Kompromis kompromisem, ale z prawem nie idzie się na kompromisy, tylko się go przestrzega. Wobec tego co zostało powyżej powiedziane, osobą która powinna objąć urząd regenta jest Szlachetna Małżonka Jego Miłości Karola II. Proszę również, by nie odbierać osobiście uwag dotyczących legalności decyzji podjętej przez Kortezy Generalne. Jest to wyłącznie uwaga prawna i nic więcej. O ile pamiętam Imperium jest państwem prawa, nie zaś demokracją, gdzie wola ludu przeważa nad prawem. Tak długo, jak długo Prawo Kardynalne jest prawem zasadniczym należy go przestrzegać - nie ważne czy w jego obronie staje 1, 2 czy 200 ludzi. Prawda leży tam gdzie leży, a nie tam gdzie stwierdzi to większość.
Nie mam zastrzeżeń względem osoby Don Ferdynanda, jego zasług i cnót, czy kompetencji. Więcej, uważam, iż jest to najbardziej kompetentna osoba do sprawowania tego urzędu. Mam jednakowoż zastrzeżenia co do legalności tej kandydatury w świetle obowiązującego prawa. Być może jest ono złe i powinno zostać zmienione czy poprawione, ale póki obowiązuje w aktualnym brzmieniu należy postępować według jego przepisów. Dura lex, sed lex.
Ekscelencja Leonardo raczył dopuścić się kilku nadinterpretacji mojej wypowiedzi, co pragnę wyjaśnić. Nie śmiem, jako książę Kościoła w najmniejszym choćby stopniu kwestionować decyzji Ojca Świętego. Kwestionuję zaś w sensie ogólnym, czy głosowanie w imieniu kogokolwiek powinno być przez tę izbę dopuszczalne.
Eminencjo de Medici - nie sądzę by komuś się... "poprzewracało" (?). Nikt nie podważa autorytetu monarchy. Co więcej, monarcha został przez władze Niderlandzkie poinformowany, iż decyzja, która miała zostać podjęta budzi wątpliwości natury zgodności z prawem. Odpowiedzi Jego Miłości pozwolę sobie nie przytaczać z uwagi na autorytet urzędu monarszego właśnie. Zwracanie uwagi na błędy, konstruktywna krytyka nie jest wyrazem buntu, lecz troski o Imperium. Skoro powierzono Niderlandom prawo do zasiadania w Kortezach, wiąże się to nie tylko z przywilejami, ale także z obowiązkiem troski o kraj. Przestrzeganie prawa, jest zaś fundamentem dla stabilności i rozwoju Imperium.
Wychodzi na to, iż prawo głosu faktycznie mojej osobie nie przysługuje, o czym nie wiedziałem. W związku z tym, pozwolę sobie, oddawszy wyrazy szacunku Waszym Miłościom, opuścić Izbę, wierząc, iż szacunek dla prawa w tej sprawie zwycięży.