I tak niedługo są wybory do Kortezów. Jednak jestem przykro zaskoczona, że zamiast merytorycznej dyskusji na temat uznania Agurii pan zaczyna mnie szantażować rozwiązaniem rządu.
Nie szantażuję tylko stwierdzam fakt, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie realizuje powierzonego zadania.
Jeżeli powierzono mi zadanie uznawania wszystkich mikronacji jak leci, to faktycznie, nie realizuję tego zadania.
Jeżeli chodzi o uznanie Agurii to sądzę, że swoją aktywnością, poziomem wypowiedzi oraz wysoką kulturą jaką prezentują władze tej mikronacji to na uznanie i nawiązanie stosunków dyplomatycznych z Królestwem Agurii powinno stać się faktem wraz z uznaniem ich położenia na mapie.
Ale po co ten pośpiech? Jeżeli Aguria jest faktycznie państwem tak znakomitym, jak pan zachwala, to nie ma potrzeby się śpieszyć z wyrażeniem zgody na umieszczenie jej na mapie. Skoro jednak nie tylko my, ale także Nordia i Wielka Polondia nie patrzą zbyt przychylnie na starania Agurii, to chyba coś jest na rzeczy?
Nie twórzmy z Vaarlandu kontynentu zamkniętego na inne nacje w końcu Aguria zarówno do Nordii jak i Polondii wystosowała już raz noty z prośbą o uznanie ich granic najpierw na kontynencie i została efektownie powiem brzydko olana przez wszystkich również przez Królestwo Skarlandu bo tutejszy MSZ rzuca temu krajowi kłody pod nogi typu strona internetowa - a przecież nie to jest wyznacznikiem jakości państwa tylko ludzie stanowiący daną społeczność, czyż nie? A może się mylę?
Tu nie chodzi o zamykanie Estelli przed Agurią, co o zastrzeżenia, skądinąd podzielane także przez inne mikronacje, dotyczące poziomu Agurii. Skoro istnieje już tyle czasu, by móc ubiegać się o wejście na mapę, to dlaczego wciąż nie ma swojej strony internetowej? I nie mówię tu o jakimś majstersztyku i dziele, które można by powiesić w Luwrze, co o prostej, estetycznej stronie zawierającej podstawowe informacje. Chociażby nawet z szablonu. Świadczyłoby to o zaangażowaniu Aguryjczyków.
Wreszcie, nieprzychylne komentarze mieszkańców Agurii wobec Nordii i Wielkiej Polondii, związane z ich sceptycyzmem wobec uznania. Tak nie zachowuje się poważne państwo. Ciekawe, czy jak przeczytają moją wypowiedź, to też zaczną zbierać chrust na stos dla mnie, a może pójdą dalej i zerwą z nami stosunki? Nie jestem przekonana, czy chcemy z takim państwem sąsiadować.