Dawno,dawno temu żył sobie pewien bogaty kupiec, który nigdy nikomu nic nie dał.
Robił wszystko tak by innym odebrać to co było im niezbędne do życia.
Mieszkał on w mieście zwanym Enderasją. Było to wielkie i bogate miasto kupieckie.
Kupiec ów miał piękną żonę Margeritę , która rok po jej poślubieniu urodziła mu syna.
Na imię ich syn otrzymał miano Nemezis.
W osiemnaste urodziny Nemezis (był to wspaniały młodzieniec zbudowany jak Apollo
i wykształcony jak Atena, uczył się bowiem na uniwersytecie Enderesajskim u
najsłynniejszych bakałarzy) dostał od ojca swego klejnot - szmaragd o wartości dzisiejszych 1.000.000 lt.
Miesiąc po jego urodzinach w piękny ,słoneczny dzień gdy siedział z przyjaciółmi
na schodach domu swego ojca. Usłyszał wtedy ,jak ten kłuci się z żebrakiem:
- Panie błagam cię o chleb i łyk wody - prosił drżącym głosem stary 80 letni włóczęga.
- Weź się do pracy niedojdo - mówił ojciec Nemezisa.
- Panie błagam o litość - błagał mędrzec.
- Nigdy! - krzyknął ojciec Nemezisa i uderzył żebraka w twarz.
Żebrak padł na twarz i leżał ,nikt nie chciał mu pomóc. Widząc to Nemezis pomógł mu wstać i dał mu jałmużnę na chleb i wodę.
Gdy wrócił do domu zaczął się kłócić z ojcem:
- Jak ty go potraktowałeś ??!! - krzyczał chodząc po domu.-jak mogłeś tak postąpić.
- Zamknij się nic nie rozumiesz ,liczę się ja i tylko ja ,nikt więcej zrozumiano !!-wrzeszczał ojciec.
Nemezis to słysząc uciekł z domu ocierając łzy. Na ulicy zobaczył tego samego żebraka błagającego
o litość strażnika miejskiego. Strażnik go kopnął. Nemezis stanął w obronie żebraka.
Wywiązała się miedzy nim i strażnikiem bójka. Nemezis mało myśląc chwycił nuż i dźgnął strażnika w serce.
Zauważył to jego ojciec, który biegł za nim i zaczął krzyczeć:
-Straż! Straż!
Szybko zebrał się tłum gapiów krzyczących do Nemezis:
-Morderca!
Próbował uciec lecz było już za późno straż go otoczyła. Nie mógł nic zrobić, dał się im złapać.
Wsadzili go do więzienia w Runhoffie na dożywocie.
Nemezis cierpiał potrójne katuszę. Żałował za śmierć, którą zadał w gniewie, żałował za zdradę swego ojca,
żałował swego zmarnowanego życia. Zwrócił się w swej samotności i żalu do Boga i oddał się Jego łasce.
Pewnej nocy usłyszał głos Anioła. Anioł za wolą bożą sprawił ,że ściana więzienna znikła i
kazał Nemezisowi oddalić się z miasta Enderasji. Nemezis uciekł na statek swojego ojca,
gdzie trzymał tam swój szmaragd. Wraz z trzema przyjaciółmi, odciął liny trzymające statek
przy porcie i wyruszył w ciemną noc w podróż, której końca nie znał.
Dnia 3 lipca 589 roku ,według jego dziennika pokładowego rozbił się o skały wyspy Detzonia.
Rano mieszkańcy zwani Teutonami znaleźli półprzytomnego rozbitka i wzięli go do swej wioski.
W tym czasie Margon było małą wioską rybacką . Mieszkańcy dali im jeść i pić.
Był to czas barbarzyńskich jeszcze zwyczajów jakie panowały na tej wyspie a zwyczaj był tam taki,
że każdy cudzoziemiec musiał walczyć o życie z przywódcą wioski.
Rano ,gdy wódz Margończyków dowiedział się ,że przybył cudzoziemiec postanowił wyzwać go na
pojedynek póki nie jest na siłach ,bo może mu zabrać tron.
W długiej walce lepszy okazał się Nemezis. Okazał on litość byłemu władcy nie zabijając go.
Na pamiątkę objawienia się mu Anioła Boga postanowił wybudować Kościół, który obecnie jest pod wezwaniem Św. Jana Nepomucena.
Według legendy Nemezis ukrył tam skarb wydobyty z kopalni, którą zbudował po raz pierwszy na tych ziemiach. Została ona odbudowana w 1820r.
Miejscowi nadali mu przydomek Nemezis Złoty ,bo stworzył pierwszą kopalnię w której wydobywano złoto.
Nemezis panował w Margon do 615 roku w którym to roku zginął gdy wraz z wojskami Enderasjan z Teutonii chciał podbić Slavian.
Wiele jest zasług Nemezisa - wprowadził nową walutę miejscową franki enderasyjskie ,a w 613
roku pokonał Slaviańskiego wodza Przemysa, całkowicie rozgramiając jego armię.
Tron po nim w 615 odziedziczył jego syn Ermeniusz.
Z dziennik pokładowego Nemezisa :
11 dzień podróży - kończy nam się jedzenie, wody mamy na jeden łyk. Jeśli do po jutra ,nie znajdziemy
żywności będziemy już tylko jeść nasze pasy.
12 dzień podróży - mieliśmy szczęście Bóg pozwolił nam spotkać statek kupiecki ,kupiliśmy zapas jedzenia.
13 dzień podróży - morze gładkie jak stół totalna flauta to nie wróży nic dobrego.
Wiosłujemy na przemian po dwóch. Przyjaciele pomagają mi jak tylko mogą.
14 dzień podróży - na morzu rozpętał się straszliwy sztorm i spotkaliśmy piratów.
Nie wiem co gorsze. Piraci przebili nam prawą burtę ,a sztorm robi swoje. Nabieramy wody, dryfujemy ...
Opracowanie legendy sir Paters Zorro Zorro.