|
Śmiertelna gorączka Organizacji
|
|
17.02.2012, 03:18
Post: #1
|
|||
|
|||
|
Wasze Ekscelencje,
Co jakiś czas, niczym zły koszmar, powraca problem sensu istnienia Organizacji Polskich Mikronacji w kształcie, jaki zarysował się już jakiś czas temu, a właściwie to należałoby powiedzieć - z jej początkiem. Liczne nowelizacje Karty, mnóstwo propozycji zmian, głosy optymistów i sceptyków – wszystko to składa się na dzisiejszy obraz Organizacji. Tylko czemu to służy? Może warto zastanowić się, czy w ogóle jest jeszcze jakiś powód, dla którego byt takiego międzynarodowego organu jest potrzebny? Jaką rolę spełnia dziś dyplomacja, a raczej - czy ona w ogóle istnieje? Obserwując sytuację na arenie międzynarodowej, zarówno na polu wyłącznie między poszczególnymi państwami, jak i w OPM, można mieć problem z dostrzeżeniem tego, czego nie powstydzilibyśmy się nazwać „dyplomacją”. Ciężko bowiem ograniczyć się do stwierdzenia, że procedury zmierzające do uznania nowych państw przesądzają o tym, iż dyplomacja w mikroświecie ma się dobrze. Czy też „dyplomacją” można nazwać przepychanki na forum Organizacji w dyskusjach dotyczących kolejnych propozycji nowelizacji Karty? Dziś już nawet nie obserwuje się wymiany ambasadorów, nie mówiąc o poważniejszych działaniach, poza bardzo wyjątkowymi sytuacjami, jak ostatnia sprawa wysp Simitu. Dyplomacja umarła. Można dojść do wniosku, że nie jest to już nikomu potrzebne. Tylko dlaczego tak się dzieje? Przecież jest Organizacja Polskich Mikronacji, konflikty między państwami też będą … Organizacja sprowadza się jednak dziś wyłącznie do – jak to słusznie określił kiedyś Jacques de Brolle – słupa ogłoszeniowego i miejsca wymiany plotek. Choć idea założycielska była słuszna i godna pochwały to jednak wykonanie już niekoniecznie. Członkowie Organizacji niestety sami doprowadzili OPM do pozycji, w jakiej obecnie się znajduje. Pozbawiona jakichkolwiek władczych kompetencji Organizacja jest zupełnie nieskuteczna i siłą rzeczy nikt się z nią nie będzie nigdy liczył. „Ograniczanie suwerenności” – mantra, którą powtarzają ciągle Ci, którzy nie chcą prawdziwej dyplomacji w mikroświecie. Czym jest dzisiejsza „zabawa”, kiedy – jedyna taka w mikroświecie – Organizacja jest zupełnie niezdolna do wywarcia wpływu na jakiekolwiek państwo i nie ma żadnej możliwości rozwiązania problemów, jakie mogą pojawić się – i pojawiają! – między państwami w polskim świecie wirtualnym. Wystarczyłoby przyznanie działającemu już Trybunałowi Sprawiedliwości kompetencji do nałożenia sankcji na państwo winne zaistnienia owego sporu, przyznanie Organizacji większych możliwości wykluczenia państw z grona Jej członków, oczywiście odpowiednio skorelowanych z korzyściami wynikającymi z przynależności do Organizacji, jak choćby możliwość uczestniczenia w różnych projektach, inicjatywach, reklamowania się w kampaniach, jakie Organizacja, w porozumieniu i współpracy ze Stowarzyszeniem Polskich Mikronacji, powinna prowadzić, działając na rzecz polskich mikronacji. Jednak do tego wszystkiego potrzeba odrobinę dobrej woli, woli do zabawy w mikronacje w ogóle, a nie powtarzanie, że takie ograniczenia to atak na suwerenność. Czego zatem obawiają się Ci, którzy ów argument ciągle powtarzają tym chcącym zreformować Organizację tak, aby miała faktyczny wpływ na bieg spraw międzynarodowych? Nikt chyba nie zakłada, że będzie agresorem, a częściowe oddanie się pod „opiekę” organizacji międzynarodowej powinno stanowić dla wszystkich zabezpieczenie przed przyszłymi, mogącymi wyniknąć sporami. Nieznaczne ograniczenie kompetencji państw na rzecz Organizacji (przyczółka wspólnej zabawy) przyczyniłoby się przede wszystkim do zwiększenia atrakcyjności dyplomacji, jak również mogłoby stanowić dodatkowy magnes na potencjalnych nowych internautów - pasjonatów zainteresowanych tego typu aktywnością. Owszem, jest to w jakimś stopniu ograniczenie suwerenności, ale ograniczenie, które warto poczynić, aby zabawa w mikronacje i dyplomację miała jakiś sens i faktyczną wartość. Dziś państwa zamykają się na własnym „podwórku”, nie interesując się już tym, co dzieje się na zewnątrz. Niejednokrotnie obywatele nie mają w ogóle pojęcia o tym, co poza granicami ich kraju ma miejsce. To, że brak jest politycznej woli do ubarwienia wirtualnej dyplomacji powoduje, iż nie ma zwyczajnie żadnego sensu angażowania się w tego typu aktywność. Organizacja powinna dziś zająć się przede wszystkim stanowczą i zdecydowaną weryfikacją obecnych członków i bezwzględnym wykluczeniem ze swojego grona tych państw, które już nie spełniają podstawowych wymagań, jakie Karta stawia państwom ubiegającym się o status członka stowarzyszonego. Karta obecnie daje możliwość wykluczenia z głosowań i debat państw, które są już nieaktywne. Po drugie, powinno się przyznać szersze kompetencje Trybunałowi Sprawiedliwości, przede wszystkim do umożliwienia obywatelom państw członkowskich skarżenia się na prawomocne wyroki wydawane przez sądy krajowe, jeżeli wydane mogły zostać z pogwałceniem podstawowych praw i wolności człowieka, prawa międzynarodowego lub przyjętych norm i wartości moralnych. Pełna transparentność działań Organizacji powinna ograniczyć się wyłącznie do jej członków, aby zachęcić państwa będące poza nią do starania się o status członka, a opinia publiczna powinna mieć dostęp jedynie do swego rodzaju krótkich i ogólnikowych sprawozdań z działalności. Dyskusje, przedstawiane projekty i propozycje powinny być jednak dostępne wyłącznie dla dyplomatów obecnych w Gmachu. Po wtóre, Organizacja powinna podjąć szerszą współpracę ze Stowarzyszeniem Polskich Mikronacji i wspólnie z nim zająć się promocją ruchu mikronacyjnego w świecie realnym, ponadto zaangażować się mocniej w zacieśnianie współpracy między państwami, choćby inicjując różnorakie imprezy kulturalne, sportowe, których organizacja na szczeblu krajowym częstokroć jest trudna ze względu na nieliczną ilość osób, jakie chciałyby wziąć w nich udział. Zorganizowanie, a choćby nawet podjęcie się koordynacji organizacji takiej imprezy, przez OPM jako inicjatywy skierowanej do szerszej ilości państw stworzy większą szansę, że nie będzie skazana z góry na niepowodzenie. Można by także spróbować wprowadzić różnego rodzaju systemy rankingowe, motywacyjne ze względu na wybrane kategorie działalności państwowej, co także mogłoby przyczynić się do zwiększenia aktywności członków, chcących wykazać się na danym polu aktywności i w tym sensie wyróżnić spośród pozostałych. Wreszcie Organizacja powinna skupić się na koordynacji spraw związanych z działalnością naukową, pomocą w reklamowaniu się uczelni działających w mikronacjach, koordynowaniu agregacji prasy mikronacyjnej, patronowaniu aktywnym inicjatywom sportowym, współpracy z innymi organizacjami działającymi w polskim świecie wirtualnym, czyli w końcu być swoistym spoiwem tego, co dzieje się w całej przestrzeni mikronacyjnej. Mikronacje to dobro wspólne wszystkich osób zaangażowanych w tą zabawę i to nam powinno zależeć na tym, aby działały one jak najlepiej. Sprawna i aktywna organizacja międzynarodowa, która będzie w stanie objąć zakresem swojego działania większość najważniejszych, możliwych do pogodzenia, spraw jest nam niezwykle potrzebna. Istnienie organizacji, która swoim parasolem obejmie takie działy, jak kultura, sport, nauka, bezpieczeństwo międzynarodowe i promocja mikronacji w świecie realnym jest w interesie wszystkich mikronacji. Dotychczasowe działania, czyli przede wszystkim obrona własnych interesów i postępująca izolacja państw bez chęci do wspólnej zabawy, spowodują dalszy rozpad tego, co dumnie nazywamy polskim mikronacjonalizmem. Stworzone niedawno SPM, niestety niemal nieaktywne, także należy zaktywizować w kontekście tego, o czym mowa była wyżej. Nie mówmy, nie wylewajmy kolejnych litrów tuszu na papier, tylko w końcu zacznijmy robić coś w kierunku poprawy obecnego stanu. Jako delegaci macie Ekscelencje możliwość zmienić obecną sytuację, wystarczy chcieć i nie bójcie się stworzyć organizację silną i zdolną do realnego działania. mgr net. Kryspin van Buuren Zastępca Sekretarza Generalnego OPM |
|||
|
17.02.2012, 16:11
Post: #2
|
|||
|
|||
|
RE: Śmiertelna gorączka Organizacji
O ile jestem zwolennikiem większości tez wyrażonych przez Ekscelencję w przedostatnim akapicie tekstu, o tyle nie rozumiem ataku wobec tych, którzy boją się "ograniczenia suwerenności" i pomysłu zwiększenia roli Trybunału Sprawiedliwości.
Nie przeczmy najprostszym zasadom logiki. Jeżeli w normalnym życiu mamy spółkę i nam nie idzie, to albo ją rozwiązujemy, albo trzymamy póki nie szkodzi - raczej nie ładujemy w nią jeszcze większej ilości aktywów. No, chyba że jesteśmy masochistami i mamy sentyment. Aktywność w Organizacji zawsze była, jest i będzie wypadkową aktywności dyplomatów mikroświatowych. Jeżeli nie ma tej aktywności, nie ma też aktywnej Organizacji. Bo i o czym miałby dyskutować, załóżmy, Trybunał Sprawiedliwości o większych kompetencjach? O tym, czy na targu w Kołomyi mają dobre jaja? Mówi Ekscelencja: " Sprawna i aktywna organizacja międzynarodowa, która będzie w stanie objąć zakresem swojego działania większość najważniejszych, możliwych do pogodzenia, spraw jest nam niezwykle potrzebna." Komu jest potrzebna? Gdyby istotnie takie "sprawy" istniały, to choćby część z nich miałaby swoje echo w tym Gmachu. W chwili obecnej Organizacja ma za zadanie realizować zasadę "Primum non nocere". Jeżeli nie płyną z niej żadne korzyści dla państw, to niech przynajmniej nie będzie strat. W sytuacji, gdyby Organizacja - nie oferując nic w zamian - miałaby względem państw szersze kompetencje, wiem że musielibyśmy z niej wystąpić, bo nie byłoby najmniejszego sensu tkwić w czymś, co nam szkodzi. Jak z tą spółką - jeżeli tracę, to nie chcę w niej dalej być. Ja nie chciałbym, by Austro-Węgry uczestniczyły w pracach Organizacji, która nie tylko nic im nie daje, ale jeszcze na tym tracimy. I jestem przekonany, że dla każdego państwa to jego interesy są najważniejsze. Austro-Węgrom nie przeszkadza stan obecny na tyle, by był dla nas szkodliwy. Skoro Organizacja nie działa, to widocznie nie ma takiej potrzeby wśród innych członków. |
|||
|
17.02.2012, 18:44
Post: #3
|
|||
|
|||
|
RE: Śmiertelna gorączka Organizacji
Wg. mnie nie tyle nie ma potrzeby, co członkowie OPM osłabli na tyle, że porzucają część swojej aktywności. Jak zmniejsza się liczba obywateli, aktywnych mieszkańców, pojawiają się kłopoty ze skompletowaniem rządu. A dyplomacja nie jest najważniejsza.
Ja widzę to tak: będę inicjował pewne działania dla aktywizacji dyplomacji, głównie po to, by stwarzać członkom OPM pewne nowe, możliwe sfery funkcjonowania - i liczę tu na poparcie. Ale nic na siłę. Kluczową rolą OPM wespół z SPM winno być opracowanie mechanizmów promocji mikronacji. Tak, by ludzie nas kojarzyli. Bo jak ponad 30 milionów Polaków, potencjalnych mieszkańców v-państw, nic o nas nie wie, to jak ma do nas trafić? diuk Piotr Kościński były Sekretarz Generalny OPM Przedstawiciel SPM |
|||
|
18.02.2012, 00:01
Post: #4
|
|||
|
|||
RE: Śmiertelna gorączka Organizacji
(17.02.2012 16:11)FJ II napisał(a): O ile jestem zwolennikiem większości tez wyrażonych przez Ekscelencję w przedostatnim akapicie tekstu, o tyle nie rozumiem ataku wobec tych, którzy boją się "ograniczenia suwerenności" i pomysłu zwiększenia roli Trybunału Sprawiedliwości. Ów atak sprowadza się do tego, że pod przykrywką "ograniczenia suwerenności" członkowie Organizacji zachowują wobec niej bierność i nie chcą jakichkolwiek zmian, które mogłyby pozytywnie wpłynąć zarówno na jej wizerunek, jak i przede wszystkim funkcjonowanie, a przez to także w ogóle na poziom dyplomacji w mikroświecie. Dyplomacja jest tym, co wszystkie istniejące mikronacje spaja ze sobą. Jeżeli jej nie ma to tak, jakby każde z państw zamykało się na inne i żyło same dla siebie, w zupełnym oderwaniu od pozostałych. Jeżeli takiego elementu spajającego nie ma, wówczas ciężko mówić o "mikroświecie", a każde z państw można by sprowadzić do tematycznego forum, w którym grupka zapaleńców próbuje symulować państwo. (17.02.2012 16:11)FJ II napisał(a): Nie przeczmy najprostszym zasadom logiki. Jeżeli w normalnym życiu mamy spółkę i nam nie idzie, to albo ją rozwiązujemy, albo trzymamy póki nie szkodzi - raczej nie ładujemy w nią jeszcze większej ilości aktywów. No, chyba że jesteśmy masochistami i mamy sentyment. W realnym świecie jeżeli mamy jakąś spółkę to logiczne jest, że najpierw, w przypadku kłopotów, staramy się ją ratować, a dopiero potem ewentualnie podejmujemy decyzję o jej rozwiązaniu. Nielogiczne jest dla mnie to, że proponuje WCKM podtrzymywanie funkcji życiowych "trupa". Skoro nie płyną żadne korzyści z obecności państwa w Organizacji to jaki jest powód, dla którego dane państwo powinno sobie zawracać tym głowę? "... jesteśmy masochistami i mamy sentyment", więc utrzymujcie Organizację w obecnym kształcie ... (17.02.2012 16:11)FJ II napisał(a): Aktywność w Organizacji zawsze była, jest i będzie wypadkową aktywności dyplomatów mikroświatowych. Jeżeli nie ma tej aktywności, nie ma też aktywnej Organizacji. Bo i o czym miałby dyskutować, załóżmy, Trybunał Sprawiedliwości o większych kompetencjach? O tym, czy na targu w Kołomyi mają dobre jaja? Mówi Ekscelencja: " Sprawna i aktywna organizacja międzynarodowa, która będzie w stanie objąć zakresem swojego działania większość najważniejszych, możliwych do pogodzenia, spraw jest nam niezwykle potrzebna." W chwili obecnej o dyplomatów ciężko, więc i trudno jest mówić o dyplomacji (vide sprawa wspólnej mapy). Gdyby udało się dyplomację w końcu "rozruszać", wówczas zwiększa się szansa na to, że będą jakieś spory, zarówno między państwami, jak i w kwestiach prawnomiędzynarodowych, więc i Trybunał miałby wtedy większe szanse na to, aby wykorzystać przyznane mu kompetencje. Aktywna Organizacja, w takim sensie, o jakim mówiłem, sama by też generowała jakiś poziom dyplomacji, ponieważ już choćby obsadzanie różnych stanowisk wewnątrz niej, jeżeli połączone by były z konkretnymi uprawnieniami, ergo miały jakieś praktyczne znaczenie dla obrotu spraw w mikroświecie (jak choćby organizacja międzynarodowych imprez, koordynacja spraw związanych z nauką, tworzenie międzynarodowych regulacji prawnych), same zachęcałoby poszczególne państwa do obsadzania na tych stanowiskach swoich obywateli, więc i musiałyby, kanałami dyplomatycznymi, przekonać pozostałych do poparcia kandydatury. (17.02.2012 16:11)FJ II napisał(a): W chwili obecnej Organizacja ma za zadanie realizować zasadę "Primum non nocere". Skąd takie kategoryczne stwierdzenie? To jest wyłącznie opinia WCKM, które niekoniecznie musi być zgodna z oczekiwaniami pozostałych państw. Jeżeli chcecie Ekcelencje Organizacji, która nic nie może, to lepiej ją rozwiązać i powrócić do FPM. Jeżeli ta zabawa ma przynosić nam przyjemność, jeżeli ma się coś dziać i dawać asumpt do pewnego dreszczyka emocji, to niech Organizacja otrzyma w końcu możliwości do realnego wpływu na mikroświat i to, co się w jego przestrzeni dzieje. Możliwe korzyści i straty wpisane są w każdą działalność, ale to od nas zależy, jak ten bilans (w poszczególnych państwach) wypadnie w ostatecznym rozrachunku. Nie traktujmy poszerzenia kompetencji Organizacji jako stricte ograniczanie suwerenności, bo nikt nikomu nie zabroni zorganizować krajowego konkursu, założyć uczelni, czy prowadzenia kampanii promocyjnej. Niech relacja na linii państwo - Organizacja ma charakter współpracy, partnerstwa, a uprawnienia Organizacji będą - w zakresie, o jakim wspominałem w propozycjach (przedostatni akapit pierwszej wypowiedzi) - odpowiednikiem uprawnień państwa, tyle, że mające wymiar międzynarodowy. mgr net. Kryspin van Buuren Zastępca Sekretarza Generalnego OPM |
|||
|
18.02.2012, 13:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.02.2012 13:25 przez TimoteosStefanosigos.)
Post: #5
|
|||
|
|||
|
RE: Śmiertelna gorączka Organizacji
Cóż, odpowiadając pokrótce na całość postulatu Dostojnego Kryspina - przyczyną obecnego stanu rzeczy nie jest, wbrew postawionej tezie, strach (realny czy jako pozór) przed silną organizacją, a brak aktywności w Organizacji. Tyle, nic więcej. Zgadzam się tu z Jego Cesarską i Królewską Mością - skoro większość członków nie działa w Organizacji, oznacza to, że nie widzą w tym żadnych korzyści dla swojego państwa. Po co zatem wzmacniać organizację, której działaniem nie jest nikt zainteresowany?
Całkowicie zgadzam się także z opinią, że Organizacja powinna "nie szkodzić". A szkodzeniem byłoby de facto narzucanie się i ciągły lament, że nic się nie dzieje. Organizacja nie powinna istnieć dla samej organizacji - ale dla realizacji zadań postawionych jej przez państwa członkowskie. Skoro oczekiwania państw członkowskich się zmieniły - to znaczy, że Organizacja powinna iść za tymi oczekiwaniami, a nie szukać sposobu, aby wymusić odwrócenie tendencji. Cytat:Skąd takie kategoryczne stwierdzenie? To jest wyłącznie opinia WCKM, które niekoniecznie musi być zgodna z oczekiwaniami pozostałych państw. Jeżeli chcecie Ekcelencje Organizacji, która nic nie może, to lepiej ją rozwiązać i powrócić do FPM.A to moim zdaniem jest już chamska odzywka. Opinia JCiKM przynajmniej coś w tym Gmachu znaczy, w przeciwieństwie do co poniektórych. Poza wszystkim - gdyby oczekiwania pozostałych państw istniały, to zapewne zostałyby na tym forum wyrażone. Nie zostały. I tak, chcemy Organizacji, która wróci do poziomu FPM. Bo to aktualnie znajduje sie w interesie tak członków, jak i samej Organizacji, jeżeli chce zachować chociaż resztkę twarzy i prestiżu. /-/ mjr dr Timoteos Stefanosigos III Archont Demokracji Surmeńskiej, Tesmoteta Dyplomacji |
|||
|
18.02.2012, 15:26
Post: #6
|
|||
|
|||
RE: Śmiertelna gorączka Organizacji
(18.02.2012 13:21)TimoteosStefanosigos napisał(a): (...) przyczyną obecnego stanu rzeczy nie jest, wbrew postawionej tezie, strach (realny czy jako pozór) przed silną organizacją, a brak aktywności w Organizacji. Tyle, nic więcej. (...) Dało się już zauważyć pewną zależność, obserwując poziom aktywności członków Organizacji na przestrzeni ostatnich lat. Obecność delegatów w Gmachu jest w dużej mierze skorelowana z aktywnością administracji OPM. Proszę spojrzeć na ubiegły rok i porównać sobie poszczególne kadencje kolejnych Sekretarzy Generalnych pod względem ich aktywności oraz aktywności członków w tym okresie. Już dokonanie tej prostej analizy prowadzi do wniosku, że im więcej dzieje się w Organizacji, tym bardziej zainteresowane aktywnością w jej strukturach są państwa członkowskie. Więc to nie jest do końca tak, że brak aktywności w Organizacji, jak to Ekscelencje podnoszą, wynika tylko i wyłącznie z woli członków. I nie ma się co dziwić tym, którzy - mając wcześniej jakieś plany i wizję - w końcu rezygnują i dają sobie spokój z działaniem w Organizacji, w której grupa członków lobbuje za jej całkowitym uśpieniem. (18.02.2012 13:21)TimoteosStefanosigos napisał(a): Zgadzam się tu z Jego Cesarską i Królewską Mością - skoro większość członków nie działa w Organizacji, oznacza to, że nie widzą w tym żadnych korzyści dla swojego państwa. Po co zatem wzmacniać organizację, której działaniem nie jest nikt zainteresowany? Brak zainteresowania, jaki stał się dla Ekscelencji bardzo wygodnym argumentem "contra wszystko", jest w dużej mierze wynikiem tego, o czym napisałem wyżej. Zamiast podnosić ciągle ten zarzut, powinno się zastanowić co tak na prawdę jest przyczyną spadku aktywności członków, bo bez szerszej analizy nie można kategorycznie stwierdzić, że wyłącznie jest to efektem zwyczajnego braku zainteresowania. Przyczyn może być wiele - poczynając od samego spadku aktywności obywateli danego państwa, przez brak zainteresowania Organizacją z jakiegoś powodu (co należałoby też wysondować), po zupełny brak zainteresowania dyplomacją, itd. Aby mieć jednak pełen obraz, administracji OPM powinno zależeć na tym, aby zdobyć takie informacje i ew. wtedy przymierzać się do podjęcia działań zmierzających do realizacji oczekiwań wobec Organizacji. W obecnym kształcie i kondycji organizacji, nie dziwi mnie brak zaangażowania i zainteresowania państw członkowskich. Od wielu miesięcy tylko prowadzi się niezliczone dywagacje o kondycji OPMu i jej ewentualnej przyszłej roli w mikroświecie, z których nic nie wynika, nawet jeśli przychodzi czas na konkluzje (tych było wiele). Stymulowanie i przedłużanie "burzy mózgów" - aktywnych obecnie delegacji - w dyskusji nad przyszłością OPMu jest właściwie dla tych "aktywnych" szkodliwe, skoro za jakiś czas postanowi się, że OPM przeobrazi się w dawne Forum Polskich Mikronacji z dodatkami ekstra. Chamstwem, Ekscelencjo, nie jest to, że ktoś odważył się powiedzieć kilka bolesnych słów prawdy, a to, że decyzje w Organizacji chce się podejmować bez dokładnego rozeznania się w sytuacji, uważając, że ma się monopol na słuszność wybranych środków "zaradczych". Przedstawiłem swoje wyobrażenie o tym, jak dyplomacja mogłaby wyglądać. Jeśli wspomnianego czynnika "strachu" brak, to marność dyplomacji międzynarodowej w polskim Mikroświecie możecie zawdzięczać sobie. I tak jak zawsze strzela się do własnej bramki. (18.02.2012 13:21)TimoteosStefanosigos napisał(a): Całkowicie zgadzam się także z opinią, że Organizacja powinna "nie szkodzić". A szkodzeniem byłoby de facto narzucanie się i ciągły lament, że nic się nie dzieje. Gdyby Organizacja miała takie zadania, o jakich wspominałem, to na pewno nie byłaby zdolna do szkodzenia, bo z samej natury tych spraw ciężko mówić o szkodzeniu. Po drugie, Wasza Ekscelencjo, pragnę zwrócić uwagę na to, że nigdy nic w Organizacji nie działo się bez opinii i zgody państw członkowskich. Jako byłemu Sekretarzowi, ale przede wszystkim mieszkańcowi jednej z mikronacji, zwyczajnie zależy mi na tym, aby jedyna taka w Mikroświecie struktura polityczna funkcjonowała dobrze, a nie została przez dwa państwa sprowadzona do forum dyskusyjnego. (18.02.2012 13:21)TimoteosStefanosigos napisał(a): Organizacja nie powinna istnieć dla samej organizacji - ale dla realizacji zadań postawionych jej przez państwa członkowskie. No i w tej sprawie jesteśmy zgodni. Przedstawiłem propozycje spraw, jakie państwa członkowskie mogłyby organizacji powierzyć do realizacji. W chwili obecnej to Organizacja żyje sama dla siebie. (18.02.2012 13:21)TimoteosStefanosigos napisał(a): Skoro oczekiwania państw członkowskich się zmieniły - to znaczy, że Ciężko jest jednak mówić o jakichś oczekiwaniach, jeżeli, jak słusznie mówi Ekscelencja dalej, owe oczekiwania nie zostały przez pozostałe państwa członkowskie na forum wyrażone. Ja OPMem nie jestem, przedstawiłem tylko swoją propozycję i staram się do niej jakoś państwa członkowskie przekonać. Nie ma tu zatem mowy o wymuszaniu czegokolwiek. Refleksje, Wasza EKscelencjo, refleksje ... taki jest też cel mojej wypowiedzi. (18.02.2012 13:21)TimoteosStefanosigos napisał(a): Opinia JCiKM przynajmniej coś w tym Gmachu znaczy, w przeciwieństwie do co poniektórych. Są równi i równiejsi, rozumiem. Jednakże każdy głos powinno się wysłuchać, nawet szarego obywatela mikronacji. (18.02.2012 13:21)TimoteosStefanosigos napisał(a): I tak, chcemy Organizacji, która wróci do poziomu FPM. To dlaczego wizja ta nie jest realizowana przez zwolenników takiego kształtu Organizacji, a debatuje się nadal nad kolejnymi propozycjami reformy? (18.02.2012 13:27)TimoteosStefanosigos napisał(a): Jak dla mnie post p. von Lichtensteina jest nie ciekawy, a błędny w podstawowych założeniach. P. Lichtenstein pozostaje w świecie marzeń o organizacji, którą usiłował tworzyć, organizacji którą wszyscy uwielbiają i w której uważają za zaszczyt możliwość działania. Ja nie mam wątpliwości, że Organizacja Polskich Mikronacji nie znajduje już ani zbyt wielkiego szacunku, ani tym bardziej prestiżu. Mało kto z mikronejczyków interesuje się jej pracami, co samo w sobie świadczy o darzonym powarzaniu. Niemniej jednak nic w tym złego mieć swoje wyobrażenie o tym, jak Organizacja winna wyglądać i próbować przekonać do tej wizji innych, aby docelowo zrealizować te "marzenia". Usiłowałem stworzyć Organizację silną, aktywną, owszem, i jest to dla mnie powód do dumy, bo nie ma nic gorszego niż podejmowanie się odpowiedzialności bez jakiejkolwiek wizji tego, co chciałoby się osiągnąć. Szkoda, że nadal nie potrafi się dyskutować o konkretnych propozycjach, a dyskusje sprowadza się jedynie do ataków ad personam. mgr net. Kryspin van Buuren Zastępca Sekretarza Generalnego OPM |
|||
|
18.02.2012, 16:21
Post: #7
|
|||
|
|||
RE: Śmiertelna gorączka Organizacji
Cytat:Ów atak sprowadza się do tego, że pod przykrywką "ograniczenia suwerenności" członkowie Organizacji zachowują wobec niej bierność i nie chcą jakichkolwiek zmian, które mogłyby pozytywnie wpłynąć zarówno na jej wizerunek, jak i przede wszystkim funkcjonowanie, a przez to także w ogóle na poziom dyplomacji w mikroświecie. Na poziom dyplomacji wpływają same państwa, a nie Organizacja. Nie wiem, skąd u Ekscelencji taka ufność w to, że jak tylko Organizacja będzie mieć większe prerogatywy, to będzie lepiej. To jest wierutna bzdura - bo jeżeli same państwa o niczym nie chcą między sobą w ramach Organizacji debatować, to dlaczego miałoby się to zmienić? Moim zdaniem poskutkuje to jedynie tym, że jeszcze więcej państw będzie się czuło "zwolnionymi" z odpowiedzialności za "poziom dyplomacji", bo "od tego jest organizacja". Cytat:Dyplomacja jest tym, co wszystkie istniejące mikronacje spaja ze sobą. Jeżeli jej nie ma to tak, jakby każde z państw zamykało się na inne i żyło same dla siebie, w zupełnym oderwaniu od pozostałych. Jeżeli takiego elementu spajającego nie ma, wówczas ciężko mówić o "mikroświecie", a każde z państw można by sprowadzić do tematycznego forum, w którym grupka zapaleńców próbuje symulować państwo. Tym, co spaja mikroświat, są pewne podobieństwa między państwami, to że możemy się porównać. Śmiem twierdzić, że to zdecydowanie bardziej spaja ze sobą przeróżne kraje mikroświata, a nie to, że paru urzędników (często tych samych przez długi okres, czego jestem dobrym przykładem) pobawi się w dyplomację. Jeżeli kiedyś istniała mocniejsza dyplomacja, to nie dlatego, że "urzędnicy" byli aktywni, ale dlatego, że było też oddolne zainteresowanie. Cytat:W realnym świecie jeżeli mamy jakąś spółkę to logiczne jest, że najpierw, w przypadku kłopotów, staramy się ją ratować, a dopiero potem ewentualnie podejmujemy decyzję o jej rozwiązaniu. Nielogiczne jest dla mnie to, że proponuje WCKM podtrzymywanie funkcji życiowych "trupa". Skoro nie płyną żadne korzyści z obecności państwa w Organizacji to jaki jest powód, dla którego dane państwo powinno sobie zawracać tym głowę? "... jesteśmy masochistami i mamy sentyment", więc utrzymujcie Organizację w obecnym kształcie ... Ekscelencja po prostu nadal niezwykle mętnie przedstawia, dlaczego niby mielibyśmy promować jeszcze większe prerogatywy Organizacji, skoro nie spełnia ona do końca wszystkich tych, które już ma. A nie spełnia, bo nie ma takich potrzeb. Cytat:W chwili obecnej o dyplomatów ciężko, więc i trudno jest mówić o dyplomacji (vide sprawa wspólnej mapy). Gdyby udało się dyplomację w końcu "rozruszać", wówczas zwiększa się szansa na to, że będą jakieś spory, zarówno między państwami, jak i w kwestiach prawnomiędzynarodowych, więc i Trybunał miałby wtedy większe szanse na to, aby wykorzystać przyznane mu kompetencje. Aktywna Organizacja, w takim sensie, o jakim mówiłem, sama by też generowała jakiś poziom dyplomacji, ponieważ już choćby obsadzanie różnych stanowisk wewnątrz niej, jeżeli połączone by były z konkretnymi uprawnieniami, ergo miały jakieś praktyczne znaczenie dla obrotu spraw w mikroświecie (jak choćby organizacja międzynarodowych imprez, koordynacja spraw związanych z nauką, tworzenie międzynarodowych regulacji prawnych), same zachęcałoby poszczególne państwa do obsadzania na tych stanowiskach swoich obywateli, więc i musiałyby, kanałami dyplomatycznymi, przekonać pozostałych do poparcia kandydatury. Ekscelencja, zdaje się, nie rządził żadną mikronacją przez dłuższy okres? Szczerze mówiąc... dyplomacja jest dziedziną, która - po pierwsze - interesuje tylko nielicznych i - po drugie - stanowi studnię bez dna. Wielu państw nie stać na to, by obsadzać stanowiska w międzynarodowych organizacjach, zwłaszcza gdyby tacy urzędnicy nie mogli pełnić swoich funkcji w kraju. Mówi Ekscelencja o międzynarodowych imprezach... które państwa same najlepiej organizują, bez pomocy OPM, bo jest ona po prostu niepotrzebna. Sprawy naukowe - również państwa same najlepiej sobie z nimi radzą. Tworzenie międzynarodowych regulacji prawnych spokojnie może następować w ramach Organizacji w jej obecnym kształcie. Szczerze mówiąc - ja sam, jako dość aktywna w dyplomacji osoba, wolę zająć się sprawami austro-węgierskimi, które są dla mnie ciekawsze i o wiele bardziej mnie interesują. Myślę, że wiele osób podziela mój pogląd. Odnoszę wrażenie, że znów Ekscelencja próbuje stworzyć produkt, który niekoniecznie jest wszystkim potrzebny... tak jakby porównując do reklam - mogę się golić maszynką z trzema ostrzami i z dziesięcioma, ale jak nie umiem się ogolić, to i tak nic z tego nie będzie. Cytat:Skąd takie kategoryczne stwierdzenie? To jest wyłącznie opinia WCKM, które niekoniecznie musi być zgodna z oczekiwaniami pozostałych państw. Jeżeli chcecie Ekcelencje Organizacji, która nic nie może, to lepiej ją rozwiązać i powrócić do FPM. A czy ja się wypowiadam za wszystkich? Poza tym, co za różnica czy mamy OPM czy FPM? Pali się? Zalewa nam Awarę, że mamy się przenieść? Forma organizacyjna chyba nie ma tu żadnego znaczenia. Znaczenie ma tylko i wyłącznie to, jak państwa będą w niej uczestniczyć. Cytat:Jeżeli ta zabawa ma przynosić nam przyjemność, jeżeli ma się coś dziać i dawać asumpt do pewnego dreszczyka emocji, to niech Organizacja otrzyma w końcu możliwości do realnego wpływu na mikroświat i to, co się w jego przestrzeni dzieje. Możliwe korzyści i straty wpisane są w każdą działalność, ale to od nas zależy, jak ten bilans (w poszczególnych państwach) wypadnie w ostatecznym rozrachunku. Nie traktujmy poszerzenia kompetencji Organizacji jako stricte ograniczanie suwerenności, bo nikt nikomu nie zabroni zorganizować krajowego konkursu, założyć uczelni, czy prowadzenia kampanii promocyjnej. Niech relacja na linii państwo - Organizacja ma charakter współpracy, partnerstwa, a uprawnienia Organizacji będą - w zakresie, o jakim wspominałem w propozycjach (przedostatni akapit pierwszej wypowiedzi) - odpowiednikiem uprawnień państwa, tyle, że mające wymiar międzynarodowy. Ekscelencjo, ja nadal nie rozumiem zamiłowania Ekscelencji do instytucji... Czy OPM nie może dziś, już, teraz powołać własnej uczelni, ogłosić konkursu kulturalnego, zorganizować igrzyska olimpijskie? Kto tego broni? Widocznie nie było do tej pory takich potrzeb - więc nie rozumiem, po co mamy tworzyć jeszcze większą otoczkę instytucjonalną, skoro obecna Organizacja może wykonywać takie zadania z takim samym powodzeniem. Jeżeli nie wykonuje to znak, że widocznie państwa robią to lepiej. Cytat:Dało się już zauważyć pewną zależność, obserwując poziom aktywności członków Organizacji na przestrzeni ostatnich lat. Obecność delegatów w Gmachu jest w dużej mierze skorelowana z aktywnością administracji OPM. Proszę spojrzeć na ubiegły rok i porównać sobie poszczególne kadencje kolejnych Sekretarzy Generalnych pod względem ich aktywności oraz aktywności członków w tym okresie. Już dokonanie tej prostej analizy prowadzi do wniosku, że im więcej dzieje się w Organizacji, tym bardziej zainteresowane aktywnością w jej strukturach są państwa członkowskie. Więc to nie jest do końca tak, że brak aktywności w Organizacji, jak to Ekscelencje podnoszą, wynika tylko i wyłącznie z woli członków. Aktywność? W porządku. Tyle, że to, co się działo za kadencji Ekscelencji (bo - jak mniemam - o nią tu chodzi), było krótkotrwałą aktywnością, zakończoną po odejściu Ekscelencji. Oczywiście, nie umniejszam zasług, ale chodzi o pewne mechanizmy, które nie istnieją, dopóki nie istnieje aktywna dyplomacja państw. Albo ona istnieje, ale nie odbywa się w Organizacji. Cytat:I nie ma się co dziwić tym, którzy - mając wcześniej jakieś plany i wizję - w końcu rezygnują i dają sobie spokój z działaniem w Organizacji, w której grupa członków lobbuje za jej całkowitym uśpieniem. Nie byłbym tak odważny w tego typu twierdzeniach. Plany i wizja to rzecz zupełnie w porządku. Niemniej jednak sugerowałbym nie umniejszać roli "grupy członków lobbujących za uśpieniem OPM", bo to też są członkowie - o ile w ogóle taka grupa istnieje. Nie rozumiem wszakże, skąd ta histeria - dlaczego Ekscelencja stawia to czarno-biało? Dlaczego stara się nam wmówić, że albo czeka nas uśpienie (za którym stoją jacyś mityczni "źli"), albo plany, wizje i świetlana przyszłość. Skłaniam się raczej ku poglądowi, że państwa nie zainteresowane wizją Organizacji z większymi prerogatywami, kiedy tylko owe prerogatywy będą ich mogły dotknąć, po prostu wystąpią z Organizacji. Jeżeli Organizację mają stanowić li tylko urzędnicy i instytucje, to chyba nie ma to większego sensu :-). Cytat:Brak zainteresowania, jaki stał się dla Ekscelencji bardzo wygodnym argumentem "contra wszystko", jest w dużej mierze wynikiem tego, o czym napisałem wyżej. Zamiast podnosić ciągle ten zarzut, powinno się zastanowić co tak na prawdę jest przyczyną spadku aktywności członków, bo bez szerszej analizy nie można kategorycznie stwierdzić, że wyłącznie jest to efektem zwyczajnego braku zainteresowania. Przyczyn może być wiele - poczynając od samego spadku aktywności obywateli danego państwa, przez brak zainteresowania Organizacją z jakiegoś powodu (co należałoby też wysondować), po zupełny brak zainteresowania dyplomacją, itd. Aby mieć jednak pełen obraz, administracji OPM powinno zależeć na tym, aby zdobyć takie informacje i ew. wtedy przymierzać się do podjęcia działań zmierzających do realizacji oczekiwań wobec Organizacji. Oczywiście, tu jak najbardziej się zgadzam. Aby jednak oszczędzić siły ewentualnym "sondującym", powiem szczerze w imieniu Austro-Węgier: nasze zainteresowanie Organizacją nie jest już takie mocne, bo swoje interesy możemy realizować o wiele lepiej poza nią, a wolimy "inwestować ludzi" w rozwój wewnętrzny naszego państwa. Cytat:Chamstwem, Ekscelencjo, nie jest to, że ktoś odważył się powiedzieć kilka bolesnych słów prawdy, a to, że decyzje w Organizacji chce się podejmować bez dokładnego rozeznania się w sytuacji, uważając, że ma się monopol na słuszność wybranych środków "zaradczych". Ekscelencja, jak widzę, "pije" do Austro-Węgier. Nie rozumiem tylko, skąd przypuszczenie, że naszym poglądom wszyscy się "być może" sprzeciwiają. Gdyby tak było, z pewnością mieli byśmy już dawno "burzę mózgów". Nie mówię, że "milczący" nas popierają, a raczej - że po prostu już dawno przestało ich to obchodzić. Cytat:Przedstawiłem swoje wyobrażenie o tym, jak dyplomacja mogłaby wyglądać. Jeśli wspomnianego czynnika "strachu" brak, to marność dyplomacji międzynarodowej w polskim Mikroświecie możecie zawdzięczać sobie. I tak jak zawsze strzela się do własnej bramki. Za stan dyplomacji światowej odpowiedzialni są wszyscy, od aktywnych po uśpionych. Sugerowałbym nie szukać winnych w tych, którzy jako jedyni w ogóle zainteresowali się dyskusją z Ekscelencją na temat - o zgrozo! - stanu dyplomacji. Cytat:Gdyby Organizacja miała takie zadania, o jakich wspominałem, to na pewno nie byłaby zdolna do szkodzenia, bo z samej natury tych spraw ciężko mówić o szkodzeniu. Po drugie, Wasza Ekscelencjo, pragnę zwrócić uwagę na to, że nigdy nic w Organizacji nie działo się bez opinii i zgody państw członkowskich. Jako byłemu Sekretarzowi, ale przede wszystkim mieszkańcowi jednej z mikronacji, zwyczajnie zależy mi na tym, aby jedyna taka w Mikroświecie struktura polityczna funkcjonowała dobrze, a nie została przez dwa państwa sprowadzona do forum dyskusyjnego. Ekscelencjo, przez jakie dwa państwa? Jak rozumiem, winne są ogólnie te państwa, które są jeszcze w ogóle w jakikolwiek sposób aktywne w Organizacji? No, w tej sytuacji chyba będziemy musieli zamilknąć, aby nie być posądzonym o "sprowadzania Organizacji do forum dyskusyjnego" :-). A tak poważnie - nie rozumiem pretensji do państw aktywnych dyplomatycznie przy zupełnym braku pretensji do tych nieaktywnych. Możnaby wnioskować, że to źle, iż w ogóle się odzywamy, że ośmieliliśmy się odpowiedzieć na post Ekscelencji. Cytat:Ciężko jest jednak mówić o jakichś oczekiwaniach, jeżeli, jak słusznie mówi Ekscelencja dalej, owe oczekiwania nie zostały przez pozostałe państwa członkowskie na forum wyrażone. Ja OPMem nie jestem, przedstawiłem tylko swoją propozycję i staram się do niej jakoś państwa członkowskie przekonać. Nie ma tu zatem mowy o wymuszaniu czegokolwiek. Refleksje, Wasza EKscelencjo, refleksje ... taki jest też cel mojej wypowiedzi. Załóżmy taką ryzykowną hipotezę, że jakieś 70% państw członkowskich nie ma już żadnych oczekiwań wobec Organizacji. I co wtedy? :-) Cytat:Są równi i równiejsi, rozumiem. Jednakże każdy głos powinno się wysłuchać, nawet szarego obywatela mikronacji. Czyż właśnie tego nie robimy? Cóż, ja sam nie czuję się "równiejszy". I tak w ostateczności decyduje liczba głosów równych sobie państw członkowskich. Nade wszystko nie jestem przywiązany do swojego urzędu na tyle, by stawiać go ponad innymi :-). Cytat:To dlaczego wizja ta nie jest realizowana przez zwolenników takiego kształtu Organizacji, a debatuje się nadal nad kolejnymi propozycjami reformy? Jak wyżej - a co zmieni reforma? Szczerze powiem, byłem jej zwolennikiem, ale dziś myślę: co za różnica, jak będzie wyglądała Karta OPM, regulamin forum czy jakiś inny przepis? Liczy się rzeczywistość, realne pojmowanie spraw i wzajemne relacje. Przepis powinien przede wszystkim tę rzeczywistość opisywać, potem zaś kreować. Kiedy przepis sam kreuje rzeczywistość, jest ona karłowata, pozbawiona sensu. W każdym razie - bez urazy - nie lubię być analitykiem, ale mam wrażenie, że spotkały się zupełnie dwa rodzaje pojmowania prawa. Ja nigdy nie zgodzę się z tym, co reprezentuje swoimi poglądami Ekscelencja - dla mnie prawo, instytucje, państwa i organizacje winny być służebne wobec podmiotów i ich działalności. Mogą wpływać na realia, ale nie mogą ich całkowicie od nowa kreować. Prawo nie powinno wynikać z czyjejś wizji, wyobrażenia, że "tak będzie dobrze" - bo wtedy tworzy masę złych, ubocznych tendencji. Dla mnie każdy kolejny urząd, instytucja, organ stanowi ogromne marnotrawstwo zasobów ludzkich. Natomiast z praktyki wiem jedno - jeżeli powstaje jakiś regionalny spór, to żadne państwo, które w nim uczestniczy, nie ma interesu w tym, by rozwiązał go np. Trybunał Sprawiedliwości. Im więcej Ekscelencja wymyśli prerogatyw dla Organizacji, tym więcej razy będą one omijane. Ekscelencja promuje wizję Organizacji, która dotąd nie powstała nie dlatego, że ktoś ją mocno zwalczał, ale dlatego, że nie stanowiła potrzeby większości członków Organizacji. Gdyby stanowiła - już teraz, po tylu latach, mielibyśmy ją. Nie jestem dobrym prorokiem, ale sądzę, że taka Organizacja, jaką Ekscelencja promuje, będzie raczej wywoływać śmiech politowania u tych, którzy zdecydują się ją opuścić. Możemy się zakopywać w stosie kolejnych urzędów i prerogatyw, problem w tym, czy państwa będą widziały w tym jakąś korzyść. |
|||
|
18.02.2012, 20:16
Post: #8
|
|||
|
|||
|
RE: Śmiertelna gorączka Organizacji
Wasza Ekscelencjo Sekretarzu!
Przepraszam, że akurat wtrącam się w temat, ale jako oficjalny przedstawiciel Księstwa Sarmacji, muszę z przykrością stwierdzić, że nie mam dostępu do oficjalnych miejsc Gmachu OPM. Wcześniej nie byłem aktywnym członkiem, więc usunięto moje konto, założyłem je na nowo, lecz nie posiadam uprawnień reprezentanta. Zgłaszałem to już Waszej Ekscelencji w formie pw, jednakże nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Czy jest możliwość zmiany stanu rzeczy? (---)Michał August baron Staropodlaski Minister Spraw Zagranicznych Księstwa Sarmacji |
|||
|
18.02.2012, 21:34
Post: #9
|
|||
|
|||
|
RE: Śmiertelna gorączka Organizacji
Wasze Ekscelencje,
Po lekturze odpowiedzi Waszych Ekscelencji odnoszę wrażenie, że nie zrozumieliśmy się do końca. Nigdzie bowiem nie mówiłem o tym, żeby tworzyć nowe instytucje, ani też nie twierdziłem, że należy zmienić Kartę OPM (prócz zmian kompetencji TS). Organizacja już w chwili obecnej ma możliwości do realizacji postulatów, jakie przedstawiłem w swojej pierwszej wypowiedzi. Wystarczyłoby, gdyby Sekretarz Generalny zdecydował się na - po pierwsze - przeprowadzenie wśród członków Organizacji badania nt. ich oczekiwań (do każdego z osobna, nie poprzez ogólne pytanie zamieszczone na forum), potem zdecydowana weryfikacja członków i zawieszenie ich, a w dalszej perspektywie wykluczenie z OPM. W tak zwanym międzyczasie można szukać osób, które mogłyby z ramienia Organizacji zająć się poszczególnymi sprawami i nawiązać w tej mierze dialog z członkami, aby owe działania były skuteczne i miały sens. Wystarczy, Ekscelencje, trochę chęci i Organizacja będzie mieć jakieś znaczenie w Mikroświecie i coś w jej strukturach będzie się działo. Moja wypowiedź miała na celu sprowokowanie dyskusji i skłonienie administracji oraz członków do podjęcia działań zmierzających do zmiany obecnego stanu, albo poprzez reformę Organizacji albo jej likwidację. Skoro mają Ekscelencje jakieś swoje pomysły na Organizację, to dobrze by było, aby - przy współpracy z Sekretarzem Generalnym - w końcu zrealizować którąś z wizji. Przeciągający się marazm jedynie negatywnie wpływa na postrzeganie OPM w Mikroświecie. mgr net. Kryspin van Buuren Zastępca Sekretarza Generalnego OPM |
|||
|
18.02.2012, 21:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.02.2012 22:50 przez Edward II.)
Post: #10
|
|||
|
|||
|
RE: Śmiertelna gorączka Organizacji
Temat wraca jak bumerang, tym razem sytuacja wydaje się może nieco bardziej beznadziejna. Wyartykułowane tu argumenty – zarówno na rzecz wizji minimalistycznej („forumocentrycznej”), jak i te maksymalistyczne, formułowane w duchu idealizmu politycznego – znamy na pamięć. Wszystkie – co do jednego – padają w dyskusjach na temat reorganizacji OPM co najmniej od dwóch lat. Każda tego rodzaju erupcja kończy się dokładnie tak samo – bez konkluzji, w atmosferze ogólnego zniechęcenia.
Z pewną sympatią odnoszę się do stanowiska JE Kryspina von Lichtensteina. Duży plus za kolejną próbę rozruszania naszego grona. Nie mam jednak wątpliwości, że na realizację zaprezentowanej tu wizji wzmocnionej OPM nie ma dziś szans, co kilkakrotnie w tej dyskusji podnoszono. Skończyłoby się rozłamem i zaprzepaszczeniem ostatnich pięciu lat. Nawet jeśli w polskim mikroświecie jest zapotrzebowanie na odpowiednik ONZ, w co zaczynam wątpić, to OPM nie ma szansy na sprostanie temu zapotrzebowaniu. Organizacja, jako ciało zbiorowe, cieszy się krańcowo złą reputacją. Jedna rzecz zasługuje jednak na uwagę. To potarzana przez obie strony tego sporu teza o zaniku dyplomacji. Teza, dodajmy, słuszna, rozmaicie jednak interpretowana i na ogół przypisywana bliżej nieokreślonym adresatom. OPM to wierzchołek góry lodowej, docierają tu ledwie echa nielicznych w mikroświecie sporów międzynarodowych, państwa członkowskie niechętnie angażują tutaj swoich przedstawicieli, jeśli w ogóle takowych posiadają, bo i to staje się dziś kwestią coraz bardziej problematyczną. Jeśli pożywką dla dużej organizacji międzynarodowej jest polityka zagraniczna państw członkowskich, to sprawa jest po prostu beznadziejna i prawdę mówiąc, raczej nie oponowałbym, gdyby zgłoszono tu wniosek w sprawie rozwiązania Organizacji. Nawet powrót do modelu forum dyskusyjnego wydaje mi się dziś przesadną ekstrawagancją. Przed chwilą dokonałem małej inwentaryzacji własnej skrzynki mailowej. Z mojej perspektywy tak niestety to dziś wygląda: na dziesięć banalnych not dyplomatycznych, jakie miałem okazję wysłać w ciągu dwóch minionych tygodni, otrzymałem zaledwie jedną odpowiedź, której nadawca tłumaczył, że stracił nieco rozeznanie w sprawach międzynarodowych, bo się nieszczęśliwie zakochał i świat mu obrzydł. Większość maili na ogół w ogóle pozostaje bez odpowiedzi, na inne trzeba czekać całymi tygodniami. Jest to standard, który obserwuję od początku swojego urzędowania w dreamlandzkim Rządzie Królewskim – czyli od listopada 2009 r. Wyjątki są nieliczne i dotyczą raczej mikronacji młodszej generacji, które jeszcze nie pożarły apatia i zniechęcenie. Nie chcę wkładać kija w mrowisko, ale w niniejszym wątku (i jemu podobnych) tradycyjnie najsilniej słychać głos państw, które powinny uderzyć się w pierś, tak duży jest bowiem kontrast między głoszonymi ideałami a codzienną praktyką własnych oficjeli. Przykro mi to pisać, ale ewolucja niniejszej dyskusji odebrała mi nadzieję, a dość już się tutaj naczytałem jałowych komentarzy do Kissingera. Panowie kochani, zacni dyplomaci – zacznijcie wywiązywać się ze swoich obowiązków, zadbajcie o to banalne minimum, jaką jest korespondencja dyplomatyczna. Jest jeszcze życie poza OPM. (-) Jacques de Brolle Premier Rządu Królewskiego Królestwo Dreamlandu |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc




