Co do samego pomysłu, to popieram aby nowe FN stworzyły przede wszystkim osoby, które same tego chcą, a niekoniecznie państwa takie jak Winkulia, gdzie istnieje bardzo wyraźny podział na zwolenników jak i przeciwników przystąpienia. Po drugie to nazywanie naszych mikroojczyzn "strefami komfortu" jest oględnie mówiąc paradoksalne. Jeśliby przyjąć, że celem mikronacji jest stworzenie dobrej zabawy dla jej mieszkańców, to nazwanie jej strefą komfortu jest niejako potwierdzeniem tego, że jej dalsze istnienie ma sens. To tak jakbyś miał pretensje do hotelarza za to że zbudował hotel, który o zgrozo jest wygodny i w którym turyści chcą przebywać.