Don Felipe,
w moich nordackich żyłach, zawrzała krew żądna morskich przygód. Nie można ciągle ukrywać się w ciemnych korytarzach Escorialu i spędzać czas na modlitwie i pokucie, korzystając z modlitewników swojego umiłowanego dziadka, słynnego ze swej pobożności. Albowiem, jako rzecze Pismo "wszystkie rzeczy mają swój czas, i swym zamierzonym biegiem przemija wszystko pod słońcem". Przeto jest czas modlitwy i czas przyjemności, czas pokuty i czas przygody. Teraz, moim pragnieniem jest, by udać się w daleką podróż - ku chwale Imperium i Jego Katolickiej Mości, Ojca Naszego. Stąd też moja prośba, a zarazem i pytanie do Was Don Felipe - czy jest możliwość, by dokooptować się do ekspedycji, ruszającej do Nowej Katalonii. Czy znajdzie się na pokładzie miejsce dla człowieka, chcącego odkrywać El Nuevo Mundo?