|
Republika Wirtualnego Świata
|
|
31.10.2010, 12:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.10.2010 15:40 przez Edward II.)
Post: #44
|
|||
|
|||
RE: Republika Wirtualnego Świata
(31.10.2010 10:47)FJ II napisał(a): Jestem zdania, że to nie mikroświat upada, tylko niektóre mikronacje. Szukanie formuły w Republice Wirtualnego Świata i rozwiązaniach komercyjnych nie jest dobre, tak samo jak w ogóle szukanie formuły dla całego mikroświata. Surmenia ma swoją, Dreamland ma swoją, Austro-Węgry mają swoją - jedna się sprawdza, a druga nie. Wątpię, by można było znaleźć dowody na potwierdzenie słów Waszej Cesarskiej Mości. Formuła jest jedna i zawsze była taka sam - jest nią symulowanie struktur państwa internetowego w oparciu o klasyczne narzędzia oferowane przez środowisko techologiczne Sieci (witryna oparta na HTML/php), irc, chat, blog, itd. Dodatkowo, jak zostało to wcześniej podkreślone, wszyscy staramy się stronić od komercjalizacji naszej działalności. Dreamland, Surmenia i Austro-Węgry są do siebie w tej materii bliźniaczo podobne - przy czym o ile dwie ostatnie czerpią z kultur określonego regionu geograficznego hisotrycznej Europy, Dreamland stanowi konglomerat pierwiastków ideowo-kulturowych "państwa w ogóle", opartego ma modelu demokracji liberalnej (tutaj podobnie jak Surmenia i A-W). Sam pejzaż ideowy na ogólną formułę mikronacji się jednak nie składa. Stanowi jej kluczowe uzupełnienie. Z całym szacunkiem dla WCM, ale stwierdzenie, że owa formuła ma się dobrze i nie wymaga korekty czy pilnych zabiegów liftingowych, jest wyrazem lekceważenia oczywistych faktów, z których ogólny bilans demograficzny polskiego mikroświata jest chyba najbardziej wymowny. Wszyscy jedziemy na tym samym wozie. Obserwuję sytuację od 10 lat. Zapewne nie popepełnię zbyt poważnego błędu w szacunkach, jeśli stwierdzę, że każdy kolejny rok (poczynając mniej więcej od 2005 r.) przynosi spadek globalnej liczby mieszkańców polskiego mikroświata o 10-15% . W niektórych przypadkach regres następuje szybciej (Sarmacja), w innych - wolniej - (Austro-Węgry). Wszystk o zależy jednak od punktu wyjścia i wartości relatywnych. Dla przykłafdu - frekwencja październikowych wyborów parlamentarnych w KD wynosioła nieco ponad 20 osób. Był to najgorszy wynik w naszej 12-letniej historii. Gdyby podobny rezultat padł w monarchii naddunajskiej, uznano by to za wynik w jej historii najlepszy. Wszystko jest zatem względne, ale nie zmienia to faktu, że woda z wanny szybko ucieka. Podkręślę raz jeszcze - formuła jest ta sama od 12 lat. Sprawdzała się nieźle jeszcze pięć, siedem lat temu. Używając języka marketingu - obecnie produkt o nazwie "mikronacja" wchodzi w schyłkową fazę życia. Przegrywa z formułą Web 2.0. Internauta wybiera mniej absorbujące intelektualnie i zarazem mniej czasochłonne i dające szybsze efekty serwisy społecznościowe, gry przeglądarkowe, indywidualne blogi, itd. Mikronacja przestała być trendy, o ile w ogóle kiedykolwiek była. W 1998 roku było jednak mniej alternatyw. Musimy się pogodzić z niszowością naszych usług, kierowanych dla studentów prawa i nauk politycznych lub - jeśli zależy nam na odbiciu się od zbliżającego się dna - wyjść naprzeciw Zmianom i zgarnąć trochę bitej śmietany z tortu. Sarmaci, których liczba jeszcze ok. roku temu oscylowała w granicach 75-90 aktywnych obywateli, ponieśli największe straty, bo też mileli - jako społeczność - z czego chudnąć. Rodacy Waszej Cesarskiej Mości już nie bardzo - podobnie jak mieszkańcy innych państw kilku- i kilkunastoosobowych. Tam możemy mówić o stratach minimalnych, a nawet o pewnej petryfikacji demograficznego status quo. JKM Paulos Petrosigos czy Wasza Cesarska Mość "zawsze" polegali i jeszcze przez długi czas będą mogli polegać na pięciu, w najlepszym razie dziesięciu zaangażowanych obywatelach, którzy wezmą udziału w wyborach, przejmą pałeczkę po ustępującym premierze i rozpoczną awanturę w gmachu legislatywy. W Skarlandzie, Brugii, Okoczii czy Republice Francuskiej tak różowo już nie jest. Zupełnie czarno jest natomiast w Natanii. Wyczerpuje się zarówno formuła, jak i konkretne państwa, które na tej (coraz mniej atrakcyjnej) formule przestały "zarabiać" w sensie demograficznym. Jest tu pewna prawidłowość - zakładam, że również te większe mikronacje czeka radykalna liposukcja, której kresem będzie stan, w którym przy życiu pozostanie jedynie trzon najbardziej zasłużonych, zaangażowanych i doświadczonych mieszkańców - na ogół jest to głowa państwa i jej najbliższa świta. Czeka nas zapewne tzw. wielkie zrównanie. Standardem będzie model "Mikronacji 10 +". Bo też maksymalnie tylu osób potrzebuje typowe polskie v-państwo, by obsadzić kluczowe organy władzy publicznej i zagwarantować ciągłość istnienia. W przyszłym roku Al Rajn, Scholandia i Dreamland, twory obrecnie ponaddwudziestosobowe, lecz szybko chudnące, podadzą sobie dłonie z Surmenią, Austro-Węgrami i Elderlandem, gdzie sytuacja utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie. Kończąc, uprzedzę pytanie Waszej Cesarskiej Mości. Nie, komercjalizacja nie jest rozwiązaniem dla mikronacji i nigdy nie będę zwolennikiem takiej opcji. Coś jednak trzeba zrobić. (-) Jacques de Brolle Premier Rządu Królewskiego Królestwo Dreamlandu |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


