W UKL zawrzało. Mocnym echem odbił się wczorajszy tekst w Sclavie, oj mocnym. Dziś staliśmy sie celem zajadłego ataku skierowanego w naszą gazetę jak i we mnie osobiście. Oto przykład:

“Pamflet wysmażony przez redaktora, dziś nie wahamy się użyć tego słowa, brukowca „Sclav” jest dobitnym przykładem degeneracji ideałów dziennikarskiej rzetelności, obiektywizmu i bezstronności. Dodajmy, że redaktor tegoż pisma, Aaron Rozman, jest sympatykiem Sarmackiej Partii Demokratycznej. Artykuł ten miał wydźwięk propagandowy, bez wahania szastano w nim oskarżeniami i obelgami. ”

Odpowiadam: NIE! nie wstyd mi. Nie silę się na obiektywność, od tego są inne gazety. Nigdzie też nie napisałem że artykuł bedzie bezstronny. Nie ukrywam swojej sympatii do SPD, sygnaturkę mam widoczną jak Pan Bóg przykazał.

Piszecie Panowie że bez wahania szastam oskarżeniami o obelgami. Proszę zatem o przykłady, bo w artykule Panów jakoś ich zabrakło…

“Polityka, brudna polityka, bezpardonowo wdziera się w kolejne przejawy życia publicznego, w sfery dla niej zakazane.”

Mogą Panowie mnie olśnić jakie przejawy życia publicznego są zakazane dla polityki? Naiwność..

“Narodowy Związek Monarchistyczny i Unia Konserwatywno-Liberalna nie mogą pozwolić, aby do Sarmacji przenikały kalekie wzorce ze świata realnego. Będziemy walczyć z bezczelną agitacją polityczną, zakłamaniem i kłamliwością politykierów mydlących oczy wyborcom.”

Od swoich szeregów zacznijcie Panowie.

“Panie Rozman, nie wstyd Panu?”

Wstyd mi że muszę odpowiadać na ataki tych którzy nic dla Sclavinii nie zrobili, a teraz mianują się jej zbawcami…