Wydawałoby się, że Aleksandra przeczuwała ten moment, kiedy zostanie "wygnana" z Pałacu Prezydenckiego. Funkcjonariusze dzisiaj wyrzucali wszystko z szuflad w kancelarii, przy czym wertując kartkę po kartce, natknęli się na świeżo spisany testament Aleksandry.
Specjaliści nie mają złudzeń - dokument jest autentyczny i własnoręcznie pisany.
TESTAMENT ALEKSANDRY IZABELLI SWARZEWSKIEJ DE DOMO SALAZAR SAVINION
Drogi Mężu, Drodzy Synowie, Narodzie Bialeński!
Słowa, które do Was piszę są moimi ostatnimi, które wybrzmią w Bialenii i całym Mikroświecie. Z uwagi na ostatnie wydarzenia i wulgarną napaść na moją osobę postanawiam popełnić v - samobójstwo. Jednakże, wcześniej pragnę napisać kilka słów, przecież tak długo żyliśmy razem, pod jednym dachem, któremu na imię Bialenia... Razem przeżywaliśmy chwile smutku i radości, zwycięstwa i porażki...
Na samym początku chcę zwrócić się do mojego kochanego Męża - Andrzeja. Andrzeju w tych ostatnich słowach skierowanych do Ciebie, chcę Cię zapewnić o v-miłości, którą czułam przez cały okres naszego małżeństwa. Byłeś wspaniałym mężem i przykładem Męża Stanu.To Ty nauczyłeś mnie, jak żyć w Bialenii, jak prowadzić grę polityczną, jak zwyciężać z chwałą i jak przegrywać z godnością. Byłeś zawsze przy mnie, kiedy Cię potrzebowałam. Nie ma chyba słów, które mogłyby wyrazić naszą v-miłość...
Endrji, kochanie, żegnaj!
Alberto! Dla mnie na zawsze pozostaniesz Adasiem, Adasiem Aleksandrem,moim pierwszym Mężem. Cieszę się, że było dane mi Ciebie poznać. Nasza miłość była jak płomień, który pomimo swojego zagaśnięcia ciągle się tlił... Dziękuję Ci, za to , że mogłam być Dostojewską - i mam nadzieję, że tej szansy nie zmarnowałam.
Drogi przybrany Synu Feliksie, dzisiaj Markusie - to Ty byłeś dla mnie w ciężkich chwilach oparciem i pomocą. Czasami się sprzeczaliśmy, ale Ty miałeś wówczas męską godność, by ustąpić kobiecie lub przyznać się do błędu. W moim odczuciu byłeś tym prawdziwym Synem i szkoda, że tak późno to zrozumiałam.
Ponadto z osobna dziękuję za wszystko Każdemu z Was, Przyjaciele... Ci którzy nimi byli, wiedzą, ze to do nich...
A teraz jako Prezydent Republiki Bialeńskiej, żegnam się z Tobą cały Narodzie Bialeński.
To w jaki sposób odchodzę, w atmosferze linczu i sponiewierania ciąży mi na sercu. Nie tak miało być! Chciałam, by ta kadencja, ta prezydentura była przełomem w dziejach, jednak na samym początku zostałam zdeptana. A mój ciemiężyciel okazał się nie mieć litości. To nie ja w tej walce ustalałam zasady, mnie oceni historia. I proszę Was, nie mówcie teraz o mnie zle. Tego, który nie może się sam obronić jest łatwo krytykować, ale pamiętajcie, że często widzimy drzazgę w oku drugiego, a w swoim belki nie dostrzegamy.
Ja pragnę odejść w spokoju... Pragnę by przyszłe pokolenia oceniły postać Aleksandry Izabelli Dostojewskiej - Swarzewskiej. Wierzę, że pamięć o mnie nie zginie w odmętach historii. Sama już o sobie nie opowiem, bo to mój definitywny koniec. Gdyby to zależało ode mnie zostałabym, ale to nie mój wybór.
Na koniec muszę się odnieść do kilku kwestii formalnych.
Otóż moje dziedziczne tytuły brodryjskie przekazuję do podziału ukochanemu Mężowi Andrzejowi Swarzewskiemu i Alberto de Mediciemu. Posiadłości i folwarki, które mam w Bialenii, w Ziemiach Aleksandry również chcę zdeponować na rzecz męża Andrzeja.
Chciałabym także, aby po mojej śmierci osoba, której przekazałam swoje nazwisko zaprzestała jego używania. ''Hyjek'' brzmi dużo lepiej od Dostojewskich...
Nie wiem czy mam taką moc, ale jeżeli byłaby taka możliwość to moje wszystkie ordery i odznaczenia przekazuję do podziału dla Tomasza Bagrat- Dostojewskiego, Józefa Bagrata i Fiodora Swirydiuka. Proszę także o godny pogrzeb i pochowanie mnie tam skąd wyszłam - w Sankt Aleksandrowie.
Wasza Sasza!
Do zobaczenia... nigdy.