1-15.01.2013

9

Styczeń 1, 2013 - autor: cheewazz

Od Redakcji:

Oh, cóż to był za rok! W ile wydarzeń obfitował, ile wzlotów i upadków zaliczyła w tym czasie Rzeczpospolita Eskwilińska. W tym wydaniu naszej gazety postaramy się podsumować ten rok i odpowiedzieć na podstawowe pytanie- gdzie obecnie znajduje się Eskwilinia? Czy rok 2012 był czasem rozkwitu czy raczej regresu? Przyjrzymy się też obecnej sytuacji na Kontynencie Wschodnim. Jakie środki podjęły państwa naszego kontynentu by zapobiec kryzysowi aktywności? Na koniec zajrzymy do naszych przyjaciół z Republiki De Palma by zobaczyć jak wygląda ich państwo po 6 miesiącach od jego powstania.

Korzystając też z okazji redakcja pragnie złożyć naszym Czytelnikom najserdeczniejsze życzenia szczęśliwego Nowego Roku!  

Media partnerskie:

Res Publica i Tribuna del Pueblo są od stycznia 2013 r. gazetami partnerskimi! Zachęcamy wszystkich Czytelników do zapoznania się z najnowszym wydaniem Tribuna del Pueblo! (link w prawym menu naszej gazety)

 

ESKWILINIA:

Podsumowanie 2012 r:

Rok 2012 był dla Eskwilinii pomyślnym okresem. Powstało wiele dobrych i przemyślanych idei- przeważnie na szczeblu władz centralnych, ale część z nich była także inicjatywą oddolną obywateli. Nie wszystkie pomysły udało się zrealizować. Niektóre koncepcje zawiodły całkowicie. Ale wiele udało się ziścić i realnie wpłynęły one na rozwój naszego państwa. Co więcej samo powstawanie naprawdę odważnych projektów w głowach naszych obywateli i ich uporczywa realizacja, nawet nie zwieńczona sukcesem, to już wartość sama w sobie. Nasze społeczeństwo rośnie w siłę (mamy już 19 aktywnych obywateli!), ale co najważniejsze, za rozrostem liczebności Eskwilińczyków idzie też rozwój ich aktywności wewnętrznej. To dobry symptom dla dalszych losów naszego państwa. W dalszej części tego artykułu zwrócimy uwagę czytelników na najważniejsze inicjatywy i wydarzenia ubiegłego roku dzieląc je, dla ułatwienia oceny ich efektów, na kilka kategorii tematycznych.

Polityka wewnętrzna:

Z pewnością jednym z ważniejszych sukcesów naszego państwa w tej dziedzinie był wspominany już wzrost liczby obywateli oraz uchwalenie w licu 2012 r nowej (historycznie drugiej) Konstytucji Rzeczpospolitej Eskwilńskiej. Konstytucja stanowczo zwiększyła kompetencje Prezydenta Rzeczpospolitej Eskwilińskiej, co spotkało się z protestami posłów Rady Narodowej w listopadzie i grudniu 2012r. Mimo to, należy zauważyć, iż Konstytucja wyeliminowała liczne błędy i nieścisłości poprzedniczki, co jest jej niewątpliwą zasługą.

Wielkim sukcesem okazało się również wprowadzenie na forum wątków ,,Informator legislacyjny” oraz ,,Obsada urzędów państwowych”. Dzięki nim zwiększyła się przejrzystość zarówno eskwilińskiego prawa jak i jej administracji.

Pozytywnie należy ocenić powołanie Policji Eskwilińskiej, która pokazała się z dobrej strony skutecznie reagując na kilka zamieszek w naszym państwie i współpracując z armią podczas akcji odbijania Prezydenta de Sigmunda z rąk terrorystów podczas operacji ,,Ananas” w marcu 2012r. Mimo to aktywności sił policji znacząco spadła w drugiej połowie ubiegłego roku.

 W kwietniu powstała nowa Partia Pracy dona Tomasza Antera. Nowy ruch polityczny zjednoczył wokół siebie nowych obywateli Eskwilinii, którzy postulowali o dopuszczenie ich do władzy, który była okupowana przez stare elity. Powstanie nowej partii, która może stać się realną przeciwwagą dla wszechwładnej Eskwilińskiej Partii Demokratycznej to pozytywna zmiana, która budzi nadzieje na stworzenie w Eskwilinii prawdziwie deliberującej demokracji.

Największą reformę w tej sferze zostawiliśmy na koniec-  utworzenie samorządów w Eskwilinii! To co dla większości mikronacji jest oczywistą, ważną częścią życia społeczeństwa, dla Eskwilińczyków zawsze było niezrealizowanym postulatem. Nasze władze nigdy nie umiał skutecznie tchnąć życia w puste skorupy którymi były eskwilińskie gminy. W tym roku stworzono nowy podział administracyjny, który daje realne szanse na upragniony przez nas rozwój regionalny państwa. Jest to niewątpliwa zasługa rządów nowego Przewodniczącego Rady Rządowej dona Tomasza Antera. Jednak za wcześnie na odkorkowywanie szampana. Regiony to wciąż postulat, a rozpoczęte prace nad ich animacją  wymagają jeszcze wielu tygodni, a może nawet miesięcy pracy w 2013 roku.

Polityka zagraniczna:

Dokonania naszej polityki zagranicznej należy ocenić jako niezadawalające. Nie udało się Przewodniczącemu Rady Rządowej Chewazzowi Khadilowi zrealizować ambitnego zadania budowy największej w v-świecie sieci placówek dyplomatycznych. Z licznych prób poprawy notowań naszych dyplomatów w v-świecie pozostał tylko wzór listu uwierzytelniającego oraz dwóch mało aktywnych ambasadorów- Olaf Ostrogocki w Nordii i Adam de Sigmund w Sarmacji.

Co więcej, wielką porażką naszej dyplomacji były oficjalne poddanie w wątpliwość przynależności Rzeczpospolitej Eskwilińskiej do Kontynentu Wschodniego przez państwa tej wspólnoty zebrane na budpasztańskim szczycie. W świetle owych pretensji stawianych Rzeczpospolitej Eskwilińskiej trudno cieszyć się, iż na Kongresie Warszawskim ostatecznie uznano status Osterii jako części Vaarlandu. Walka o prawa Eskwilinii na macierzystym kontynencie będzie z pewnością zmorą dyplomacji w zbliżającym się roku 2013.

Łyżką miodu w tej beczce dziegciu niech będzie fakt, iż udało nam się podpisać aż 4 nowe umowy uznaniowe (z Wielką Polondią, Republiką Victorii, Republiką De Palma i Królestwem Agurii). Może owe nowo nawiązane kontakty wpłyną na zmianę wizerunku naszego państwa w międzynarodowej opinii.

W relacjach bilateralnych z pewnością strzałem w dziesiątkę okazała się organizacja Roku Skarlandzkiego w Eskwilinii. Nasi obywatel z wielką uwagą i ciekawością zgłębiają informację o naszym vaarlandzkim Przyjacielu. Na styczeń 2013 r zapowiedziane jest otwarcie wystawy w Eskwilingradzie poświęconej historii i kulturze tej fascynującej mikronacji. Zdaniem naszej redakcji należałoby jeszcze zintensyfikować nakłady ponoszone w ramach tego przedsięwzięcie, które ma na celu zbliżenie naszych społeczeństw.

Gospodarka:

Wydarzeniem o doniosłym znaczeniu w roku 2012 był start nowego systemu gospodarczego Eskwilinii w czerwcu tego roku. Nasza gospodarka to wielka szansa na rozwój wielu nie zauważanych wcześniej aspektów życia naszego państwa- rozbudowa miast, spory o budżet na kolejne miesiące, rozwój kultury przez patronaty przedsiębiorców i wiele innych! Niestety po dość hucznym początku, w okresie wakacyjnym odnotowaliśmy kompletny zastój gospodarki. Wysiłkami Ministra Gospodarki dona Cheewazza Khadila udało się jednak na nowo rozkręcić tryby gospodarki w listopadzie, przez co na nowy rok patrzymy w tej dziedzinie z dużą nadzieją. Rejestracja przedsiębiorstwa Esq-Arm oraz zapowiedź rejestracji spółki produkujące regionalne osteryjskie wyroby alkoholowe to potężne kroki ku rozwojowi przedsiębiorczości.

Jednak mimo kolejnych inwestycji martwi małe zainteresowanie naszego społeczeństwa wolnym rynkiem co przekłada się na zubożenie naszych obywateli. Wg ostatnich danych ponad 70% obywateli żyje w skrajnej nędzy! Naprawa tego stanu rzeczy to poważne wyzwanie dla Ministerstwa Gospodarki.

Obronność:

W tej dziedzinie mało co można zarzucić naszemu państwu. Armia to od dawien dawna filar życia naszego społeczeństwa. W tym roku nasze siły zbrojne zaliczyły szereg sukcesów, które można przypisać w głównej mierze jednej osobie- Donowi generałowi Giovanniemu Duarte. Bohater operacji ,,Anasas”, w której to naszym siłą zbrojnym udało się odbić El Presidente Adama de Sigmunda z rąk terrorystów, po otrzymaniu nominacji na głównodowodzącego armii, zajął się naszymi wojskami żelazną ręką. Przeprowadził liczne testy kwalifikacji naszych oficerów, które wycisnęły z nich siódme pote. Przeprowadził zakrojone na szeroką skale manewry ,,Thor”. W końcu wymógł na rządzie Eskwilinii sfinansowanie niezwykle kosztownego programu modernizacji naszej armii. Wszystko to nie pozostawia żadnych wątpliwości, iż nasze siły zbrojne pozostają w rękach kompetentnego generała, który zapewnia naszemu państwu pełnie bezpieczeństwa.

Kultura:

Niestety- tu nasze państwo, jak zwykle zresztą, zawiodło na pełniej linii. Życie kulturalne naszego państwa od dawien dawna nie funkcjonuje. Kolejne rządy wciąż widzą ważniejsze zadania, niż inwestycje w rozwój tożsamości kulturowej i społecznej naszych obywateli. To wielki błąd, gdyż kultura powinna być fundamentem społeczeństwa. Podjęto kilka nieudanych prób rozruszania naszego społeczeństwa. Były to m.in. regaty wokół wyspy Eskwilinii, które nie odbyły się przez brak chętnych, oraz nie zrealizowany postulat rozpoczęcia wykopalisk pod Lojangiem. Udanymi inicjatywami było opublikowanie przez dona Martinusa de Wilczyno drzewa genologicznego swojego rodu oraz mapy Eskwilingradu. Natomiast don Havelock Jaskoviakus wydał niezwykle interesujące opracowanie historyczne dotyczące wojny handlowej w Eskwilinii w latach 1627-1628. Wszystko to to jednak o wiele za mało by nazwać rok 2012 udanym dla naszej kultury.

Inicjatywy oddolne:

Ważnym elementem życia każdego społeczeństwa demokratycznego są oddolne inicjatywy obywateli, które świadczą o ich zaangażowaniu i trosce o dobro Ojczyzny. Ubiegły rok był pod tym względem udany. Utworzono aż trzy nowe organizacje, które w znaczący sposób zaczęły wpływać na życie naszego państwa. Były to- Eskwilińskie Towarzystwo Szlacheckie, skupiające arystokracje naszego państwa i dbające o zachowanie jej historii i tradycji; Zrzeszenie Osteryjskie- dbające o rozwój kulturalny i społeczny regionu Osterii; oraz Eskwiliński Związek Piłki Kopanej, zrzeszający przedstawicieli klubów piłkarskich grających w eskwilińskim pucharze. Do tego wszystkiego dołączmy również, bez zbędnej skromności, powstanie w listopadzie 2012 naszego pisma, które patrzy na ręce naszych polityków oraz stara się poszerzać wiedzę czytelników o najważniejszych wydarzeniach w naszym rejonie v-świata.

Widząc sukcesy naszego państwa z 2012 r, wierzymy, iż osiągnięcie kolejnych w owym nowym 2013 roku jest możliwe. Widząc zaś błędy i porażki naszego państwa wiem także w jakich dziedzinach należy działać by utrzymać jego rozwój. Życzy więc wszystkim Eskwilińczykom aktywności obywatelskiej w tym nowym roku, bo tylko razem wszystkie stojące przed nami zadania i cele zdołamy zrealizować. Esto perpetua! Vivat Res Publica Esquilinia!

ORIENTYKA:

Reformatorski duch Kontynentu Wschodniego

W wydaniu opublikowanym w drugiej połowie listopada 2012 r donosiliśmy o poważnych problemach z aktywnością państw Kontynentu Wschodniego. Dzięki działaniu rządów państw objętych owym kryzysem w większości udało się przywrócić względnie stabilną sytuację na kontynencie. Jednak tak poważny kryzys odcisnął swoje piętno zarówno na każdym z tych państw jak i na wizerunku Orientyki w międzynarodowej opinii.

Z zatrzymaniem akcji serca doszło w Monarchii Austro-Węgier 28 listopada 2012. Wtedy po okresie długiego braku aktywności społeczeństwa austro-węgierskiego forum Monarchii została zablokowane. Państwo zamarło na cały miesiąc! Dopiero 31 grudnia 2012 udało się reanimować działanie forum Austro-Węgier. Jednak los tego państwa wciąż jest niepewny, gdyż póki co pojawił się na forum tylko jeden post.

W Surmenii w obliczu kryzysu aktywności społeczeństwo zdecydowało o zmianie ustroju państwa. Surmenia na nowo stała się królestwem (Surmienia funkcjonowała jako demokracja od 30 kwietnia 2011 r) o ustroju monarchii parlamentarnej, a na monarchę został wybrany Victorjos Paulosigos. Kompetencje monarchy zostały określone w nowej Syntagmie Królestwa Surmeńskiego opublikowanej 21 grudnia 2012 r. Nowa ustawa zasadnicza lokuje pozycję dożywotniego monarchy jako organu reprezentacyjnego i  pomocniczego względem pozostałych organów państwowych spośród których największe znaczenie zachowuje Wiec (powszechne zgromadzenie wszystkich obywateli Surmienii). Król ma prawo wypowiadania się w trakcie obrad Eklezji(władza ustawodawcza; parlament), oraz wspomagać Radę Tesmotetów (rząd) w prowadzeniu polityki wewnętrznej i zewnętrznej. Monarcha ma więc realne możliwości wpływania zarówno na władzę ustawodawczą jak i wykonawczą, jednak jego kompetencje są ograniczone, gdyż jego zdanie nie ma charakteru wiążącego dla pozostałych demokratycznych organów państwa. Ważną prerogatywą władcy jest prawo łaski oraz powoływanie gerontów (sędziów) za zgodą Wiecu. Monarchia jest niepodzielna i dziedziczna, a król może być pociągnięty do odpowiedzialności tylko za zgodą Wiecu.

Ustanowienie monarchii w Surmienii ustabilizowało sytuację w państwie i przyczyniło się to wzrostu aktywności na jego forum. Surmeńczycy wyszli więc z kryzysu obronną ręką.

Również i Republika Vicotria po chwilowym upadku państwa w listopadzie 2012 r i jego odbudowie w grudniu (o czym szerzej w wywiadzie z wiceprezydentem RV Robertem Schmitzem w wydaniu Res Publica z pierwszej połowy grudnia 2012), Republika Vicotrii ostro wzięła się do pracy. Powstaje nowa strona państwowa, na ukończeniu są również pracę nad nową konstytucją. Wszystko najwyraźniej zmierza ku lepszemu, a o listopadowym kryzysie w Victorii nikt już nie pamięta.

Można więc zaryzykować stwierdzenie, iż Kontynent Wschodni najgorsze dni ma już za sobą i powoli wychodzi z letargu w jaki zapadł pod koniec 2012 roku. Co prawda sytuacja Austro-Węgier jest wciąż niepewna, jednak przykład Surmenii i Victorii powinien być inspiracja dla naszych braci Austriaków i Węgrów do przezwyciężenia wewnętrznych problemów.

 Kontynent Wschodni w walce ze spadkiem aktywności opowiedział się za rozwiązaniem reformatorskim. Zarówno w przypadku Surmenii jak i Victorii postanowiono zmienić ustawę zasadniczą. Wyjście to w znaczący sposób wpłynęło na wzrost aktywności społeczeństw tych państw, jednak by efekty owych działań utrwaliły się, należy przedsięwziąć dodatkowe środki wzmacniające zainteresowanie obywateli swoim państwem. Reformy mają to do siebie, że ich zbawienne oddziałanie na stymulacje aktywności obywateli kończy się wraz z ich zakończeniem. Niezbędne jest więc odnalezienie czynników które będą stale, a nie jednorazowo, oddziaływać na obywateli i wpływać na ich aktywność. To właśnie będzie zadanie dla Austro-Węgier, Surmienii i Victorii na najbliższe miesiące.

ŚWIAT:

Wurstlandzkie waśnie

Budowanie konfliktów interesów i napięć między obywatelami, podjudzanie i  prowokowanie  otwartych sporów- to zdaniem byłego El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej, Havelocka Jaskoviakusa , droga do budowania aktywności społeczeństwa i rozwoju państwa. Nie sposób się nie zgodzić, iż konflikty i spory są niezbędnym elementem budowania społeczeństwa obywatelskiego, aktywnie uczestniczącego w życiu politycznym swojego państwa. Sporów tych nie brakowało w Królestwie Wurstlandii, państwie znanym w v-świecie głównie z niezwykle kontrowersyjnej postawy  jego pierwszego króla- Markusa I Vilandera. Niestety kiedy liczba i zaciekłość sporów przekroczy pewny rejestr budujący i motywujący czynnik zaczyna działać destrukcyjnie. I właśnie owe waśnie wewnętrzne doprowadziły do upadku Królestwa. Co ciekawe jeszcze po owym fakcie, owe spory wciąż nie milkną, a są kontynuowane na forum międzynarodowym- Forum Mikornacje. Co najciekawsze- dyskutantom zupełnie nie przeszkadza, iż prowadzą swój spór odzierają siebie i swoje państwo z resztek powagi i uznania którym dysponowali.

A wszystko zaczęło się od tego, iż każdy z obywateli Wurstlandii miał swój pomysł jak rozwinąć państwo. Każdemu przyświecał ten sam cel- dobro Wurstlandii. Środki do osiągnięcie owego celu- były różne. Ambicje każdej ze stron- równie wielkie.

Wszystko rozpoczęło się z chwilą kiedy wielokrotnie krytykowany Markus I Vilander zdecydował się abdykować. Zrzeknięcie się tronu założyciela Królestwa Wurstlandii i zdecydowanie jego najaktywniejszego obywatela stworzyło wielką pustkę w politycznej przestrzeni państwa, której nie udało się wypełnić ani jego synowi Dorianowi I Vilanderowi, ani kolejnemu królowi- Johanowi Calgari. Tymczasem Markus Vilander cały czas działał przybierając to nowe tożsamości i wciąż siejąc kontrowersje w królestwie. Niestety nie obleczony w królewski majestat Markus nie umiał pociągnąć za sobą obywateli, którzy odrzucali jego śmiałe ideę jako zbyt radykalne, co, jak zwykle, utrwalało go tylko w jego postawie i doprowadzało do śmierci kolejnych jego ,,wcieleń”. Rzecz inna, iż społeczeństwo wurstlandzkie coraz bardziej się degenerowało. Słabła aktywność obywateli, którzy nie widząc potrzeby żadnych zmian w pastwie popadli w apatie. Na czele konserwatystów stanął Ludwik Burbon, który za wszelką cenę zaczął zwalczać reformatorskie zapędy Markusa. Zamiast budującej współpracy i drogi kompromisów, obaj ci politycy rozpoczęli między sobą wojnę na totalnie wyniszczenie. Zakończoną sukcesem- Królestwo Wurstlandii zostało perfekcyjnie zniszczone. Kiedy król Johan abdykował, jego następcą został Ludwik Burbon. Nowy władca chcąc rozpocząć nową erę Królestwa i zmobilizować jego społeczeństwo do aktywności podjął się zadania szerokiej reformy prawa, która miała odbudować państwo. Pomysł ten został totalnie skrytykowany przez Markusa, uważającego, iż zmiana prawa nie może zwiększyć aktywności państwa i potrzebne są działania bardziej praktyczne. Dodatkowo doszedł do tego wszystkie spór o to czy aktywność mikronacji stymuluje duża ilość obywateli- za którą idzie duża ilość zdań i punktów widzenia (jak twierdził JKM Ludwik), czy też jakość obywateli, którzy są oddani swojemu państwu i angażują się w jego życie polityczne (jak twierdził JKM Markus). Otwarty konflikt obu tych postaci, spowodował pat polityczny Wurstlandii (państwo nie było w stanie podejmować żadnych reform ani działań politycznych), a w efekcie jego upadek.

Smutna przykład Królestwa Wurstlandii stanowi przestrogę dla pozostałych mikronacji. Dyskusja i spór, który buduje aktywność i stwarza nowe ideę ma swoje granice, po przekroczeniu których zamienia się w istną vendettę. Strony takiej wróżdy zaślepione gniewem nie dostrzegają faktu, iż ich wojna na wyniszczenie nie kieruje się przeciwko ich oponentowi, ale przeciwko ich państwu, którego dobro było ich motywacją do działania.  

Tam gdzie kwitną palmy

Śmiało można powiedzieć, iż Republika De Palma, po swoich pierwszych 6 miesiącach istnienia, stanowi przykład, iż możliwe jest w obecnym wymierającym ponoć v-świecie powstawania nowych aktywnych i barwnych mikronacji. Bolączką Palmowców, podobnie jak Eskwilińczyków jest brak zaplecza informatycznego. Jednak obywatele tego państwa nadrabiają to zaangażowaniem i oddaniem interesom swojego państwa; a także swoim własnym interesom, gdyż gospodarka na wyspie rozwija się, mimo braku jakiegokolwiek oficjalnego systemu gospodarczego. Pieniądz jest pieniądz, a towar jest towar- filozofii wielkiej nie potrzeba, by zacząć kręcić biznes. I tak w gorącej De Palmie wyrastają jak kolejne kiście bananowca- fabryki samochodów, stocznie, fabryki cygar i inne spółki. Nie ważne przecież jest brak prawa, ważny jest duch przedsiębiorczości. A tego na gorących piaskach wyspy palmowej zawsze będzie w nadmiarze.

Ale i również dokonania prawodawcze należy uznać za zaskakujące. Republika Da Palma uchwaliła w przeciągu tych kilku miesięcy swojego istnienia: ustawę o obywatelstwie, ustawę o Związku Piłki Nożnej La Palmy, ustawę o symbolach Republiki Palmowej, ustawę o powszechny obowiązku szkolnictwa, ustawę o partiach politycznych, ustawę o podziale administracyjnym. Dodatkowo podjęto  dyskusję nad projektem konstytucji oraz debatę nad system gospodarczym.

Tożsamość Palmowców buduje przyjemna, choć niezbyt zaawansowana informatycznie(kto jednak o to dba? Liczy się wszak gorące serce!), szata graficzna forum oraz specyficzny wyspiarski klimat panujący w tej mikronacji.

Republika De Palma to mikronacja stworzona przez ludzi mających naprawdę gorące, wyspiarskie serca. Niedostatki technicznych kwestii ich forum, nadrabiają motywacją do budowy i rozwoju swojego państwa. Mimo swojego niewielkiego stażu w v-świcie, mogę już teraz powiedzieć, iż Eskwilińczycy w pewnych aspektach, zwłaszcza na tle budowania kultury i wspólnej tożsamości, mogą się od nich wiele nauczyć.

9 thoughts on “1-15.01.2013

  1. Po pierwsze dziękuję, Res Publikę czyta się długo, a mimo to ciągle ma się ochotę na więcej.
    Po drugie dziękuję, za nawiązanie współpracy- w „odwecie” pewnie nie zawiedziemy (mowa o Tribuna del Pueblo)
    Po trzecie dziękuję za relację z wielu miejsc w mikroświecie.
    Po czwarte dziękuje za ciepłe słowa o La Palmie
    (przy okazji wyjaśniam: Republica de Palma (wersja obcojęzyczna), Republika Palmowa (po polsku, La Palma – skrócona🙂 )
    Jeśli zaś chodzi o naszą gospodarkę to zauważam taki stan rzeczy: im mniej w tym wszystkim sztucznego prawa, tym lepiej się rozwija🙂 W dodatku wspomagamy się od niedawna skryptem phpbanku, więc ciągle do przodu😉
    Gratuluję Redaktorowi wspaniałego wyczucia, zachowania obiektywności(szczególnie w odniesieniu do Wurstlandii😉 ) i życzę powodzenia w dalszej działalności!

  2. Jaskoviakus pisze:

    „Budowanie konfliktów interesów i napięć między obywatelami, podjudzanie i prowokowanie otwartych sporów” – nie ująłbym tego w ten sposób🙂 Zwłaszcza, że nigdy nie wszczynałem sporów personalnych, a jeśli kogoś atakowałem, to tylko ze względu na poglądy.

    • cheewazz pisze:

      Tym nie mniej lubisz kontrowersje (udowodniłeś to wtedy gdy zhakowałeś nasz forum i ,,przejąłeś władzę” w państwie) i uważasz ją za budującą i urozmaicającą virtualne życie- i z tym się zgadzam. Natomiast nie jest budujące przerzucanie się obelgami- co było standardem w KW.
      Dlatego uważam, iż kontrowersja może budować aktywność mikronacji, lecz tylko do czasu gdy nie przekroczy ona pewnego progu dobrego smaku i nie zacznie być męcząca dla stron konfliktu i osób przyglądającym się temu sporowi.

      • Jaskoviakus pisze:

        1. Nikt mi tego prawomocnie nie udowodnił🙂
        2. Wiesz, nie chcę ci tego wypominać, ale to Ty swego czasu nazwałeś wiadomego El Presidente „bufoniastym pseudomonarchą”.🙂
        3. Zresztą, to nie jest do końca tak, że ja chcę permanentnej wojny wszystkich ze wszystkimi. Po prostu wszystkie te frazesy o zgodzie, która buduje i łączy mają mało sensu w r-świecie, a w v-świecie nie mają go w ogóle. Nie ma sensu dążyć do zgody za wszelką cenę.

  3. Markus Vilander pisze:

    Dziękuję za zainteresowanie się sprawami wurstlandzkimi.

    „Strony takiej wróżdy zaślepione gniewem nie dostrzegają faktu, iż ich wojna na wyniszczenie nie kieruje się przeciwko ich oponentowi, ale przeciwko ich państwu, którego dobro było ich motywacją do działania.”

    Nie byłem zaślepiony gniewem i wiedziałem do czego to może zaprowadzić. Dowiodłem, że jednostki, które wskakiwały na ważne stanowiska w państwie są zwykłymi bezradnymi oszustami i cwaniakami, którym w głowie leżał tylko wyzysk społeczeństwa, a sami zbieraliby laury i szczycili się jak to oni pięknie potrafią rządzić krajem. Proszę nie mówić, że „dobro (kraju) było ich motywacją do działania”, bo to jest pewne nadużycie. Gdyby to było prawdą, to do dzisiaj KW by istniało pomimo walk przeciwko oprawcom, a że istnienie KW leżało w łapskach osoby zindolenciałej i o zapędach monolitycznie irracjonalnych, to upadło. Bourbon to element układanki społecznej, który bardzo łatwo można wyjąć – wystarczy powiedzieć parę słów prawdy oraz starać się wprowadzić coś co jest niezgodne z jego destrukcyjnym przyzwyczajeniem, a Calgari to element układanki, który wyjmuje się sam jeżeli dostatecznie mocno się podkreśli, że nie jest uwielbiany.

    • cheewazz pisze:

      ,,Nie byłem zaślepiony gniewem i wiedziałem do czego to może zaprowadzić”
      Skoro wiedział Don do czego to może doprowadzić to po co Don ,,doprowadzał” do tego? Wszak ,to”- to upadek państwa. Chciał Don upadku? Nie Don chciał dowieść, że:
      ,,jednostki, które wskakiwały na ważne stanowiska w państwie są zwykłymi bezradnymi oszustami i cwaniakami, którym w głowie leżał tylko wyzysk społeczeństwa, a sami zbieraliby laury i szczycili się jak to oni pięknie potrafią rządzić krajem. Proszę nie mówić, że “dobro (kraju) było ich motywacją do działania”, bo to jest pewne nadużycie”
      Tym nie mniej ostatecznie skończyło się na tym, iż obywatele KW zmęczeni brakiem podejmowania jakichkolwiek działań (nawet tych złych w Dona oczach jak pisanie bezsensownego prawa) i ciągłymi sporami które Don i don Burbon prowadziliście, opuścili KW, a jego władca- don Burbon zamknął forum.
      Nie twierdze, iż to co Don chciał udowodnić nie było prawdą. Nie twierdze również że prawdą było. Ale zawsze należy pamiętać do czego się dąży. Don chciał dobra i rozwoju KW- nie mam co do tego wątpliwości. Ale też nie mam wątpliwości, wiem że Don się pewnie ze mną nie zgodzi, że dobra KW chciał również Ludwik Burbon. Inaczej nie przyjąłby on korony i nie podjąłby się reformy prawa. chciał działać. Ludwik Burbon chciał osiągnąć rozwój poprzez duuuużą liczbę obywateli i reformę prawa. Don uważał, iż potrzebne są działania praktyczne i mniejsza liczba obywateli- za to bardziej oddana KW i aktywnie dlań działająca. Wasza wzajemna krytyka wizji rozwóju doprowadziła jednak w efekcie do nie podejmowania żadnych działań na rzecz poprawy sytuacji KW. Wybaczy Don, ale moim zdaniem nawet działanie złe, w mikronacjach jest lepsze niż zupełni brak działania. Dopóki ktoś działa- mikronacja żyje. Bez działania- mamy śmierć mikronacji, co widać na przykładzie KW.

      • Markus Vilander pisze:

        „Wasza wzajemna krytyka wizji rozwóju doprowadziła jednak w efekcie do nie podejmowania żadnych działań na rzecz poprawy sytuacji KW.”

        Gdyby był mądry król na stołku, to by wiedział, co jest słuszne dla kraju w danej chwili mając na uwadze przeszłe zdarzenia w kraju (nie tylko te, co poprzedni władca wyczyniał tj. Martin Dorian Vilander, ale także to, co się działo za panowania Markusa Vilandera). Wizja proponowana przez Bourbona nie była wizją. To było zwykłe zerżnięcie tego, co już w KW było i znaczyło, że wszystko w kraju ma zależeć od króla (konserwatywnie nastawionego zresztą). Owe działania ze strony ówczesnych władz były celowo opóźniane (m. in. przez publicznie ogłaszaną indolencję poszczególnych delikwentów i delikwentek oraz wybywanie z kraju w sposób nieuzasadniony oraz usilne proszenie się, aby coś robili), aby jeszcze bardziej zniechęcić ludność. Uważam, że gdyby ludzie w KW byli normalniejsi (mniej zakompleksieni), to pomimo wzajemnej krytyki obu wizji KW by istniało dalej. Głównie ludzie, z którymi walczyłem są winni niepodejmowania żadnych działań na rzecz poprawy sytuacji KW, bo to co mnie różniło od nich było to, że ja nie mogłem zrobić nic od strony administracyjnej, a oni mogli wszystko i nie zrobili nic pomimo to, że wiele obiecywali. Zatem proszę mnie nie łączyć z tymi pasożytami, bo jedyne co umieli, to obiecywać. Dzisiaj zrozumiałem prawdziwe znaczenie Wurstlandii związanej z kiełbasą wyborczą.🙂

  4. Witam,

    Chciałem sprostować drobne niedociągnięcie, którego dopuścił się redaktor. Nie podoba mi się fakt, że szanowny redaktor nazywa założycielem Wurstllandii tylko i wyłącznie Markusa, podczas gdy Wurstlandia została założona przez nas obydwu z mojej inicjatywy.

    Pozdrawiam,
    Ludwik Bourbon

Odpowiedz na „JaskoviakusAnuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: