Dla mnie, jedynym słusznym jest Andrzej Swarzewski, który, już po raz kolejny, unosi się dumą i nie chce kandydować. 
Po pierwszy, jeszcze nie podjąłem decyzji.
Po drugie, z kim miałbym współpracować, jeśli praktycznie nikt nie podziela moich poglądów? Załóżmy, że startuję i wygrywam wybory, to jest możliwe. Ale potem, jeśli robiłbym to, co uważam za słuszne, to zrobiono by mi tu taką szopkę, jaką zrobiono Saszy. Szczerze mówiąc, nie mam ochoty ścierać się z WR, Hasselandem, studentami prawa i resztą prawomyślnych. Tym bardziej, że np. na Fiodora nie mógłbym liczyć, bo on woli sobie poflejmować, zamiast tworzyć sensowną alternatywę. A z samym panem Novitiusem rządu nie stworzę. Dziękuję za uwagę.