Również podoba mi się pomysł Ekscelencji Miramontesa.
Ja wskazałbym na jeszcze jedną sprawę: oświata. Każdy kraj ma swoją przesławną Alma Mater, która poza tym, że czasem zatrudnia grupkę wątpliwej jakości ekspertów lub leniów, stoi i ładnie wygląda

Mówię to oczywiście z przymrużeniem oka, nie oceniam uczelni wyższych krajów ojczystych Waszych Ekscelencji. Jednak zastanawiam się, czy nie warto stworzyć wspólnymi siłami jedną, solidną uczelnię, która NAPRAWDĘ będzie kształcić? Która się na coś przyda? Wychodzę z tym pomysłem, skoro już Ekscelencja Miramontes przyznał Walencji rolę stolicy oświaty

Wydarzenia sportowe to zawsze dobry pomysł. W Królestwie Surmeńskim z okazji Tygodnia Królestwa Surmeńskiego każdy region organizował jeden dzień obchodów. Należało wykazać się pomysłowością. Miałem sporo uciechy, organizując rajd samochodowy w Surmie i Skawlandii, ale robiłem to sam. Można w to jednak włączyć więcej osób! Coś podobnego chce zrobić teraz Republika Palmowa. Mój jacht jest szykowany

Można pomyśleć o zawodach sportowych rozgrywanych w jakiejś grze - przypominam sobie skoki narciarskie

W RON kiedyś organizowano Rajd Historyczny, co było dosyć ciekawą opcją. Zadawano zagadkę, a odpowiedzią była nazwa miejsca w Rzeczypospolitej. Uczestnicy musieli się tam udać i odpowiedzieć (zdaje się, poprzez PW) organizatorowi, jakie to miejsce. Wygrywał, kto pierwszy dotarł do celu.
Jeśli zaś o gospodarkę chodzi: możliwość uczestniczenia w gospodarce narodowej każdego z krajów dla obywateli innych krajów Rady jest dobrym pomysłem. Jeśli chodzi o pomysły integracji, trzeba się dobrze zastanowić. Zauważmy, że przykładowo w RON samo posiadanie majątku ziemskiego generuje regularny dochód. W innych mikronacjach może nie być takiej możliwości, a zarabia się tam przykładowo tylko otrzymując pensje za pełnienie urzędów czy pisanie do gazety. Trzeba uważać, by mający więcej możliwości zarobkowania obywatele RON nie wykupili całej Republiki Palmowej na przykład

Jak Ekscelencje się zapatrują na ten problem? O ile jest problem - żaden ze mnie ekonomista, ale wydaje mi się, że może być coś na rzeczy