Same istnienie nieformalnej "Rady Oligarchów" nie znajduje potwierdzenia w mojej pamięci oraz źródłach. Nawet jeśli, to od "Rady Oligarchów" (czyli, jak rozumiem, kilkuosobowej elicie państwowej?) do samodzierżawia daleko, bo sama rada musi być ze swej natury demokratyczna.
Oczywiście, że nie znajduje, bo sam Kniaź nie należał do ścisłej elity władzy brodryjskiej. Jeśli zaś chodzi o źródła, to musiałbym przejrzeć swoje archiwa na GG, by znaleźć stenogramy z posiedzeń, jeśli Wasze Wieliczestwo bardzo by chciał, ażebym przypominał sobie hasło, to mogę to zrobić. Przepraszam, ale jak niby nieistnienie nieformalnej rady, w skład której wchodzili sami prominentni "oligarchowie", podejmujący wspólnie większość istotnych dla państwa decyzji, mogło mieć coś wspólnego z demokracją, to ja nawet nie jestem w stanie wymyślić. Od biedy można by to podciągnąć pod kolegialność albo jakąś wypaczoną formę republikanizmu. Ale żeby od razu demokracja, dajcie spokój. Gdzie tu demos?
Brodria nie musi opierać się o autorytaryzm, Federacja Brodryjska nie była państwem autorytarnym. Fakt, że Grutin miał autorytet, to nie żaden argument za tym, że w Brodrii panował autorytaryzm, no litości, Słodki Książę. Nie róbmy z temperamentu jednego człowieka jakiejś reguły. Grutin lubił władzę, owszem, ale chciał Brodrii demokratycznej, szukał poparcia u ludu. Gdyby występował rzeczywisty autorytaryzm, to czy ja miałbym szansę, aby zostać prezydentem Brodrii? Czy gdyby występował rzeczywisty autorytaryzm, to doszłoby do podpisania Paktu Swarzewski-Smirnoff, który był wymierzony przeciwko Grutinowi? Świadomie robisz kurtyzanę z historii, czy to początki amnezji?
Brodria nie była państwem autorytarnym? Z pewnością wykształciły się schematy postępowań, które można zaliczyć do autorytarnych. Urządzenie prowokacji, by pogrążyć sędziego, który chciał skazać Ojca Narodu. Nadużywanie władzy administratorskiej, by uciszać opozycję (że o dywersantach zagranicznych nie wspomnę xD). Celowe "korygowanie" prawa (niczym świnie u Orwella), by umożliwić sobie start, jeśli się nie mylę, we wyborach. Ukrywanie kolejnych klonów Grutina. A może nagonka na rząd opozycyjny (względem "oligarchów Grutina" oczywiście), któremu udało się jakoś doczłapać do władzy, by go obalić i dostać się do prezydentury. Że o eskalowaniu retoryką w stylu "Ojciec Narodu", "Nie będzie mason pluł nam w twarz" i w oficjalnym wrogu narodu, jakim byli masoni, nie wspomnę. Hmm... do pewnego czasu cały ten system działał. Po Grutnie rządził, jak się zdaje, Smirnoff - ideowy syn Ojca Narodu. Potem było jakieś straszne zamieszanie, ale tu już mam luki w pamięci, jedyne, co pamiętam z tamtego okresu, to ślub z Saszą i działalność stronnictwa rojalistycznego

, co chwila upadały fora, część władzy była nieaktywna (zdaje się, że prezydent, byś wówczas Ty Andrzeju, jako marszałek parlamentu przejął władzę). Proszę, przypomnij mi jeszcze, w jaki sposób pakt Swarzewski-Smirnoff (czy raczej Swarzewski-Dostojewski, bo to myśmy negocjowali jego treść) był antygrutniowski?
Upraszczasz. Proklamowanie monarchii nie było dziejową koniecznością, ani następstwem grutinizmu, tylko wspólnie wypracowaną decyzją. Rząd Federacji Brodryjskiej na Uchodźstwie oraz kontynuator - Carstwo Brodryjskie, były w stanie wojny z grutinowskim Związkiem Brodryjskim. Taki był właśnie z Grutina autokrata, że zarówno rząd, jak i społeczeństwo były od niego niezależne.
No nie wiem, czy niezależne. W Związku Brodryjskim działało wielu Brodryjczyków, przez chwilę nawet Sasza. Tymczasem Najwyższy Akt Prawny został proklamowany przez cztery osoby, powiązane, prócz Ciebie - prezydenta na uchodźstwie, z dawnym stronnictwem rojalistycznym. Za Grutinem poszła część społeczeństwa, teraz już nie pomnę jak wielka, ale doskonale pamiętam, że liczyliśmy się ze Związkiem Brodryjskim. Zgodzę się z jednym, autorytet Grutina był już mocno nadszarpnięty po kolejnych aferach klonowych, podsłuchowych (zdaje się, że było coś takiego) i inkorporacyjnych. Pod koniec wszystko runęło, jak domek z kart, bo nie było już komu utrzymywać w ryzach Aykma... Owszem, była to wspónie wypracowana decyzja, spowodowana... koniecznością? Brodria na uchodźstwie potrzebowała jeszcze silniejszego zwornika w postaci silnej instytucji monarchii (przypomnę, że zgodnie z Najwyższym Aktem Prawnym to car był suwerenem, nie naród bądź lud, a car). O motywacje również należałoby pytać tych, którzy przyjmowali NAP. Ja, podobnie jak Sasza, liczyliśmy na ucieleśnienie naszego marzenia, czyli rojalizację Brodrii w miejsce coraz bardziej chylącej się ku upadkowi federacji (mówię o czasach, gdy rząd na uchodźstwie jeszcze nie istniał, której zabrakło Ojca Narodu). Brodria potrzebowała wówczas nowego autorytetu, nowej silnej władzy, którą otrzymała.
I znowu upraszczasz... Zwód przyjęto półtora roku po powstaniu Carstwa Brodryjskiego. Mikołaj Patryk Dostojewski rządził razem ze swoim ludem, zachowując wszelkie standardy cywilizowanego państwa. Gdyby Aleksandra próbowała wprowadzić autorytaryzm, to nie było na to przyzwolenia ludu, który chciał utrzymać republikański ustrój (według definicji republiki Jeana Bodina). Wprowadzenie Zwodu również nie było dziejową koniecznością, tylko decyzją Brodryjczyków podjętą w związku z nieaktywnością państwa.
Oj, zdaje mi się, że i za rządów Jego Carskiej Wysokości lamentowano, że nie słucha się ludu, wybuchały nawet (i to kilkukrotnie, jeśli się nie mylę) rewolucje. W każdym razie opozycja lubiła sobie pokrzyczeć. Ale nawet mimo to władza monarsza z definicji musi opierać się na autorytecie pośród społeczeństwa. Co do zasady, pomijając epizod ekscesów aleksandryjskich, monarchia taki autorytet zachowała, co pozwoliło utrzymać ten ustrój w Najjaśniejszym Carstwie. Cytowanie Bodina w tym kontekście jest bardzo sprytnym zabiegiem. Jak na ironię, ten teoretyk absolutyzmu, czy raczej suwerenności monarszej, termin republika utożsamiał, w pewnym uproszczeniu, z terminem państwa, co było dosyć powszechne w jego epoce... Wszak Zamoyski ponoć mawiał, że takie będą
rzeczypsopolite (czy. republiki, czyt. państwa), jakie
ich młodzieży chowanie. Wprowadzenie Zwodu było decyzją Najjaśniejszego Cara, wynikającą z jego wizji państwowości, mającej, mimo wszystko, zakorzenienie w tradycji brodryjskiej. Zresztą sam fakt, że wprowadzony on został po konsultacjach społecznych nie świadczy, że uchybia on autorytetowi monarszemu. Niet. Wszak autorytaryzm powinien mieć poparcie ludowe, bez niego nie byłby w stanie się utrzymać. Jak pan Uwarow powiedział: Samodzierżawie i Ludowość.

Ludowy kult cara - ukochanego Gospodarza, Ojca Ludu, nie wyklucza autorytarnego (mówiąc Bodinem suwerennego) sprawowania rządów.
decyzją o dbaniu jedynie o prywatne interesy (co w zasadzie było do przewidzenia)
Można prosić o rozwinięcie?