|
Rozdział Trzeci
astępnego dnia po ciężkiej pracy nad
tworzeniem rządu i twórczym upiększaniem Expose, Dudone nie mógł się dobudzić. Gdy pierwsze promienie słońca zaczęły igrać na jego twarzy, Premier-Nominat przewrócił się tylko na drugi bok.
W końcu, po upływie mniej więcej godziny, w brutalny sposób obudziła go najmłodsza z sióstr, skacząc na niego z indiańskim okrzykiem triumfu. Christoforo poderwał się jak oparzony. -Co? Już dziewiąta? To niemożliwe... na jedenastą mam być w Parlamencie! Nie zdążę... Dudone w pośpiechu wstał, umył się i ubrał. Był już w połowie schodów, gdy nagle się zatrzymał, puknął w czoło i pognał z powrotem na górę. Wpadł zdyszany do mieszkania - politycy bowiem wskutek ciągłej gonitwy za stołkami nigdy nie mają zbyt dobrej kondycji. Siostry, zajęte w międzyczasie studiowaniem po obrazkach programu telewizyjnego dla najmłodszych, dziwnie na niego spojrzały. -Zapomniałem mojego Expose - stwierdził bezradnie. |
Zabrał tekst swojego przemówienia z sypialni i już zamykał za sobą drzwi, gdy jednak ponownie wrócił. -Czy wy aby nie powinnyście pojechać ze mną? - Zastanawiał się chwilę - Bo... w zasadzie, to macie być ministrami, czy nie? Annodudo, a ty przecież jesteś posłem! Musisz zagłosować za nowym rządem! - wykrzyknął w nagłym przebłysku geniuszu. Młodsze siostry stały jak wryte. -W zasadzie... - Odparła bez przekonania Maxima - Tylko... za dziesięć minut zaczynają się Teletubisie... -No - Zgodziła się druga Siostra-od-wczoraj-Trzymająca-Władzę. -Och, dajcie spokój! O dziewiętnastej leci powtórka, to obejrzymy razem, jak zwykle! Siostry zgodziły się niechętnie. W końcu liczyły na to, że obejrzą kolejny pasjonujący odcinek dwa razy, w ten sposób przed zaśnięciem lepiej im się przypominały co lepsze wypowiedzi (najbardziej lubiły wymowne "Yo!" najmniejszego Tubisia). Obie szybko dojadły kanapki, bez zbędnego przymierzania założyły jakieś ubrania i już za piętnaście jedenasta Familia opuściła swoje domostwo. Choć od ogłoszenia wyników wyborów minęło już kilka dni, działacze Nowej Demo- |