bajkowego serduszka. Oj, nie. Różowe też muszą być.
-Pani Minister! Różowe przyjęcie rządowe?! Tu trzeba trochę gustu, smaku, klasy! - urzędniczka nie wytrzymała i krzyknęła na rozmarzoną Annodudę, która leżała na swoim biurku bawiąc się kredkami.
-Mój ukochany braciszek powiedział mi, że ja tu rządzę. Jak powiem tak będzie. Pisz co mówię, bo mi się już nie chce.
   Niestety, w odpowiedzi dało się słyszeć tylko głuchy trzask drzwi. Annoduda została sama z zaproszeniami. Postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i wypisać zaproszenia takimi oto słowami:
Zaprasam, balik rzondu bendzie tam gdzie ostatnio, o tej samej godzinie. Kto pszyjdzie nie pszebrany niezostanie wpórzczony. jesce raz zaprasam na balik maskowy,
Minister Kóltóry,
Anndóda

    Zadowolona z siebie Pani Minister uśmiechnęła się pod nosem, wzięła wzór zaproszenia, wyszła z gabinetu i podała sekretarce:
-Wyślij tym, co musisz.
    Przed budynkiem czekał rządowy samochód, który zawiózł Annodudę do jej domu. Wbiegając po schodach Pani Minister


omal się nie przewróciła - zbliżała się w końcu pora ulubionej bajki i trzeba było na nią zdążyć, nawet kosztem połamanych butów czy nóg. Bajka na dobranoc musi być!
    W pokoju przed telewizorem nie zastała jednak wyczekiwanego brata i ukochanej siostrzyczki. W kącie spał lump Miecior, a świstak Staszek bawił się przy komputerze, połączonym z tajnym serwerem Rządu, próbując kolejne hasła z leżącej na stole listy Dudone. Pani Minister natychmiast rzuciła się na kanapę, chwyciła pilota i odpłynęła w bajkowy świat Teletubisów.

***
    Maxima powoli otworzyła oczy. Nie do końca sobie zdawała sprawę z tego, gdzie się znajduje. Różowy sufit? Przetarła oczy ze zdumienia i przewróciła się na bok. To nie było jej łóżko... ale nie było takie najgorsze - różowy baldachim z białymi falbankami, pościel biała w różowe kwiatki... a miedzy kwiatkami różowe krasnale! Pani Minister wstała i ze zdziwieniem spojrzała, że ma na sobie swoją ukochaną piżamę z obrazkami ze Śpiącej Królewny.
- Jak ja się tu znalazłam? Czy to sen?- powiedziała na głos do siebie Maxima.