Drodzy Hasselandczycy!
Szanowni Goście!Po raz kolejny zostałem Królem Hasselandu. Mógłbym zacytować klasyka:
"nie chcem, ale muszem". Tak jest w rzeczywistości. Moim marzeniem jest taka sytuacja, w której nie musiałbym kandydować na Króla i zająć się innymi sprawami. Bycie Królem co prawda daje duże możliwości, ale i ogranicza. Oczywiście, miałem znakomitego kontrkandydata; teraz mogę powiedzieć, jakie były przyczyny, dla których nie chciałem Go poprzeć. Otóż jestem zdania, że unia personalna Hasselandu i Brodrii nie jest rozwiązaniem pożądanym. Przynajmniej na razie.
Zostaję Królem w czasie, gdy mikronacje przeżywają dramatyczny kryzys, związany ze spadkiem liczby ich mieszkańców; gdy nasiliły się spory personalne (może dlatego, że jest nas znacząco mniej?); gdy mamy do czynienia ze wzrostem patologii, spamowania, brutalizacji wypowiedzi (może dlatego, że w wyludnionych mikronacjach stało się nudno?). To niełatwe wyzwania. Jeśli wirtualne państwo ma 50 obywateli, to odejście pięciu nie powoduje problemów. Jeśli ma ich 10, to odejście połowy z nich jest katastrofą. Przy kilku - czy nawet kilkunastoosobowym państwie nie ma szans na politykę. Można sobie podyskutować, a nawet pokłócić - i co z tego?... Niemal każdy sprawował jakiś urząd, nierzadko nawet ten najwyższy. Do czego więc dążyć?...
W tej sytuacji zasiadam ponownie na hasselandzkim tronie.
Podstawowy cel, jaki sobie stawiam, to znalezienie sposobu na promocję "zewnętrzną", czyli nakierowaną poza mikronacje. Tak, to trudne, ale chyba nie nierealne? I wiem doskonale, że próbowaliśmy niemal wszystkiego, co można zrobić za darmo. Dla mnie kluczem jest słowo "niemal". Będę proponował stworzenie zespołu koncepcyjnego Hasseland - Bialenia - Brodria i wypracowanie nowych pomysłów. I rozpoczęcie działań na jesieni.
W sprawach wewnętrznych najważniejsze będzie dla mnie poszerzenie oferty Hasselandu. Chodzi na przykład o v-gospodarkę, ale też - o czym wkrótce - o wypracowanie koncepcji "barometru ideologicznego". Taki "barometr" byłby namiastką polityki. Oczywiście, trzeba dokonać zmian w składzie Dworu, co będzie niesłychanie trudne ze względu na szczupłość kadr. Wkrótce rozpocznę wybory Lorda Protektora.
Podtrzymuję twierdzenie, że stowarzyszenie z Bialenią i Brodrią jest korzystne dla każdej ze stron porozumienia. I tak powinno pozostać. Ja sam będę raczej mało aktywny na bialeńskiej scenie politycznej, bo nie będę miał czasu na cokolwiek innego poza wypełnianiem obowiązków Monarchy. Chętnie jednak będę wspomagał Prezydenta i Rząd.
Patrząc szerzej, wobec tych w mikronacjach, z którymi pozostawałem jakoś skonfliktowany (poza tymi, co mnie obrażali czy zniesławiali),
będę proponował reset. Wyciągam dłoń i mówię: nie kłóćmy się, bo nie ma o co! Owszem, spierajmy się merytorycznie, to nawet jest potrzebne. Ale prywatne spory są niepotrzebne.
Będę próbował reanimować Mikronacyjny Instytut Pokoju, bo przy kryzysie mikronacji potrzebny jest nam pokój. Efektem mikronacyjnej wojny będzie ostateczna zagłada - a chyba nie o to nam chodzi? Tak naprawdę, wierzę, że przydałby się jakiś nowy OPM, ale nie sądzę, by się udało go powołać. A szkoda.
Proszę wszystkich Hasselandczyków o wsparcie, liczę na pomoc Bialenii i Brodrii, wierzę też, że uda nam się stworzyć prawdziwą solidarność mikronacyjną!
Vivat Hasseland!Piotr Paweł I Rex Hasselandiae