Słuszne spostrzeżenia. Coraz więcej ludzi widzi, w jakiej sytuacji znalazł się mikroświat. Jeszcze niedawno śmiano się, że w mikronacjach od zawsze jest "kryzys" i nie ma sensu tragizować. Teraz jednak wyraźnie widać, jak wygląda teraźniejszość i jaka może być przyszłość, jeśli nie odwrócimy trendu.
Stała aktywność utrzymuje się tak naprawdę tylko w Sarmacji i Bialenii. I rzeczywiście, choć i te kraje powinny podejmować działania promocyjne i uatrakcyjniające, to nie ma powodów do paniki. Radzimy sobie nieźle, mamy stosunkowo dużą grupę aktywnych i chętnych do pracy obywateli. I, co najbardziej wyróżnia Sarmację i Bialenię na plus - wewnątrz państwa istnieją różne ośrodki polityczne, które prezentują różne wizje i idee oraz aktywność przynajmniej częściowo niezależną od siebie. Kryzys jednego ośrodka nie pogrąża całego kraju. Inaczej jest w większości mikronacji, gdzie zniechęcenie lub spory wewnątrz ośrodka dworskiego przeważnie paraliżują cały kraj.
Dlatego apeluję do wszystkich mikronacji, jednoczmy się. I nie chodzi tutaj o politykę inkorporacyjną, o anschlussowanie wszystkiego wokół. Wystarczy stowarzyszenie się. Hasseland przed zjednoczeniem z Bialenią ledwo dychał, rozważano nawet zakończenie państwowości. A teraz, po niecałym roku współpracy, to jeden z najaktywniejszych regionów mikroświata. Hasselandczycy mają z kim współpracować i z kim rywalizować. Zyskali przyjaciół i przeciwników (którzy też są motywacją do pracy), którzy tchnęli w nich nową energią. Bialenia też niezwykle zyskuje na tej współpracy. Bez pozytywnej aktywności Hasselandu nasz kraj nie byłby tak dynamiczny i emocjonujący. Czasem trzeba się ścierać, od czasu do czasu przyda się nawet jakiś większy flejm. Najważniejsze, żeby nie zanudzić się w małej, "elitarnej" grupce.