Może obecność świstaków wcale nie poprawia nastroju premierów?" Ale trudno. Trzeba na razie zacząć pracę.
    Na początek Dudone udekorował więc swój gabinet. Otworzył tajemniczą różową teczkę i zdjąwszy urzędowy portret Króla, powiesił na jego miejscu ulubioną Smerfetkę w stroju bikini. Następnie wyjął podstawowy zestaw klocków z kolejnymi liczbami i rozpoczął żmudną edukację ekonomiczną. Rzucając klockami, a potem układając je, mruczał do siebie: Pomyślmy znowu - mamy 3 punkty i co 4 nam uciekł? Dlaczego ... Albo może to jest tak: jak 2 razy 2 może być 4, ale i 0!! Nie zapominajmy o tym, że może być 1, 2, czy 3. Wszystko to było tak niesłychanie trudne, że przeciętny obywatel za nic nie byłby w stanie się w tym połapać. Dlatego Dudone, zapisując wyniki kolejnych rzutów i wzory układanek, kontynuował ekonomiczne rozmyślania: Aby odczytać cokolwiek z tego należy przede wszystkim sięgnąć do matematyki, bliżej do analizy i algebry, być może wtedy ktoś to zrozumie. Następnie zanotował kwestię do poruszenia na najbliższym posiedzeniu Parlamentu:
Każde stwierdzenie w tej grze dla wtajemniczonych ma niestety tutaj przypadek porównania kwadratury i eliminacji.


    Nawet nie wiedział, poczciwiec, że zapisując takie tajemne szyfry, czynił niemożliwym zadanie swojego przyjaciela Świstaka, który, jako sarmacki szpieg (czym w istocie był), miał przekazać perfidnemu Czekańskiemu tajemnicę scholandzkiej ekonomii. Przeczytawszy te słowa skopiowane zaledwie dzień później Kanclerz Sarmacji zwołał tajne posiedzenie najlepszych  kryptologów  pod   przewodni-
ctwem Cocacolatla. Na nieszczęście dla sarmackiej gospodarki nie udało się im wejść za kurtynę skrzydlatych myśli scholandzkiego Premiera.
    Tymczasem Miecior tak bardzo zasmakował we władzy, ze postanowił krok po kroku usunąć rywali. Zaczął od najłatwiejszych. W krótkim czasie jego analityczny umysł zaplanował porwanie ... Maximy. Realizując swój najnowszy genialny plan Miecior napisał liścik o następującej treści:
"Maximo! Jótro w polódnie, marz byc w piaskownicy. Podeidzie do ciebie merzczyzna i karze ci pujść do furgonety wypelnionej po bżegi cókierkami.
Twuj D.D."
    Miecior znakomicie poznał już styl Don Dudone, a że już był po kilku głębszych - idealnie go - jak widać - podrobił. Tak to