Ranking miast: Genosse-Wanda-Stadt
Po bezowocnych poszukiwaniach Winnicy, korzystając z pobytu w egzotycznym Mandragoracie Wandystanu postanowiłem odwiedzić stolicę tej komunistycznej i kpiarskiej prowincji.
Genosse-Wanda-Stadt - 60 mieszkańców.
Jak we wzorowym komunistycznym mieście - przaśny porządek. Kolory jakieś takie szaro-bure, wszystko wycięte jak spod siekiery i - ewenement na skalę ogólnosarmacką - ani jednego ślepego linka! Nie do wiary - czyżby porządek zawsze musiał wiązać się z totalitaryzmem? ;)
Na rogatkach miasta odezwa Rady Rewolucyjnej, płomienne i groźnie brzmiące obwieszczenie wysławiające nieludzki trud budowniczych miasta i piętnujące bumelanctwo. Podany jest skład Rady Rewolucyjnej i komplementarne, że tak powiem, ksywki dwójki komisarzy. Mamy wreszcie fotoreportaż z budowy stolicy, w tym jedno zdjęcie przedstawiające "zjawisko niezwykłe - przerwę obiadową w budowie osiedla imienia Urbana I, papieża." (nie można opanować uśmiechu ;).
Początkowo chciałem umieścić Genosse-Wanda-Stadt na drugim miejscu, za Czekanami. Jakoś lepiej czułem się w przyjaznej i miłej człowiekowi wiosce. Niemniej byłoby to niesprawiedliwe - w wandejskiej stolicy brak nieaktywnych linków, jest za to dowcip, wystrój znakomicie uzupełnia treść. Strona nie jest może naładowana treścią ale za to wydaje się aktualna, nie ma dziur i nie ma chaosu - to pozwala mi mieć czyste sumienie umieszczając Genosse-Wanda-Stadt na czele rankingu. Choć i tak wolę czekański skansen ;)
Z Genosse-Wanda-Stadt dla czytelników GF: Maciej Dudek-Karakachanow.
P.S. Tekst pisałem na kolanie w hotelu, spodziewając się wizyty agentów wandejskiego Smierszu. Szczęśliwie nie zainteresowali się moją skromną osobą...
- Komentarze (0)
- Dodaj komentarz