Zalew pustosłowia. Udowodni JO swoje twierdzenie czy woli się z niego całkiem wycofać?
A jaka pensja wystarcza (konkretnie) ? Ile państw na świecie taką pensję "oferuje" swoim obywatelom?
Panowie - przecież to zależy od potrzeb konkretnych osób. Jednym wystarczają 2.000 innym 5.000 i dla obydwu jest to poziom zapewniający normalne funkcjonowanie. Pamiętajmy, że pieniądze nie są celem, tylko środkiem, więc zamiast pytać o pensje (przecież nie wszyscy muszą otrzymywać przychody z pracy) to pytajcie, ale siebie nawzajem i prywatnie, o koszty potrzeb, które mogą być zaspokajane w różny sposób. Ani minimum socjalne, ani minimum egzystencji, ani też pensja minimalna nie wystarcza do normalnego funkcjonowania żadnej osoby, gdyż koszty jej potrzeb (żywność, odzież, mieszkanie, rekreacja, zakupy "zbytków") przewyższają je wszystkie, a o ile to zależy tylko od preferencji poszczególnych osób. Mógłbym więc wypowiedzieć się tylko za siebie, ale nie rozmawiamy tu o moich finansach, więc wybaczą Panowie, że nie podam kwoty, która dla mnie jest wystarczająca do normalnego funkcjonowania. A dane statystyczne to tylko statystyki, a nie jakieś święte wyrocznie, że wszyscy żyją za 600 czy za 1300 czy za 3000 złotych i zaspokajają tak wszystkie swoje potrzeby. Nie wiem też w ilu państwach ich władze "zapewniają" swoim obywatelom takie pensje. Jednocześnie w żadnym, ale i we wszystkich, bo w każdym są ludzie zadowoleni i ludzie niezadowoleni ze swoich przychodów.
JO kotku, umówmy się - przed odpowiedzią czytasz mój kontrargument od początku do końca. OK?
Proszę się do mnie zwracać jak dotychczas.
Nie jest to wcale prawdopodobne.
Proszę poprzeć swój sąd prognozami społeczno-ekonomicznymi dla Niemiec i dla Polski na 20 lat do przodu.
Plus, nie tak się toczy dyskusje naukowe (bądź i popularnonaukowe, za jedno).
W którym momencie Pan wyznaczył jaka to jest dyskusja?
Sprawdźmy. Przygotowałem bardzo szybko wykres w Wolfram Alpha przedstawiający stosunek PKB per capita według siły nabywczej Białorusi do analogicznego wskaźnika w Polsce:
https://www.wolframalpha.com/input/?i=GDP+per+capita+PPP+Belarus+%2F+GDP+per+capita+PPP+Poland
Proszę zauważyć że nawet mimo tego szybkiego wzrostu Białoruś w stosunku do Polski nadal nie wróciła do poziomu z "tuż przed transformacją" gdzie PKB per capita według siły nabywczej było zbliżone do Polski - szybki wzrost w Białorusi był głównie wynikiem "gojenia ran" po transformacji ale i tak nie udało się zbliżyć do wartości PKB per capita w Polsce.
Ale co chce Pan sprawdzać? Przecież rozmawialiśmy o tym, które kraje doświadczyły szybkiego wzrostu po transformacji (w jej wyniku czy też w wyniku odwrócenia jej biegu), a nie które osiągnęły wyższe wskaźniki. Ściśle rzecz ujmując pytał Pan o to, który kraj osiągał wyższy wzrost niż Polska. Była to Białoruś. Ale nie było mowy w naszej dyskusji, że Białoruś jest bogatsza od Polski. Prezentuje Pan więc dane prawdziwe i fajne (z polskiego punktu widzenia), ale jednak niezwiązane z tempem wzrostu w Europie Środkowej i Wschodniej.
To te transfery są w końcu złe czy dobre?
Na razie dał Pan argumenty na rzecz mojej tezy: Białoruś w ramach transformacji oberwała mocniej niż Polska (że nawet szybki wzrost nie pozwolił jej jeszcze nas "dogonić"). Dodatkowo zasugerował Pan że (najbardziej chyba krytykowany w wielu środowiskach ) aspekt lat 90-tych "wyprzedaż majątku narodowego" była czymś dobrym bo pomaga obsługiwać dług zagraniczny - co było jednym za problemów PRL-u której brakowało zachodnich walut.
Oczywiście, że są niekorzystne. Chyba też źle mnie Pan zrozumiał. Wyprzedaż majątku narodowego podmiotom zagranicznym była czymś bardzo złym, bo Polska ma od tego nieustającą czkawkę, a kiedyś może się nawet przekręcić. Dlaczego w PRL brakowało walut zachodnich?
To jakie wskaźniki są przez Pana preferowane do oceny sytuacji gospodarczej krajów?
Do oceny sytuacji gospodarczej krajów - te o których mówimy.
A jak ta polityka miała by wyglądać? Jakie działania winny podąć rządy w latach 90-tych aby "stworzyć" wyższe pensje? Ile te pensje powinny wynosić?
Podstawowym aspektem było uwłaszczenie obywateli, którzy w latach PRL stworzyli ogromny państwowy majątek narodowy, którego w czasie transformacji nie byli w stanie wykupić, aby sektor państwowej gospodarki uległ znacznej redukcji. Dodatkowo niekontrolowane uwolnienie rynku spowodowało szok i wpędziło szerokie warstwy społeczne (nieuprzywilejowane) w trudną sytuację ekonomiczną. Zamiast tego należało wprowadzić ewolucyjny wariant transformacji, w szczególności zapewniający ochronę przed rozwarstwieniem dochodowym. Zamiast tego wpędzono ludzi w nędzę i bezrobocie, a odpowiedzią na to były urzędy "pracy" i państwo opiekuńcze (czyli dalej socjalizm, tyle że w PRL państwo dawało ludziom pracę, a w III RP daje zasiłki z powodu braku pracy, albo inną czasami uwłaczającą godności jałmużnę). Dodatkowo bardzo ważną sprawą było ustanowienie należytej ochrony przed napływem zagranicznego kapitału i towarów (czego nie zrobiono) z jednoczesnym inwestowaniem w rodzimy majątek (czego również nie zrobiono). Na etapie, w którym polska gospodarka była rażąco słabsza od gospodarek zachodnich należało ją chronić przed ich apetytem pożarcia jej. Zamiast tego rzucono się w idiotyczny wir haseł "wolny rynek", "wolny handel", "wolna amerykanka".
-----------------
Dyskusja znacznie odbiegła od pierwotnego wątku, dlatego na podsumowanie swojego udziału powiem, że III RP upadnie (lub upadła) wtedy, gdy na polskiej ziemi pojawią (pojawiły) się nowe obce władze. Można tu mówić o czasie przeszłym, czyli np. o 2 grudnia 2009 roku, kiedy w Polsce wszedł w życie tzw. traktat lizboński. Wiemy jak funkcjonuje Unia Europejska: Bruksela wydaje polecenia, wydaje prawo, które nas dotyka, do którego kilkadziesiąt państw musi się dostosować (a to generuje zbędne koszty, których wprost nie widać), a jak jakiś krnąbrny kraj się stawia to dostaje karę albo ochrzan na forum unijnym (jak ostatnio upokarzano Polskę), więc istnieje ośrodek władzy, którego łapa nad Polską jest silniejsza niż w ostatnich dziesięcioleciach komuny łapa ZSRR nad PRL. Nikt nie nazywa oczywiście UE państwem, tu w dyskusji też się to pojawiało, no ale jednak UE ma praktycznie wszystkie przymioty państwa (władze, administrację, sądy, obywateli, symbole, pieniądze, prawo, paszporty, terytorium itd.), więc można się oszukiwać, że dopóki Komisja Europejska nie ogłosi, że UE to państwo to UE państwem nie jest. Niewiele osób się z tym zgodzi, dlatego można też szukać daty upadku III RP w przyszłości, a Polska jest w takim położeniu i takiej konfiguracji, że można rozważać różne czarne scenariusze, włącznie z utratą niepodległości (rozbiorami). Tak czy siak rządy PiSu czy teczki Wałęsy nie oznaczają upadku III RP.
(-) Daniel von Witt