Czcigodni,
sprawa jest priorytetowa, więc zarządzamy koniec dyskusji na dzień jutrzejszy na godzinę 20:00.
Co do rzeczonego sformułowania w art. 2 - uważamy, iż takie nieostre pojęcie nie jest niczym niewłaściwym, albowiem wzajemne zaufanie jest podstawą stosunków między państwami i na pewno Strona Skarlandzka jak i Strona Kugarska odpowiedzialnie będą podchodzić do kwestii sojuszu. Ponadto, taki nieostry zwrot sprzyja interpretacji rozszerzającej przepisu, która to na pewno jest dużo bardziej pożądana przez strony, gdyż przecież nie zawierają one traktatu pod przymusem, lecz chcą wzajemnie wspierać się we wszelkich aspektach wojskowych i obronnych. Jak wszyscy wiemy, specyfika wojen i innych konfliktów mikronacyjnych różni się od tych realnych, i przez pojęcie "zaatakowania" nie można rozumieć wyłącznie fizycznej agresji zbrojnej na terytorium drugiego państwa, lecz różnorakie wrogie działania w stosunku do innego podmiotu prawa międzynarodowego. Na koniec zaś chcemy przypomnieć, że sojusznicy utrzymują zazwyczaj (a przynajmniej powinni) na tyle dobre kontakty, iż wzajemnie wymieniają się informacjami i uwagami, w związku z tym tak sformułowany przepis pozwoliłby także na elastyczną współpracę obronną, tj. stosowaną wtedy i w taki sposób, w jaki chciałyby w danym momencie strony (tak zresztą stanowi traktat: "[Strona] musi uprzednio zwrócić się z wnioskiem o udzielenie takiej pomocy w pożądanej przez siebie formie"), choć projekt nieco zawęża jej ogólny charakter do "środków militarnych", co akurat nie jest najfortunniejszą konstrukcją i można by pomyśleć o jej zmianie, a dokładnie rozszerzeniu także na "środki dyplomatyczne lub inne, co do których każdorazowo umówią się Sojusznicy".
Jeżeli jednak Kortezy będą nalegać na przeredagowanie projektu, to zobowiążemy wówczas naszego Posła - Jego Książęcą Mość Córdobę - do podjęcia rozmów ze Stroną Kugarską o zmianie proponowanych przepisów traktatowych i naturalnie wydłużymy odpowiednio czas na debatę.