|
Niezłe to nowe scholandzkie szkolenie w zachowywaniu tajemnic, muszę zdobyć jego metody ... zamyślił się. -No dobrze - odparł Świstak - ale stoimy na razie w miejscu! Nic nie mamy nowego, poza nieaktualnym wystąpieniem Premiera. Zresztą i ono pisane było szyfrem, którego jeszcze nie złamaliśmy. Popatrzcie, co udało mi się wykraść z jego biurka ostatniej nocy, to chyba element klucza do tego kodu - i tu Świstak wyjął zza kłaków futerka pomięta kartkę, z czystopisem listu Premiera do prasy (Dudone szukał go rano i musiał odtwarzać z pamięci). Tekst brzmiał następująco: "Widze, ze wam się podoba analiza tekstu, ale wartość cenną zapewnie nieodczytacie tak błyskawicznie jak odczytają to moi przyjaciele! Każde stwierdzenie w ma iestety tutaj przypadek porównania kwadratury i eliminacji. Niestety widze, ze większość ludzi niepotrafi tutaj odczytac hasła przewodniego!" -To trudne - stwierdził Czekański po trzykrotnym odczytaniu tekstu, a jego podziw dla scholandzkiej elity wzrósł jeszcze bardziej. Chyba tędy nic nie wskóramy... Kanclerz ponuro się zadumał. - Mam inny pomysł - odezwał się nieoceniony Świstak (sarmacki odpowiednik |
Agenta 007). Dowiedziałem się od moich konfidentów spod mostu, że Dudone właśnie rozpoczął gorączkowe poszukiwa- nie niejakiego Chochlika Drukarskiego, osobnika nieznanego jak dotąd naszemu wywiadowi. Zapewne dowiedział się coś o jego nadzwyczajnych zdolnościach, bo pisze w prasowych anonsach, że chce go zrobić swym nowym doradcą. Proponuję odesłać tę kobietę do Scholandii, bo jeśli dowiedzą się o porwaniu, dojdzie do otwartego konfliktu. Wmówimy jej jakoś, że to wszystko to sen albo specjalna inscenizacja jej ukochanego Sawsa. Natomiast my znajdźmy tego Chochlika przed Dudone, zabijmy go albo uprowadźmy, a Saws przebierze się za niego i wróci do Scholandii. Tam zostanie doradcą Dudone i może wreszcie dowiemy się sekretów Królestwa. - Zgoda - odrzekł Czekański. Tak zróbmy! Wytarł swój zakrwawiony nóż (Saws dla zrobienia wrażenia na Maximie oblał go przed przesłuchaniem ketchupem), zdjął wampirze zęby z plastiku i poszedł dalej knuć, a swoim paladynom nakazał wykonać nowe, jak zwykle genialne zlecenia. Jeden z nich pobiegł zaraz do sarmackiej wiedźmy leśnej, jedynej w tym kraju kwitnącej kultury i nauki osoby obytej w dziedzinie |