Krócej niż chciałem, bo z komórki.
Wybacz Teddy, że to powiem, ale teraz to wygląda już jak rzeźbienie w czarnym marmurze.
Jeśli już podajesz dokładny cytat, to zwykła przyzwoitość nakazywałaby podawać całą definicję, a nie tylko wygodny fragment. Abstrahując już od tego, że akurat w przypadku instytucji prawa czerpanie wiedzy z Wikipedii nie jest najlepszym pomysłem...
Co do kwestii rada-ława, oczywiście, że nie są one tym samym, gdybyś jednak wykazał minimum woli, to wiedziałbyś, że nigdzie tego nie sugerowalem, a piję wyłącznie do instytucji sędziego przysięgłego. I wybacz, ale słownik znów nie jest dobrym źródłem do poszerzania swojej wiedzy z zakresu prawa i jego instytucji.
Mógłbym jeszcze zrozumieć tę rozpaczliwą obronę tej niefortunnej nazwy, gdybyś utworzył tą drugą w sposób świadomy, teraz jednak jest to próba zaklinania rzeczywistości i dorabiania teorii, by uzasadnić błąd, którego jednakowoż racjonalnie uzasadnić się nie da. Znam wykładowców, u których za takie teorie wyleciałbyś z dwóją.
Chcę jednak, żebyś nie unosił się honorem, a zrozumiał. Nazwa przysięgłego nie wzięła się od jakiejś tam pierwszej lepszej przysięgi i nie jest ona wcale uniwersalna, co starasz się usilnie dowieść. Przysięgli byli niegdyś osobami, które pod specjalną przysięgą zeznawały, iż (niepozbawiony czci) poddany popełnił dany czyn, o który się go oskarża lub, że dane twierdzenie strony jest prawdziwe. Byli oni zatem bardziej kimś w rodzaju dzisiejszego świadka, gdyż zaświadczali przysięgając na Boga i swoją cześć (stąd przysieglymi mogli być tylko ludzie tej czci niepozbawieni), że dane twierdzenie jest prawdziwe. Potem jednak uznano, że lepiej będzie po prostu powoływać przedstawicieli danej społeczności na jakąś kadencję. Wciąż jednak ich wyłączną i jedyną kompetencją jest wydawanie werdyktu, to jest orzekanie o stanie faktycznym. Nigdy w historii słowo przysięgły i jakiekolwiek ich zgromadzenie, jakkolwiek by go nie nazwać (w języku kraju, skąd ta instytucja pochodzi, nie ma problemu tego rodzaju), nie pełniło innej roli i nie znaczyło czegoś innego. Kiedy rozmawiamy o prawie, to używajmy faktycznych konotacji jego instytucji. Instytucja ławnika też ma swoją genezę i znaczenie i zapewniam cię, że są one kompletnie różne od przysięgłego. Jak więc ławnicy mogą tworzyć kolegialnych organ przysięgłych?
Gdybyś jednak faktycznie chciał nadać tym, od kilkuset lat zakorzenionym prawie, instytucjom nowe znaczenia, to warto wprowadzić wyraźną definicję legalną. W przeciwnym wypadku ktoś mający na ten temat pojęcie złapie się wyłącznie za głowę widząc takie pomieszanie z poplątaniem. I owszem, dobry prawnik będzie umiał użyć lub poruszać się nawet w obrębie instytucji, których nazwy są pomylone, ale jak to świadczy o prawodawcy, które takie prawo uchwalił? W najlepszym wypadku nie miał on po prostu wiedzy, bywa, ale można to naprostować, w najgorszym jednak był ignorantem. Oby tutaj chodziło tylko o to pierwsze.
Co do argumentu, że mogłem zareagować w sierpniu - nie śledziłem wszystkich zmian i poprawek w tej ustawie. Nie jestem w Bialenii 24h/7, ani nawet na "pół etatu" i dopiero teraz, kiedy Rada wydała opinię, to zauważyłem.
Co twojej prośby do Eddarda, chciałbym ja nazwać po prostu dziecinną, ale wygląda na to, że traktujesz deputowanych jak bandę idiotów, a w każdym razie masz o nich bardzo niskie mniemanie...