|
stać z mądrości rabinów scholijskich a jest to mniej więcej tyle samo, co medycyna ludowa, tyle że dotyczy gospodarki, religii, polityki, nauki, wojny i czego tam jeszcze Szual nie wymyśli (przyp. autora)). -Dlatego - kontynuował- że ja jestem zdrowy. -Błachachacha -wybuchnął śmiechem Miecior, który pomału przyswajał sobie zwyczaje PLII- kto ci w to uwierzy? Najpierw zamkną cię na obserwacji, masz szansę dopóki niczego nie napiszesz lub nie wygłosisz jednej ze swych płomiennych mów, ale jak cię znam - już po tobie. Ordynator von Schwaben nie jest miłośnikiem twojej erudycji, więc nie licz na łagodną diagnozę. Nie tak szybko wyjdziesz z wariatkowa. -Już wiem, wyrosnę sobie skrzydła i odlecę jak orzeł, i tyle mi zrobią, albo zniknę, o widzicie, zamykam oczy i mnie nie ma, bo jest ciemno, albo... -Nie głupiej! - warknął Miecior, tylko udowodnij, że nie mają racji. Wygłoś mowę do narodu, albo coś takiego! To kiedyś uratowało Premiera de Belli, choć i tak na końcu trafił do wariatkowa - zamyślił się. Dobra, pomogę ci. Zacznijmy pisać, ale najpierw sobie poleję... |
Po czym Miecior polał sobie i świstakowi whisky z przemytu (którą także dostarczyły im tajne służby, nie ma jak członkowie Rządu...). Niestety pomimo całej przytomności umysłu Miecior był jednak lumpem. Wraz ze świstakiem Staszkiem w krótkim czasie spili się do nieprzytomności, zatem Dudone zmuszony był swoje orędzie pisać sam. Przerywały mu tę pracę radosne okrzyki siostrzyczek, oglądających Żwirka i Muchomorka oraz pijackie wybuchy śmiechu niewychowanego świstaka, który jednak po pewnym czasie na szczęście się zakrztusił. Ale teraz przynajmniej było trochę spokoju, tak potrzebnego do intelektualnego wysiłku. Piszący Dudone tak zapamiętał się w pracy, że nie zauważył, jak przypaliła się patelnia, na której Lump Miecior wstawił był na ogień swoje przysmaki: zdechłego szczura i rozjeżdżoną żabę. Dym z kuchni dodatkowo trochę zaczadził premiera, niemniej do pożaru nie doszło. Następnego dnia Scholandczycy mogli we wszystkich dziennikach przeczytać posłusznie wydrukowane orędzie swego premiera, które brzmiało tak: "Aczkolwiek sądzę. iż te poglądy są nieadekwatne do sytuacji jaka miała miejsce. W tym aspekcie mogę polemizować, ale jednak bajeranckie |