Ośmielam się zauważyć pewną nieścisłość w wypowiedzi Waszego Majestatu. Abdykację z tronu Niderlandzkiego zapowiedziałem w momencie, gdy Patriarcha Pius IV szczęśliwie zasiadał na Tronie Pawłowym i nic nie wskazywało na to, iż ma to ulec zmianie, zaś Niderlandy opuszczałem zostawiając je w dobrej kondycji. Gdy zaś stan królestwa ulegał pogorszeniu, piastowałem wówczas urząd Regenta Stolicy Świętej, później zaś Patriarchy. W żaden więc sposób nie mogłem powrócić do Ojczyzny bez zaniedbywania, czy wręcz porzucania moich obowiązków w Rotrii. Upadek Niderlandów nie jest więc moją winą.
Co do Rotrii. Nie kto inny, lecz Wasz Majestat do spółki z Tomaszem Mancinim zaplanował i wykonał inwazję na Państwo Kościelne pogłębiając jego kryzys. Pragnę też zauważyć, iż to moje działania doprowadziły do podtrzymania sukcesji apostolskiej i legalnej władzy, zjednując skłócone frakcje. To pierwsze wkroczenie wojsk Imperium. Drugie, jak zapewne Wasz Majestat pamięta, miało miejsce gdy zbliżał się koniec ważności serwera, który należało opłacić, a żadna osoba mająca do niego dostęp nie była wówczas osiągalna. Wkroczenie wojsk było już wyłącznie pomysłem Waszej Miłości, który poproszony przeze mnie o radę, powiedział "Zaufaj mi, rozwiążę ten problem". W swej naiwności tego zaufania Waszemu Majestatowi udzieliłem, by wkrótce zobaczyć ponowne wkroczenie armii imperialnej do Rotrii. Nie mając lepszej alternatywy, a i też nie chcąc rujnować autorytetu korony Skarlandzkiej, zgodziłem się na włączenie Rotrii do Imperium.
Proszę więc nie zarzucać mi zrujnowania dwóch krajów, gdy jeden upadł wyłącznie przez moją niemożność pomocy, a drugi, przez zaplanowane i celowe działanie Waszej Miłości.
Co do "niegasnącej gwiazdy Pollinu" - Skarland był nią przed wstąpieniem na tron Waszej Miłości, a to za sprawą panowania Jej Miłości Eleonory. Stopniowo jednak, gdy władzę przejmował Wasz Majestat, światło gwiazdy słabło.