|
minister Maximy polecenie przemalowania limuzyny na różowo w takie żółte kwiatuszki, bo czarne jest brzydkie. W końcu Maxima dotarła do swojej nowej siedziby i poszła "porządzić". A przynajmniej tak powiedziała do przechodzącego woźnego przed zamknięciem drzwi do swojego ministerialnego biura. Wcześniej kazała zdjąć portret Nadina DeBillo, herbu Sknera, legendarnego ministra finansów i premiera Scholandii. Nie spodobał się jej wielki czerwony nos legendy scholandzkich finansów. - Powiesimy tu "Dziewczynkę z zapałkami". Ona bawiła się w sklep i sprzedawała różne rzeczy różnym ludziom. O! - uzasadniła decyzję zdumionym ministerialnym biurokratom. - Ech... Św. Nadinie, patronie spraw beznadziejnych, miej nas pod swoją opieką - westchnął ministerialny kapelan (notabene szpieg Patriarchy i księcia następcy trony Filipa von Szajben) patrząc na zamykane drzwi Maximy. Po czym kręcąc głową z niedowierzaniem udał się pisać kolejny donosik do księcia-patriarchy, który wybrał się z kolejną pobożną pielgrzymką na słoneczne plaże Solardii. Nieco zaskoczony Don Dudone po wyjściu swojej siostry przez chwilę zasta- |
nawiał się na jaki bal został zaproszony i czy ma na niego pójść. Zdecydował się zapytać ją wieczorem. - W końcu i tak zobaczymy się na wieczornych "Teletubisiach" - wymamrotał do siebie Don Dudone i zabrał się za obliczanie skomplikowanego wzoru na budowę nowej gazłęzi gospodarki, której uruchomienie obiecał w exposee przygotowanym przez Markgrafa Szalom. Na górze strony pokrytej skomplikowanymi wyliczeniami (2+2=4. A może to 0?) widniał tytuł "Cóś nówego". Niestety nie dane było mu skończyć. Żmudne wyliczenia na patyczkach oraz bardziej zaawansowanym modelu liczydła przerwało pukanie. Do gabinetu premiera wtargnął podstępny opozycjonista Janusz Lis. Zgodnie z nazwiskiem opatulony w futro z lisów, choć przecież była pełnia lata. Od samego początku zaatakował gwałtownie premiera. - Chciałbym wiedzieć gdzie jest budżet? Ludzie czekają na pensje, a my nie mamy budżetu. A gdy ludzie nie mają pieniędzy to nie mogą kupować w mojej restauracji. Stanowczo protestuję!! Dlaczego Pan Premier Don Dudone nie składa projektu budżetu?! - popiskiwał oskarżycielsko biegając gorączkowo po gabinecie i zagląd- |