Witam po dłuższej przerwie...
Sytuacja gospodarcza będzie na pewno ciężkim "orzechem do zgryzienia". Uzyskanie jednolitych wypowiedzi wiąże się z szeregiem zmian właściwie w każdym państwie, a w państwach nazwijmy to "szlacheckich" z prawdziwą rewolucją. Nie wiem czy to do końca będzie współgrało... Podam prosty przykład jaki miał miejsce na początku istnienia naszej Republiki. Przybył do nas ś.p. JKM Miguel Sforza, znany miedzy innymi jako syn JKM Markosa Viktorjosigosa apo Zepa. Potrzebował pieniędzy "na start" zabawy. Chciał zainwestować w La Palmie, co oczywiście udało mu się z pożytkiem dla obu stron, ale nie da się przecenić majątków ziemskich w RON oraz walut naszych państw. Doszliśmy do porozumienia dość szybko, tylko po to by nie stważać problemów z ambitnymi planami seńora Sforzy. Był to jednak w moim mniemaniu przelicznik strasznie niesprawiedliwy dla La Palmy i krzywdzący Palmowców, gdyż oni takiej możliwości nie mieli.
Mój rodak by zakupić (nie licząc zapomóg

)wymarzone auto wysokiej klasy musi pracować na to nawet i dwa realne lata, zakładając, że nie wyda na nic innego. Stosunek pensji żołnierza (dajmy na to podoficera)czy dziennikarza zarabiających ok 300-500 PAP o ile dobrze pamiętam do ceny auta średniej klasy jest znaczący (jedno z tańszych aut kosztuje ok 2500PAP).
Tworząc wspólną gospodarke ma to wszystko sens tylko jesli na starcie wszyscy mają równe szanse na zarobek...
Co do kultury i sportu. Tutaj widzę prawdziwe pole do popisu. La Palma ma już rozpisany cykl imprez sportowych i kulturalnych do końca tego roku. W mojej głowie juz tworzy się zarys na rok przyszły. Jestem także otwarty na współpracę z innymi nacjami. I tak powstał projekt Regatta la Copa del Pollino. Cel był prosty zawieranie przyjaźni i zacieśnianie współpracy, niekoniecznie w charakterze politycznym. W skrócie wyjasniam, dla nie znających terminu, to Regaty o Puchar Pollinu(także niewielka gra słów, gdyż w espaguglanto Pollino to również Osiołek

). Zaowdy odbywają się na kilku forach i celem jest stawienie się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu czyli tzw. zaliczenie punktu kontrolnego. Trasa przebiega przez La Palmę, Agurię, Niderlandy, Nordię, Hasseland, Surmenię i wraca do nas... Jestem pewien, że jak wszystko wypali to za rok, wystartujemy ponownie w jeszcze szerszym gronie.
Zapraszam chętnych do udziału, a tych bardziej zamożnych do sponsoringu nagród.
Do zawodów sportowych dodałbym jeszcze popularne zawody Torneo de Pesca (Turniej Wędkarski), który w drugim sezonie zebrał 15 uczestników z 5 mikronacji. To chyba niezły wynik.
Kolejny sezon rusza gdzieś w pierwszej połowie września...
Kulturalnie mamy przygotowaną dla was ofertę Mascaras de Carnival a.d. 1957(2014), impreza, która choć odbyła się raz weszła już w kanon życia kulturalnego sporej częsci mikroświata. Udział w nim wzięli obywatele ze wschodu i zachodu Pollinu. Zabawa będzie istym świętem z głównym celem karnawału, wyborem Władcy Karnawału(zwycięzcy w konkursie na utworzenie maski)
Tyle na początek, Dodam, ze takich pomysłów jest kilkanaście w mojej głowie. Ogranicza je tylko czas i zasobność ludzka do pomocy. Razem można wiecej.
Z wcześniejscych wypowiedzi zaitrygował mnie pomysł WKW Norberta, odnosnie wyścigów. Nie znam gry, ale projekt odnośnie cyklu Grand Prix w wyścigach samochodowych był jednym z moich dalszych pomysłów. Można by to ciekawie nawiązać, może niekoniecznie do Formuły 1 , ale choćby cyklu zawodów WRC (World Rally Championships). Sponsorzy, producenci aut, budowa torów(fabularyzacja na forum) cała otoczka etc. w danym państwie to ponownie nakręcanie zabawy, wspólnej zabawy dla naszego regionu. Możemy zorganizować np. Grand Prix Vaarlantyry (Oczywiście nazwa skrócona Vaarlandu i Antyry, nieco żartobliwa

) gdzie cykl składał by się powiedzmy z 4-6 wyścigów, raz w miesiącu. Każdy na innym torze w różnych zakątkach...
Tyle pokrótce...
Aha.. Uczelnie.
Ja widze to w nieco inny sposób.
Nauka w mikroświecie nie sprawdza się gdyź nie jest w żaden sposób usystematyzowana. Wszak pomysł z jednym wspólnym uniwersytetem jest niezły. Ja bym jednak posunął się w drugą stronę. Każde państwo posiada swoje własne uczelnie, ale państwa Vaarlandu, które wyrażą taką chęć tworzą "koalicję" w sprawie wspólnego programu nauczania. To wydaje się moim zdaniem ciekawsze, nie trzeba także niszczyć w ten sposób zasobów wiedzy zawartej w szkołach, ale wykorzystać ją do popularyzacji.