Uprawnienia zostały odebrane od razu po ujawnieniu czynu jakiego tzw. "Jego Świątobliwość" się dopuścił i za jego czyny cały kościół a właściwie jego administracja poniesie karę.
A ja, jako wierny Kościoła się pytam - co wam takiego zrobił
cały Kościół, że obarczacie nas winą i karzecie za czyny
jednego z nas? Pomimo tego, że popełnił to sam Kalikst I, powinien odpowiadać osobiście - praktycznie nie ma czegoś takiego jak odpowiedzialność zbiorowa za błędy jednego człowieka. Rozumiem, że przewinienie Jego Świątobliwości może być poważne, ale traktowanie wszystkich jako współwinnych jest niesprawiedliwe.
Ja mam wielką nadzieję, że Jej Arcykatolicka Mość nie podejmie tej tragicznej decyzji. I o to ja, uniżony poddany, błagam.