Można się jeszcze długo i bezproduktywnie (bo każdy pozostanie przy swoim zdaniu) spierać na temat już nie obowiązujących przepisów... co nie zmieni faktu, że wprowadzanie kadencyjności w warunkach mikronacyjnych jest absurdalne.
To nie real i tutaj nikt nie płaci za pełnienie stanowisk, a doświadczenie uczy, że jakiekolwiek działania kończą się sukcesem gdy znajdzie się osoba chętna i wytrwała do podejmowania danych działań. Przy okazji Szef Policji ma określone uprawnienia informatyczne, a te też nie mogą być nadawane "byle komu" - trzeba przede wszystkim się na tym trochę znać by nie "namieszać", a ponadto być na tyle odpowiedzialnym by nie grzebać tam gdzie się w sumie może, ale nie powinno.
Obecnie obowiązująca ustawa o Policji ma wystarczające uprawnienia do ewentualnego odwołania Szefa Policji:1. Prezesa Policji Krajowej powołuje i odwołuje Prezydent na wniosek Parlamentu, który to wniosek może odrzucić w uzasadnionych przypadkach (jednak musi to uzasadnienie przedstawić w miejscu publicznym).
Mamy jak najbardziej demokratyczną kontrole nad osobą zajmującą to stanowisko - bo reguluje to Parlament.
Jak dla mnie również ta "poprawka" jest do kosza... No, ale jeżeli zbierze się podpisy to może być przegłosowana.
PS. A akurat to raczej idziemy (i słusznie) w innym kierunku - właśnie w kierunku ograniczania kadencyjności np. sędziego...