|
dając do wszystkich kątów. Don Dudone wzruszył ramionami. - Ja nic nie wiem o żadnym budżecie. A pieniądze są. Rząd ma je w banku. Jak Pan chce to dam trochę. Już piszę, żeby Podniebny Andy coś tam Panu zapłacił za coś tam. Niech Pan sobie kupi coś ładnego. Najlepiej w rudym kolorze. Musisz Panie Janusz zauważyć, że pracujemy razem w naszym rządzie, a nie samodzielnie. Jeszcze budżetu my nie znaleźli, ale jego szukamy - mówił z uśmiechem Dudone szukając gorączkowo jakiegoś papierka, którego nie zdążyły jeszcze pomalować jego siostry bawiące się wcześniej w jego gabinecie kolorowymi kretkami i smarujące na lewo i prawo znalezioną w toalecie szminką. Zanim go znalazł Lis wpadł w jeszcze większą furię. - To jest bezczelność!! Pan i cała rodzina Dudone zbija bąki na lewo i prawo, a Scholandia bankrutuje przez Waszą bezczynność - wykrzyknął Lis i wymaszerował z gabientu przy Bulwarze Władzy. Chwilę potem zapakował się w pomalowany na rudo najnowszy wytwór luksusowego przemysłu samochodowego marki "Kanik" i nakazał kierowcy wieźć się do swojej rezydencji w Kanikogradzie. Stamtąd wysmażył zjadliwą skargę |
pomstując na brak budżetu i pieniędzy rozsyłając ją do wszystkich scholandzkich gazet razem z reklamą "Lisiej Nory" i poufną informacją, że brak swojego listu na czołówce potraktuje w przyszłości jako rezygnację z pieniędzy za reklamę dla gazet. Poskutkowało. Następnego dnia wszystkie gazety zachłystywały się opowieściami jak to Rodzina Trzymająca Władzę nie potrafi stworzyć budżetu dodając złośliwe plotki rozpowszechniene przez Lisa o braku międzynarodowego doświadczenia Don Dudone. "Premier zagranicę zna tylko z wycieczek autokarowych" - mówi anonimowy poseł" zachłystywali się dziennikarze. W tym samym czasie minister-lump Miecior wysłuchiwał z ponurą miną opowieści świstaka i Don Dudone. Rozemocjonowany premier skarżył się na Lisa. - I mówił, że nowi obywatele są w rządzie. I w ogóle był niegrzeczny. I krzyczał na mnie!! O jakimś budżecie mówił, co miał być a jego nie ma! A co ja wiem, gdzie on jest schowany! Ja go nie chowałem i moje siostry też nie. Może Ty gdzieś go wsadziłeś? - zakończył z podejrzliwą miną Christoforo. - Aha... W piaskownicy - mruknął Miecior rozglądając się za jakimś napojem. Suszyło |