System gospodarczy, czyli co zrobić, by nie stracić
Większość nowych mieszkańców tuż po zaznajomieniu się z podstawowymi informacjami o Scholandii przystępuje do zakładania firmy. Jest to naturalną konsekwencją chęci sprawdzenia się w biznesie, co w realnym życiu wymaga dużych nakładów finansowych i wiąże się z możliwością strat. Niestety, a może i stety, w Scholandii jest podobnie. Duża część firm jest zakładana pospiesznie, bez przeprowadzenia badania rynku. W końcu trudno cos sprzedać, gdy nikt nie chce kupić. Tym jednak niewielu nowych się przejmuje. Od razu idź oni do Banku, zaciągają kredyt nie wiedząc często nawet, na jakie zyski mogą ewentualnie liczyć, a z zyskami tymi bywa różnie. Często wybierają branże drzewną, bo budynek produkcyjny, czyli chata drwala, jest dość tani. Niestety nie starcza już im zapału, by sprawdzić jak wyglądają obroty drewnem na scholandzkim bazarze. Sam się swego czasu przekonałem, że wyglądają marnie. Jest jeszcze jedna ważna kwestia, której przyszli przedsiębiorcy często nie biorą pod uwagę, mianowicie po założeniu firmy przestaje się mieć możliwość pracy fizycznej, która może przynosić dochód "na czysto" w wysokości ponad 30 ar. Tyle zarabiają dyrektorzy państwowych muzeów i galerii sztuki. By osiągnąć choćby porównywalny dochód należałoby na przykład sprzedać 120 sztuk jedzenia restauracyjnego, czy tez 3 sztuki ropy naftowej. Jest to praktycznie niemożliwe. Pamiętać też należy, że trzeba jednocześnie spłacać kredyt, wydawać na własne utrzymanie, kupować komponenty... więc wszystko przestaje wyglądać tak różowo. Niestety, teraz przedsiębiorcy nie mają nawet możliwości łatwego sprzedania nierentownego zakładu, gdyż aukcje parcel nie działają.
Oczywiście, nie mogę powiedzieć, ze zakładanie przedsiębiorstwa zawsze wiąże się ze stratami finansowymi. Niestety jednak, ciągle trzeba mieć zarówno dużo szczęścia, jak i rozumu w głowie, by wyjść na swoje.
Janusz Lis
Nieporadność rządu
Już półtora miesiąca trwa nowa kadencja rządu. Po raz kolejny za sterami zasiada PLI. Można by zadać pytanie: dlaczego wybory wygrała partia, która nie przeprowadziła żadnej kampanii wyborczej, nie miała nowego programu i pomysłu na sprawowanie po raz kolejny władzy? Może, dlatego, że ma w swoich szeregach aż 18 członków i popierają ją scholandzkie elity. Skoro jednak Partia Ludzi Inteligentnych zwyciężyła, powinna szybko wybrać premiera, ministrów i zacząć rządy. Tak się nie stało. Była Pani premier - Kasia Malicka, która chcąc nie chcąc stała się szefem partii w okresie po wyborczym, dwoiła się i troiła, aby znaleźć odpowiednich kandydatów na wszystkie stanowiska. 24 lipca(20 dni po wyborach!) dowiedzieliśmy się, że premierem został wybrany Pan Krzysztof Dudziec; MF nowy mieszkaniec Schoaldnii Pan Andy Sky; MGiP Pani Barbara Wielka(siostra premiera), MK Pani Anna Dudziec(druga siostra premiera), MPS Pan Mateusz Mikołaj(już 3 kadencja na tym stanowisku). Ze znalezieniem MSWiA PLI miała największy problem,
więc ogłoszono konkurs na to stanowisko dla wszystkich Scholandczyków. W rezultacie, po długich poszukiwaniach Administracją i Infrastrukturą zajmie się Pan Barhtek De La Trompette. W chwili pisania tego artykułu(5 lipca, ź kadencji) mogę śmiało powiedzieć, że nowy rząd jeszcze niczego nie dokonał. Nawet budżet na lipiec(powinien być uchwalony pod koniec czerwca) czeka jeszcze na uchwalenie, dzieje się tak z powodu bałaganu, jaki panuje w parlamencie oraz naprzemiennej nieobecności posłów. Pewnie wielu powie: "Są wakacje! To naturalne, że panuje zastój", ale chyba 18 członków PLI nagle nie wyjechało. Jeśli nawet, któryś z ministrów udał się na urlop można go zastąpić premier bądź ktoś inny z PLI. W każdym bądź razie partia rządząca musi zacząć działać, bo jak do tej pory można odnieść wrażenie, że nie interesuje się losami państwa np. od ustąpienia ze stanowiska MSWiA Pana Ligockiego(10 czerwca) nikt nie kontroluje prefektów, a przecież w programie PLI (pisanym na poprzednią kadencję, bo nowego,
jak już wspominałem, nie ma) znajduje się punkt: "Dbanie o aktywność Prowincji, Burmistrzów oraz Prefektów poprzez kontrolę ze strony MSWiA." Kolejnym przykładem na nieporadność rządzących może być niedopełnienie tego punkt programu: "Uporządkowanie Muzeów, Galerii i Parków narodowych, budowanie dla nich siedzib". Czy naprawdę tak trudno napisać maila do prefekta z ustaleniami dotyczącymi galerii i muzeów w danej prowincji? Chyba nie, jednak ja takiego maila nigdy nie dostałem. Można by tak dalej brnąć przez program PLI i wymieniać kolejne punkty, które mogły przez ten miesiąc zostać zrealizowane. Jednak, nie ma to większego sensu. Członkowie PLI muszą sami przeczytać uważnie swój program i rzeczywiście zacząć go realizować.
Miejmy jednak nadzieję, że PLI rozpocznie w końcu działanie. Tylko ile mamy jeszcze na to czekać?
Paul Yolk
Scholandia na plus i na minus z perspektywy nowego mieszkańca
Wrzuceni w wir codzienności świata realnego często marzymy o oderwaniu się od rzeczywistości. Szukamy różnych zajęć, które pozwolą nam zapomnieć o otaczającym nas świecie, uciec od szarości życia codziennego. Dla jednych jest to np. długi spacer, dla innych z kolei dobra, relaksująca książka, czy chociażby spędzenie wolnego czasu przed komputerem. Jednak, dla wielu z nas to nie wystarcza. Zaczynamy marzyć, marzyć o tym, co tak naprawdę jest dla nas niemożliwe, nieosiągalne. Jakiś czas temu przeglądając strony internetowe natknąłem się całkiem przypadkowo na określenie "mikronacja", czyli inaczej "państwo wirtualne". Państwo wirtualne? Powoli zaczęło mnie to intrygować i zaciekawiać, dlatego też po pewnym czasie zacząłem w sieci poszukiwania państw wirtualnych. Tak się zaczęła moja przygoda z Królestwem Scholandii, - jednym z potężniejszych państw wirtualnych, które codziennie pozwala mi się oderwać od szarej codzienności.
Jako nowy mieszkaniec Scholandnii spotkałem się tu z ciepłym i serdecznym przyjęciem ze strony jego mieszkańców, ujęła mnie życzliwość i zaoferowana pomoc w stawianiu pierwszych kroków w wirtualnym państwie, co oczywiście daje duży plus wirtualnemu państwu. Ciekawa szata graficzna stron i podstron Królestwa działa również aprobująco na nowego obywatela. Wiadomo, każdy mieszkaniec wirtualnego państwa chce w pewien sposób w nim zaistnieć, czuć się w nim potrzebny, żeby mogło tak się stać, musi osiągnąć w państwie pewien prestiż. Jedzenie w wykwintnej restauracji, składanie ofiary w kościele, nauka czy gra na polu golfowym to tylko niektóre atuty Scholandii pozwalające na podniesienie prestiżu mieszkańca. Przyznam szczerze, że niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć wykazu miejsc, które podnosiłyby prestiż początkującego mieszkańca. Zauważyłem również, że część linków do niektórych stron albo wcale nie działa(np. gdy chce się kupić żywność zwykłą w Hipermarkecie, wejść do spisu literatury na WING itp.)
albo informacje zawarte na podstronach nie są aktualne. O wiele łatwiej byłoby poruszać się nowemu mieszkańcowi w Scholandii, gdyby część "usterek" była naprawiona, bądź całkowicie usunięta (niedziałające linki).
Osobiście znam w niewielkim stopniu język HTML, dlatego chciałem pogłębić swoją wiedzę na jego temat. Nadarzyła się ku temu wspaniała okazja, bowiem Politechnika oferuje między innymi studia na wydziale HTML. Oferuje, ale niestety, jak się dowiedziałem później (już po wysłaniu formularza zgłoszenia) jej działalność została zawieszona. Niestety, na stronie Politechniki nie ma żadnej informacji o tym, że nabór kandydatów na jakikolwiek kierunek studiów został zawieszony. Kolejnym, acz niewielkim minusem jest to, że sporadycznie da się wychwycić błędy ortograficzne pojawiające się na stronach Królestwa( np. wydarzenie pisane przez "ż"). Praca niektórych gałęzi obecnego rządu też daje wiele do życzenia, od kilku dni próbuję nawiązać kontakt z Ministerstwem GiP, ale bez skutku. Minusem jest też zbyt mała ilość ofert pracy, w stosunku do liczny osób jej poszukujących.. Nie każdy przecież ma zdolności webmasterskie czy dziennikarskie, a o pracę w innym zawodzie jest raczej ciężko.
Jak łatwo zauważyć, na obecną chwilę w Scholandii jest więcej minusów niż plusów, co niestety może zniechęcić nowych mieszkańców do zostania tu na dłużej.
Iwan Groźny
Wakacyjne wycieczki po Scholandii
Wakacje mają się powoli ku końcowi, lecz można jeszcze natrafić się na
ciekawe oferty turystyczne z gatunku "last minute". Wybór wbrew pozorom
jest całkiem spory, ponieważ nasza Scholandia to kawał kontynentu,
pięknego w dodatku. Naszą podróż zaczynamy od pięknej, niedawno zresztą
otwartej dla turystów, wyspy Aigos Paulos. Położona niedaleko Inselii
(gdzie zresztą mieszkam) przyciąga przede wszystkim widokami, plażami,
błękitną wodą i winem, które jest jednym z najlepszych w Scholandii.
Wracając na kontynent natykamy się na Scholandzki Park narodowy, w
którym możemy odetchnąć świeżym powietrzem i podziwiać piękno natury...
Żeby znaleźć inne ciekawe okolice trzeba poruszać się po prowincjach. W
rejonie Arden i Inselli mamy piękne plaże i rafę koralową, w Bergii i
Elfidy mamy elfi zamek Lahnstein, w Darei i Scholii plaże zupełnie jak w
Arden i Inselii, a w prowincji Delty i Proftazji mamy rzekę i inne
atkarcje turystyczne. Oczywiście Nasz kontynent zapełniony jest
zabytkami, niektóre pochodzą jeszcze z czasów panowania tu elfów.
Jak pewnie wiecie tyle atrakcji turystycznych przyczynia się tylko
jednego negatywnego skutku wakacji: do prawie całkowitego zastoju
państwa, które odpoczywa przez dwa miesiące. Niecierpliwie czekamy na
wrzesień.
Adrian Kupis
Światełko w tunelu
Przez długi czas przeglądając listę dyskusyjna można było zobaczyć wypowiedzi ciągle tych samych osób, przez co dyskusje były dość jałowe i nudne. Ostatnio jednak w tej kwestii można zobaczyć spora poprawę. W dyskusjach na liście biorą udział nowi mieszkańcy Scholandii, którzy przestaję być tylko cichymi obserwatorami dziejących się wydarzeń. Oczywiście, nie wszystkie wypowiedzi prezentuję najwyższy poziom (tu pozdrowienia dla pani Agaty Malinowskiej), ale jednak są, a to najważniejsze! Ciekawi tylko, dlaczego ta zmiana nastąpiła teraz, w środku okresu wakacyjnego, gdy większość ludzi jest z dala od komputera. Być może przyczyn należy szukać w SCI, gdzie baronet Piotr Polus zastąpił mnie na stanowisku kierownika. Widać, że radzi sobie dobrze, co zobaczyć można choćby w nowym pośredniaku. Czy jednak to jedyna przyczyna ożywienia? Na pewno nie jest to skutek działania rządu, bo przecież gabinet, którego polowa członków jest na wakacjach wiele dobrego stworzyć nie może.
Janusz Lis
Moje pierwsze wrażenia z pobytu w Kanikogradzie
Od pewnego czasu mieszkam w Kanikogradzie, w prowincji Dolii i Faerie. Muszę przyznać, że zarówno strony Knikogradu, jak i samej prowincji robią spore wrażenie. Praktycznie każda strona zawiera w sobie oprócz przewidzianej dla niej treści, bogatą ofertę zdjęć, co czyni ją bardziej atrakcyjną.. Poza podstawowymi informacjami dla każdego mieszkańca takimi jak plany miasta i prowincji, spis mieszkańców, firm, możemy tu także podziwiać zabytki Kanikogradu, udać się pod jedną z najstarszych skoczni narciarskich w Scholandii, czy przejść trasą niepowtarzalnego toru Formuły 1. W jednej z galerii mamy okazję zobaczyć wizerunki dawnych i obecnych mieszkańców Kanikogradu. Spory zasób informacji odnośnie geografii, kultury, zabytków, sportu czy rekreacji sprawia, że każdy może znaleźć dla siebie coś, co go naprawdę interesuje. Miłym zaskoczeniem była Filia NBS, gdzie spotkałem się z bardzo miłą obsługą.
W Kanikogradzie mieszkam stosunkowo krótko, dlatego też nie miałem jeszcze okazji poznać bliżej jego mieszkańców. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Bardzo podoba mi się postawa obecnego prefekta, który okazuje wiele zrozumienia i cierpliwości nowym mieszkańcom.
Iwan Groźny
Nowa galeria fotografii
Już niedługo w Kanikogradzie będziemy mogli oglądać dzieła najlepszych scholandzkich fotografików. Trwają prace przygotowawcze nad "Galerią Fotografii", która będzie znajdować się w północnej części miasta nad rzeką Scholią w pięknym pałacu. Swoje prace na rzecz galerii przekazali już: Monika Izdebska, Fanaberia da Vinci, Janusz Lis i Paul Yolk. Tematy fotografii są najróżniejsze, na jednych możemy zobaczyć kanikogradzki park, na innych kwiaty z puszczy Dolfaeryjskiej, a nawet morską zatokę na Inselii. Kolekcja będzie systematycznie powiększana. W przyszłości będziemy mogli obejrzeć tam prace fotografików fotografików z innych krajów v-świata, a także wystawy tematyczne np. reportaże z podróży. Kustoszem muzeum jest Paul Yolk, jeśli ktoś interesuje się fotografią i chciałby zamieścić w galerii swoje prace, proszę o kontakt paul89@op.pl
Paul Yolk
|
|