30.09.2019, 15:02:31
Życie grzesznika jest przepełnione złością i smutkiem.
Takie i było życie Ludwika Orańskiego, który zaginął na kilkadziesiąt miesięcy, pozostawiając swój dobytek, mniszy stan i wszystko, co stanowiło dla niego jakąkolwiek formę ascezy.
Ludwika Orańskiego dogonił kurier w karocy, dostarczając mu wyrok Świętego Oficjum Rotrii.
![[Obrazek: b2220384c0659d406bd05f049f777d64.jpg]](https://desa.pl/media/img/cms/artgallery_objects/18005/b2220384c0659d406bd05f049f777d64.jpg)
Orański pokręcił nosem, wiedząc dokładnie, że w Rotrii znów poleje się krew i nie chodzi tu wcale o kolejną „pielgrzymkę” dziewic do Pałacu Apostolskiego.
[Miesiąc później]
Orański na horyzoncie widział już zarys kopuł i wież świątyń Rotrii. Wiedział, że jego obecność niektórych ucieszy, niektórych zmartwi a niektórych… a niektórych miał po prostu w nosie. Niepokorny Orański wracał tuż przed samym konklawe by bacznie obserwować który z elektorów zostanie nowym Patriarchą.
Takie i było życie Ludwika Orańskiego, który zaginął na kilkadziesiąt miesięcy, pozostawiając swój dobytek, mniszy stan i wszystko, co stanowiło dla niego jakąkolwiek formę ascezy.
Ludwika Orańskiego dogonił kurier w karocy, dostarczając mu wyrok Świętego Oficjum Rotrii.
![[Obrazek: b2220384c0659d406bd05f049f777d64.jpg]](https://desa.pl/media/img/cms/artgallery_objects/18005/b2220384c0659d406bd05f049f777d64.jpg)
- Psia krew - pomyślał - To się doigrałem…
- Chłopie, co w Rotrii? - zagaił wracającego do swojego wozu człowieka, który dostarczył mu śmierdzący perfumami Piccolominiego kawałek papieru.
- Zbliża się konklawe, mój Panie. - odpowiedział kurier, po czym złapał za lejce, trzepnął nimi rumaka który holował jego wóz i odjechał w kłebach kurzu.
Orański pokręcił nosem, wiedząc dokładnie, że w Rotrii znów poleje się krew i nie chodzi tu wcale o kolejną „pielgrzymkę” dziewic do Pałacu Apostolskiego.
- No cóż, skoro pokuta, to niech waćpan Eminencja Piccolomini wie, że pokuta się odbędzie -.
Cytat:Drogi Michelangelo; wracam za miesiąc.
Schowam się w klasztorze na rekolekcje a później widzimy się w Rotrii.
Twój ulubieniec, L.
[Miesiąc później]
![[Obrazek: french-19th-century-a-young-priest-kneel...ection.jpg]](https://images.fineartamerica.com/images-medium-large-5/french-19th-century-a-young-priest-kneeling-litz-collection.jpg)
- puk, puk… - drzwi celi w klasztorze kamedułów na krańcu świata uchyliły się a zza nich wychylił się poczciwy dziadek z brodą tak jasną, tak czystą, że gdyby nie fakt, że najpewniej znajdujemy się na Ziemi, a nie w Niebie, Orański pomyślałby, że to sam Bóg Ojciec go odwiedził.
- Jak się masz, Ludwiku? - zagaił przeor kamedulskiej pustelni, w której swoje ostatnie tygodnie spędził marnotrawny Ludwik oddając się leczniczej dla duszy pokucie.
- Cóż, wiesz… zatęskniłem już za luksusami Rotrii, drogi ojcze… - Orański zaśmiał się sam za siebie.
- Och, łobuziarski Ludwik. - wzdychnął przeor po czym wręczył Ludwikowi kopertę.
- Co to takiego? - zapytał zaskoczony Orański.
- To list dla Ojca Świętego, potwierdzający odbycie przez Ciebie pokuty w naszym klasztorze. Możesz wracać.
- Uważaj, bo jeszcze Piccolomini postawi Cię przez Oficjum za ubicie przeora - powiedział z przekąsem przeor, uśmiechając się dobrotliwie do Ludwika.
- Dziękuję, naprawdę dziękuję. - odpowiedział Orański.
Orański na horyzoncie widział już zarys kopuł i wież świątyń Rotrii. Wiedział, że jego obecność niektórych ucieszy, niektórych zmartwi a niektórych… a niektórych miał po prostu w nosie. Niepokorny Orański wracał tuż przed samym konklawe by bacznie obserwować który z elektorów zostanie nowym Patriarchą.
ks. mgr net. Ludwik Orański-Nassau
![[Obrazek: 2VgRC.png]](https://funkyimg.com/i/2VgRC.png)



![[-]](https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/rotria/forum/images/duende/collapse.png)












![[Obrazek: 32GnG.png]](https://funkyimg.com/i/32GnG.png)







![[Obrazek: 2usMx.png]](http://funkyimg.com/i/2usMx.png)