Niby dlaczego nie ma mowy? To byłoby ciekawe narracyjnie wykorzystanie nieaktywnego regionu, przy zachowaniu świeckości i wolności religijnej.
Andrzeju znowu się "czepiasz" tego "nieaktywnego regionu" i nie rozumiem dlaczego? Przecież mamy nadzieję, że RB jeszcze trochę potrwa, a więc z czasem i tam może ktoś znaleźć swoje miejsce. Nie poganiałbym i zdecydowanie nie oddawałbym żadnego regionu we "władanie" jakiś związków wyznaniowych.
Jestem zdanie, że ani kawałek rdzennej ziemi bialeńskiej nie powinien być oddany związkom wyznaniowym. Republika Bialeńska to demokratyczne państwo, neutralne światopoglądowo i nowoczesne... tak powinno pozostać po wsze czasy. Na naszej wyspie wszelkie związki wyznaniowe nie powinny być niczym więcej niż jakiekolwiek inne stowarzyszenie i nie powinny mieć żadnych specjalnych praw i przywilejów (w tym ziemskich).
Natomiast jakieś takie eksperymenty typu "miasto kościelne", regiony religijne itd. i różne takie twory i nie tylko takie to jednak na Anatolii, które jest protektoratem i tak sobie można eksperymentować z takimi historiami, tam można nawet nadać ziemię związkom wyznaniowym (byle bez przesady) i niech sobie działają.
Natomiast na rdzennej ziemi bialeńskiej, gdzie tworzymy nowoczesne, demokratyczne i wolne o jakiś "mocy nadprzyrodzonych" i innych czarownic państwo - związki wyznaniowe powinny być tylko folklorem, stowarzyszeniem itd.
W każdym razie z mojej strony jakimkolwiek przywilejom związków wyznaniowych, a szczególnie władzom wyznaniowym nad jakimikolwiek rdzennymi terenami RB zdecydowane NIE.