Egipt jest krajem muzułmańskim i uznaje Izrael 
To chyba jedyne takie państwo, które w oczach ortodoksyjnych krajów muzułmańskich jest bliższe szatana
Oprócz tego Izrael uznają: Bośnia (40% muzułmanów), Albania (60%), Tadżykistan, Uzbekistan, Turkmenistan, Kirgistan, Kazachstan (50%) oraz Azerbejdżan i Turcja.
Isnienie państwa w świecie realnym jest takie same jak w Internecie z jedynym wyjątkiem - terytorium. Skoro my - internauci naśladujemy prawdziwy kraj, który działa zgodnie z moją myślą (wydając oświadczenia o uznaniu [nie dosłownie]), może my też powinniśmy to robić.[/quote]
Ale władza w realu to pewien fakt. Istnieje pewna osoba, grupa osób albo organ, który posiada władzę i może ją wykonywać i zmuszać innych, by wykonywali to, co im rozkaże. W mikronacjach to wszystko jest bardzo umowne. Załóżmy, że nie podoba mi się rząd. W mikronacji mogę się bez problemu przeprowadzić, albo założyć własne państwo. W rzeczywistym świecie jest to bardzo skomplikowane, a czasem nawet niemożliwe.
O tyle, że jest to trudniejsze w sieci. W realiach świat ogranicza ziemia, a tu nie ma takiej ziemi, ale co nam szkodzi stworzyć listę państw uznawanych i wysłać do nich o tym informację.
Ale co nam to da? Jedynie narazimy się na śmieszność z powodu budzących zażenowanie innych prób dopisania sobie mocarstwowości.
W ten sposób możemy nawiązać nowe stosunki z krajami przez nas uznawanymi. Wcale nie musiałaby być to inicjatywa nasza. Po takim orzeczeniu, kraj uznawany (zainteresowany) może zacząć starać się o traktat.
A inny kraj mógłby poczuć się rozczarowany tym, że go pominęliśmy. A jego mieszkańcy obrażeni. Stosując mój sposób chronimy prestiż nasz jak i innych państw. Czym innym jest brak na publicznej liście, a czym innym odmowa udzielona dyskretnie prywatnymi kanałami.
Byłoby to klarowniejsze i wygodniejsze, a urząd miałby nadany plan działań.
Nic nie stoi na przeszkodzie sformułowania doktryny polityki zagranicznej.
Gdy kraj zacznie się rozruszać takimi prostymi czynnościami, obywatele się pojawią i zajmą różne posady.
Rozróżnijmy aktywność na twórczą i odtwórczą. Co nam przyjdzie z mechanicznego powielania pracy urzędowej? Istnienie państwa musi mieć jakiś cel i nie może nim być funkcjonowanie biurokracji. Skarland powinien być wypełniony aktywnością twórczą, porywającą nas, wzbudzającą w nas twórczy niepokój, czasem wywołującą kontrowersje. A samo istnienie mechanizmu państwa nic nam nie da - jedynie doprowadzi do jego upadku.
Obywatel przybywając do skostniałego kraju nie ma chęci dalej w nim przebywać i szuka dalej.
Toteż przygotowuję pewien pakiet reform, które odświeżą i odkurzą nieco nasze państwo od strony instytucji. Ale wątpię, by publikowanie list proskrypcyjnych państw wirtualnych miało nam przynieść jakąkolwiek aktywność.
Budowanie to satysfakcja, która poprzez pracę mogłaby przelewać się na nowych obywateli. Wszystko byłoby bardziej proste, mielibyśmy urzędników na każdym poziomie.
To właśnie jest bez sensu. Niech każdy swobodnie działa tak, jak chce. Niech tworzy, niech rysuje, pisze, śpiewa czy gra. Nie potrzebny jest nam tutaj urzędnik-planista. Jedyne co mogłoby być pomocne, to instytucja, która pomogłaby w aklimatyzacji i wyjaśniła podstawy naszej rozrywki. Ale reszta zależy od inwencji mieszkańców. A nic tak nie zabija inwencji jak centralny plan.
Co z kraju, który ma tylko arystokrację?
Jeśli jest to arystokracja ducha, to tylko mu pozazdrościć. A jeśli chodzi o tytuły - w Skarlandzie poza trojgiem króli, w tym dwóch króli-seniorów, nie ma żadnej arystokracji, ani nawet szlachty.