Na początku wspomnę o sojuszniku Imperium Skarlandzkiego, którym jest Aguria. Królestwo Agurii od dłuższego czasu boryka się z kryzysem aktywności, który mimo prób jego przezwyciężenia stale się pogłębia. Władze Agurii pochyliły się nad nową konstytucją, która w mniemaniu agurczyków ma uratować podupadające państwo. Nie sądzę jednak, by nowe prawo fundamentalne było rozwiązaniem problemu. Nasi sojusznicy winni raczej pomyśleć o odświeżeniu forum oraz wypracowaniu unikatowego klimatu własnego państwa. Elity Królestwa Agurii powinny odejść od polityki izolacji oraz skupić się na zagadnieniach priorytetowych, a nie na jałowej krytyce wszelkich inicjatyw powstających w państwach sąsiednich. Należy również poruszyć kwestię niewybrednej krytyki władz Agurii względem Kościoła Rotrysjkiego. Nie będę zaciekle bronił rotryjskiej racji stanu, ale działania kościoła agurskiego pozostawiają wiele do życzenia. Zwłaszcza, jeśli porównać je do efektów działań rotryjskiego biskupa Rafaela Mancini. Przyczyny takiego stanu rzeczy można doszukiwać się w trosce kościoła narodowego o dobro ojczyzny, jednak owa teza wydaje się daleką od prawdy.
Aguria nigdy mnie nie interesowała. Z czego co słyszałem to jest tam wielu spadochroniarzy z RON (część już chyba na wyginięciu). Nie wiem, ile w tym prawdy. I jedynie coś tam słyszałem na temat powstałego tam kryzysu, ale żadnych szczegółów, żebym mógł się w to bardziej zagłębić. I nawet nie chcę. Aguria nigdy nie była mi bliska, wyjdą z kryzysu to wyjdą, nie wyjdą - nie będzie to dla mnie powód do tragedii. Na pewno tak jak Dostojny pisze, powinni zastanowić się nad odświeżeniem forum i swoim klimatem, ale to żaden gwarant, że będzie lepiej. To jedynie dobry punkt wyjścia.
W Królestwie Niderlandów sytuacja nie ulega znaczącym zmianom. Problemem jest utrzymująca się od dawna niska aktywność obywateli i problemy natury technicznej. Jednak mimo przeciwności, monarchia dzielnie walczy o przetrwanie swojego królestwa. Na początku grudnia ród królewski powiększył się o królewską małżonkę Beatrycze. Czy królestwo Niderlandów odzyska swój dawny blask z czasów Alberta I i Wilhelma I? A może ostatnim ratunkiem dla Niderlandów będzie kolejna unia?
To, że sytuacja w Niderlandach nie ulegnie zmianie, było do przewidzenia. Jedynie Niderlandy kwitnęły za czasów Alberta I oraz Alberta II, Wilhelm II nie ma żadnego pomysłu na kraj, którym rządzi. Bierze ślub, robi jakieś eventy, ale to nie tędy droga.
Ratunkiem dla Niderlandów jest unia? Wątpię. Wątpię, że ktokolwiek będzie chciał z tym państwem nawiązać jakąkolwiek unię, bo ten kraj nie potrafi się dostosować do pewnych ustaleń. Oni by chcieli zjeść ciastko i mieć ciastko.
Co prawda planowali unię z RON, gdyby Wilhelm II wygrał w elekcji, ale sądzę, że byłby to ich kolejny gwóźdź do trumny, a jeszcze bardziej gwóźdź do trumny dla RON. Z trupem nie powinno się wchodzić jakiekolwiek relacje, bo nawet pocałunek, może okazać się pocałunkiem śmierci.
Wielką niespodzianką dla całego Vaarlandu jest Rzeczpospolita Obojga Narodów, która po raz drugi przeżywała swój złoty okres. W Rzeczypospolitej pojawiają się nowi obywatele, a nawet pomimo zachowawczej polityki Króla Sebastiana Januarego I, całe państwo zdaje się rozkwitać.
"Zdaje się". Mnie również się zdaje. Nie dość, że ich władca przyjął niefortunne imiona i kreatywność go za bardzo poniosła, to nie zanosi się na to, żeby miał jakiś konkretny plan do zrealizowania. Na razie cały Naród Szlachecki czeka na jakieś jego konkretne działania. Co mnie dziwi bo oni dobrze wiedzą, że tych konkretów Sebastian January po prostu nie ma. Dostrzegam tu pewną nie konsekwencję. Po za tym jak to bywa... na początku panowania nowego władcy: większość ma różowe okulary, potem przychodzi czas: sprawdzam. W żądnym wypadku nie skreślam JKM Sebastiana Januarego I, bo to nie moja broszka, ale i na elekcji nie zapowiadał się ciekawie i teraz się nie zapowiada ciekawie i nie sądzę, żeby miało to się zmienić.
Widać, Sebastian January żyje w starodawnym schemacie władcy, to już nawet Dreamaland z niego zrezygnował. Jaki to schemat? Że władca jest od pilnowania swojego pałacu, żyrandola i wydawania przepisów i, że nie musi się zbytnio angażować w zwykłą aktywność. Niestety, ale to ogromny błąd. Na taki model rządzenia można sobie pozwolić jak jest dużo ludzi, którzy sami generują aktywność, teraz przyszły czasy, że to władca musi skłaniać do działania. Dlatego RON nie wróżę dobrych czasów, ale mają ten komfort, że za 6 miesięcy władca może się zmienić, jeśli się nie sprawdzi.
W ostatnim okresie nastąpiło odnowienie konfliktu wokół osoby prymasa RON, a właściwie jego braku. Prymas w RON jest znaczącą postacią, bowiem to właśnie on koronuje Królów Polskich i Wielkich Książąt Litewskich. Niestety władze Stolicy Apostolskiej zbyt późno postanowiły powołać nowego zarządcę tamtejszego kościoła, a koronacja planowana na 20 grudnia, ku wielkiemu niezadowoleniu polskiej i litewskiej szlachty się nie odbyła. Władze RON ponownie zastanawiały się nad utworzeniem Kościoła Narodowego, lecz zdaje się, że patriarcha Aleksander IV załagodził konflikt powołując nowego administratora apostolskiego w osobie Ksawerego van Berden. Jak widać władze Rzeczpospolitej Obojga Narodów dopięły swego i zadbały o to, by ich kościół posiadał swojego zarządcę.
W tym kryzysie ukazała się słabość JKM Sebastiana Januarego I, przedstawił zdawkową informację, że koronacja odwołana bo Prymas nie może. Nie pokazał w tej sytuacji, że to on nosi koronę Chrobrego. Pokazał, że nosi ją ktoś inny. Gdyby nie to, że szlachta się zagotowała z powodu zachowania Prymasa, do dzisiaj legata ze Stolicy Apostolskiej w RON by nie było.