O Wando, trudno będzie odpowiedzieć na wszystko, biorąc pod uwagę ilość postów ;-) Odniosę się do pytań skierowanych bezpośrednio do mnie:
Czy założenia "teorii queer" są zgodne z naturą? Dlaczego?
Uważam to za błędnie zadane pytanie. Wymagałoby to zdefiniowania pojęcia natury. A użyte przez towarzysza odwołanie do norm moralnych ustanowionych przez Boga czyni to pojęcie całkowicie bezużytecznym w tej dyskusji.
I naprawdę nie chodzi tu o przywołany w kolejnej wiadomości argument, że Pismo Święte jest "staromodne". Zauważyłem, że taką argumentację przywołują osoby które starają się "bronić" religii, a nie jej krytycy. Bo to z religijnego punktu widzenia brak religijności wynika z "mody" - co oczywiście jest reakcją obronną w stylu "przecież wiadomo że ateizm czy obojętność na religię to efekt bezmyślnej mody i lenistwa, a nie przemyślanej decyzji". Każdy podupadający system wartości się w ten sposób broni (bikiniarze w PRL też byli bezmyślni i szli za modą). A mój powyższy argument wynika z tego, że do teologii można się odnieść w dyskusji w gronie jednolicie katolickim. A jeżeli dyskutujemy w przestrzeni publicznej, o sprawach publicznych - to powoływanie się na jakąkolwiek argumentację teologiczną (bibilijną, talmudyczną, koraniczną) jest bezsensowne.
Natomiast, jeżeli by przyjąć możliwie potoczne znaczenie natury w sensie biologicznym, to uważam że nic w teorii queer (która, przypominam, mówi że tożsamość seksualna i płciowa są indywidualne i wynikają z różnych czynników) nie stoi sprzeczności z "naturą", a wręcz przeciwnie - znajduje w niej potwierdzenie.
Skoro to taki "subiektywny" temat to dlaczego nie można polemizować z twoimi założeniami? Czy każdy kto się nie zgadza z tematem, który sam określiłeś jako subiektywny jestw błędzie?
W kwestiach mocno subiektywnych w ogóle niewiele jest miejsca na polemikę - bo po prostu nie ma podstaw do zbudowania obiektywnej opinii/oceny. Szczególnie w takich sprawach jak orientacja seksualna i płeć można mówić o autokreacji - każdy sam wie i decyduje, jakiej jest płci i jakie ma preferencje seksualne. Oczywiście silna presja może to zmienić -- tak samo jak tortury i "złamanie" może zamienić bohaterskiego działacza w wysługującego się władzy donosiciela. Ale tu chyba się zgodzimy (?) że wywieranie silnej presji na osobowość ludzkiej jednostki, w szczególności w kwestiach niekryminalnych, jest negatywnym zjawiskiem.
Ponieważ jest to kwestia subiektywna, również system społeczno-polityczny powinien tak na to spoglądać. Czyli - tu już moje poglądy, niestety, nie rzeczywistość - każdej jednostce powinny przysługiwać te same prawa, niezależnie od czynników takich jak płeć, orientacja, wyznanie itp., bez żadnych preferencji ze strony instytucji które z samej swojej istoty powinny traktować wszystkich obywateli identycznie.