się do tego odnosi... to tak naprawdę sprawa wtórna - dzisiaj czy one są i jakie są nie ma wielkiego znaczenia w obliczu faktu, że działaniami w gospodarce w praktyce zajmują się dwie osoby.
Ale jednocześnie nie możemy tworzyć, czy wprowadzać takich regulacji aby służyły one spekulatyzmowi. Podam przykład może i dzisiaj dalekiego, ale możliwego scenariusza: Ktoś zakłada firmę, która będzie "sprowadzała" do nas nowych obywateli. Umawia więc się z BIW, że będzie za to chciała określonej ilości bialenów. Od każdego nowego obywatela. W ten sposób robi się, dopuszcza spekulanctwo.
Pomijając już fakt, że takiego "sprowadzania obywateli" to jakoś z jednej strony nie bardzo sobie wyobrażam... ale z drugiej strony jeżeli przez "sprowadzanie obywateli" rozumiałbyś skuteczną działalność reklamową i rekrutacyjną (czyli poszukiwanie i zapraszanie ludzi, którzy będą przydatnymi obywatelami RB) to pewnie biorąc pod uwagę problemy mikroświata w tym zakresie byłoby to coś za co warto "zapłacić" z "państwowej kasy".
To mija się ze swoistą mikronacyjną etyką. A ja sądzę, że sprawy gospodarcze nie powinny być przyczynkiem do odchodzenia od etyki w imię zarobkowania.
Problem jest kompletnie abstrakcyjny - wobec braku takiej firmy i braku chyba nawet pomysłu na taką firmę... jednak nie widzę niczego "nieetycznego" w "płaceniu" za dobrą reklamę i rekrutacje uczestników zabawy. Problem raczej w tym, że za bardzo w ogóle nie widać pomysłów na skuteczne działania przyciągające ludzi do zabawy w mikroświat.
Dlatego mam zastrzeżenia co do fakultatywności proponowanej przez ciebie Kristianie.
Zastrzeżenia to jak mam z innego powodu niż jakaś wyimaginowana "mikronacyjna etyka" - z bardzo prozaicznego... v-świat to zabawa, a w zabawie nie da się nikogo do czegoś zmusić. Musi sam chcieć i widzieć w tym zabawę - inaczej tego robił nie będzie.
Tak wiec w tym momencie w zasadzie odbiegamy od tematu uatrakcyjnienia czy usprawnienia gospodarki - bo pierwszym problemem do rozwiązania jest znalezienie kilku chętnych w ogóle do zabawy w gospodarkę. Jakie to będą kwoty czy startowe czy uzyskiwane inaczej to już kwestia wtórna i trzeciorzędna. Jak dla mnie to pieniądza i księgowości może w ogóle nie być i tak bym robił to co robię w zakresie tworzenia tego co można uważać za gospodarkę... tak więc istnienie v-waluty nie jest dla mnie żadną przeszkodą, ale też nie jest żadną zachęta. W zasadzie to nie ja chciałem "pracującego środka wymiany", ja po prostu się dostosowałem to tego że miał istnieć.
W zasadzie poza Maciejem, który jak widać ma zacięcie do bycia szefem BIW i robi to sprawnie oraz z oddaniem i co więcej systematycznie i terminowo oraz mojej skromnej osoby, która prowadzi kilkanaście firm (jednych lepszych, drugich gorszych - ale taki jest skutek brania na głowę z konieczności dużej ich ilości) to za bardzo chętnych nie ma...
1. Był Lew Sapieha, który miał chęci do tej zabawy, ale odszedł (z zupełnie innych i nieznanych mi przyczyn).
2. Konstanty choć formalnie wziął firmy to nie ma do tego wyraźnie serca i w zasadzie nie działa... trudno nikt go do tego nie zmusi, widać go to nie bawi.
3. Michał miał spore plany z tego co wiem (znamy się z reala), ale wystraszyły go zapędy robienia tutaj cyrku kucyków z kreskówek dla 6-letnich dziewczynek - bo przybył licząc na "poważną mikronację", a na dzień dobry zetknął się z kucogłupotami i wygłupami na poziomie tej całej nieszczęsnej Jahołdy i ZSKHiW. To i na razie jest mało aktywny - choć jak wiem to twierdzi, że "wyczekuje" na rozwój wypadków.
W zasadzie po prostu nie ma chętnych do zabawy...Nie wiem jak to ruszyć - masz jakiś pomysł? Na pewno nie jest to efekt biurokracji (choć jak masz dobry pomysł na uproszczenia - to jestem otwarty na modyfikacje systemu), bo podobnie było gdy tych zasad w ogóle nie było. Myślę, że mógłbyś zacząć od osobistego przykładu i wziąć jakieś firmy leżące odłogiem oraz spróbować je jakoś atrakcyjnie poprowadzić.
No chyba, że masz jakieś inne pomysły na to by zachęcić do zabawy w gospodarkę - bo bez chętnych to ona w zasadzie nie ma sensu i można wrócić do punktu wyjścia - co zresztą niczego nie zmieni.
Wolę tutaj podziałać, przedyskutować aby wprowadzić dobre rozwiązania dla naszego państwa. Właściwie też to postuluję aby wprowadzać rozwiązania, które będą dawały nam większą kontrolę ( słowo kontrola już burzą się liberałowie) nad procesami monetarystycznymi czyli np. kontrolę inflacji itp. Nie moją intencją jest odbieranie własności, ale w poczuciu swoistego obowiązku wobec społeczeństwa jest aby gospodarka dawała szansę zarobić...
Ale jakie rozwiązania chciałbyś wprowadzić - i jaką inflację chciałbyś kontrolować. Niestety gospodarka w mikronacjach nie będzie funkcjonowała na zasadach samoistnych jak to jest w realu... w zasadzie wszystko jest umowne i wynika w wewnętrznych przekonań do takiej czy innej zabawy.
W zasadzie gospodarka daje teraz możliwości zarobienia i to całkiem niezłe... problem w tym, że tak naprawdę ten zarobek nie jest nikomu potrzebny. Jeżeli ktoś nie ma ochoty na tworzenie czegoś "materialnego" w RB to i tak mu niepotrzebne te "bialeny".
...aby przy tym dawała szansę na to etycznie i aby wznieść się nad egoizmy indywidualistyczne.
Janie... nie idź tą drogą...

Bo znowu zaczynasz nic nie znaczący sloganizm, który do niczego nie doprowadzi. Szukamy pomysłów na konkretne efekty - jakimi byłaby chęć udziału w v-gospodarce większej ilości osób. Bo bez tego nie będzie żadnej gospodarki czy to jak chciałbyś "etycznej" (cokolwiek to znaczy) czy jakiejkolwiek.