- Nie pamiętasz nic, ukochana? - odezwał się niezauważony Sawsi - Byliśmy u Ciebie w gabinecie, bawiliśmy się kolejką elektryczną, trochę rysowaliśmy... przypominasz sobie? Wybacz, że musiałem Cię uśpić, ale jesteś w moim tajemniczym domu, nie mogłem narażać się na żadne ryzyko, musiałem być pewien, że nie wiesz dokąd jedziesz. Spałaś tak słodko kochana...
- Ja... yy... noo.... - serce Maximy waliło jak oszalałe. Teraz oczyma wyobraźni widziała, jakby to było naprawdę - te serduszka skaczące w jego oczach! A w tych serduszkach pełno zabawek, misiów i kredek... i wszystkie różowego koloru!
-Chodź! Szybko!- pociągnął ją Saws - zaraz zacznie się poranny program z bajkami!
-Ale dlaczego ja tu jestem?!
-No jak to? Nie rozumiesz? Żal mi ciebie było! Same najlepsze bajki byś przegapiła! Ja ostatnio też za wiele czasu nie miałem na ich oglądanie.... ale chodźmy! Ministerstwo może poczekać!

***
    Premier Dudone wrócił do kraju, i pierwszym, co przeczytał, był list od Maximy, że "wyjehałam w sprawach


słórzbowych, by lepiej poznać kraj z perspektywy szaryh obywatelów". Nie wszystko z tego, co tam było napisane, zrozumiał (pewnie Maximie ktoś mądrzejszy list podyktował), ale fakt, że jej nie ma i jakiś czas nie będzie, był oczywisty. List dostarczył zaufany Staszek, więc wszystko na pewno było w jak najlepszym porządku. Oby tylko Maxima zdążyła wrócić do balu...
-Christoforo! Christoforo!
-Annodudo jak to dobrze być w domu! Co u Teletubisiów!? Nawet nie wiesz jak mi żal tych ostatnich odcinków, ale ten nadęty Regent nie pozwolił mi wyjść w trakcie spotkania, gdy mu powiedziałem, że muszę iść na bajkę. Poza tym co chwilę mnie uciszał, nic nie mogłem powiedzieć! A tak chciałem się pochwalić nowymi skarpetkami ze Smerfetką.... I na dodatek krawat mi dał inny - a mój ukochany z Myszką Miki schował i nie powiedział gdzie... - Christoforo mówiąc to miał łzy w oczach, co strasznie ujęło jego młodszą siostrę
-Braciszku, nie płacz, nie płacz! Może on się z Tobą chciał pobawić w ciepło/zimno?
- O tym nie pomyśla...
- Chodź, chodź, nie myśl o tym....(bo mama mówiła, że to dla nas za trudne - cokolwiek to znaczy). Wiesz co? Mam wspaniałą nowinę! Rozesłałam wszystkie