kracji wciąż jeszcze nie otrząsnęli się z porażki. Bo że była to porażka, musieli przyznać. Alex Antyttle i Kaprysina Lampeduska krzątali się w swoich gabinetach, wciąż na nowo przeglądając z niedowierzaniem podział głosów. Jak można było przegrać?
    W tym czasie perfidny Lis siedział w pokoiku konferencyjnym, w sztabie wyborczym swojej partii. Nie zastanawiał się już nad przyczyną przegranej, lecz obmyślał nowe Lisie intrygi i, jak przystało na prawdziwego opozycjonistę, popijał piwo. (Dlaczego właściwie opozycja nigdy nie pijała trunków innych niż piwo lub Strudolfowe wino z sadziku marki "Wisienka"? Znawcy scholandzkiej sceny politycznej mawiali, że to sposób na odcięcie się od PLI, której władze od dawien dawna znane były z umiłowania do droższych, nawet zagranicznych trunków, jak whisky, czy koszerna wódka. Wiedzieli bowiem, że w przeciwieństwie do PLInteligencji, tej prawdziwej postępowej elity scholandzkiej, jako niezbyt zamożnej (bo zawsze niedocenionej) nie powinno było stać na zakup porządnego i wysokoprocentowego trunku. I to całej elity na spółkę! A pojedynczego Nowego Demokraty? Lepiej nie mówić Gdy nadejdzie


wielka chwila, Lis będzie gotów - w Scholandii zostanie wprowadzona prohibicja na cudzoziemskie napoje wyskokowe. Taka decyzja z pewnością oznaczałaby nagłą śmierć PLI - myślał perspektywicznie Lis. Lub wzrost przemytu - musiał się zreflektować.
     Siedział więc Lis nadal w fotelu z butelką cienkiego piwa z Internetii , a rudy fałszywy ogon zwisał mu smętnie. Na razie nie udało mu się nic prócz udaremnienia castingu na ministrów, jakiś lepszy numer wymagał dłuższej medytacji lub zasięgnięcia rady u cichego guru opozycji, ostrojęzycznego Księcia Scholii. Ten zaś przebywał gdzieś za granicą, lecząc powyborczego kaca moralnego. Jego Królewska Wysokość znany był bowiem z nadmiernego przejmowania się nie swoimi problemami i dość gwałtownych reakcji... Sen jest dobrym lekarstwem, toteż znużony Lisi Mózg Opozycji po pewnym czasie słodko zasnął.
    Następnego dnia do Parlamentu pojechali w dwójkę; Antyttle i Lis. Kaprysina nie miała ochoty; zbyt wiele wspomnień, zbyt wiele uczuć. Gdy dojechali w pół do jedenastej, w Parlamencie nie było jeszcze nikogo, poza rozpolitykowanym personelem. Obaj człon-