16-31.05.2013

1

Maj 13, 2013 - autor: cheewazz

Od Redakcji:

Od ostatniego wydania Res Publica upłynęły 4 miesiące. Co spowodowało taki zastój regularnie niegdyś wydawanego dwutygodnika? Kryzys aktywności w Eskwilinii? Nie! Państwo eskwilińskie funkcjonuje jak dobrze naoliwiona maszyna. Brak ważnych do odnotowania wydarzeń w v-świecie? Także nie- polski mikronacyjny świat wciąż zaskakuje nas ilością wydarzeń, zadając kłam przepowiedniom o jego rychłym końcu. Powody tak długiej przerwy były prozaiczne- cały skład naszej redakcji dosięgła epidemia realiozy, w swej najgroźniejszej, złośliwej odmianie- sesjoza-realioza. Mimo, iż choroba nie opuściła nas na dobre, podjęliśmy próbę wznowienia działalności naszego opiniotwórczego pisma, by odnowić kontakt v-świata ze sprawami eskwilińskimi i Eskwilinian ze sprawami mikroświata. Mamy nadzieję, iż nasz powrót spotka się z pozytywną reakcją naszych Czytelników, a Wasze komentarze zmobilizują nas do dalszego działania.

 

ESKWILINIA:

Podzielona Eskwilinia

Eskwiliński dyskurs polityczny nigdy nie przyjął jeszcze tak ostrej i wyrazistej formy. Społeczeństwo eskwilińskie podzieliło się na zwolenników monarchizmu i obrońców republikanizmu. Czy 4-letnia republika eskwilińska dąży do zmiany ustroju? Czy skrajne postawy polityków prowadzących bezpardonowe potyczki słowne i otwarcie sobie grożących przyczynią się do rozłamu społeczeństwa eskwilińskiego?

Wszystko zaczęło się 12 marca 2013 r. kiedy to zebraniu plenarnym Bloku Rojalistów, partii istniejącej na eskwilińskiej scenie politycznej od 7 grudnia 2011 r., nie odnoszącej dotąd jednak żadnych większych sukcesów (w najlepszych czasach- jedno miejsce w Radzie Narodowej) i stanowiącej raczej eskwiliński koloryt polityczny, ogłoszono przyjęcie dwóch nowych członków- Maximilinana von Weremana (admirał eskwilińskiej floty wojennej) i  Hectora Escobara (komisarz eskwilińskiej policji). Jednocześnie swój powrót do aktywnej polityki zadeklarował inny członek Bloku- Havelock Jaskoviakus. Przewodn1iczący partii-Bruno van der Bizen widząc szanse jakie się otwierają przed Blokiem Rojalistów w związku z powiększeniem się liczby jego członków ogłosił wybory przewodniczącego partii. W wyborach wystartowało dwóch kandydatów- Max von Wereman i Havelock Jaskoviakus. Program tego drugiego, zakładający wprowadzenie w Eskwilinii dziedzicznej monarchii parlamentarnej i wyboru króla w drodze wolnej elekcji (kandydaci mogliby pochodzić z innych mikronacji), spotkał się z ogólną aprobat, w związku z czym został wybrany na przewodniczącego przez aklamację.

Wzrost sił Bloku Rojalistów zatrwożył pozostałe partie eskwilińskiej sceny politycznej. Prezentująca liberalne hasła partia Libertas oraz reprezentująca interesy nowych obywateli Partia Pracy zawiązały więc wspólny komitet wyborczy, skupiony wokół popularnego, bezpartyjnego polityka- Raula Hugo. 2 Wyniki przeprowadzonych 24 marca 2013 r. wyborów parlamentarnych były bardziej niż pomyślne dla koalicji Raula Hugo- zyskała ona 4 z 5 miejsc w Radzie Narodowej [eskwiliński parlament].  Sukces umniejszały dwa fakty. Pierwszy, to zatrważająco niska frekwencja- 23%. Drugi, to fakt, iż w wyborach nie wystartował Blok Rojalistów(!), który nie złożył zgłoszenia do wyborów w stosownym terminie. Mimo to, wybory zostały uznane przez republikan za sukces i szybko został sformowany skład nowego rządu z Raulem Hugo na czele. Rada Narodowa zaczęła też sprawnie procedować nad kolejnymi projektami ustaw. Nikt nie spodziewał się, iż El Presidente Martinus de Wilczyno, już wcześniej głośno oskarżany przez eskwilińskie media o skłonności dyktatorskie, zamierza znów skorzystać z gwarantowanych mu przez eskwilińską Konstytucję prerogatyw.3 25 kwietnia wydał on postanowienie o rozwiązaniu Rady Narodowej, które weszło w życie z dniem 1 maja. Don de Wilczyno motywował swoją decyzję tym, iż skład Rady Narodowej jest zbyt jednolity i nie reprezentuje w sposób odpowiedni politycznych poglądów Narodu eskwilińskiego, w związku z czym nie może być uznany za właściwego reprezentanta jego interesów. Rojaliści i republikanie poczęli na nowo przygotowywać się do wyborów parlamentarnych i mobilizować elektorat. Prognostykiem tego starcia miały być zarządzone na 27 kwietnia wybory prezydenckie. Do walki o urząd Prezydenta zgłosiło się dwóch kandydatów. Przedstawiciel Libertasu- Cheewazz Khadil, oraz przywódca faszystowskiej Eskwilińskiej Partii Narodowej- Filip Velicky. Kampania wyborcza przybrała formy debaty nad zaletami i wadami ustroju monarchistycznego. Don Khadil, nie przebierając w słowach nazwał monarchię ,,tyranią jednostki” oraz ,,chorobą która gnębi polskie mikronacje”, zapowiedział też, iż ,,będzie zwalczał ten ruch [monarchistów] wszelkimi możliwymi środkami”. Wywołany przewodniczący Bloku Rojalistów- Havelock Jaskoviakus zaczął udowadniać historyczny związek państwa eskwilińskiego z monarchizmem oraz zarzucił kandydatowi na Prezydenta, iż dąży on do objęcia urzędu Prezyd4enta tylko i wyłącznie by podbudować swoje ego. ,,Nigdy nie przypuszczałem, że przyjdzie chwila, w której będę zmuszony głosować na dona Velickiego”- podsumował don Jaskoviakus. Poparcie rojalistów dla faszystowskiego kandydata znacznie wzmocniło jego sondaże wyborcze. Mimo to wybory prezydenckie zakończyły się zwycięstwem Khadila, przy 64% poparciu i 64% frekwencji (14 ważnych oddanych głosów). Podbudowany zwycięstwem swojego kandydata Komitet Wyborczy Raula Hugo przystąpił do przygotowań do batalii o Radę Narodową. Zarówno republikanie jak i monarchiści skupili się na mobilizowaniu swoich zwolenników do aktywnego udziału w wyborach. Nie było szerszej debaty społecznej nad ogłoszonymi programami wyborczymi. Wszystko było jasne. Społeczeństwo zostało podzielone na zwolenników monarchii i republiki. Już około g. 23.00, w dniu wyborów, mimo trwającej ciszy wyborczej, Eskwilińczycy zebrali się na głównych placach w Eskwilingradzie, Łodzi i Andre5jgradzie w oczekiwaniu na oficjalne wyniki wyborów i gotowi do świętowania swego sukcesu. Oficjalny komunikat pojawił się jednak dopiero następnego dnia rano. Wg oficjalnych informacji stało się tak z uwagi na dużą frekwencję- 77% i powstałe w związku z tym kłopoty z liczeniem głosów. Nieoficjalnie mówi się jednak, iż godzina ogłoszenia wyników została przesunięta umyślnie by zapobiec nocnym zamieszkom. Wybory nie przyniosły 6rozstrzygnięcia kwestii zmiany ustroju Eskwilinii. Co prawda największe poparcie otrzymał Komitet Wyborczy Raula Hugo (47%), ale Blok Rojalistów z 36% poparciem otrzymał taką samą liczbę mandatów w Radzie Narodowej (2). Skład Rady Narodowej uzupełnił przewodniczący Eskwilińskiej Partii Narodowej- Filip Velicky, niespodziewanie wysokim, 18% poparciem.

Wynik wyborów rojaliści ogłosili jako swój sukces. Natomiast w wypowiedziach republikan, mimo ich zwycięstwa, można było wyczuć niedowierzanie i trwogę o przyszłość państwa. Obawy zwolenników republiki potwierdziły się podczas pierwszego posiedzenia Rady Narodowej XIII kadencji, w którym na przewodniczącego tego obrano dona Havelocka Jaskoviakusa. Małym sukcesem zaś tego stronnictwa był upadek wniosku Filipa Velickiego o wotum nieufności dla Przewodniczącego Rady Rządowej Raula Hugo, w związku z brakiem kandydata na jego stanowisko (zgłoszony przez dona Velickiego, don Adam de Sigmund z Libertasu odmówił kandydowania).

14 maja rozpoczyna się kadencja prezydenta-elekta- Cheewazza Khadila. Tym samym republikanie zyskają możliwość rozwiązywania Rady Narodowej, którą dwukrotnie wykorzystał ustępujący El Presidente- de Wilczyno. Czy nowy Prezydent zrealizuje swoją groźbę ,,zwalczania monarchistów wszelkimi środkami”?  Czy republikanie zdołają utrzymać rząd bez dopuszczenia do niego rojalistów?  Kolejne wybory wciąż nie dają rozwiązania problemu reformy ustrojowej. Widoczne w społeczeństwie coraz szersze poparcie dla radykalnych partii politycznych, a więc nie tylko monarchistów, ale nawet faszystów, skłonić musi rządzącą koalicję, jeśli chce ona utrzymać władzę,  do przeprowadzania zdecydowanych zmian w eskwilińskim państwie.

 

VAARLAND:

Zakończenie szczytu w Paryżu

7

27 kwietnia 2013 r. po 3 miesiącach sennego obradowania zakończył się szczyt państw kontynentu vaarlnadzkiego, którego celem było uchwalenie traktatu założycielskiego Rady Bezpieczeństwa Kontynentu Vaarlandzkiego. Na kolejnych posiedzeniach dyplomatów zabrakło  porywających mów, czy ożywionych dyskusji. Swoistą interludium pomiędzy nudnym i powolnym debatowaniem, była dość ostra wymiana zdań na temat spraw wewnętrznych gospodarza szczytu między dwoma francuskimi politykami- Donem Lavandierem i Donem Murvillem. Nie zawiodła nas też postawa Królestwa Skarlandu, które po raz kolejny udowodniło, iż prawo międzynarodowe to w opinii tego państwa zbiór luźnych, niewiążących wskazówek. Tym razem Królestwo postulowało o wykreślenie traktatu artykułu A, potwierdzającego ważność i trwałość postanowień Konwencji o ziemiach niczyich. Skarland argumentował, iż traktatu tego nigdy nie ratyfikował, mimo że jego postanowienia wypełniał. Ostatecznie udało się jednak nakłonić rozpalonych Skarlandczyków do zmiany stanowiska i przyjęcia zapisów teog artykułu. W nagrodę Skarland uzyskał pięciomiesięczną prezydencję w Radzie, zaraz po prezydencji Republiki Francji, a następnie Rzeczpospolitej Obojga Narodów.    

Rzeczpospolita Eskwilińska podczas obrad szczytu uzyskała, bez większych kłopotów, ważny dla niej zapis protokołu 4 do traktatu założycielskiego, zastrzegający prawo do niewykonywania przez nią działań wynikających z tego traktatu,  o charakterze militarnym lub politycznym, a wymierzonych przeciwko któremukolwiek z państw Kontynentu Wschodniego. Tym samym Eskwilinia zabezpieczyła interesy swojego macierzystego kontynentu w świetle kolizji z obowiązkami wynikającymi z położenia na dwóch kontynentach.

Przyjęte zapisy traktatu założycielskiego stwarzają ramy do funkcjonowania organizacji międzynarodowej o bardzo szerokich kompetencjach, która w istotny sposób może przyczynić się do integracji państw vaarlandu i wzrostu ich obronności. Pytaniem pozostaje tylko, czy liczne niesnaski pomiędzy państwami tego kontynentu nie zablokują działań nowo utworzonej organizacji, oraz czy uda się zrealizować przyjęty kwartalny system  posiedzeń.

 

Tylko spokój może nas uratować- kryzys Republiki Francuskiej

Republika Francuska od początku kwietnia 2013 r. znajduje się w stanie głębokiego kryzysu. Letargu państwa nie przełamał sukces francuskiej piosenki w ostatniej edycji Our Sound (co wiąże się z organizacją kolejnego konkursu pod koniec 2013 r.), ani pomyślne dla Francji zakończenie szczytu państw Vaarlandu w Paryżu. Co więcej, owa senna atmosfera państwa francuskiego udzieliła się delegatom tego spotkania, tak, iż prosta kwestia ustalenia ostatecznego tekstu traktatu założycielskiego Rady Bezpieczeństwa Kontynentu Vaarlandzkiego [o którym więcej w artykule ,,Zakończenie szczytu w Paryżu”], nie wywołująca większych sporów, przeciągnęła się w czasie i trwała całe 3 miesiące. Kryzys ten przejawia się na dwóch płaszczyznach. Pierwszym z nich jest zastój nowych wewnętrznych inicjatyw ze strony rządu oraz obywateli. Jest to stan, który periodycznie zdarza się w niemal każdej mikronacji i o ile nie trwa zbyt długo pozostaje bez wpływu na ogólną kondycję państwa. Drugi aspekt owego kryzysu jest jednak bardziej dotkliwy i co gorsza może spowodować, iż obecny stan Republiki Francuskiej przemieni się w stały trend recesyjny. Jest to brak napływu nowych obywateli do państwa. Obecenie Republika Francuska może się poszczyć tylko 6 aktywnymi obywatelami, co zdaniem dona Tristana de Filipetti, przewodniczącego radykalno-lewicowej 9,populistycznej partii Centrum Ogólnospołecznej Centrolewicy Konserwatywnej, jest zbyt małą ilością do efektywnego funkcjonowania państwa. Przedłużająca się bezczynność władz francuskiej w kwestii walki z kryzysem zmobilizowała, pozostającego poza francuskim jednoizbowym parlamentem- Zgromadzeniem Narodowym, dona Filipetti do wystosowania apelu do Prezydenta Republiki Francuskiej postulującego o podjęcie działań w tej sprawie. Apel został zakończony dramatycznym pytaniem retorycznym ,,Panie Prezydencie czy chce być Pan odpowiedzialny za upadek Francji?”.

Ignorując8y zwykle radykalistów Prezydent Jean-Louis de Murville, szybko odpowiedział na wezwanie dona de Filipetti. W typowym dla siebie chłodnym i zachowawczym stylu potwierdził stawiane przez de Fillipetti tezy, jednocześnie wyrażając przekonanie o ich przejściowym charakterze. Zaapelował do obywateli o cierpliwość i spokój, zapewniając iż w niedługim czasie rząd podejmie rozmowy na temat obecnej sytuacji.

Zachowawcza i zdawkowa odpowiedź Prezydenta Francji zdaje się jednak nie zadowalać francuskiej opinii publicznej, która z coraz większym niepokojem obserwują proces emigracji obywateli z kraju. Tym bardziej, iż tendencja recesji demograficznej utrzymuje się stale od 2012 r. Już w październiku 2012 r. z podobnym do dona de Fillipetti apelem wystąpił don Jean-Pierre Lavandier. Wtedy Prezydent de Murville tłumaczył całkowity zastój działalności państwowej brakiem aktywności nowych obywateli i powszechnym kryzysem aktywności w v-świecie. Jednocześnie don de Murville z rozbrajającą szczerością wyznał, iż nie widzi potrzeby podejmowania działań zmierzających do rozwiązania tego problemu, gdyż w jego opinii nie jest to wyraz słabości, a siły Francji. Wg koncepcji Prezydenta de Murville wysokie wymagania jakie musi spełniać mikronauta starający się zyskać obywatelstwo francuskie, nie jest tamą wstrzymującą ruch 10państwa francuskiego, ale jego największą zaletą. Eliminują one bowiem jednostki mało zdeterminowane do aktywnego działania we francuskich realiach pełnych formalizmu i konwenansów. Dzięki tej selekcyjnej barierze francuskim obywatelem mogą zostać najlepsi z najlepszych i to oni powinni budować społeczeństwo tego państwa. Głównym środkiem do promocji państwa francuskiego ma być pielęgnowanie marki francuskiej na arenie v-światowej.     

Francja od przeszło półtora roku czeka na ,,lepsze czasy”. Jednak te jakoś nie spieszą się przyjść same. Prezydent de Murville nawołuje do spokoju pełen wiary, iż ekskluzywna grupa 6, a nawet w gorszych czasach- 3 obywateli, to wystarczająca ilość by utrzymać działanie państwa. Jednak jego zdanie nie podziela nikt inny w społeczeństwie Francji. Mimo kolejnych apeli o podjęcie działań de Murville pozostaje niewzruszony. Jak długo Prezydent pozostanie głuchy na wolę swego Narodu?   

ORIENTYKA:

II Kongres Kontynentu Wschodniego

 11

22 maja 2013 r. w Eskwilingradzie rozpoczną się obrady II Kongresu Kontynentu Wschodniego. Swoją obecność na kongresie potwierdziły już Austro-Węgry, Surmenia, Rotria, oraz Królestwo Victorii. Nie nadeszła ciągle odpowiedź od Królestwa Brytanii, które w ostatni czasie wydaje się być wymarłe. Potrzeba zwołania obrad kongresu była podnoszona już kilkakrotnie od zakończenia obrad wiedeńskich. Najpoważniejszą próbą był szczyt budpasztański zwołany we wrześniu 2012 r., który miał przygotować obrady kolejnego kongresu. Jego obrady zostały jednak przerwane przez październikowy kryzys aktywności w monarchii austro-węgierskiej i nie zostały później wznowione. W połowie listopada, ówczesny Przewodniczący Rady Rządowej- don Cheewazz Khadil postulował do Prezydenta de Wilczyno by ten podjął działania mający na celu zwołanie obrad Kongresu w związku z przedłużającym się kryzysem aktywności, w którym pogrążyła się wówczas niemal cała Orientyka. Apel Khadila pozostał jednak bez odpowiedzi.  Dopiero w kwietniu 2013 r. El Presidente de Wilczyno zdecydował się podjąć działania zmierzające do zwołania kongresu. Tym razem eskwilińska scena polityczna zareagowała entuzjastycznie na tę ideę. Jako termin rozpoczęcie obrad nie przypadkowo wybrano dzień 22 maja 2013r. Jest to rocznica niepodległości Rzeczpospolitej Eskwilińskiej. Eskwilińczycy przy okazji rozpoczęcia obrad zaproszą gości do wzięcia udziału w najważniejszym z eskwilińskich świąt narodowych. W planach jest m.in. marsz ulicami Eskwilingradu i otwarcie wystawy galerii cytatów 10 najsłynniejszych Eskwilińczyków na pl. Niepodległości zlokalizowanym w centrum stolicy. Nie zabraknie też rozdania odznaczeń państwowych, a obchody sfinalizuje raut dla dyplomatów zorganizowany w jednym z pałacyków należących do państwa.

Na obradach kongresu najważniejszym tematem będzie z pewnością kwestia rozszerzenia kontynentu w ostatnich miesiącach. Czy przyjęcie Królestwa Brytanii w obliczu przedłużającego się okresu braku aktywności w tym państwie 12było błędem? Czy należy przyjąć do wspólnoty państw Orientyki Zjednoczone Socjalistyczne Królestwo Hirshbergii i Weerlandu, które zraziło w ostatnim czasie do siebie większość państw orientyckich jednostronną deklaracją o włączeniu Zjednoczonego Królstwa do Kontynentu Wschodniego? A co z kontrowersyjną Ciprofloksją i restaurowanym jakiś czas temu Hasslenadem? Z pewnością będzie też kontynuowana dysputa o posiadłościach zamorskich znajdujących się na Kontynencie Wschodnim. Z tego powodu do udziału w kongresie jako obserwatora zaproszono Elderland.

Jak widać, już przed rozpoczęciem obrad drugiego kongresu zauważalny jest szereg problemów który stanie przed delegatami. Jakie problemy wynikną w czasie obrad? I czy Rzeczpospolita Eskwilińska podoła trudowi organizacji tak poważnego przedsięwzięcia?

 

One thought on “16-31.05.2013

  1. Jaskoviakus pisze:

    O, dokładnie tego mi brakowało! Dobra synteza ostatnich wydarzeń.🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: