Pałac Królewski - sala Małej RadyW sali panowała świetna atmosfera. Stół suto zastawiony był przeróżnymi ciastami, ciastkami, lodami, babeczkami, cukierkami, dropsami i lodami. W około grupka ludzi ubrana w szlacheckie stroje siedziała, podjadała i głośno rozmawiała. - Haha, dobre te nasze Królestwo - i jest coś zjeść i co wypić - odezwał się siedzący na tronie królewskim Lord Szambelan (gdy Króla nie ma w sali, Lord Szambelan może siedzieć na tronie). - To prawda, a próbowaliście te pyszne galaretki, które przywiozłem z Rusi Batawskiej? - odezwał się Lord Steward - są pyszne!. - Próbowałam kochani Lordowie już chyba wszystkiego, ale najlepsze są te małe pączuszki ze słodkiej Sarmacji, które wam przywiozłam. - rzekła szeroko uśmiechnięta Lady Tajnej Pieczęci. - Nie zgodzę się, słodkie, lukrowane bułeczki nie mają konkurencji. To przecież najstarsza receptura, takie jadało się na dworze Magdaleny. Ahh... to były czasy - rozmarzył się Lord Protektor. - Jakoś ich nie pamiętam, mi najbardziej w pamięć zapadł ten sernik brzoskwiniowy, co brałem go do domu, coby mieć na później - odpowiedział Lord Kontabl - Kelner donieś mi go! - Mi także! - krzyknęli chórem wszyscy.
Stół jadalny w Sali Małej RadyNagle obradujący usłyszeli huk, a drzwi otworzyły się głośno trzaskając. Do sali szybkimi krokami wszedł Król. Spojrzał wściekłym wzrokiem na suto zastawiony stół i siedzących za nim ludzi.
-
Król w sali - proszę powstać! - odkrzyknął z lekkim opóźnieniem, zmieszany całą sytuacją Lord Sekretarz siedzący na brzegu stołu, będący w Małej Radzie dopiero od tygodnia. Wszyscy Lordowie wstali, Lord Szambelan szybko odsunął się na krzesło po prawej stronie, przez pomyłkę trącając Lorda Stewarda trzymającego babeczkę. Ta wypadła mu i poleciała... wprost pod nogi Króla. Ten właśnie miał zrobić krok, ale zatrzymał się i krzyknął -
co to ma być?! Co to ma być?! To ja flaki sobie wypruwam, organizuje konferencje, spotykam się z poddanymi, a wy podjadacie sobie ciastka? -
Wasza Królewska Mość, zostało po Wielkanocy i... -
Nie obchodzi mnie po czym, to zostało - Król przerwał Lordowi Szambelanowi. -
Kelnerzy, proszę zabrać stąd ten stół. Nie mogę na to patrzeć.
Król Eddard I Szanowna Mała Rado,
Z przykrością, muszę stwierdzić, że na obradach nie ustaliliśmy nic. Nie będę obwiniać, czy wytykać wady każdego z osobna, ale powiem o całości. Nie pałaliśmy entuzjazmem, nie przedstawialiśmy nowych pomysłów, nie zaangażowaliśmy się, a nawet nie próbowaliśmy. Dlatego postanowiłem zamknąć Małą Radę już teraz. I żeby nie zatracić kontaktu z rzeczywistością już teraz wyjdziemy z Pałacu do siedziby HKSW, gdzie wraz ze wszystkimi obywatelami będziemy debatować nad przyszłością Hasselandu. Oczekuje od wszystkich pełnego zaangażowania. I proszę nie mówić, że jakiegoś tematu brakuje - jeśli tak uważasz, załóż i zorganizuj odpowiedni temat do rozmów.
Król skończył mówić i rozejrzał się po sali - wszystkich zamurowało. -
No, na co jeszcze czekacie? Idziemy na konferencje już teraz. Proszę się nie ociągać - pogonił Dworzan Król.