16-31.01.2013
1Styczeń 25, 2013 - autor: cheewazz
Od Redakcji:
Na wstępie chcielibyśmy przeprosić naszych Czytelników, iż owe wydanie Res Publica ukazuje się z tak haniebnym- dziesięciodniowym opóźnieniem. Tak długa zwłoka nie zdarzała się naszej redakcji do tej pory i mamy nadzieję, iż sytuacja taka już się nie powtórzy.
Najnowsze wydanie Res Publica ociekać będzie w oburzające i zatrważające wydarzenia, które stały się udział zarówno naszego państwa, jak i naszego sąsiada- Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Bójki, demonstracje, polityczne manipulacje, walka elit umysłowych, aż w końcu dyplomatyczne skandale- tworzyć będą tło tego wydania. Zapraszamy do lektury!
Sprostowanie do wydania 1-15-01.2013 r
W związku z zamieszczonym w ostatnim wydaniu naszej gazety artykułem ,,Wurstlandzkie waśnie” chcielibyśmy oświadczyć, iż JKM Ludwik Burbon o którym artykuł wspomina, był inicjatorem i współzałożycielem Królestwa Wurstlandii. Za nieścisłość sugerującą, iż jedynym założycielem owego państwa był JKM Markus Villander, serdecznie przepraszamy.
ESKWILINIA:
Bojówki Partii Ludowej wychodzą na ulicę
Do budzących przerażenie zajść doszło w stolicy Eskwilinii- Eskwilingradzie dnia 5 stycznia 2013 r. Nielegalna manifestacja polityczna posła Aureliusa Luczakiusa, której początkowym celem był protest przeciwko ograniczaniu finansowej niezależności samorządów przez ministra gospodarki Cheewazza Khadila, przerodziła się w istną bitwę z siłami policji eskwilińskiej, która reagując na nieautoryzowane zgromadzenie próbowała rozpędzić demonstrantów. Do akcji wkroczyły jednak bojówki partii ludowej, związane ze środowiskami kibicowskim, które zaczęły demolować stojące przy głównych eskwilingradzkich arteriach samochody i wystawy sklepowe. Również służby policji zostały obsypane niewybrednymi wyzwiskami i gradem kamieni. Wobec takiej postawy demonstrantów siły policji zdecydowały się użyć armatek wodnych. Część uczestników manifestacji widząc zdecydowane kroki policji, opuściło nielegalne zgromadzenie. Jednak bojówkarze poczęli formować improwizowane barykady i obrzucać zza nich oddziały policji już nie tylko kamieniami i wyrwanymi elementami infrastruktury miejskiej, ale także przygotowanymi uprzednio koktajlami Mołotowa. Centrum Eskwilingradu przerodziło się w istne pandemonium. Płonęły samochody, rozbijano wystawy sklepowe, a do walk z policją włączyły się ró
wnież jeszcze inne ugrupowania polityczne, anarchistyczne i kibicowskie, nie związane z partią ludową. Sytuacja była na tyle poważna, iż oddział armii eskwilińskiej- Kompania Forteczna, zdecydowała się ewakuować El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej Martinusa de Wilczyno z pałacu prezydenckiego. Oddziały policji dostały pozwolenie na ostrzelanie bojówkarzy gumowymi kulami. Do akcji wkroczyła też elitarna jednostka policji eskwilińskiej- tzw. centuria prewencyjna. Walki, trwające od g.12 ustały dopiero pod wieczór. Według oficjalnych statystyk w starciach ucierpiało 11 policjantów, 30 cywili i około 60 wandali. Policja aresztowała dodatkowo 147 bojówkarzy. Wycena zniszczeń w stolicy wciąż trwa, ale nieoficjalne doniesienia mówią o dziesiątkach tysięcy auro strat. Jak dotąd nie wytoczono jeszcze żadnego powództwa przeciwko organizatorowi owych zamieszek Donowi Aureliusowi Luczakiusowi.
Król pik na pobojowisku
Obecna sytuacja polityczna niesamowicie wręcz sprzyja pozycji Prezydenta de Wilczyno. Nie dość, że Konstytucja przyznaje mu bardzo szerokie uprawnienia, to jeszcze polityczne mechanizmy, mające hamować jego dyktatorstwo, owładnięte są inercją.
Wg zamysłu twórców Konstytucji premier miał być gwarantem pewnej niezależności rządu od głowy państwa. Tymczasem T. Anter powszechnie jest uważany za pupila de Wilczyno i wykonawcę jego polityki. Jest tajemnicą poliszynela, że Anter jest jedynie narzędziem, marionetką wysuwaną na pierwszy szereg politycznych bojów, podczas gdy siłą sprawczą jego posunięć jest szara eminencja – Prezydent. Samodzielności premiera nie sprzyja też fakt, że nie ma on za sobą silnego zaplecza w Radzie Narodowej, co zaskakuje po jego wyśmienitym wyniku w wyborach prezydenckich.
Czy może zatem Rada Narodowa jest w stanie być przeciwwagą dla El Presidente? Niestety, wewnętrznie skłócona i pozbawiona lidera nie jest w stanie nawet blokować niemrawych posunięć rządu, nie mówiąc o przegłosowaniu wotum zaufania dla Antera. De Wilczyno jest w stanie korzystać z tego zamieszania, wygrywając przeciw sobie poszczególnych posłów, nie dopuszczając do powstania żadnej siły, poważnie mu zagrażającej. I od tej strony więc pozycja Prezydenta wydaje się być bezpieczna.
Póki co, lud eskwiliński czeka dopiero na lidera z prawdziwego zdarzenia. Kogoś kto byłby w stanie stworzyć solidny blok polityczny. Nie wiadomo, czy się doczeka, a tymczasem El Presidente de Wilczyno rozdaje wszystkie karty.
Dedal
KONTYNENT VAARLANDZKI:
Rzeczpospolita Obojga Narodów- dysonans w UJ?
Do wzmożonej wymiany not doszło w dniach 12-13 stycznia 2013 między Donią Kurator Wielką Uniwersytetu Jagiellońskiego- Aleksandrą Zamoyską, a Jego Magnificencją Donem Rektorem- Michałem Sforzą. Przedmiotem owej ożywionej korespondencji stała się krytyka bezproduktywności poczynań Rektora, które przyczynia się do obniżenia poziomu uczelni krakowskiej. Uniwersytet Jagielloński, będący jednym z najznamienitszych vaarlandzkich ośrodków naukowych, przeżywa od dłuższego czasu zastój spowodowany przede wszystkim brakiem nowych studentów. W ocenie doni kurator Zamoyskiej, jedyne działania rektora polegające na porządkowaniu archiwów uczelni, nie mogą zostać uznane za wystarczające do zachowania prestiżu uniwersytetu. Donia Zamoyska zauważa również, iż krakowska kadra naukowa jest właściwie niezauważalna na wszelkich naukowych zjazdach organizowanych przez uniwersytety innych państw. W odpowiedzi na zarzuty, rektor Sforza winą za brak aktywności swojej placówki naukowej obarczył kadrę uniwersytecką, która nie spełnia norm wytyczonych przez UJ. Brak naboru nowych żaków wytłumaczył zaś brakiem nowych obywateli w Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Co więcej, Jego Magnificencja stwierdził, iż na organizowana konferencje naukowe Uniwersytet Jagielloński nie dostaje po prostu zaproszeń- stąd brak jego przedstawicieli na takowych.
Wyjaśnienia te okazały się jednak dla doni kurator nie wystarczające. Kolejne listy przepełniało coraz większe rozgoryczenie obu stron konfrontacji. W końcu obu stroną puściły nerwy. Donia Kurator w takich słowach zwróciła się do rektora:
,,Eminencja czuję się dotknięty? Bardzo mi przykro jednakże, Eminencji rozbuchane ego nie daje o sobie zapomnieć. Ja zawsze mówię to co myślę z poszanowaniem drugiej osoby.
Liczę na szybkie zakończenie obrad Senatu i wyciągnięcie odpowiednich wniosków co do dalszej działalności Uniwersytetu. Chciałabym również Waszą Eminencję poinformować, że w nadchodzących tygodniach będę się bacznie przyglądała poczynaniom całego ciała pedagogicznego UJ.”
Na te słowa rektor Sforza odpowiedział krótko:
,,Pani bezczelność pozostawię bez komentarza.”
Trudno przewidzieć czym by się zakończyła owa dyskusja, gdyby nie przerwał jej sam król Rzeczpospolitej Obojga Narodów- Jego Wysokość Karol Józef I.
Wewnętrzne spory i walki toczone w Uniwersytecie Jagiellońskim przyczyniają się do coraz większego spadku jego prestiżu, co objawia się m.in. w tym, iż światowe środowiska naukowe pomijają ową uczelnie w zaproszeniach na kolejne konferencje naukowe. Strony sporu w swym uporze zapominają o tym co powinno być celem ich działania- o dobru uczelni. Otwartym pytaniem pozostaje czy donia kurator i don rektor zdecydują się współdziałać w celu odbudowy renomy UJ? Póki co wydaje się to niemożliwe.
Aguria- wejście do Nowego Kontynentu przez tylne drzwi?
11 stycznia 2013 do Zamku Królewskiego w Warszawie przybył król Agurii- Jego Wysokość Gryhory I. Jego przybycie zaskoczyło ambasadorów i dyplomatów przebywających wówczas na królewskim dworze. Owa wizyta nie była wszak im zakomunikowana. Okazało się, iż celem wizyty było podpisanie Aktu Końcowego I Kongresu Vaarlandziego, oraz Traktatów o Ziemiach Niczyich- międzynarodowych traktatów, których ratyfikacja jest niezbędna do dołączenia do wspólnoty państw Vaarlandu. Uroczystości trwały dwa dni. W ich ramach król Agurii uhonorował króla Rzeczpospolitej Obojga Narodów Karola Józefa I Wielką Wstęgą Królewskiego Orderu Świętego Ducha oraz Jego Ekscelencję Marco Sforzę apo Zep- Komandorią Królewskiego Orderu Świętego Ducha, dla uczczenia zasług w budowaniu wzajemnych dobrych stosunków.
W wyniku owego nieoczekiwanego wydarzenia Rzeczpospolita Obojga Narodów ogłosiła akces Królestwa Agurii do Nowego Kontynentu. Fakt ów wywołał wzburzenie warszawskiego korpusu dyplomatycznego. Czyżby Rzeczpospolita Obojga Narodów rościła sobie wyłączne prawo do ostatecznego uznania akcesji państw do kontynentu? Co prawda zgoda na akcesja została wyrażona przez większość państw Vaarlandu, jednak względy politycznej kurtuazji nakazywałby co najmniej notyfikowanie takiego wydarzenia pozostałym państwom Nowego Kontynetu. W odpowiedzi na pytania naszej redakcji dotyczące owej sytuacji, w których prosiliśmy król Rzeczpospolitej Obojga Narodów- Karola Józefa I, o powody dla których wydarzenie owo nie zostało notyfikowane pozostałym państwom wspólnoty vaarlandzkiej, oraz dlaczego owo podpisanie traktatów nie miało miejsca na zbliżającym się szczycie Vaarlandu w Paryżu, monarcha stwierdził, iż:
Uroczystość odbyła się w Warszawie dlatego, że taka była wola Jego Królewskiej Mości Gryhory’ego. Myślę, że kierował się On faktem, iż to właśnie w Rzeczypospolitej podczas Kongresu nastąpiło podpisanie przytoczonych dokumentów przez inne państwa. Poza tym, informacja o mającym się odbyć szczycie w Paryżu nie była mi znana przed podpisaniem aktów przez Królestwo Agurii tj. 11 stycznia.
Należy też zauważyć, iż niezależnie od działań Rzeczpospolitej Obojga Narodów, postawa Królestwa Agurii, które postanowiło wejść do wspólnoty państw Vaarlandu przed Republiką Palmową, z którą wcześniej wspólnie starała się o dołączenie do kontynentu, może rzucić cień na dwustronne relacje owych państw leżących na jednym archipelagu. Pozostaje bez odpowiedzi pytanie, jakimi pobudkami kierowały się owe państwa, ukrywając ową uroczystość przed resztą społeczności kontynentu? Czyżby Rzeczpospolita Obojga Narodów uznawała się przywódcę całego kontynentu, który nie musi liczyć się ze zdaniem pozostałych państw?
Z pewnością wydarzenie owo będzie przedmiotem dyskusji na rozpoczynającym się szczycie państw Vaarlandu w Paryżu. Skandal ten, w związku z którym oficjalny protest 12 stycznia 2013 r. zgłosiła Republika Francuska, może poważne zagrozić pozycji i interesom Rzeczpospolitej Obojga Narodów w związku z toczoną tam dyskusją nad uchwaleniem Traktatu założycielskiego Rady Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa.
ŚWIAT:
Our Sound- przygotowania trwają!
Już tylko miesiąc pozostał państwom mikroświata do zgłoszenia uczestnictwa w nadchodzącej- V edycji największego v-światowego muzycznego wydarzenia kulturalnego jakim jest Our Sound. Konkurs ten jest cykliczną imprezę w której państwa v-świata mogą zaprezentować swoją kulturę poprzez występy na scenie swoich reprezentantów, które następnie podlegają ocenie przez obywateli państw uczestniczących w zmaganiach. Tym razem wydarzenie owo odbywać się będzie w Cardiff w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii, która tryumfowała w poprzednim konkursie. Udział w przedsięwzięciu zgłosiło już 15 państw, w tym m.in. z Kontynentu Wschodniego- Monarchia Austro-Węgier, Królestwo Trizondalu, Republika Victorii no i oczywiście gospodarze- Zjednoczone Królestwo. Z Nowego Kontynentu chęć uczestnictwa zgosiły- Królestwo Nordii i Republika Francuska. W szranki stanęła również Rzeczpospolita Eskwilińska, która prowadzi obecnie krajowe preselekcje do owego konkursu. W ramach nich zgłoszono jak do tej pory dwie propozycje i choć czas na zgłoszenie kolejnych eskwilińscy obywatele mają do końca stycznia, to jednak wszystko wskazuje, iż spośród nich właśnie wybiorą utwór który będzie nas reprezentował w Cardiff. Propozycje owe to ,,Abyssus” zespołu Amaryllis oraz utwór ,,Leave me Alone” wykonywany przez Alexandra Robaka. Z państw które zgłosiły się do konkursu tylko Parlandia i Republika Santanii i Burgii zdecydowały się już na ujawnienie ich reprezentantów. Będą to odpowiednio: Max Barskich ,,Tijerijajo Tijebija” i Sabaton ,,40:1”.
Zarówno liczba uczestników jak i dotychczasowa doskonała organizacja konkursu sprawiają, iż wydarzenie to zapowiada się na niezwykle ciekawie. Miejmy nadzieję, iż jego przebieg ożywi nieco kulturalne życie v-świata.

Nie sposób nie odnieść się do zachowania Agurii, ale rozumiem, że w mikroświecie każdy dba najpierw o swoje interesy. Szkoda, że my (La Palma) dowiedzieliśmy się nieco później o zaistniałym fakcie, a mieliśmy, jako przywódcy, tak blisko współpracować z JKM Gryhory’m. Widocznie nieco się przeliczyłem, ale nadal ufam, że uda nam się zbliżyć na tyle, że będziemy reprezentować zbliżoną politykę zagraniczną. Nie ma sensu rozwodzić się przed szczytem, zobaczymy co przyniesie…