No więc tak... Wypada przywitać się po długich wędrówkach, także ciof wszystkim.
Pierwszy raz zrobiłem sobie przerwę od Bialenii na tak długi okres (dwa tygodnie), w tym czasie logowałem się wyłącznie po to, aby głosować. I Jezu, to nie był dobry pomysł. Przez ten czas ominęło mnie naprawdę sporo, wliczając w to trolling Austriaków przez Daniela von Witta czy też powrót Michnika. Ale, były też rzeczy złe. Szczególnie jedna osoba mnie rozczarowała, choć jedynie dwiema wypowiedziami. Myślę, że dosyć jasną rzeczą jest, kto to.
I nie, to nie Fiodor. Od zachowania Fiodora jest mi zwyczajnie smutno. Chłopina widzi wyraźnie, w jakim kierunku należy przeprowadzać zmiany, ale zabiera się za to jak Euskadi za stosunki dyplomatyczne z zachodnim sąsiadem. A co gorsza, wskutek efektu młyna wodnego (możliwe, że nie ma takiego wyrażenia - nie chce mi się sprawdzać) znowu zbliżył się do tej śniadej kreatury. Ja dość łatwo przywiązuję się do moich rodaków - a Fiodor jest tu ponad rok. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy bym poparł jego kolejne ułaskawienie - naprawdę boję się ryzykować, że znowu coś zajdzie i tym razem wyrok sądu wykluczy go stąd na zawsze.
Chodzi mi tu o kogoś, po kim się szczerze nie spodziewałem takich, nazwijmy to, wybryków. Nie przedłużając, wyrzucam wprost - Ned, jest mi przykro. Przykro, że nastąpił ten przeciek z IRC-a, i bardzo przykro za tekścik: "Bialenia jest nasza". Te dwie sprawy ostatecznie udowodniły mi jedną, dużo smutniejszą niż parę słów za dużo rzecz, którą przeczuwałem od dawna - Wspólnocie Rozwoju udało się skutecznie zamordować pewną piękną, bialeńską tradycję, jaką była faktyczna fikcyjność podziału partyjnego. Onegdaj każdy po prostu szedł tam, gdzie mniej więcej zgadzał się z poglądami, a jeśli takiego ugrupowania nie znalazł, to zakładał własne. WR wywaliła to na śmietnik i wprowadziła definicję środowiska partyjnego (o interesie partyjnym nic nie mówię - mam wciąż nadzieję, że tego nie ma). Nie była to pierwsza próba zrobienia czegoś takiego, ale niestety, pierwsza udana. Co więcej, została już upowszechniona i zakorzeniona w skali kraju. Oczywiście, Bialenia nie jest moją własnością, i nijak nie mogłem tego zabronić, ani też nie mogę wyciągać za to jakichkolwiek konsekwencji. Ale po prostu trudno mi to momentami wytrzymać, o czym podczas jednego z wywiadów, jak to czytelnicy "wBialenii" widzieli, przekonał się Frycu.
Dwie inne istotne rzeczy - nie wiem do teraz, czy mówiliście na poważnie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego, ale jeśli tak, to skomentuję to króciutko: puknijcie się w głowę. I coś bardzo przykrego - bardzo słuszny zarzut w kierunku rządu. Władze nie zrobiły nic w kierunku uczczenia najważniejszego bialeńskiego święta. I chałwa Saszy, że nie poszła za ich przykładem.
Coś, co muszę skomentować tutaj na zakończenie - Andrzeja bardzo dobrze rozumiem, jego poglądy musiały go kiedyś pchnąć do ponownego zrzeczenia się obywatelstwa w krytycznej sytuacji. Janka już nie za bardzo.
A Bajtusia proszę odznaczyć w poniedziałek, zasłużył swoją robotą.

No, to tyle marudzenia, teraz biorę się za nadrabianie zaległości i wracam do normalnej pracy.
