|
Regenta. W jego biednej głowie walił się właśnie cały świat pozytywnego Dudonowego myślenia: Świstak nie jest przyjacielem (choć przecież tak mówił!), tylko sarmackim szpiegiem, zaufana zaś Patelnia jego wspólnikiem - służyła wszak do wysyłania szpiegowskich sygnałów. Maxima kocha jakiegoś wrogiego Sawsa, a nie dobrotliwego Papę Smerfa. A teraz jeszcze ten Chochlik, którego mu każe szukać Nuerenberg! I to gdzieś w drukarni, jakby nie mógł przyjść w godzinach pracy do jego gabinetu. A w ogóle - czy Chochlik będzie w stanie zastąpić ukochanego świstaka? Czy będzie umiał tak dobrze doradzać, tak żwawo znajdować na komputerze rządowe konta i tak prędko wyszukiwać właściwe kody... Trzeba będzie od nowa mu wszystko pokazywać. Nie wiadomo, czy rządy Królestwem pójdą z Chochlikiem tak sprawnie, jak ze Staszkiem... Ale trudno, jutro każe SSB rozpocząć poszukiwania niejakiego Chochlika Drukarskiego, żeby zrobić go swoim oficjalnym doradcą, jak zażądał Regent. Wszystko lepsze, niż następne spotkanie z tym deltyjskim Niedźwiedziem. Dudone do końca balu był myślami nieobecny. Ledwo reagował na pozdro- wienia przyjaciół z PLI, nic nie jadł, nie |
zauważył nawet nieobecności swojej siostry Maximy. To zresztą być może uratowało bal. Tylko jedna siostra Dudone kompromitowała się gdzieś z boku, biegając z radosnymi okrzykami za puszczanymi przez lokaja balonikami z gazem. Nikt z Rodziny na szczęście nie przemawiał, a alkohol lał się strumieniami, co nie wylewającym za kołnierz Knoblom, Jumperom, Gałom czy Pijacom w zupełności wystarczało do szczęścia. Tylko Kaprysina z nieodłącznym Lisem intrygowała gdzieś na boku, Antyttle chował właśnie niepotrzebny już dziś dyktafon, na którym nagrywał co lepsze kawałki oficjalnych wystąpień Premiera, by je przesłać ... Królowi. Jedyny niepijący w tym gronie - Archimandryta Strudolfini ze swadą nawracał na swoją pokutną wiarę jakichś przedstawicieli Natanii i półnagich Indian z Aztecu. Następnego dnia w swojej letniej rezydencji za kilkoma morzami (wynajmowanej z rabatem, płatnej co do godziny) Scholandzki Majestat, nerwowo dopijając codzienne piwo własnej produkcji (by nie przepłacać), wysłuchiwał ostatnich kaset, przysłanych przez Antyttle i oglądał zdjęcia z Balu Rządowego, które mu uczynnie podesłali ludzie opozycji. Czerwo- |