Multikonciarstwo jest dla mikroświata największym przekleństwem. Gorszym niż brak rozwoju w dziedzinie aktywności społeczeństw czy też innych. Śmiem twierdzić, że widać w multiaferach podobieństwo ze świata współczesnego. Kryzys ekonomiczny w wielu państwach Europy Zachodniej, a raczej mam tu na myśli te południowe państwa (Portugalia, Grecja, Hiszpania) wybuchł, dlatego że oszukiwano świat, iż sytuacja jest wspaniała, kraje się rozwijają, a Dionizos wylewa na obfite pola wino, którym zapijają się obywatele tych państw nie wiedząc, że niebawem igrzyska skończą się i przyjdzie szarość. Odbieram kryzys ten, bo to jest i kryzys, jak też afera, jako podobieństwo do katastrof gospodarczych. Czytałam gdzieś niedawno o "mocarstwowości" Surmenii, a rzeczywistość jest całkiem inna tam, tak samo jak w reszcie państw Orientyki i nie tylko. Kryzys aktywności w mikroświecie musi minąć, ale nie można tworzyć sztucznej fasady dla ukrycia złej sytuacji. Myślę, że bardzo mocno na społeczeństwo surmeńskie ten kryzys wpłynął, do świadomości wielu osób. Sądzę też, że całe społeczności mikroświata będą musiały poważnie się zastanowić co dalej z tym fantem zrobić. To nie jest łatwe, nic nie jest łatwe. Jednakże zastanówmy się sami, kryzysy aktywności są dla nas, jak kryzysy ekonomiczne w Europie i dlatego też wiele państw mikroświata, gdy chce przetrwać i wytrzymać na rynku mikropaństw musi inwestować w swoją atrakcyjność, jak również promocję. Kryzys w wielu krajach idzie rozwiązać, ale nie ma ogólnie chęci i często rozgrywki polityczne doprowadzają do tego, że mamy do czynienia z tym co w Surmenii się dzieje. Mam nadzieję, że ojczyzna mojego ojca, więc i niejako moja ojczyzna wytrzyma to co się stało i pójdzie ku dobrej jakości i zmianom.