Jak sami Szanowne Ekscelencje widzą jest to temat dość drażliwy. Republika Palmowa chyba nigdy nie robiła żadnych przeszkód gdy pojawiały się wokół niej nowe twory. Mowa tutaj choćby o wyspie Utoha, pod warunkiem, że jest cel posiadania takich terenów. Akurat w tym wypadku szybko doszedłem do wniosku, że agurska Utoha nie dość, że pełni rolę miejsca pobytu co najmniej 1-2 mieszkańców, to jeszcze coś się tam działo. Nie wiem jak to jest w tej chwili, ale moim skromnym zdaniem zasłużyła na to by istenieć i mieścić się tam gdzie teraz.
Każdy z nas pewnie ma inną opinię na ten temat, dlatego dziwi mnie takie dość uparte twierdzenie, że państwa Rady będą jednomyślne. Wiemy jak było do tej pory. Takie
liberum veto nie do końca ma sens. Mamy na Vaarlandzie i Antyrze aktualnie Nordię, RON, Skarland, Wlk.Polondię, Ispanię, Osterię(zakładam, że mamy), La Palmę, Agurię i Niderlandy. Nie liczę Francji...gdyż została uznana, za nie istniejącą.

Daje nam to 9 państw. am wobec tego kilka pytań i przemysleń...
1. Ile czasu potrzeba na to by te dziewięć państw wydało dokument odnośnie swojego punktu widzenia na przyłączenie nowego państwa do kontynentu(ów)?
2. Po jakim czasie uznamy, że już go jednak nie wyda?
3. My i Agurczycy doskonale się przekonaliśmy, że to trwa dość...długo

4. Co będzie jeśli dane państwo będzie przeżywało akurat kryzys, albo stosowne władze wyjadą realnie w wyznaczonym i ustalonym odgórnie czasie na odpowiedz na przyłącznie i nie przedstawią oficjalnego stanowiska?
Czy będzie to głos przeczący, nie liczący się czy jednak będący za przyłączeniem?
5. Co zrobić gdy nowe państwo przeoczy jednak jedno z państw i nie poinformuje w ogóle o swoim zamiarze? Nawet jak się zbierze Rada, to przeoczone państwo będzie chowało urazę(chyba miało to miejsce, prawda?)i pewnie zastosuje umowne i nazywane przeze mnie
liberum vetoPytań pewnie jest o wiele więcej...ale to te nasuwające się w pierwszej kolejności...